czwartek, 18 października 2012

dobre wiadomości

Dzisiaj mój kolega z pracy wychodzi ze szpitala. Spędził w nim ponad miesiąc. Gość 42 lata, silny, wysportowany, ojciec trójki dzieci. Dojeżdża do Krakowa codziennie z Bielska. Lubi (lubił )grać w piłkę i raz w tygodniu w piątkowe wieczory chodził na treningi. Na ostatnim treningu poczuł, że coś mu strzyknęło w karku i zaczął się źle czuć. Potem pojawiło się drętwienie kończyn, zaburzenia wzroku. Lekarz rodzinny nie wiedział co mu jest. W nocy obudził się i stwierdził, że jest praktycznie sparaliżowany. Ledwo ruszał oczami. Okazało się, że miał tętniaka, który pękł pod wpływem wysiłku fizycznego. 3 tygodnie leżał plackiem czekając aż tętniak się wchłonie. Paraliż stopniowo ustąpił. Już chodzi i mówi normalnie, nie wiadomo ile czasu spędzi na L4. Jak mu się ułoży życie, bo on ma wynagrodzenie prowizyjne, a nie ma jak pracować, jego żona zarabia jakieś grosze jako nauczycielka. Nie sądzę by codzienne dojazdy po kilka godzin były wskazane w jego stanie. Najważniejsze jednak, ze ŻYJE!

3 komentarze:

  1. Po ostatnich dość tragicznych wydarzeniach w moim otoczeniu to wyjątkowo wspaniałą wiadomość! Niech się wszyscy cieszą życiem Twojego kolegi bo życie jest najcenniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. z praca faktycznie kijowo;/ tylko zeby sie nie zadreczal ze nie zarabia teraz;/ Najwazniesze ze zyje! i bedzie mogl normalnie funkcjonowac! Ciesze sie razem z Toba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Poradzą sobie - najważniejsze, że żyje i paraliż ustąpił! Wiadomo, będzie ciężko, ale razem dadzą radę - wierzę w to mocno!

    OdpowiedzUsuń