wtorek, 29 stycznia 2013

O KSIĄŻKACH ULUBIONYCH

Post z gatunku "ku pamięci". O książkach, które jak do tej pory najbardziej przypały do gustu mojemu 2.5-letniemu synowi. Mamy lub wypożyczyliśmy znacznie więcej, ale te są ulubione.

Czytelniczą przygodę rozpoczęliśmy od małych kartonowych książeczek w takich "dmuchanych" okładkach z serii "Obrazki dla maluchów" (Emilie Beaumont, Nathalie Belineau, Wydawnictwo Olesiejuk). Mieliśmy ich bardzo dużo, w tym momencie czyta je młodszy kuzyn Piotrka. Piękne ilustracje "ulepione" z plasteliny, twarde kartki wytrzymałe na dziecięce ząbki, zaokrąglone rogi, więc nie ma ryzyka, że niemowlak skaleczy sobie oko wymachując książeczką.
 Kiedy Piotruś podrósł przerzuciliśmy się na większe pozycje z tej serii  - dwa razy większe, ilustracje w formie historyjki obrazkowej z podpisami albo obrazków do wyszukiwania szczegółów, również twarde strony. Na fotce są trzy pozycje mamy ich więcej. Przeglądamy je do dzisiaj.
Równolegle z obrazkami dla maluchów przeglądaliśmy książeczki Krzysztofa Kiełbasińskiego z wydawnictwa Buchmann. Poleciła mi je koleżanka z pracy i chwała jej za to. Twarde strony, proste, wyraziste ilustracje i przyjemna wierszowana historyjka. Zaczęliśmy od prosiaczka Eryka, a potem dokupywaliśmy kolejne - owieczka Becia, kaczuszka Wiki, lisek Rudi, byczek Ferdek, krówka Muooo, kotek A'psik, myszka Ala, żabka Otylia, osiołek Filip i wiele innych. Aktualnie już leża i się kurzą, więc niebawem powędrują do Antosia.
Kolejny hit to seria o panu Kłapie autorstwa Jo Lodge z wydawnictwa Olesiejuk - "Pobawmy się panie Kłapie", "Co pan ma panie Kłapie?" i "Pan Kłap i kolory". Książki dla trochę starszych dzieci, ponieważ zawierają ruchome i rozkładane elementy, które mogłyby nie przetrwać niemowlęcego miętolenia. Piotrek jeszcze czasem do nich zagląda, ale raczej już za duży jest.


Kolejna pozycja to znana i popularna "bardzo głodna gąsienica" Erica Carle z wydawnictwa Tatarak. Jej nie trzeba chyba przedstawiać ;-) Teraz juz chyba z niej wyrośliśmy.
Po pierwszych urodzinach Piotrek dorósł do "poważniejszych historii i zapałał miłością do Małgorzaty Strzałkowskiej, którą osobiście uważam za rewelacyjną autorkę ksiązek dla dzieci i na pewno w przyszłości rozszerzymy naszą biblioteczkę o kolejne pozycje dla starszych dzieci. Na razie mamy twarde, kartonowe, małe książeczki dla najmłodszych z wpadającymi w ucho wierszykami. Naszym faworytem jest "Mały Duszek. Książki są z wydawnictwa Bajka. Ciągle czytane.


Czytamy tez rzecz jasna klasykę - wiersze jana Brzechwy i Tuwima, których nikomu przedstawiać nie trzeba. "Lokomotywa" to hit ;-)

Następnie seria "Mały Chłopiec" Emilie Beaumont i Nathalie Belineau z wydawnictwa Olesiejuk. Mój syn jak wiecie jest fanem motoryzacji i maszyn wszelakich, więc te ksiażki idealnie wpisują się w jego zainteresowania. mamy chyba wszystkie, Piotrek najczęściej sięga po "koparkę Marka" i "śmieciarkę Jarka". Książki mają identyczny format jak te pierwsze obrazki dla maluchów, twarde strony i takie same "dmuchane" okładki i zaokrąglone rogi, więc nadają się nawet dla najmłodszych niemowlaków przyciągając ich uwagę ładnymi kolorowymi ilustracjami. Wierszyki nie są najwyższych lotów, ale najważniejsze, że Piotrek słucha z zainteresowaniem, zna je na pamięć i wpatruje się w obrazki jak zaczarowany.
A propos budowlanych zainteresowań mojego syna - na topie są ciągle takie piankowe niewielkie książeczki o maszynach Boba Budowniczego, które kupiłam przy okazji w Leroy Merlin. tekstu w nich tyle co kot napłakał, no ale podobają się. Do tego cztery opowiadania o Bobie.
W podobnym stylu "Robot Rob na budowie" Krzysztofa Kiełbasińskiego z wydawnictwa Buchmann. Kartonowe strony, proste i wyraziste ilustracje podobnie jak w serii o zwierzątkach, ale większa.
Oraz szał ciał, czyli osiem wielkich stron ze zdjęciami maszyn i okienkami. Nasz "must have" w poczekalniach wszelakich.
A teraz"poważniejsze" pozycje, na teraz.

"Chłopiec i pingwin" Olivera Jeffersa z wydawnictwa MAM. Jedna z piękniejszych książek, jakie czytałam. Za pierwszym razem normalnie się popłakałam. Miałam obawy czy Piotrek, fan budownictwa i samochodów w ogóle zwróci na te pozycję uwagę, ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Sięga po nią bardzo często i widzę, że utkwiła mu w pamięci. Komentuje czasem na spacerze 'o dziewczynka jest smutna, dlacego, pewnie jest samotna i nie ma psyjaciela tak jak pingwin". Na podstawie tej książki nakręcony został film animowany, piękny, w wersji polskiej narratorem jest Wojciech Malajkat. Piękna, nastrojowa, wyciszająca bajka do wspólnego oglądania.sama czasem ją sobie włączam.
"Miasteczko Mamoko" Mizielińskich z wydawnictwa Dwie Siostry. Piotrek nie jest wielkim miłośnikiem książeczek polegających na wyszukiwaniu szczegółów. "Lato na ulicy Czereśniowej" szybko poszło w kat, zaś Zima w ogóle nie jest otwierana. Miasteczko Mamoko jednak lubi i to bardzo, może odpowiada mu bardziej abstrakcyjna kreska?
Od dłuższego czasu prawie każdego wieczora Piotrus prosi przed snem o "chlupcia". Chodzi o serię o Tupciu Chrupciu autorstwa Elizy Piotrowskiej z wydawnictwa Wilga. Duze ksiażki w twardej okłądce, z kolorymi ilustracjami, każda porusza jakąś ważną kwestę w życiu dziecka w wieku wczesno-przedszkolnym (pójście do przedszkola, mycie zębów, nocne strachy, odpieluchowanie). Powiem szczerze - język tych książek jest dla mnie trochę zbyt moralizatorski, ale Piotrkowi przypały do gustu. Co więcej widzę, że faktycznie jakiś tam wpływ wychowawczy na Młodego mają, bo Piotrek wspomnia, że pójdzie do przedszkola "jak chlupcio", że trzeba się dzielić z innymi, że nie boi się ciemności "bo calny lycez chlupcia to byl psecies wiesak na ublania mamo, nie lycez, tylko ciemno bylo".
Lubiany, choć nie tak bardzo jak Tupcio Chrupcio jest popularny Kajtuś vel Kamyczek. Dopiero teraz, ponieważ książeczki o Kajtusiu dla niemowlaków, te najprostsze w ogóle nie przykuwały jego uwagi.
Podobnie Franklin. Nie mamy zbyt wiele pozycji o nim, ale często pożyczamy z biblioteki.
I na koniec "Cynamon i Trusia - wierszyki na okrągły rok" Charlotte Ramel i Ulfa Starka z wydawnictwa Zakamarki. Piotrek uwielbia i ja też. Cynamon i jego przyjaciółka Trusia wędrują przez świat w poszukiwaniu zagubionego lata i piłki plażowej, a kolejne wierszyki opowiadają po kolei o późnym lecie, jesieni, zimie i przyjściu wiosny. Osobiście nienawidzę zimy, więc książka ta idealnie idealnie mi pasuje, normalnie wzruszam się czytając "popatrz jak w górę dzielnie się ciśnie przez śnieg i błoto biały przebiśnieg" :-) Ilustracje bardzo oszczędne, ale Młodemu się podobają.




Teraz szperam w poszukiwaniu kolejnych pozycji, które zainteresują i rozwiną Piotrka. Póki co zachowana musi zostać własciwa proporcja pomiędzy ilościa tekstu na stronie a ilustracjami. Pan Kuleczka na razie nie budzi wielkiego entuzjazmu ze względu na znikomą ilość ilustracji wlaśnie. Pożyczamy z biblioteki kolejne pozycje i obserwuję, przy kórych Piotrek zatrzymuje się na dłużej. Ostatnio debiutowął u nas "Pan Brumm jedzie koleją", ale nie spodobał się ani Piotrkowi ani mi. Przekombinowane i o wątpliwej wartości wychowawczej (można przywłaszczać sobie i niszyczyć cudze mienie, a w sytuacji zagrożenia najlepiej po prostu uciec i udawać, że nic się nie stało - nie kupuję tego).

Może Wy moglibyście mi coś doradzić?




























17 komentarzy:

  1. Część książeczek mamy, część planujemy kupić, a inne może znajdą się na liście planowanych skoro polecasz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbys chciala moge odkupic od was te ktorych juz nie czytacie:)))) Jakbys byla zainteresowana to napisz do mnie:)
    dziennikowiczka@op.pl

    Ja bardzo chetlnei dla Felixa kupie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja obiecalam szwagierce ksiazki po Piotrku... Antos jest rok mlodszy.

      Usuń
  3. Bardzo fajny podsumowujący wpis :-) Bede się musiała na spokojnie zastanowić co Radek "czyta", ale u nas nadal Śmieciarka Jarka rządzi i Mamoko (tego w sumie jest kilka tomów, ale my wypozyczamy z biblioteki na zmianę i tak juz od półtora roku!). Czereśniowa tez nie zachwyciła. Pana Brummm ja bardzo pragnęłam, ładne ilustracje, na wyjeździe przeczytaliśmy jedną ale wrażenie podobne jak Ty: "niewychowawcza" raczej ta pozycja...
    Radek jednak niezmiennie uwielbia (wypożyczane z biblioteki, różne) pozycje z wysuwanymi kartkami, otwieranymi okienkami, dziurkami, guziczkami itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy miała okazję obejrzeć serie o mamei MU? jestem ciekawa Twojej opinii. Dostaliśmy w prezencie "Mama Mu buduje" i Piotrek początkowo się zainteresował ze względu na tematykę, ale szybko rzucił w kąt, potem pożyczyliśmy "Mama Mu na huśtawce" i to już zupełnie bez echa przeszło. Zaczęły mnie te książki irytować. Ilustracje też - dlaczego grafik z taką pieczołowitością na każdej niemalże ilustracji rysuje krowie odbyt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam osobiście. Słyszałam, w bibliotece widziałam, następnym razem weźmiemy i zobaczymy :-)

      Usuń
  5. Świetny inspirujący wpis!! My jesteśmy nadal na etapie "Obrazków dla maluchów", Maks na razie nie bardzo chce słuchać tekstu czytanego, interesuje go głównie oglądanie obrazków i opowiadanie co na nich, więc na razie tak "czytamy" książki. O "Miasteczku Mamoko" dużo słyszałam, jestem go bardzo ciekawa! Serię o Franklinie znam, jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kajtus mnie strasznie wkurzal jezykiem, jakim byl napisany, ale byl ukochany przez Camille. Tupcio Chrupcio i Franklin tez na polce stoja, do dzis zreszta i jeszcze niedawno Cami czasem do nich wracala. Sczerze mowiac, jakos nie paietam juz co poza tymi pozycjami czytalysmy w wieku 2,5 roku, natomias moge powiedziec, ze co najmniej do 4+4,5 lat Camilla nie chciala sluchac ksiazek, w ktorych bylo malo ilustracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie wkurza kolorystyka Kajtusia i fakt, że to dziecko prawie non stop ma na głowie czapkę, no ale ja tutaj tylko pośredniczę, czytelnikiem jest Piotr :-)

      Usuń
    2. kolorystyka taka pod dzieci chyba, praktycznie wylacznie kolory podstawowe, zadnego cieniowania, ani nic. wiesz, Kajtus lysy jak kolano, zimno by mu bez czapki bylo ;)
      Zdumiewa mie feomen tej serii, dla wiekszosci doroslych jest niestrawna, a dzieciaki kochaja :)

      Usuń
    3. No właśnie - chłopak przedszkolak a łysy jak niemowlak. Piotrek wiecznie pyta dlaczego on wszędzie w czapce i czy ma chore uszka ;-)

      Usuń
    4. Wiesz, dlatego ja właśnie lubię Strzałkowską. Piotrek gustuje, a i mi jej książki bardzo się podobają. Jak będziesz w Polsce to obczaj koniecznie "Bajkę o ślimaku Kajtusiu". Chyba dla dziecka w wieku Cami. Genialna.

      Usuń
    5. Sorry - "bajka o ślimaku Kacperku", pomieszało mi się

      Usuń
  7. aaaa, przypomniala mi sie seria o Kamilce, dziewczynce w wieku przedszkolym, Cami tez ja bardzo lubila, ja wolalam od Kajtusia. idealem nie jest, bo tlumaczona z fracuskiego i wszedzie wszyscy sobie daja calusa co mnie wkurza troche, ale generalnie fajne rysunki i problematyka typowa dla dzieci w wieku przedszkolnym (np. wizyta u lekarza, wypadek pt. siusiu w majtki, klotnia rodzicow, wakacje nad morzem, nocowanie poza domem itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy Kamilkę, testowaliśmy ale Piotr jakoś tak nie bardzo.....

      Usuń
  8. A u nas niepodzielnie rządzi Myszka Miki... ;) Plus taki, ze czegoś tam uczy - Radek dzięki temu obczaja kształty i kolory :D Oprócz tego to Kajtusie, seria czterech książeczek o Misiu Beniaminie (dzięki temu proszę, dziękuję i przepraszam mamy często gęsto ;) ), Chłopiec i pingwin i Mamoko oczywiście, Czereśniową mieliśmy jedną i na tym poprzestaliśmy - bez szału. Za to baaardzo lubi "W Zoo przez cały dzień" i "Na statku pirackim przez cały rok". Z tej serii na pewno na dniach zamówię mu z Amazonu (niestety, nie ma polskich wydań):
    http://www.amazon.co.uk/Day-Airport-Time-Goes/dp/1580138012/ref=pd_bxgy_b_img_y
    http://www.amazon.co.uk/Year-Farm-Time-Goes/dp/1580137989/ref=pd_bxgy_b_img_y
    http://www.amazon.co.uk/Year-Construction-Site-Time-Goes/dp/1580137954/ref=pd_sim_b_1
    http://www.amazon.co.uk/A-Day-City-Time-Goes/dp/1580137970/ref=pd_sim_b_6
    http://www.amazon.co.uk/A-Year-Castle-Time-Goes/dp/1580137962/ref=pd_sim_b_4
    http://www.amazon.co.uk/Year-World-Dinosaurs-Time-Goes/dp/1580138020/ref=sr_1_10?s=books&ie=UTF8&qid=1359712025&sr=1-10
    Lubimy jeszcze "Od 1 do 10", Tupcia mamy jednego ale bez szału :( Za to przyszedł czas na MOJĄ ulubioną serię - "Poczytaj mi mamo" - mamy pierwszy tom i kończymy, Bonifacy i Filemon robią furrorę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Większość z tych książek przerobiłam z Sonią:) Hitem były obrazki dla maluchów, miałyśmy większość z tej serii ale ukochaną była "dzień malucha". Oglądałyśmy ją po sto razy dziennie, do tej pory z pamięci mogłabym ją opowiedzieć obrazek po obrazku;) Bardzo fajne książki i na pewno z synkiem do nich wrócę.

    Serii o Kłapie - nie znam.

    Seria "Mały chłopiec" faktycznie niezbyt ambitna ale dzieci ją lubia. Dla porównania seria dla dziewczynek była beznadziejna :/ u nas sprawdziły się tylko te chłopięce.

    Tupcia Chrupcia nie lubiłam... Nawet nie przez język, ale dość niejasny przekaz. Tupcio Chrupcio ma rodzeństwo - poraszka. Ale Soni się podobały;)

    Kamyczek ukochany przez Sonię od małego i znany na pamięć. Franklinj już trochę mniej ale też lubiany.

    Polecam książkę "naciśnij mnie". Wiem że na pierwszy rzut oka nie wygląda atrakcyjnie ale dzieci potrafią się w nią fantastycznie wkręcić. Książka jest tak na moje oko dla 1,5 roczniaka - 2 latka ale starsze dziecko też da się wciągnąć. Jest to na pewno coś "innego".

    A sama muszę kupić tą o pingwinie:) Twój opis bardzo mnie zachęcił.

    OdpowiedzUsuń