poniedziałek, 12 listopada 2012

niemowlaki w piorach

Pisane z komorki wiec bez polskich czcionek. Przegladam net i spotykam je wszedzie. Niemowlaki w kublach z piorami. Niemowlaki w koszach z trocinami. Albo wloczka. W wielkich czapkach z pomponami. Niemowlaki siedzace w wydrazonych dyniach na Halloween. Niemowlaki przebrane za tygrysy, zaby, kotki, pieski i co duza zapragnie. Czy naprawde fundujac malemu dziecku "profesjonalna" sesje zdjeciowa trzeba robic z niego pajaca?????? Jakos zawsze mnie to mierzilo. Starsze dziecko bawiace sie w przebieranie, cieszace sie z tego, swiadome ze to zabawa - OK. Czemu nie. Ale takie niemowlaczki kojarza mi sie z tymi malymi pieskami w kubraczkach noszonymi w torebce jako dodatek do stroju.

10 komentarzy:

  1. Myślałam że tylko ja jestem jakaś "nieczuła" na tego typu zdjęcia. Nie wydają mi się ani trochę "rozkoszne" czy "urocze", ale właśnie głupie.
    Dla mnie ładne zdjęcie dziecka, to takie które przedstawia go takim jakie jest, naturalne. Bo po co "upiększać" na siłę kogoś kto sam w sobie jest absolutnie idealny, śliczny i słodki.

    Znajoma zrobiła zdjecie tego typu, swojemu nowo narodzonemu dziecku - kompletnie tego nie rozumiem....

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaak, też mnie to czasami drażni. Szczególnie wtedy, gdy od razu widać, że ten "profesjonalny" fotograf nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia bez tych wszystkich "upiększaczy".

    OdpowiedzUsuń
  3. mnie to wcale nie kreca te profesjonalne sesje;) ale fotografowie tez musza zarabiac:D a przeciez zwykla zdjecia sa taki pospolite a w dyni! jako aniolek, jako wloczka:D no przeciez to wyjatkowe:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurde, a mi zawsze się podobały takie zdjęcia. Choć i w Twoim poglądzie na to "coś" jest. No ale jakby każdy się ze sobą zgadzał, to by było nudno ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest rzecz jasna tylko moje zdanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę Ci przyznam rację, ale ja osobiście lubię takie "słodkie" ale naprawdę dobre i profesjonalne zdjęcia. Choć właśnie jest jedno ALE - bez narażania komfortu dziecka! Wiadomo, frajdy niemowle nie ma z tego, ale jeśli sobie śpi, leży i obserwuje bawi się tą czapką czy coś to wg mnie ok. Nie zrozumiem za to takich sesji z noworodkami (a widziałam!!!! szok!) czy dzieckiem, które po prostu nie chce, bo woli być przy mamie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się zawsze bałam, czy tym dzieciom nie jest niewygodnie i czy są bezpieczne... Noworodek wepchnięty w kielich kalii lub skorupę jajka przeraża mnie swoją pozycją i myślę o jego wiotkim kręgosłupie...

    OdpowiedzUsuń
  8. PS. To byłam ja, Gianna z Dzienników, znalazłam Cię przypadkiem przez blog Anioła. Mam nadzieję, że mogę Cię odwiedzać? Oczywiście zapraszam do siebie, ale potrzebuję w tym celu adres mailowy, bo mój blog jest zamknięty. Mój mail to joanna.bledzka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Oczywiście, będzie mi bardzo miło jeśli będziesz do mnie zaglądać. Wyślę Ci na maila moje namiary

      Usuń
  9. zgadzam się! A już najgorsze dla mnie są mini garniturki+wielkie czapy na chrzciny:D

    OdpowiedzUsuń