piątek, 25 stycznia 2013

długie trzy dni



To były długie, długie trzy dni. Gorączka Piotrka zwaliła go kompletnie z nóg. Nigdy nie widziałam mojego syna w takim stanie. Nawet gdy był w listopadzie porządnie przeziębiony to po prostu dłużej spał, ale poza tym bawił się jak zwykle. Tym razem inny człowiek. Ciągle leżał, spał, nic nie jadł. Dzisiaj w nocy był kryzys, bo gorączka przekroczyła 40 stopni , Piotrek przestał pić i sikać i zaczął tracić świadomość. Po telefonie do szpitala przekroczyłam maksymalną dawkę paracetamolu i nurofenu i mieliśmy jechać gdyby się w ciągu godziny nie poprawiło. Ekspresowo pakowałam nasze rzeczy podczas gdy mąż okładał  dziecko chłodnymi ręcznikami. Na szczęście gorączka spadła na dobre. Dziś rano byliśmy u lekarza. Osłuchowo czysty, mocz OK. Wysypki nie ma , więc to raczej nie trzydniówka. Gorączka jest nadal ale 38 stopni a nie 40 i daje się zbić o połowę mniejsza dawką paracetamolu. Do tego antybiotyk bo zaczął w nocy skarżyć się na ucho i jest zaczerwienione. Mam nadzieję, że to po prostu ten wirus grypy, który krąży w Krakowie, bo pojawił się katar. No i liczę, że na dobre udało nam się uniknąć szpitala, w którym na bank zaraziliby nas jakimś świństwem.
Tylko raz w życiu czułam się tak przerażona i bezsilna jak ostatniej nocy – podczas porodu, gdy uświadomiono mi, że Młody zadarł główkę i nie dam rady urodzić go naturalnie.
Jestem zmęczona.

7 komentarzy:

  1. Wspolczuje bardzo!i oby to juz byl koniec

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby bylo juz z gorki. Dzieci sie blyskawicznie regeneruja, za dzien-dwa Piotrus bedzie smigal jak przed choroba, tego Wam zycze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia dla Was i niech już będzie z górki...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dasz radę@! Jeśli to to samo co w sanatorium panowało to 4 doba była krytyczna a potem już z górki po 7 dniach ok - trzymajcie się ciepło i zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nagorsze co nas matki moze spotkac to choroba i strach o dziecko:((( zycze szybkiego powrotu do zdrowia Piotrusiowi.

    OdpowiedzUsuń
  6. No, to teraz wiesz, co ja przeżywam regularnie co 2 miesiące... Zdrówka dla Piotra! :)

    OdpowiedzUsuń