wtorek, 12 marca 2013

jest dobrze

Powolutku oswajam się z myślą, że zostanę podwójną mamą. Nieśmiało snuję plany. Łykam Duphaston i inne leki. Czuję się dość dobrze. Z Piotrusiem do połowy 6 miesiąca tak naprawdę nie czułam, że jestem w ciąży. Jedynie rosnący brzuch, przykazanie polegiwania i L4 mi o tym przypominały. Tym razem jest trochę inaczej. Nie wymiotuję, cycki mnie nie bolą nic a nic (pamiętam jak mnie to martwiło w poprzedniej ciąży), ale jednak jestem bardziej zmęczona. Wtedy nie mieszkałam w domu na górce ;-) Teraz łapie mnie lekka zadyszka, także podczas chodzenia po schodach. Już teraz odczuwam pewne ograniczenia. Nie mogę na przykład sama wynieść do domu zakupów (garaż mamy na dole skarpy), nawet kilogram ziemniaków powoduje dużą zadyszkę. Muszę je mądrze planować. Póki jest zimno mogę je zostawić w garażu do powrotu Maćka, ale już niedługo kupując jogurty czy mrożonki trzeba będzie sie telefonicznie upewniać czy mąż jest akurat w domu :-) Piotr zadowolony, bo pozwoliłam mu samemu wchodzić do fotelika samochodowego by nie obciążać mięśni brzucha. Tylną kanapę mam w związku z tym kompletnie zafajdaną, bo Młody by sie do fotelika wdrapać musi stanąć na niej ubłoconymi butami.Trudno. Piotruś jeszcze o niczym nie wie. Unikamy też rozmów na ten temat w jego obecności, bo to jest dyktafon i papla, a rodzinie zamierzamy powiedzieć dopiero podczas śniadania wielkanocnego. Wtedy będziemy wszyscy razem, a ja będę po USG 27 marca, podczas którego mamy nadzieję usłyszeć serduszko. Na razie beta hcg przyrasta prawidłowo, więc jesteśmy dobrej myśli. Kolejne kłucie w czwartek.
Musiałam powiedzieć już o ciąży szefom.

Wiem, to bardzo wcześnie, ale nie miałam wyjścia, ponieważ tydzień po Świętach planowany jest wyjazd na targi do Frankfurtu. Miałam jechać z prezesem samochodem. Na targi zwykle wybieramy się dużą ekipą, część leci samolotem, a prezes zawsze jedzie autem, ponieważ po pierwsze boi się latać, a po drugie samochód zawsze się przydaje, bo przywozimy stamtąd masę katalogów  prospektów, próbek i innych gadżetów, za które zapłacilibyśmy krocie jako nadbagaż w  tanich liniach. Prezes z bliżej nieznanych mi powodów upodobał sobie na trasę towarzystwo moje i kolegi, a ja nie protestuję, bo o ile w biurze bywa męczący to podczas jazdy rozluźnia się, nie rozmawia w ogóle o pracy i dość przyjemnie spędza się z nim czas. Mój lekarz zabronił mi tak długiej jazdy samochodem na tym etapie ciąży, natomiast mogłabym ewentualnie polecieć - to godzina lotu zaledwie. Z różnych względów dobrze by było gdybym pojechała na te targi. Mamy zaplanowane kilka spotkań, które ja zorganizowałam, ja doprowadziłam do nawiązania relacji z tymi partnerami, znają de facto tylko mnie i jest jeszcze kilka innych względów. Poinformowałam więc wczoraj szefów o nowinie, bardzo mi gratulowali, choć trochę się zmartwili, że przez jakiś czas będą musili pomyśleć o zastępstwie dla mnie. Na ten moment nie widzę w firmie nikogo kto by się nadawał. Kolega, który poprzednim razem mnie zastępował nie pracuje już u nas, chwilowo nie ma wolnych mocy przerobowych. No ale to nie mój problem. Poinformowałam ich, że jeśli nic złego nie będzie się działo chciałabym pracować do ok. 7 miesiąca, czyli połowy sierpnia i że jeśli chodzi o targi to swoje zaplanowane spotkania na pewno bym poprowadziła, natomiast nie dam rady obskoczyć wszystkich innych jak do tej pory, gdyż tam są bardzo duże odległości między halami i zwyczajnie fizycznie nie dam rady. Potem mam adaptację przedszkolną Piotrka i w zaistniałej sytuacji zależy mi by ostatnie dwa miesiące spędzić na L4 by mieć możliwość wcześniejszego odbierania go z przedszkola i ułatwienia mu tej zmiany. Poza tym pamiętam jak się czułam w poprzedniej ciąży. Tak jak pisałam do połowy szóstego miesiąca świetnie, a potem macica zaczęła się bardzo stawiać, dostałam leki przeciwskurczowe, często robiło mi się słabo, miałam permamentną zgadę, ale przede wszystkim Piotr tak uciskał mi na żebra, że nie byłam w stanie wytrzymać w pozycji siedzącej dłużej niż godzinę jednym ciągiem.Jednym słowem plan jest, teraz czekam na decyzję czy lecę czy jednak wolą nie ryzykować, że w ostatniej chwili źle się poczuję i zostaną z zapłąconym pokojem hotelowym i koniecznością szybkiego zorganizowania zastępstwa. Powiem szczerze, że nawet chciałabym pojechać do tego Fraknfurtu. To jest zawsze taki "wyjazd po wiosnę", bo tam zawsze jest cieplej niż w Krakowie i często u nas jeszcze padał śnieg, a tam już wiosna w pełni. Poza tym nie oszukujmy się to chyba będzie ostatni mój solo wyjazd na jakieś 2 lata. Mamy zaplanowany tydzień nad morzem w czerwcu no i tyle. W zaawansowanej ciaży bałabym sie gdzieś sama wypuszczać, a przyszła zima to zima z niemowlakiem na stanie. Ostatnia okazja by spędzić kilka wieczorów na totalnym luzie w towarzystwie kolegów z pracy, kóryz zawsze dostają na targach kompletnej głupawki :-) No nic, pożyjemy zobaczymy. Teraz powinnam w trybie natychmiastowym zabrać się za sporządzanie kompletnego konspektu dla mojego zastępcy kimkolwiek on będzie. Muszę wszystko spisać jak dla laika, uporządkować komputer, stworzyć wzorce zleceń, opisać sposób postępowania z każdym dostawcą w każdej sprawie krok po kroku. To masa pracy. Ze 2 tygodnie pisania non stop, ale biorąc pod uwagę, że mogę sie tym zająć jedynie w tzw. międzyczasie liczę, że zajmie mi to ze 2-3 miesiące ;-) Nie mam więc czasu do stracenia.

A Piotruś jest prześmieszny. Moja mama opowiedziała mu jak przekręcałam niektóre słowa jako dziecko i teraz chodzi za mną i pyta: "mamo a jak mówiłaś na telewizor jak byłaś małą dziewczynką", a gdy odpowiem "telekaki" zaśmiewa się do łez. W niedzielę byliśmy z Grażynką czyli szwagierką i Antosiem na Smykowym Graniu, a potem zaprosiliśmy ich do siebie. Chłopaki zawsze zasypiali momentalnie po wyjściu z filharmonii, specjalnie brałam wózek dla Piotrka, więc tym razem założyłyśmy podobny scenariusz. Spacer-drzemka, a potem do auta i do nas. Niestety tym razem chłopcy nas zaskoczyli. Za nic nie chcieli usnąć. W parku sobie pobiegali, a potem Grażynka musiała Antka siłą wsadzić do wózka, bo wychodziłyśmy na chodnik wzdłuż ulicy, a on jest jeszcze na etapie wiecznych ucieczek. Antoś protestował non stop całą drogę do domu, bite 25 minut ryku, no zaskoczył mnie bo z pozoru to spokojne dziecko. Myslałam, że Piotrek był uparty pod tym względem, ale widzę, że jednak tak najgorzej to nie było. W każdym razie gdy dochodziliśmy do ich bloku, pod którym zaparkowałam Antek był już w takiej histerii, że nie było mowy o jeździe do nas bezpośrednio. Grażynka położyła go na drzemkę i do nas dotarli dopiero po 17. Szkoda, nastawiałam się na wspólny obiad - zamroziłam nadprodukcję dla nas :-)

Lodowato zimno i właśnie zaczął padać śnieg, brrrr.

10 komentarzy:

  1. Z tymi zakupami to nie bedzie tak dramatycznie. Ja tez bylam w ciazy cale lato wiec robilam te zakupy a w aucie mialam kilka malych toreb do ktorych pakowalam to co najszybciej musialo do lodowki isc i sobie nioslam malymi porcjami do domu:))

    Mysle ze z praca nie ma co planowac. Bo roznei moze byc. Moze byc super do samego konca ciazy a moze byc ze za miesiac sie polozysz i z planow nici:)

    Frankfurt nad Menem czy Odra? Bo jakby nad Menem to moze podjade i sie spotkamy co? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad Menem :-) Jesli bym jechala to dam Ci znac :-) Bede obracala sie w rejonie Messe od rana do 18, wtedy mam spotkania, a potem chyba czas wolny, chyba ze ktorys z dostawcow cos wymysli.Z zakupami to jest tak ze ja spokojnie moge nosic male siatki ale nie pod gore, a mieszkamy na naprawde sporej gorce ;-) Wszystko wydaje sie ciezsze.

      Usuń
    2. Ze mnie hormony chyba jeszcze do końca nie "wyparowały" bo w dalszym ciągu jak czytam o ciążach i porodach to mam zaraz wilgotne oczy:))) ze wzruszeni.
      Gratuluję Ci serdecznie raz jeszcze:*

      Usuń
  2. Nes, pytałam pod poprzednim wpisem, czy masz login na bloxie- wysłałabym Ci kluczyk do swojego bloga.

    co do pracy- fajnie, że się dobrze czujesz i masz chęci. życzę Ci, abyś jak najdłużej czuła się komfortowo i robiła dokładnie to, na co masz ochotę ( pracowała, czy tam w domu była). i jeszcze raz gratuluję :) wzruszają mnie takie ciąże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej odpisalam Ci na maila, nie doszedl?
      nessie79@gazeta.pl
      Bedzie mi bardzo milo goscic na Twoim blogu :-)

      Usuń
  3. Ja się cichutko z boku cieszę Waszym szczęściem :-) I podziwiam twoje zaplanowanie wszelkich szczegółów! Dbaj o siebie, traktuj prace poważnie ale nie za poważnie - komfortt Twój i dzieci jest w tym momencie ważniejszy!
    Ślę moc wirtualnych uścisków!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesie, gratuluję drugiej ciąży !!! Wierze że wszystko będzie dobrze i najważniejsze że świetnie się czujesz :-)
    W poprzednim poscie pisała o różnicy wieku, u nas jest podobna, 3 lata i 2 miesiące i uważam że jest idealna :-) Pati była już dość samodzielną jak została starszą siostra więc mogłam się spokojnie zająć malutka Madzia .

    OdpowiedzUsuń
  5. Podczytuje Cie juz do dawna, uwielbiam Twoje wpisy, a teraz jest okazja zeby sie ujawnic:) gratuluje!!

    OdpowiedzUsuń
  6. :) Pw. gratuluję :) Zazdroszczę takich szefów. Ja jestem na macierzyńskim i zupełnie nie wyobrażam sobie powrotu do pracy.

    Pozdrawiam też z Krakowa :)

    OdpowiedzUsuń