niedziela, 18 listopada 2012

o barłogu i miłości do motoryzacji

Ostatnimi czasy nasz dom wygląda jak istne pobojowisko. Jakby przeszedł tajfun dosłownie. A to za sprawą Piotra, który w swoim zamiłowaniu do budowania poszedł o krok dalej i oprócz budowania z klocków zaczął tworzyć w domu fortece z krzeseł, kołder, poduszek i wszystkiego, co mu się nawinie. Jest oprzy tym bardzo zdeterminowany i jak lew broni swoi budowli i swoich wizji. Od 2 tygodni na przykład gdy jest w domu postanowił na drzemkę poobiednią kłaść się na podłodze w swpomi pokoju na stercie kołder i kocy, kóre znosi z całego mieszkania.




Nasze łóżko zaś w weekendowe poranki wygląda tak (pod tą stertą gdzieś leży mój mąż, uparcie udawał, że śp podczas gdy Piotr naprawiał łóżko wiertarką ;-)


Piotr generalnie ma trzy główne pasje. Samochody, budowanie i majsterkowanie/naprawianie.Ostatnio doszło gotowanie, ale nie jestem pewna na ile to trwałe hobby. Piotrowi Budowniczemu i Piotrowi Mechanikowi poświęcę jeden z najbliższych wpisów, a dzisiaj napiszę o SAMOCHODACH.
Zdaję sobie sprawę, że większość chłopców (zresztą nie tylko chłopców) lubi brum brumy, ale zamiłowanie mojego syna do wszelkich pojazdów i maszyn budowlanych jest zaiste ogromne. Zaznaczam, że jeszcze zanim się urodził założyłam sobie, iż nie będę myślała stereotypami i na siłę pchała go w stronę "męskich zabawek. Piotruś miał zabawki różnego typu, jakieś grzechotki, klocki, misie, nawet lalkę, a wśród nich jeden jedyny mały samochodzik. Nie pamiętam kto pokazał mu jak można nim jeździć, ale kiedy tylko to się stało większość zabawek za wyjątkiem klocków spadła w rankingu o kilka oczek. Piotrek mobilny stał się dopiero w 11 miesiącu życia, ale i tak jeździł autkami - na siedząco naokoło siebie. Mogę śmiało stwierdzić, że przez 2 lata posługiwał się w zasadzie tylko dwoma słowami - "mama " i "brum brum", przy czym "brum brum" pojawiło się jako pierwsze i powtarzane było znacznie częściej ;-) Dom zapełniać zaczęły autka, początkowo plastikowe, duże, a potem klasyczne resoraki. Obecnie Piotrek nie bawi się już prawie w ogóle dużymi pojazdami, za to resorówki kocha nad życie. Tata też. Ja mniej, bo pałętają się dosłownie wszędzie. Praktycznie nie ma pomieszczenia nie zamienionego w mniejszym lub większym stopniu w parking. My sami kupiliśmy mu może z 4. Reszta to autka wyżebrane u jednej lub drugiej babci, sprezentowane przez rodzinę. Nasza ława w salonie wygląda mniej więcej tak (to i tak wersja light).

Denerwuje mnie ta ława trochę. Sek w tym, ze u teściów, gdzie Piotrek spędza dwa dni w tygodniu też jest ława i teściowa od zawsze układała na niej zabawki dla wnuków. Gdy jedziemy do babci Piotrek pakuje resorówki do plecaczka. Niejednokrotnie do dwóch plecaczków. Plecaczek wypełniony po brzegi jest dość ciężki, więc zwykle kończy się na tym, że do samochodu znoszę go ja. Powiecie pewnie, że niepotrzebnie mu ulegam. Być może, tylko że ja wiem, że dla niego te auta mają taką sama wartość emocjonalną jak dla innych dzieci ukochany miś. Piotrek na przykład nie pozwala przesunąć ich ani o milimetr na swoim  "parkingu". Potrafi wpaść w czarną rozpacz gdy nie może znaleźć niebieskiego mercedesa. Kąpie się z nimi. Nie są nam potrzebne żadne zabawki kąpielowe. Kąpiel to myjnia dla samochodów po prostu, choć ostatnio na zmianę z gotowaniem zupki z mydlin. Potem autka kąpielowe suszą się na podłodze zajmując znaczną część podłogi w łazience.  Śpi z nimi. Resoraki zwykle zajmują połowę jego łóżka. Na pierwszej fotce pod jedną kołdrą śpi Piotruś, a pod drugą armia resoraków.
Dzisiaj gdy wstał z drzemki i bawiliśmy się w jego pokoju zasugerowałam, by położyć te kołdry z podłogi z powrotem na łóżku i tym samym zyskać trochę przestrzeni. Piotrek oburzony zaprotestował tłumacząc, że "nie wolno bo samochody śpią, ciiii". Następnie wziął z łóżka tusię, czyli swoją ukochaną pieluszkę tetrową (bo Piotrek uwielbia przytulać pieluszki tetrowe), po czym zaniósł ją wywrotce tłumacząc "daję tusię wywrotce żeby się przytuliła". Musicie wiedzieć, że w przypadku Piotrka ofiarowanie komuś tusi do przytulenia to dowód wielkiego uczucia. Po jakimś czasie Piotruś stwierdził "już dzień, samochody pobudka" i po kolei z pietyzmem wyjeżdżał każdym autkiem  spod kołdry (w razie potrzeby precyzyjnie wykonując manewr zawracania na trzy) ustawiając je w równych rzędach na parkingu. Cyrk normalnie :-)
Motoryzacyjne zainteresowania Piotrka rozwijają się. W wieku 2.5 roku rozpoznaje większość marek i konia z rzędem czy tylko po logo czy również po kształcie karoserii. Czasem wydaje mi się, że to drugie, bo potrafi podczas jazdy wykrzyknac "o szewrolet" mając rację, gdy auto mija nas naprawde szybko. Obecnie z wielkim zapałem uszczegóławia swoją wiedzę. Odróżnia na przykład toyotę yaris od corolli i takie tam. Zna nazwy części samochodowych i jest niesamowicie spostrzegawczy. Kiedyś wróciłam z nim do domu, a on przyjrzał się aucie taty na podjeździe i stwierdził "o tata wymienił opony na zimowe". Przysięgam, to była spontaniczna decyzja Maćka w ciagu dnia by po pracy to zrobić, nie uprzedzał Piotrka o tym,  poza tym ja naprawdę nie zauważyłabym różnicy. Minęły już czasy gdy Piotrek w samochodzie spał lub wkurzał się. Musi być naprawde zmęczony lub jazda musi trwać ponad godzinę, by zasnął. Obecnie nie ma ma problemu. Siedzi i z zaciekawniem obserwuje kierującego, mijane pojazdy i znaki drogowe. Coraz bardziej interesuje się sytuacją na drodze. Rozpoznaje znak stop, ustąp pierwszeństwa ("tseba się zatsymać mama, popatseć w plawo i w lewo i psepuscić"), drogę z pierwszeństwem przejazdu ("jedź mama, inne samochody psepuscą"), nakaz skrętu ("tseba sklęcić"), rondo ("jedziemy w kółko"), przejście dla pieszych ("o zebla") i kilka innych. Kiedy jesteśmy na spacerze często spotykam sie z wzrokiem pełnym zdziwienia ze strony przechodniów, ponieważ gdy Piotrek ucieka najlepszym i najpewniejszym sposobem przekonania go by się zatrzymał jest hasło "stop czerwone światło". Skubaniec zaczyna pouczać mnie podczas jazdy, nie tylko odnośnie znaków drogowych, ale równiez techniki jazdy. Gdy szyba jest brudna żąda spryskania i włączenia wycieraczek. Kiedyś zaskoczył mnie wykrzykując "zmień bieg mamo bo silnik wyje". I faktycznie miał rację. Skręcałam wtedy w lewo z drogi podporządkowanej przy kiepskiej widoczności i tak się skupiłam na obserwowaniu sytuacji na jezdni, że zrobilam to na jedynce zapominając o zmianie biegu. Rozmawialiśmy kiedyś i wspomniałam, że jak będzie duży to będzie mógł jeździć dużym samochodem. Piotruś na to "tak ale telaz jestem jeszcze mały. Nie dosięgnę do sprzęgła". Uwielbia oglądać wyścigi bolidów, a na widok maszyn budowlanych lub rolniczych wpada w ekstazę. Jest wielkim fanem Boba Budowniczego, co wiąże się z jego pozostałymi pasjami. W maju przy okazji wizyty u rodziny odwiedziliśmy Muzuem Drogownictwa w Szczucinie. Był przeszczęśliwy (swoją drogą jak to dziecko porafi się zmienić w ciągu pół roku, taki dzidziusiowaty mi się wydaje na zdjęciach z tego okresu).





No, ma chłopak pasję i już! Tydzien temu podczas wizyty u sąsiadów bawił sie z wypiekani na twarzy wielkim piętrowym garażem, więc wiemy już co dostanie pod choinkę.
Miniony weekend zaś mogę śmiało podsumować jednym zdaniem. Zeszliśmy do parteru, tzn. piwnicy. Piotrek pomagał mi wieszać pranie i przypadkiem zawędrował do schowka pod schodami, z którego istnienia do tej pory chyba nie zdawał sobie sprawy. gdyż jest ukryty za spiżarnią. Odkrył w nim dwa kubły desek i ścinków drewna pozostałe po budowie schodów. Tym sposobem moje plany zachęcenia go do wykorzystania weekendu na wykonanie laurek na nadchodzące imieniny obu babć oraz ozdób świątecznych poszły się paść, ponieważ większość czasu spędziliśmy w piwnicy budując konstrukcje z desek. Lepsze niż klocki Lego :-) Nasza piwnica z racji niewykończenia nie jest miejscem, w którym można by było dziecko zostawić choć na chwilę samo (kable sterczące ze  ścian, kosa spalinowa i takie tam), więc koczując tam z Piotrkiem przy okazji bardzo dokładnie wysprzątałam spiżarnię  pralnię.


3 komentarze:

  1. Jestem pod wrażeniem :) Ciekawa jestem czy Lenka też taka bystra będzie w wieku Piotrusia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, żeby on był jakoś szczególnie bystry. Po prostu jest uparty i jak się czymś zainteresuje to niezmordowanie drąży temat, kompletnie ignorując inne sprawy. Do niedawna na przykład kompletnie ignorował istnienie literek za wyjątkiem dwóch - B oraz O. dlaczego? No przecież - BOB Budowniczy. Nie interesują go zwierzątka, pluszaki.

      Usuń
  2. Matko jedyna!! Czy mnie też to czeka? :D

    OdpowiedzUsuń