środa, 2 stycznia 2013

przedszkolne dylematy



PRZEDSZKOLE…. Temat, który spędza mi sen z powiek od dłuższego czasu. Jeszcze 3 lata temu naiwnie sądziłam, że to takie proste. Dziecko rośnie, w pewnym momencie idzie do przedszkola, potem do szkoły, gładko, miło, prosto. Ha!

Piotrek w maju kończy 3 lata, więc już od dawna myślimy nad wyborem przedszkola dla niego. Jak zwykle w naszym przypadku wymaga to dogłębnej analizy pod kątem logistyki naszego życia oraz finansowym (to wszystko abstrahując od kwestii charakteru i temperamentu Piotrka, ale to w osobnym wpisie, bo zrobi się elaborat).


Przede wszystkim musieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie – czy Piotruś musi od września 2013 pomaszerować do przedszkola? Odpowiedź stety albo niestety twierdząca. Po pierwsze takie jest zdanie dwóch niezależnych psychologów dziecięcych, którzy obserwowali Piotrka (dlaczego już kiedyś pisałam, jeszcze o tym wspomnę innym razem może). Po drugie moja mama nie chce za bardzo się nim dłużej zajmować. Ma do tego rzecz jasna pełne prawo. Jesteśmy jej ogromnie wdzięczni za pomoc, za to, że przez 3 dni w tygodniu się nim opiekuje i w pełni rozumiem, że może być tym zmęczona. Nas z kolei nie stać na opiekunkę na pełny etat lub przedszkole przez te 3 dni a opiekunkę na 2 pozostałe, tak jak jest do tej pory. Ze względów finansowych nie wchodzi również w grę moja rezygnacja z pracy lub przejście na niepełny etat. Jednym słowem przedszkole musi być i koniec.

Po drugie – gdzie ma być to przedszkole? Mieszkamy poza Krakowem, więc stanęliśmy przed dylematem czy posyłać dziecko do placówki w Krakowie czy w gminie, w której mieszkamy. Stanęło na Krakowie. Na przedszkole samorządowe w naszej gminie Piotrek miałby nikłe szanse, ponieważ żadne z nas nie jest zameldowane tam, gdzie mieszkamy i nie możemy się tam na razie przemeldować, ponieważ nasz dom nie jest jeszcze oficjalnie odebrany i jeszcze przez jakiś czas tak pozostanie (brakuje nam na przykład balustrad, a te uda się zamontować najwcześniej za pół roku, czyli już po terminie rekrutacji do przedszkoli samorządowych na rok 2013/2014). Są przedszkola prywatne, ale ani w naszej wsi ani w sąsiedniej nie ma żadnych placówek oświatowych. Musielibyśmy wozić dziecko do większej wsi, która jest centrum gminy, co jest nam kompletnie nie po drodze póki co i oznaczałoby codzienne nadkładanie drogi, a tym samym zużycie paliwa i koszty (gdybyśmy chcieli wozić go autobusem z przesiadkami trzeba by było wyjeżdżać z domu o świcie ze względu na kiepsko zgrane połączenia).

Po trzecie – przedszkole samorządowe czy prywatne? Na przedszkole prywatne z tych lepszych, z małymi grupami nas nie stać. Pozostają te tańsze, z większymi grupami i gorszą ofertą zajęć. Wybór przedszkoli samorządowych mamy bardzo ograniczony, ponieważ w trzech interesujących nas dzielnicach Krakowa (ze względu na dojazd i ewentualna opcję odbioru awaryjnego przez teściową ) na prawie 40 placówek tylko 2 otwarte są do godziny 18 i tyle te dwie możemy brać pod uwagę. Ja pracuję od 9 do 17, więc nie jestem w stanie się rozdwoić i teleportować, nawet gdybym wybrała przedszkole jak najbliżej pracy. Dzwoniłam do wszystkich przedszkoli i upewniam się, że nie ma absolutnie możliwości by dziecko przebywało tam dłużej niż do 17, więc pozamiatane. Maciek pracuje różnie i rzecz jasna jeśli tylko będzie miał możliwość odebrać Piotrka wcześniej to go odbierze, albo zawiezie później, myślę, że Piotrek nie będzie dzień w dzień czekał na mnie do 18, ale nie możemy się na tym założeniu opierać planując codzienne życie. On wyjeżdża w teren, wyjeżdża w delegacje, w sezonie mierzą do zmroku. Godziny otarcia przedszkola musza być dostosowane do moich możliwość bo nie wyobrażam sobie co chwilę zwalniać się z pracy by odebrać dziecko. Staram się zmienić pracę, szukam już od dłuższego czasu bezskutecznie, więc te godziny mogą się zmienić, ale znów – nie wiadomo czy i kiedy mi się to uda, czy pracowałabym do 16, gdzie, czy dałabym rade dojechać na 17. Za dużo niewiadomych. Wiem, że wiele dzieci jest odbieranych przez babcie. U nas nie bardzo wchodzi to w grę na co dzień, jedynie w jakiś mega awaryjnych sytuacjach typu mój wyjazd, wypadek etc. Moja mama jest na emeryturze i jak pisałam chciałaby odpocząć od Piotrka, ale nawet gdyby zgodziła się codziennie przychodzić po niego do przedszkola to jest to kiepsko wykonalne, ponieważ mieszka bardzo daleko od nas. Musiałabym wybrać przedszkole na jej osiedlu lub po sąsiedzku, ponieważ nie ma ona prawa jazdy i nie chce jeździć z Piotrkiem komunikacją miejską. Oznaczałoby to, że codziennie ktoś musiałby małego wozić na drugi koniec Krakowa i potem odbierać, nie ma te sensu ze względu na uciążliwość i koszty paliwa. Mama z kolei nie będzie jechała autobusem na drugi koniec miasta, odbierała małego i potem podmiejskimi autobusami wiozła go do nas i wracała późnym wieczorem do siebie, to oczywiste. Teściowa pracuje od poniedziałku do środy, wraca w korkach i też ciężko jej byłoby wyrobić się na 17. W czwartki i piątki opiekuje się Antosiem u siebie  domu, wiec teoretycznie mogłaby po Piotrka podjechać, ale wiąże się to z wieloma niedogodnościami dla niej, Antka i szwagra. Musielibyśmy permanentnie zainstalować jej w aucie drugi fotelik dla Piotrka, by nie jeździć do niej po odstawieniu dziecka do przedszkola i przepinać i potem z powrotem, ale to nawet dałoby się zorganizować bo i tak zamierzamy kupić dwa w przyszłym roku, te ostatnie 15-36 kg. Ale by pojechać po Piotrka musiałaby zabrać ze sobą również Antka, więc trzeba by jej było również w aucie zainstalować permamentnie stary fotelik Piotrka 9-18 kg dla Antka, a jej niełatwo byłoby poradzić sobie z dwójka maluchów. To zbyt wiele. Tak ze w jakieś awaryjnej sytuacji  czwartek czy piątek mogłabym ją o pomoc poprosić, ale na pewno nie na stałe. Niestety na jej osiedlu nie ma póki co żadnych przedszkoli tak by mogła pójść po Piotrka pieszo, a ze względu na jej chora nogę nie jest w stanie przemierzać pieszo dłuższych tras. Może za 2 lata gdy Antek też pójdzie do przedszkola moglibyśmy ja poprosić, jeśli będzie miała możliwość i ochotę, o odbieranie piotrka w te dwa dni, ale na pewno nie w tym pierwszym przedszkolnym roku.

Pozwolę sobie tutaj na mała dygresję. Coś mnie trafia jak widzę godziny otwarcia przedszkoli samorządowych. Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego są one dostosowane tylko do pracowników budżetówki? Otwarte są od 6-6.30. Większość ludzi pracujących w prywatnych przedsiębiorstwach nie kończy pracy o 15-16 tylko później, zaczynając o 9-10. Jeśli jedno z rodziców nie ma elastycznych godzin pracy, albo nie pracuje w budżetówce, albo nie ma w rodzinie osoby na emeryturze, która może pomóc to jest klops. Państwo umywa ręce. Są przedszkola? Są. A że mnóstwo ludzi choćby chciało nie jest w stanie z nich skorzystać bo brakuje im tej pół godziny na dojazd więc z konieczności posyłają dzieci do placówek prywatnych to nikogo nie interesuje. Oczywiście pojawiają się argumenty, że biedne dzieci nie powinny siedzieć po nocy w przedszkolu, że to jest zwalanie wychowania na państwo. Powiem tyle – guzik prawda. W ogóle do mnie te argumenty nie trafiają i uważam, że są krzywdzące. Polityka prorodzinna powinna polegać na dostosowaniu się do rzeczywistych potrzeb rodziców wynikających ze specyfiki rynku pracy. Dlaczego przedszkola prywatne otwarte są do 18 lub 18.30???? Poza tym dlaczego matka, która pracuje na pełny etat 8 h dziennie od 9 do 17 i przywozi dziecko do przedszkola ok. 8.15 by je odebrać ok. 17.45 postrzegana jest jako potwór, który porzuca potomstwo na cały dzień, a matka pracująca od 7 do 15 i odbierająca dziecko przed 16 jest cacy? Przecież dziecko tej drugiej mamy spędza w placówce tyle samo czasu co to pierwsze tylko, że jest przywożone czy przyprowadzane ok. 6 rano czyli zakładam, że musi zostać obudzone najpóźniej o 5.30. Na to już nikt nie patrzy. Mamy na wychowawczym przyprowadzające dzieci na kilka godzin do przedszkola w ramach socjalizowania rzucają hasłami o tym, że rodzina jest ważniejsza niż kariera? Jaka kariera? Nie mówię o ludziach spędzających w pracy kilkanaście godzin dziennie tylko normalnych, przeciętnych Polakach, którzy aby związać koniec z końcem harują na pełny etat po bożemu zgodnie z kodeksem pracy i potrzebują trochę czasu na dojazd. I tyle.  Idealnie by było gdyby jeden rodzic pracował od 7 do 15, a drugi od 10 do 18. Dziecko spędzałoby w przedszkolu o 9 do 16 zakładając godzinę na dojazd, ale powiedzmy sobie szczerze – w ilu rodzinach jest to możliwe?  Zatrudniać opiekunkę, by dziecko przyprowadzała do domu? Zbliżymy się wtedy łącznymi kosztami do placówki prywatnej.

Wracając do meritum. Rozważywszy wszystkie za i przeciw zawęziliśmy wybór do kilku przedszkoli i teraz się głowimy.

PRZEDSZKOLE 1

Prywatne, z tej tańszej półki (450 PLN + wyżywienie w tym angielski codziennie, taniec i inne zajęcia, wyjścia grupowe płatne dodatkowo, grupy 10-15 dzieci).  Zeszłym roku zapisałam tam Piotrka, ma zarezerwowane miejsce, musze szybko podjąć decyzję czy podpisywać ostateczną umowę. Ze wszystkich przedszkoli chyba optymalne
PLUSY
Opinie – dość dobre
Lokalizacja – na osiedlu sąsiadującym z osiedlem teściów. W razie czego awaryjnie teściowa lub teść mieliby blisko po Piotrka. Jest to ok. 15 minut drogi samochodem od nas +  szukanie miejsca na parkowanie. Niedaleko jest biuro Maćka (nie wiem jak długo, bo zamierzają się przenieść ale na razie jest). W te dni gdy Maciek pracuje stacjonarnie mógłby go zawozić po drodze i łatwo odbierać, ja również póki co mogę tamtędy wjeżdżać do Krakowa jadąc do pracy i nawet zostawić tam samochód i dalej jechać bezpośrednim autobusem by zmniejszyć koszty
Cena – przystępna, biorąc pod uwagę fakt,  że w przedszkolu samorządowym bezpłatne są tylko godziny od 8 do 13 a za każda następną rozpoczętą trzeba płacić 2.50 PLN, więc w naszym przypadku przy maksymalnej frekwencji i odbiorze przeze mnie wychodziłoby też około 300 PLN na miesiąc + jakieś zajęcia dodatkowe. Różnica jest taka, że w przypadku zgłoszonej rano nieobecności dziecka w przedszkolu prywatnym dostanę jedynie zwrot stawki dziennej za wyżywienie a czesne płace tak czy siak, zaś w samorządowym dodatkowo odpada opłata za dni nieobecności)
Budynek bez szaleństw, taki klocek, ale w środku ładnie, czysto i kolorowo. Duży plac zabaw. Wyposażenie trochę stare, ale jest wiele drzew, jest miejsce do biegania.
Otwarte jest cały rok. Powiedzmy, że akurat w naszym przypadku nie jest to warunek konieczny i niezbędny, bo myślę, że jakoś udałoby się zorganizować opiekę dla Piotrka latem przez moja mamę i na wsi u mojej rodziny poza naszym urlopem, ale jest to plus.
MINUSY
No nie jest to prywatne przedszkole z najwyższej półki, Piotrek na pewno lepiej czułby się w mniejszej grupie. Jakiś tam dojazd.

PRZEDSZKOLE 2
Prywatne w Krakowie, ale tuż za granicami miasta wiec bardzo blisko. Ok. 5 minut drogi samochodem.
PLUSY
Prowadzone jest przez znajomych teściowej
Dobre opinie
Fajna, ciepła kadra. Byliśmy tam kilka razy na dniach otwartych. Mają dużo pomysłów, organizują no. tygodnie poświęcone kulturze jakiegoś kraju
Mniejsze grupy (do 10 dzieci)
Dojazd – blisko domu, mogłabym odwozić go i potem wyskakiwać na obwodnicę, więc zarówno dojazd do przedszkola jak i mój potem do pracy zajmowałby mniej czasu niż w przypadku przedszkola nr 1. Myślę, że różnica wyniosłaby ok. pół godziny rano i po południu. Maciek ma z pracy również dobry dojazd.
MINUSY
Cena – niestety L. 800 PLN w tym zajęcia, wyjazdy płatne dodatkowo + wyżywienie. Nie bardzo nas na nie stać tak naprawdę…..
Lokalizacja – niby blisko i dobry dojazd, ale lokalizacja nie jest najlepsza. Przedszkole mieści się na osiedlu kilkupiętrowych bloków, na parterze jednego z nich. Ma bardzo mały plac zabaw. Huśtawka, domek, piaskownica i tyle, żadnego drzewa i na pewno nie będzie on powiększany bo nie ma jak. Oprócz placu zabaw dzieci chodzą niby na spacery po osiedlu, ale ja znam te okolice. To są po prostu nowe ładne owszem bloki i chodniki oraz jeden odrobinę większy placyk ogólnodostępny. Nie mam tam żadnego parku ani nic w tym stylu. Owszem, są tereny spacerowe w starym kamieniołomie, górki i pagórki, bardzo ładnie, my tam z Piotrkiem wędrujemy, ale to są dość dzikie tereny i panie się tam z dziećmi nie zapuszczają, bo to zbyt niebezpieczne z większą grupą dzieci. Dużo rowów i innych miejsc gdzie można np. skręcić nogę. Jednym słowem dzieci siedzą na tym mini placyku poza wycieczkami do zoo czy teatru, ale te wiadomo, nie są codziennie.
Przedszkole zamknięte jest w lipcu

PRZEDSZKOLE 3
Samorządowe. Jest ono blisko mieszkania szwagra, w którym zameldowany jest też Maciek i jest ono ich współwłasnością. Dla potrzeb rekrutacji możemy więc „udawać” że tam mieszkamy i dostać punkty za przedszkole najbliższe miejscu zamieszkania.
PLUSY
Dobre opinie
Tańsze niż prywatne
Względy sentymentalne – to przedszkole mojego męża i szwagra
Lokalizacja – dojazd dłuższy niż w przypadku przedszkola 1 i 2 rzecz jasna, ale w 20 minut powinniśmy się wyrobić. Problematyczne jest jedynie parkowanie, bo w tych rejonach jest z tym problem ze względu na zagęszczenie studentów i brak parkingów dla nich. Musiałabym dokładnie to opracować albo parkować na awaryjnych przed przedszkolem na chwilę. Stamtąd mogę jechać do pracy autem lub auto zostawić, bo to miejsce jest bardzo dobrze skomunikowane z resztą Krakowa. Maciek również ma stamtąd w miarę niedaleko do biura (ok. 15 minut samochodem). Duży plac zabaw. Poza tym znam dobrze te okolice, bo mieszkaliśmy tam 3 lata. Prosto z przedszkola wychodzi się do parku. Niedaleko mieszka bart Maćka, więc w razie jakieś pilnej potrzeby sądzę, że on albo Grażynka mogliby Piotrka odebrać i przechować u siebie (Marek pracuje w domu, a Grażynka wcześniej kończy). Mogłoby to działać również w druga stronę, w razie potrzeby ja odebrałabym Antka i zajęłabym się nim. Chłopcy mieliby kontakt. Latem po przedszkolu mogliby pojeździć jeszcze razem na rowerach w parku. Mogę go odebrać i jeszcze zrobić z nim jakieś zakupy spożywcze bo w pobliżu jest długo otwarty plac targowy z dobrymi warzywami i owocami, dobry sklep mięsny.
 Dobry rozkład posiłków. W drugim przedszkolu samorządowym które biorę pod uwagę (o tym potem) są 3 posiłki. Tutaj mamy 4 – śniadanie o 8.30, drugie śniadanie o 11.00obiad o 14.00 podwieczorek o 17.00. Odbierając Piotrka ok. 18 byłby on najedzony po podwieczorku
MINUSY
Duże grupy (15-20 dzieci)
Po dwie grupy na każdy rocznik, wiec ogólnie duże zagęszczenie dzieci w przedszkolu
Mniej zajęć dodatkowych niż w przedszkolu prywatnym i mniej wyjść
W sytuacji awaryjnej teściowa musiałaby specjalnie jechać samochodem ok. 20 min i szukać miejsca do parkowania, no ale tutaj z ewentualną pomocą przychodzi szwagier.
Zamknięte w sierpniu

PRZEDSZKOLE 4
Samorządowe
W miarę blisko biura Maćka, choć nie najbliżej. Dla potrzeb rekrutacji wpiszę , że jest ono najbliższe miejscu pracy rodzica, a nuż się uda uzyskać jakieś dodatkowe punkty
PLUSY
W zasadzie chyba tylko fakt, że jest ono otwarte do 18 i lokalizacja. Ja jechałabym rano ok. 20-25 minut, znośnie, dla Macka w dni kiedy pracuje stacjonarnie w ogóle bez problemu bo jest ono kilka przecznic dalej niż jego biuro. No i własny plac zabaw. Teściowej w razie czego nie bardzo po drodze z pracy, ale od biedy może gdyby się waliło i paliło mogłaby po niego podjechać, stamtąd ma do domu ok. 15 minut.
MINUSY
Duże grupy (15-20 dzieci) i również duże zagęszczenie dzieci
Mniej zajęć dodatkowych niż w prywatnym
Bezsensowny rozkład posiłków. Przedszkole niby otwarte od 18 a tylko 3 posiłki. Śniadanie o 8.30, obiad o 11.30 (no o tej porze to moje dziecko na pewno nie jest głodne obiadowo) i podwieczorek o 14.00. Wychodzi na to, że od 14 do 18 Piotrek nie jadłby już nic, wiec jak go znam czekałby na mnie głodny i musiałabym zapychać go jakąś kanapka albo pędzić na złamanie karku do domu.
Przedszkole jest na blokowisku, szału nie ma.
Zamknięte w sierpniu

W zasadzie te cztery przedszkola to nasze wszystkie opcje. Pozostałe przedszkola w interesującym nas otoczeniu nie wchodzą w grę ze względu na zbyt wysokie czesne lub godziny otwarcia. Tańsze prywatne lub te nieliczne samorządowe otwarte do 18 w innych dzielnicach odpadają ze względu na dojazdy, czas i koszty paliwa. Dla potrzeb rekrutacji wpisze jeszcze jakieś trzecie z póli tych otwartych do 17 bo musze, ale to bez sensu.. Zobaczymy zresztą czy w ogóle Piotrek do któregokolwiek z tych samorządowych by się dostał. Podejrzewam, że skończy się na przedszkolu nr 1, choć teściowa naciska nację nr 2.

Jest jeszcze jedno przedszkole prywatne, dobre i niewielkie, trochę tylko droższe od przedszkola nr 1 i w połowie drogi miedzy nim a nr 3, ale tam jest bardzo trudno się dostać. Zapisy są tylko 1 marca i osobiście, więc na pewno spróbujemy, ale wiem, że raczej dostają się tam krewni i znajomi królika. Cóż, spróbować zawsze warto. Oddelegujemy Piotrka na noc z 28 lutego na 1 marca do babci a samo będziemy cała noc koczować w kolejce i tyle.

Teraz przede wszystkim muszę dowiedzieć się paru rzeczy. Po pierwsze do kiedy trzeba podpisać ewentualne umowy w przedszkolach nr 1 i 2. Mam nadzieję, że dopiero w kwietniu, wtedy znalibyśmy już wyniki rekrutacji do przedszkoli samorządowych i wiedzielibyśmy już dokładnie na czym stoimy. Temat na telefon 2 stycznia. Poza tym zaklepałam urlop na piątek 11 stycznia i tego dnia umówiłam się na rozmowy w tych dwóch przedszkolach samorządowych, które bierzemy pod uwagę i jeszcze dwóch innych, zobaczę je dokładnie od środka, wypytam o wszystko co do tej pory nie przyszło mi do głowy i postaram się „wyczuć” atmosferę. W przedszkolach prywatnych byłam już w zeszłym roku

28 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu na szybko najbardziej sensowne wydają sie 1 i 3. W ogóle w szoku jestem, pod Ilona względami rozpatrujesz i jak bardzo roztrzasasz. Ja na podaniu podalam dwa najbliższe domu przedszkola, Cami dostała sie do tego drugiego i już :) Jednak łatwiej jest, gdy państwo zapewnia wszystkim w miarę jednakowe placówki, wszędzie tyle samo dzieci w danym wieku na opiekunkę moze przypadać, a jeśli rodzice potrzebują opieki dla dziecka w innych godzinach niż działa najbliższe przedszkole, trzeba mu w innym miejsce zapewnić. Powodzenia w wyborze i efektach rekrutacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym by tutaj było tak jak w Finlandii :-) Tutaj są dodatkowe punkty jeśli przedszkole jest najbliżej miejsca zamieszkania, ale nie oznacza to automatycznie, ze dziecko się tam dostanie. Pierwszeństwo mają dzieci z domów dziecka, rodzin zastępczych, dzieci wychowywane przez jednego rodzica et.c Paradoksalnie gdy oboje rodziców pracuje i muszą gdzieś to dziecko ulokować to mają mniejsze szanse...
      Na pewno ułatwiłoby nam sprawę gdybym pracowała w jakimś urzędzie od 7 do 15. Wtedy miałabym całe spektrum przedszkoli samorządowych bo spokojnie do 17 bym zdążyła po małego.

      Usuń
  2. o moj bozeeee doczytalam do knca z zaciekawieniem bo uslyszalam od tesciowej ze mozna dziecko juz oddawac od tego roku do przedszkola jak skonczy 2 lata i jest samodzielne. musze sprawdzic ta informacje. a moze cos o tym wiesz?
    z tego co piszesz to dla mnie najlepsze jest to pierwsze i to panstwowe najblizej brata Macka.
    ale rozkmina... nie wiedzialam ze az tak strasznie to wyglada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigy o tym nie slyszalam. Mysle, ze najlepiej zadzwonic do wydzialu edukacji w urzedzie miasta czy gminy. Szczerze mowiac wydaje mi sie to malo prawdopodne. Miedzy dzieckiem 2-letnim, nawet odpieluchowanym, samodzielnie jedzacym i wygadanym jak na swoj wiek a 3-latkiem jest przepasc. Nie sadze by czulo sie ono dobrze w przedszkolu. Nawet prywatne placowki ktore sprawdzalam przyjmowaly dzieci minimum 2.5 letnie.

      Usuń
    2. No i ja widze wlasnie ze nie ma w zadnym statusie zmiany.. nie wiem skad ta tesciowa wytrzasnela taka informacje;) dzieki:*

      Usuń
    3. W Warszawie państwowe przedszkola przyjmują dzieci rocznikowo 2-letnie (w rekrutacji dodatkowej, w miarę wolnych miejsc...), odpieluchowane, samodzielnie jedzące, ubierające się, werbalizujące potrzeby. Nie słyszałam żeby miesiąc urodzenia miał tu znaczenie.

      Usuń
    4. Ale co to znaczy rocznikowo 2-letnie? Chodzi o takie, które mają skończone 2 lata a w roku przyjmowania do przedszkola skończą 3 (np takie które w grudniu 2012 skończyły 2 lata i idą do przedszkola od września 2012) Czy też dzieci, które w roku przyjmowania do przedszkola skończyły lub skończą 2 lata? W tym drugim przypadku o ile potrafię sobie wyobrazić takiego malucha już bez pieluchy (np. ekspresowa Natasza Rashly ;-) to żeby jeszcze samo jadło i się ubierało to nie bardzo. Przed nami dopiero nauka samodzielnego ubierana się, bo o ile Piotrek potrafi się rozebrać to np. nie potrafi jeszcze sam założyć kurtki, pokazywałam mu metodę "do góry nogami" ale stwierdził, że mama tak się nie ubiera, a po dorosłemu jeszcze nie daje rady.

      Usuń
    5. Jejku nie wiem jak wytłumaczyć, no rocznikowo 2-letnie czyli jeśli w ogóle w 2012 roku (niezależnie czy w styczniu czy grudniu) kończy 2 lata, to po spełnieniu warunków samodzielności - w miarę wolnych miejsc - przyjmują.
      PS: Radek z kurtką też ma problem, może by i sam założył, ale zajmuje mu to pół godziny i mnóstwo nerwów więc panie pomagają troszkę. Resztę wszystko sam założy i zdejmie, także buty, rękawiczki itp. Co do tej samodzielności w ubieraniu u nas trzeba się dowiadywać w konkretnym przedszkolu bo każde ma inne kryteria - słyszałam o takich gdzie wymagają totalnie wszystkiego, znam takie gdzie pomagają we wszystkim,a w naszym jest super podejście wymagające od dziecka CHĘCI samodzielności i podejmowania prób, z resztą panie pomogą a w takiej atmosferze szybko się Maluchy wszystkiego uczą :-)

      Usuń
    6. No OK, jeśli dziecko w 2012 kończy 2 lata to w 2013 kończy 3 czyli we wrześniu 2013 w momencie przyjmowania do przedszkola będzie już miało 3 lata albo prawie 3, nie 2. Do państwowych przedszkole dwulatków nie przyjmują.

      Usuń
    7. Nie, chyba ni eumiem wyjaśnić o co mi chodzi. Tymek od Radka ze żłobka rocznikowo jest 2010 urodzony. Czyli w 2012 skończył 2 latka (nie pamiętam jaki on miesiąc). W 2012 w rekrutacji uzupełniającej po wrześniu został przyjęty do przedszkola państwowego. Nie w 2013 tylko w 2012.

      Usuń
    8. Aha. No i jak on sobie radzi?

      Usuń
    9. Świetnie :-) Tymek był bardzo dobrze rozwinięty, poza mową prawie dorównywał Radkowi (rocznikowo starszemu, nie pamiętam jaki on miesiąc jest...), samodzielny, odpieluchowany, zsocjalizowany przez ponadroczny pobyt w żłobku, wszystko super - ostatnio spotkałam jego mame i właśnie się chwaliła ;-) Jedyna wada, że on słabiej mówi jeszcze, porozumiewa się, wyraża potrzeby, ale sporo mówi niewyraźnie lub swoim językiem, ale uczy się łatwo i widać postęp i w tej kwestii, przedszkolanki nie mają zastrzeżeń - to co potrzeba rozumieją :-)

      Usuń
  3. Przeczytałam dokładnie te rozważania, rzeczywiście trudna sprawa, ale rozumiem cię doskonale bo ja miałam podobną rozkminkę rok temu!
    Mi też na oko wydają się 1 i 3 badzo dobre, życzę powodzenia na rozmowach i w rekrutacji! Dla mnie ilość zajęć dodatkowych nie była zbyt ważna, za to ogród koło przedszkola to podstawa, jak te dzieci mają się kisić w czterech ścianach cały rok? I posprawdzać u rodziców jak to naprawdę wygląda z wychodzeniam na dwór! DOpytać tez o teatrzyki koncerty u nas "wyjść" jest niewiele ale dwa trzy razy w miesiący są jakieś atrakcje na miejscu warsztaty itp. Jak mi się przypomni coś to napiszę jeszcze, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, duzy wlasny plac wydaje mi sie bardzo wazny. Sa przedszkola, ktore w ogole nie maja wlasnego placu i korzystaja z tych ogolnodostepnych. Nie poslalabym tam dziecka. Nie chcialabym by bawilo sie w piasku, w ktorym zalatwiaja sie zwierzeta wsrod "obcych" dzieci, bo pani majac pod opieka cala grupe maluchow moze nie dopilnowac wszystkich. Chodzi tez o bezpieczenstwo. Z tego wzgledu raczej odrzuca mnie od przedszkola nr 2 choc wiem , ze kadra jest bardzo dobra i duzo fajnych rzeczy sie tam dzieje to jednak ten mikro placyk jest strszny.

      Usuń
  4. Fantastyczny tekst! Ja tak sobie po cichutku podczytuje od jakiegoś czasu, ale tekst powalił mnie na kolana i nadaje się do niejednej gazety, najlepiej ogólnopolskiej! Dylematy rodziców stojących przed wyborem przedszkoli naprawdę powinny zainteresować państwo, które powinno spojrzeć inaczej niż dotychczas i zacząć zmieniać nieudolną politykę prorodzinną!
    Ja wybrałabym nr 3 lub nr 2. W pierwszej kolejności 3, potem 2 - nawet pomimo kosztów. Na dodatek w 2. dopytałabym się czy dzieci faktycznie wychodzą na pole. Bo jeśli jednak nie wychodzą aż tak często, to może i lepiej, skoro okolica do zabawy nie jest aż tak sprzyjająca. Acha, pamiętaj, że panie pewnie nie smarują dzieci przed wyjściem na pole, bo pewnie po prostu nie mają na to czasu. A jeśli jest nawet dużo dzieci, ale ocieniona okolica do zabawy, to zawsze to coś więcej niż patelnia słoneczna na ekstra placyku zabaw.
    Uważam, że Twoje rozważania dotyczące wyboru przedszkola są w pełni uzasadnione i bierzesz pod uwagę naprawdę dużo istotnych rzeczy, o których gro rodziców nawet nie myśli. Zarówno rozkład posiłków jak i ocieniony i bezpieczny plac zabaw są tak samo istotne jak liczba dzieci w grupie, wykwalifikowana kadra oraz dogodność dojazdu z domu do przedszkola, a potem do pracy. A potem oczywiście powrót z pracy i żeby zdążyć odebrać malucha przed godzinami zamknięcia placówki (to jest czasem mistrzostwo świata!).
    Rozkład posiłków w 3. jest optymalny, bo przecież dziecko powinno jeść 5 posiłków dzienne (mniejsze 6 - pierwsze i drugie danie osobno, bo przecież naraz nie zjedzą). Więc 4 w przedszkolu i ostatni, piąty - kolacja w domu.
    I oczywiście w 1000% zgadzam się, że "miedzy dzieckiem 2-letnim, nawet odpieluchowanym, samodzielnie jedzacym i wygadanym jak na swoj wiek a 3-latkiem jest przepasc".
    W ogóle to powinny być płatne (w wysokości pensji) urlopy wychowawcze, to matki nie miałyby dylematów co dalej. Te co chcą i mają opiekę dla dziecka (babcia, opiekunka - na którą ją stać etc.) wróciłby do pracy, te co nie chcą - pracowałyby pewnie w domu - i byłyby wilk syty i owca cała. Ale oczywiście to za dużo jak na rozumki tych, co nami rządzą. Szkoda, bardzo szkoda....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :-)
      No wlasnie co do tych placow zabaw to w 1 i 3 sa one czesciowo ocienione a w tym super prywatnym nr 2 nie dosc ze maly to zero drzew :-/

      Usuń
  5. To strasznie przykre że Twoja mama nie chcę wziąć udziału w opiece nad Piotrkiem. Oczywiście ma do tego prawo, ma też prawo być zmęczona lub mieć inne plany na życie... ale to przecież jej wnuk i jego dobro, jego komfort powinien być na pierwszym miejscu - tym bardziej że to nie wasze "widzimisie", ale faktyczna potrzeba.
    Mam nadzieję że nie sprawiłam Ci przykrości tym co napisałam o Twjej mamie, bo nie taki był mój zamiar... po prostu jej zachowanie wydaje mi się trochę nie fair.

    Byłabym za opcją 1 i 3. Sprawdź tylko - bo to bardzo istotne jakość posiłków (zwłaszcza w tych prywatnych), dowiedz się czy przedszkola mają własną kuchnię (najlepsza opcja).
    Co do placów zabaw to akurat nie jest sprawa aż tak wielkiej wagi (chociaż brak drzew to akurat niefajnie, bo dzieci będą się gotować w lato), dzieci aż tak bardzo nie przywiązują wagi do super wybajeżonych atrakcji. Znacznie bardziej wybadałabym kadrę bo to połowa sukcesu.
    Powodzenia w wyborze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioł, moja mama pomaga nam 3 dni w tygodniu od 2 lat, odkąd wróciłam do pracy po macierzyńskim. W moim mniemaniu zrobiła dla nas aż nadto. To my nawaliliśmy jako rodzice, że po jego urodzeniu zawaliło się wiele rzeczy w mojej i męża pracy i nie mogliśmy sobie pozwolić finansowo na mój urlop wychowawczy czy też opiekę dla Piotrka bez angażowania babć, jest mi z tego powodu bardzo wstyd i czuje ogromny doskomfort. Mojej mamie będę zawsze wdzięczna za tę pomoc.
      Przedszkola nr 1, 3 i 4 mają własną kuchnię, zapomniałam napisać to w plusach. W 2 jest catering.

      Usuń
    2. Może mam inne podejście do sprawy bo codziennie w parku spotykam ileś tam babć na "pełen etat" zajmujących się wnukami (a mówiąc babć mam na myśli często staruszki, nie panie koło 50tki). Oczywiście to wybór, a nie obowiązek, ale w końcu o dobro dziecka chodzi, więc można spojrzeć dalej niż za czubek swojego nosa.
      Jeśli Ty tak widzisz sprawę to ok, ja już nic w tym temacie nie mówię.

      Co do przedszkoli to tym bardziej stawiałabym na 1 lub 3 z uwagi właśnie na kuchnię.
      Co do tych wyjść poza przedszkolnych to słyszałam też że trzeba na to uważać - bywa że brane są pieniądze a dzieci nigdzie nie zabierane...:(

      Też znam mało osób które prace kończą o 15, dlatego zdziwiona byłam kiedy o tym usłyszałam. Ale takie są fakty:)

      Usuń
    3. OK, ale Piotrek w maju kończy 3 lata, to już nie jest niemowlaczek. Tak czy inaczej od września szedłby do przedszkola czy klubiku, różnica jest taka, że gdyby moja mama chciała dalej się nim opiekować trochę to może rozważylibyśmy opcję klubu na 2 -3 dni w tygodniu. Wiem, że jesteś przeciwniczką przedszkoli, ale ja wiem, że jeśli moje dziecko dalej byłoby pod wyłączną po opieką babci oraz niani to na dobre mu to nie wyszłoby ;-)
      Moja mama chce mieć czas na swoje hobby, czas dla siebie, nie jest najmłodsza i po 3 dniach z Piotrkiem w czwartek odpoczywa i na "własne " życie zostają jej piątek i weekend. Ma pełne prawo spędzić swoją emeryturę na luzie.

      Usuń
    4. Nie neguję Twojej decyzji o posłaniu Piotrka do przedszkola. Napisałaś tylko we wpisie że mama nie chcę w pomoc dłużej się angażować (co ułatwiłoby Wam sprawę) i zrobiło mi się szczerze przykro z tego powodu...
      Oczywiście że ma pełne prawo spędzać emeryture tak jak sobie tego życzy, w końcu Piotrek to Wasze dziecko, nie Twojej mamy. Po prostu uważam że to egoistyczny wybór, biorąc pod uwagę że wie, jaką macie w tej chwili sytuację.

      Ale już nic nie mówię. Nie chcę Cię ani podburzać, ani sprawiać przykrości. Jeśli Ty widzisz to inaczej to ok.

      Usuń
  6. A co do godzin otwarcia, to myślę że w znacznym stopniu wynika to jednak z potrzeb rodziców. Moja koleżanka od września pracuje w przedszkolu, mówi że o 16 zostaje zwykle 1-2 dzieci. Znajoma której dziecko w tym roku poszło do przedszkola mówi to samo - odbiera córkę o 16 najczęściej jako ostatnia...
    Trochę mnie to zdziwiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak. Nie mamy w Krakowie wielu dzieciatych znajomych, ale utrzymujemy kontakty z wieloma poza Krakowem i 80% z nich zmuszonych było posyłać dzieci do placówek prywatnych ze względu na fakt, że nie byli w stanie ich odbierać o 16 czy 17. Poza tym nie sądzę, by w przedszkolu była masa dzieci między 6 a 7 rano, a jednak praktycznie wszystkie przedszkola samorządowe są otwarte od 6, 6.30.

      Usuń
    2. Co do godzin otwarcia to z mojej takiej osobistej subiektywnej obserwacji warszawskich przedszkoli (do 18:00 nie jest ŻADNE państwowe w mojej dzielnicy otwarte! dwa są do 17:30): po najróżniejszych kombinacjach, cudach, podkładkach, znajomościach i nie wiem cyzm jeszcze - w przedszkolach państwowych jest wiele dzieci matek pracujących na pół etatu lub będących w kolejnej ciąży (zwolnienie) czy na wychowawczym z kolejnym dzieckiem. Dzieci są w większości przyprowadzane do przedszkola na godz. 9:00 a odbierane są o 13:00 lub najpóźniej o 16:00. Moje dziecko odbierane o 17:00 jest jednym z ostatnich spośród ponad 100 dzieci w naszym przedszkolu... No comment :-(

      Usuń
  7. Alez ty eleboraty piszesz:)) ale lubie:)
    Ja mam podobnie jak Aniol z jednej stronie rozumiem twoja mame a z drugiej nie... no kurcze taka rola babci:)Jak swiat swiatem babicie sie opiekuja wnuczkami:) Ty swoimi tez bedziesz:)
    My tez musielism yjuz zameldowac Felka do przedszkola:) Dzieki bogu ulice dalej:) Ciekawe czy sie dostanie:)
    Trzymam kciuki za Piotrka i jego przedszkolna kariere:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wybrałabym nr 1 lub 3. Nr 2 odpada z powodów finansowych. No i z powodu dogłębnej analizy Waszej sytuacji przedszkolnej sama zaczęłam się zastanawiać nad przedszkolem dla Maksa ;) Tzn. nie nad wyborem placówki, ale nad tym kiedy go wysłać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie uwazam, ze rola babci jest regularne zajmowanie sie wnukiem. Owszem, od czasu do czasu, gdy zachoruje, gdy jakas wyjatkowa sytuacja sie zdarzy - ale nie inaczej. Babcie, czy dziadkowie maja prawo do wlasnego zycia, do pozbycia sie obowiazkow (w koncu cale zycie swoje obowiazki mieli, dziecmi sie zajmowali, pracowali...), do realizowania wlasnych zainteresowan, czy tez do nicnierobienia, jesli tego potrzebuja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dlatego właśnie uważam, że moja mama zachowała się super poświęcając nam 3 dni w tygodniu i nie wiem jak jej dziękować. Wiem, że kocha Piotrka nad życie, ale to też ciężka praca.

      Usuń