środa, 13 lutego 2013

chorobowo i zimowo

Trochę mnie nie było. Przepraszam. Dopadło nas lutowe przesilenie. To najgorszy dla mnie miesiąc w roku :-/
W szpitalu trochę odpoczęłam. Poczytałam. Pierwszej nocy wyspałam się świetnie, drugiej mniej, bo ok. północy dokwaterowali nam dziewczynę w 6 miesiącu ciąży ze skurczami i całą noc próbowali zahamować akcję porodową (na szczęście z sukcesem!). KTG i kroplówki całą noc, światło. Po raz kolejny przekonałam się, że mam najlepszego gino-endo pod słońcem. Przyjechała do niego do prywatnego gabinetu po 23, bo źle się czuła, a on widząc co się dzieje nie pozwolił jej jechać samej do szpitala ani brać taksówki tylko sam osobiście przywiózł ja na oddział by nie tracić w tej sytuacji czasu. Ja przeziębiłam się. W środę czekałam na wypis i wyniki badania z totalnie zapchanym nosem. Doprowadziłam się do stanu używalności Cirrusem i jakoś funkcjonowałam do weekendu. Piotrka traktowałam ulgowo po przebytej grypie, choć przez cały tydzień był zdrowy i pełen energii. odpuściłam jednak na wszelki wypadek zajęcia Kreatywki w sobotę. W niedzielę wybraliśmy się na kulki, bo go energia roznosiła. Wiem, lepiej było wybrać się na świeże powietrze, ale po pierwsze w Krakowie normy smogu i tak kilkakrotnie przekroczone, a po drugie wilgoć straszna, przenikliwe zimno - ja osobiście wymiękam. zazwyczaj zmuszam się do energicznych spacerów ze względu na syna-Eskimosa, któremu takie temperatury nie przeszkadzają, ale w niedzielę nie byłam w stanie. Mąż "umierał" przeziębiony. Wybawiliśmy się świetnie, niestety po powrocie Piotrek zaczął się pokładać, dostał gorączki, kaszlał. Tym sposobem w poniedziałek zamiast iść do pracy wybraliśmy się do lekarza. Na razie osłuchowo czysty, ale kaszle i chrypi. Ja stres bo co z pracą 3 dni zwolnienia, 2 dni pracy i znowu opieka.... Wybłagałam moją mamę , by została z Piotrkiem we wtorek i środę, ale w czwartek i piątek muszę iść do pracy, ponieważ nasza niania ma urlop i teściowa miała zostać z dwójką chłopaków, w tym układzie nie ma o tym mowy, bo Piotr zaraziłby Antka. Moją mamę zaczyna boleć ucho i drżę by tym razem ona się nie rozchorowała, bo wtedy w przyszłym tygodniu też nie będę mogła iść do pracy. Ehhhh. Byle do wiosny.

Piotrek jest zafascynowany mapami. Na planie Krakowa pokazuje bezbłędnie rzekę, ulice, tory kolejowe i parki. Czyżby faktycznie rósł kolejny geodeta?




A tutaj Młody w jaskini hazardu

korek

i nasi nowi przyjaciele





1 komentarz:

  1. Super z tymi mapami :-)
    Radek tez ostatnio zafascynowany mapami właśnie :-)
    I zdrówka życzymy!

    OdpowiedzUsuń