niedziela, 17 lutego 2013

ukochane zabawki - part 2


Druga część posta ku pamięci o ukochanych zabawkach Potwora. Powyżej auto jeździk. Miałam nie pisać o samochodach, ale to auto wyjątkowe. Jeździk bez bajerów, lampek i wodotrysków. Miał melodyjkę w kierownicy, ale wyjęliśmy baterię bo nas wkurzała. Wybierając jeździk dla Piotrka szukałam po prostu prostego, w miarę dużego autka. Nie kręcą mnie jeżdżące hipopotamy plujące klockami, pieski, małpki i inne stwory. Piotrek autko dostał w okolicy pierwszych urodzin, ale przez parę miesięcy mimo zamiłowania do samochodów o dziwo nie chciał na nim siadać. Bał się. Dopiero kiedy w wieku 14 miesięcy opanował sztukę chodzenia i zorientował się, że jest w stanie sam bezpiecznie na niego wsiąść i zejść odważył się. W październiku 2011 roku przeprowadziliśmy się do domu. Potwór miał wtedy 16 miesięcy. I się zaczęło. Na razie w salonie i przedpokoju nie mamy praktycznie żadnych mebli. Jest za to mnóstwo miejsca do biegania i jeżdżenia. Jeździk został obowiązkowym punktem każdego dnia. Jeszcze przez pewien czas Piotrek nie umiał sam się odpychać. Bolały nas plecy od pchania, więc mąż przywiązał do zderzaka linkę. Potem Młody śmigał już sam. Przynajmniej godzinę dziennie. Siedzenie podnosi się i można w nim upychać skarby. Autko, zauważcie, jest stuningowane. Rura wydechowa poharatała się na kamieniach przed domem, więc tata zainstalował hak holowniczy z prawdziwego zderzenia, zatem autko spełnia czasem funkcję lokomotywy. Eksploatowane intensywne do dzisiaj.

Konik do skakania, czyli Pani Osiołkowa (pani ze względu na długaśne rzęsy). Można szaleć trzymając ją za uszy. Przent do teściowej pod choinkę (półtora roku), nadal w użyciu.

Pierwszy parking Piotrusia. Obecnie bawi się już wielkim wielopoziomowym pakringiem Wadera, ale nadal wraca z sentymentem do tej zabawki. Nie pamiętam jakiej jest firmy (w tym momencie nie chcę wchodzić do pokoju Piotrka i ryzykować potknięcie się po ciemku na armii resoraków;-). W każdym razie polecam jakbyście na niego gdzieś natrafiły, bo jest bardzo solidnie wykonany i ładny. W komplecie są jeszcze dwa autka i helikopter, a z tyłu znajduje się winda dla samochodów. Piotruś dostał go na Mikołaja w wieku półtora roku i bardzo był szczęśliwy.
Muzyczna farma. Polecam. Piotrek dostał ja gdy miał pół roku od chrzestnego, ale to było dużo za wcześnie. Na tym etapie potrafił jedynie wciskać zwierzatka i słuchać odgłosów i melodyjek (osobiście podoba mi się, że po wybraniu meldyjki można nacisnąć zwierzątko, które zaczyna śmiesznie chrumkać czy muczeć do rytmu). Tak naprawdę Piotrek zaczął bawić się farmą zgodnie z jej przeznaczeniem gdy skończył już rok. Zabawka uczy precyzji i odróżniania kolorów. Trzeba dopasować odpowiedni kluczyk do odpowiedniej zagrody i uwolnić zwierzątka. Wcale nie takie proste.
Klocki, klocki i jeszcze raz klocki. Lego. Uważam, że żadne inne się nie umywają, nie są tak porządnie wykonane. Mieliśmy Wadera, ale to nie to. Nie trzymały się porządne i denerwowały nas. Ja wychowałam się na Lego i jestem zdania, że w co jak  w co ale w Lego warto inwestować bo to zabawka na całe lata. Niestety drogie dlatego klocki podstawowe wylicytowałam używane na Allegro i polecam tę metodę. Sprzedający złożył je w bloki i włożył po prostu do koperty. Wylicytowałam dwa zestawy klocków podstawowych, w sumie około 300 sztuk. W nich nie ma co się zepsuć. Umyłam, wyparzyłam i są jak nowe. Wylicytowałam też używany zestaw plac budowy i jeden nowy zestaw mamy od babci. Uważam, że kluczem jest duża ilość klocków podstawowych oraz platform z kółkami, wtedy można puścić wodze wyobraźni i tworzyć naprawdę zaawansowane konstrukcje, a to jest to co mój Piotr Budowniczy uwielbia pasjami.
Puzzle Baby Trefl. Doskonałe jako pierwsze układanki. Jest kilka kompletów, ten na zdjęciu jest naszym ulubionym. W każdym zestawie jedna układanka 2-elementowa, jedna 3-elementowa i dwie 4-elementowe. bardzo ładne, gruby karton, duże elementy. Warto polować na używane na Allegro.
Kolejka. Jak już wspominałam moja mama jest uzależniona od kupowania wnukowi zabawek i ciuchów. Niestety jeśli chodzi o zabawki ma tendencję do nabywania strasznego badziewia, które szybko się niszczy. Uzgodniłyśmy, że na większe okazje będę jej podsuwała sugestie. Widziałam, że Piotrusia ciągnie do kolejek i że jest to zabawka rozwojowa, więc na 2 urodziny zasugerowałam jej drewnianą kolejkę. Drewnianą ze względów estetycznych, ale również praktycznych. Chcąc rozszerzać zestaw plastikowy trzeba by było trzymać się już jednej marki. Kolejka drewniana ma tę przewagę, że elementy różnych firm są zwykle kompatybilne. Można dokupywać w Tesco lub Ikei tańsze tory i inne prostsze elementy, a jakieś bardziej wyrafinowane typu lokomotywny na baterie czy szlabany z Eichorn lub Brio. Ponadto u teściów na strychu czeka stara kolejka Maćka, bardzo zaawansowana, więc nie chcieliśmy dublowac dwóch zestawów.
Układanka pociąg z literkami. Bardzo lubiana przez Piotra.Z drugiej ręki, wylicytowana za grosze na Allegro.
I układanka z samochodami. Można szukać elementów z takim samym znakiem drogowym w rogu, lub tworzyć własne najdziwniejsze pojazdy.
Narzędzia. Temat rzeka. Piotrek pasjami uwielbia majsterkować. Ma cały zestaw zabawkowych plastikowych narzędzi oraz młotek Little Tikes, który wydaje przyjemne dźwięki podczas uderzania. W miarę przybywania narzędzi Piotrek zgłosił zapotrzebowanie na skrzyneczkę, więc tata sprezentował mu prawdziwą skrzynkę na narzędzia z Castoramy. Ależ był dumny! Zaanektował również prawdziwą wkretarkę, tę na zdjęciu, tylko bez końcówki. Bez końca wymienia opony letnie na zimowe i odwrotnie z jej pomocą.
Piotrek bawi się również prawdziwymi narzędzami pod kontrolą taty. Uwielbia to. W tym celu tata skonstruował tę oto bazę do ćwiczenia wkręcania śrudek.
Wielkim marzeniem Piotrka był kask Boba Budowniczego, więc Mikołaj w zeszlym roku spełnił je. Prawdziwy profesjonalny kask budowlany zakładany podczas zabawy klockami.
A to jest taka piankowa rura z Castoramy. Maciek kupił kilka metrów i pociął na kawałki. Może służyć jako miecz, lufa od czołgu, luneta, latająca miotła, a rodzice nie obawiają sie zniszczenia ścian
Taczki. W użyciu przez okrągły rok, nie tylko w piaskownicy.
Ciastolina Play-Doh. Pod choinkę Piotrek dostał zestaw budowlany Chucka - dwa młynki do produkowania asfaltu i cegieł, walec, wywrotkę, koparka i przecinak. Mamy również zestaw foremek, plastikowych nożyczek i i strzykawek-wyciskarek z tańszego zestawu plastociasto. Widzę jednak, że nie ma sensu kupować podróbek, bo są znacznie gorszej jakości, kolory kiepsko się łączą i szybciej wysychają. Play-Doh starcza na długo jeśłi tylko pilnuje się, by po zabawie zamknać ją w tubce, inaczej twardnieje. Jest miększa od zwykłej plasteliny, Piotrek bardzo chętnie się nią bawi doskonaląc małą motorykę.
Znana gra w łowienie rybek, wylicytona na Allegro za grosze.
'Mój pierwszy Quiz" Granny. Dużo zagadek, a dziecko może samo sprawdzac poprawność odpowiedzi. Myślę, że jeszcze długo nam posłuży.
I na koniec djembe. To był prezent ode mnie dla męża na 1 rocznicę ślubu. Zgadnijcie kto najczęściej na nim gra ;-)

4 komentarze:

  1. Ta układanka z Baby Trefl jest od dziś w promocji w Lidlu :) Kupiliśmy dokładnie tą którą pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam cie za te wpisy:)
    My dostalismy jezik z Fisher Price. Tak samo jak krzeselko z ikei... nei moglam odmowic przyjecia prezentow ale krzeselko mnie wkurzylo... chcialam drewniane stokke (wiem wiem drogie ale do 8-10 roku zycia wiec jak przeliczyc to nei takie drogie) a mam syfiatste z ikei:( Pojdzie do mamy chyba:)
    Jezdzik... nawet nie wiem jaki mam bo taki brudny ze strychu dostalam... moze znajde w necie

    tego konika do skakania mozan dostac w ikei? tez bym go chciala dla Felka:) A teraz id eszukac tych klockow kartonowych do ustawiania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to krzesełko z |kei nie jest takie złe. Piękne może nie jest ale chyba wygodne i na wyjazdy jak znalazł. My też mamy w domu drewniane, u babci ikeowskie. Konik nie wiem skąd jest, dostaliśmy go w prezencie. Chyba nie z Ikei. Co do jeździka to uważaj na jedno. Podobno dzieci nie powinny na nim za długo jeździć bo utrwala siad wioślarski (taki, na kolanach ze stopami na boki). Nie wiedziałam o tym, a Piotrek niestety miał tendencję do siadania w ten sposób, nie po turecku. Nóżki ma trochę iksowate. Tragedii nie ma, ortopeda uspokaja , że to się wyrówna, no ale gdybym o tym wcześniej wiedziała to chowałabym to autko raz na jakiś czas.

      Usuń
  3. Część z tych zabawek mamy i są świetne! Podoba mi się ta Wasza kolejka.

    OdpowiedzUsuń