czwartek, 1 listopada 2012

wirtualny przyjaciel

Nie jestem zwolenniczką otaczania dzieci masą gadżetów ani wczesnego zapoznawania ich z tzw. oprogramowaniem edukacyjnym. Owszem, nie przeczę, jest wiele wartościowych programików, które uczą i krzywdy nie zrobią, tylko, z tego samego można dziecko nauczyć w sposób tradycyjny, posiłujac się klasycznymi planszówkami, kartonowymi pomocami naukowymi etc. zamiast przyzwyczajać dziecko od małego do siedzenie przed komputerem. Na to jeszcze przyjdzie czas w szkole i nie ma co męczyć oczu. Niemniej jednak mam w komórce kilka prostych programików dla dzieci, które odpalam w sytuacjach awaryjnych typu długie czekanie w poczekalni. Między innymi mamy takiego oto misia.

Miś śmieje się gdy dotyka mu się brzuszka, tańczy, gra na instrumentach i powtarza to co dziecko mówi. Do tej pory Piotrek na misia reagował zaciekawieniem, ale bez nadmiernej fascynacji. Od środy to jego najlepszy kumpel. Piotr przyszedł do nas rano i zarządził pobudkę. My z mężem zakatarzeni, połamani rozpaczliwie chwytaliśmy się czego się dało by uszczknąć dla siebie choć parę minut więcej snu. Włączyłam misia. Piotrek rozpoczął z nim żywiony dialog. Zaczął mu opowiadać co mu się śniło, że ma "dwie nogi i paluski do chodzenia", potem zaczął przynosić z pokoju swoje autka i mu pokazywać. Boki można było zrywać ze śmiechu :-) Od tej pory co chwilę mnie prosi bym włączyła misia i z nim rozmawia. Całkiem poważnie. Domaga się by miś z nim tańczył. W praktyce wygląda to tak, że Piotruś tańczy,a ja z nim trzymając komórkę i co chwila naciskając opcję tańczenia. Dzisiaj czytał mu książeczki, a przed pójściem spać domagał się pożegnania z misiem. Normalnie miłość. Prześmiesznie to wygląda :-)

4 komentarze:

  1. Nessie, a skąd takie misia wziąć? Android Market? Jakaś nazwa handlowa jest tego misia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpisz w android market w wyszukiwarce talking teddy beatr. Sciagnelam na samsunga ze sklepu play. Byl darmowy.

    OdpowiedzUsuń