środa, 5 grudnia 2012

kocham moje miasto

Podobno prawdziwa miłość to nie romantyczne zaślepienie, tylko uczucie gdy kocha się tak po prostu, nie za coś i nie pomimo wad, o których dobrze się wie. Ja tak właśnie kocham Kraków, moje miasto. Czuję się 100% Krakuską, choć nie urodziłam się tutaj. Przeprowadziliśmy się gdy miałam 9 miesięcy. Bardzo wyraźnie widzę wady tego miasta. Zżymam się na brak dobrego gospodarza, trudną sytuację na rynku pracy, smog, korki, brak porządnej hali targowo-wystawienniczej, do niedawna plac budowy na środku rynku etc. Nie zmienia to faktu, że kocham to miasto. Mieszkałam już zarówno na blokowisku na peryferiach, w kamienicy 40 minut pieszo od rynku i w domu pod Krakowem. Kiedy jestem na rynku czuję się w centrum wszechświata. jako studentka uwielbiałam uczyć się na ławeczce tam albo na Plantach, albo po prostu siedzieć, patrzeć i wchłaniać niesamowity klimat. Podoba mi się, że centrum nie jest duże. Ciężko się zgubić. Jest kameralnie i przytulnie. Lubię przyjeżdżać z Piotrkiem do Smoka tak jak ja przyjeżdżałam jako dziecko i cieszyć się, że to mnie, właśnie mnie wita zionąc ogniem. Karmić łabędzie na Wiśle. Chrupać obwarzanki. Wypić piwo w jednej z niezliczonych piwniczek. Wejść na Kopiec Krakusa i podziwiać panoramę.  Może to głupie, ale zawsze gdy wracam do Krakowa czuję wzruszenie. Taka patriotka lokalna ze mnie :-)

1 komentarz:

  1. Też kocham Kraków, moje miasto. I dla mnie Rynek jest centrum wszechświata:) Kłaniam się w pas!

    OdpowiedzUsuń