poniedziałek, 25 marca 2013

mój bodyguard

Wiecie co? Mam fantastycznego syna! Piotrek chyba czuje coś przez skórę, bo jest ostatnimi czasy w stosunku do mnie bardzo opiekuńczy i łaskawy. Przyzwyczaił się, że nie podnoszę go, że nie skaczę z nim i nie biegam. Na razie tłumacze mu, że mama jest zmęczona, że boli mnie brzuszek czy coś w tym rodzaju. Jeśli nie mam pomocy Maćka przy wieczornym kąpaniu przystawiam mu stołeczek do wanny i sam do niej wchodzi i wychodzi a ja go jedynie asekuruję. Już od jakiegoś czasu Piotrek potrafi bawić się całkiem długo sam w swoim pokoju bez asysty. Dzięki temu nasze poranki sa teraz spokojne. Myjemy zęby , pomagam mu sie ubrać, potem ma trochę czasu dla siebie na zabawę w swoim pokoju, a ja w tym czasie spokojnie się ogarniam. Wie, że jeśli nie będzie wariował przy ubieraniu to zostanie mu na zabawę sporo czasu.  Jeśli ma ochotę pobawić sie autkami idzie sam na górę do siebie i się bawi. Nareszcie! Tatę nadal zaprasza do wspólnego jeżdżenia resorakami, ale mnie już nie i bardzo dobrze, bo akurat ta czynność nudzi mnie przeokrutnie. Taka wyrodna matka ze mnie.Sam korzysta z toalety od początku do końca jeśli tylko nie ma spodni zapinanych na guzik, bo z tym sobie jeszcze nie radzi. Nasza sąsiadka była zaskoczona w sobotę, że dziecka nie ma z nami na dole. A Piotrek sobie siedział spokojnie w pokoju i się bawił. Jej Wiktor, który w lipcu skończy 5 lat pozwala jej co najwyżej wyjść do innego pomieszczenia na tym samym poziomie, ale nie ma mowy by zeszła pietro niżej. Ale akurat tutaj uważam, że sama sobie jest winna bo jest typem matki bardzo nadopiekuńczej.
Piotrek bardzo polubił sprzątanie.W sobotę pucował aż się kurzyło
Umył również oba sedesy i wypolerował tralki w balustradach. Szkoda tylko, że brakuje mu zapału do zamiatania okruszków po sobie ;-)
Kiedy schodzę po schodach podbiega i podaje mi rękę "żebyś się nie sturlała". Takiego mam bodyguarda! Nie budzi mnie już bezceremonialnym podnoszeniem powieki jak miał w zwyczaju (okrutnik) tylko delikatnie głaszcze mnie po głowie. Pilnuje bym umyła ręce po skorzystaniu z toalety "bo zarazki cię zjedzą mamo". Karmi mnie owocami "bo to zdrowe witaminki mamo". Normalnie przekochany jest :-) OK, wiem, czytałam, że po okresie buntu dwulatka przychodzi okres spokojnieszy, pogodniejszy i że to przejściowe i pewnie w wieku 3.5 roku akurat gdy urodzi się Okruszek znów zacznie zgrzytać, ale póki co delektuję się chwilą oddechu.

Już kiedyś pisałam o wirtualnym misiu, który mieszka w mojej komórce i jest przyjacielem mojego syna. Przyjaźń przeżywa obecnie prawdziwy renesans. W weekend Piotr prosił co chwilę bym włączyła misia, tańczył z nim i rozmawiał. Myślałam, że się posikam ze śmiechu kiedy stwierdził, że pokaże mu swoją kryjówkę, po czym popędził z komórką do swojego pokoju, zamknął się w szafie i z nim rozmawiał. Później razem oglądali Dorę, o tak:
Niedziela upłynęła spokojnie. Znajomi kompletnie pokrzyżowali nam plany i lekko mnie wkurzyli. Zaprosili nas do siebie do Bochni. Kilka miesięcy temu przeprowadzili się do wybudowanego domu. Rzadko się z nimi widujemy, bo Tomek na prawie każdy weekend wyjeżdża w góry, do Krakowa nie chce im się przyjechać, a do przeprowadzki odwiedziny u nich były utrudnione. Mieszkali z dwójką dzieci w kawalerce, masakra. Byliśmy u nich raz, dwa lata temu i juz wtedy było ciężko choć tylko 3 letni Jasiek był wtedy mobilny. Basia miała zaledwie 3 miesiące, a Piotrek jeszcze nie chodził. Potem nawet nie próbowaliśmy, bo to byłby koszmar. W każdym razie bardzo się ucieszyliśmy z tego zaproszenia, kupiliśmy prezent, Piotrek też był podekscytowany. Zaprosili nas na obiad, planowaliśmy wyjechać gdy Młody zacznie być senny żeby przespał się po drodze. Nawet nie poszłam z nim z palmą do kościoła żeby przypadkiem nie zasnął w drodze powrotnej, bo później miałby rozregulowany dzień. No i kiszka. Około 13 gdy już mieliśmy się ubierać zadzwonił Tomek i poinformował nas, że Jasiek rano gorączkował, zbili ale znowu jest rozpalony. Zrezygnowaliśmy ze względu na Piotrka i na mnie. Wściekła byłam, że nie zadzwonili rano. Jeśli rano gorączkował to znaczy, że jakaś choroba się zaczyna i jakie ma znaczenie, że gorączkę zbiją lekami jak i tak dziecko chore? Inaczej byśmy sobie rozplanowali dzień, a tak to Piotrek był już senny więc poszedł spać, obudził się koło 16 i zanim zjadł była już 17 i za późno by wychodzić gdziekolwiek. Tzn. generalnie nie za późno ale na zewnątrz kompletna lodówka. Próbowałam zająć Piotra malowaniem pisanek
Moje dziecko jednak po 5 minutach olalo jajka na rzecz tworzenia "autostrady". Naprawdę próbuję zainteresować go czymś poza budowaniem i motoryzacją, ale on jest totalnie niereformowalny :-)


6 komentarzy:

  1. My też musimy wziąć się za malowanie jajek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. heheh moze bedzie kierowca formuly jeden:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnie opiekuńczy ten Piotrul!
    A myśmy jeszcze jajek nie zaczeli malować... ale rzeżuchę za to posialismy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matulu, jaki z niego cudowny chłopak!! Szok, że taki maluch już załapał, że trzeba się opiekować mamusią :D pozazdrościć synka :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci maja jednak 6 zmysł, a taki opiekun to skarb!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojjj fajnie tak żyć z małym bodyguardem :)

    OdpowiedzUsuń