czwartek, 4 kwietnia 2013

o brzuchu

Dziwna sprawa z tym brzuchem.
W liceum i na studiach ważyłam 49-50 kg. Mogłam jeść wszystko, a waga była stabilna. Miałam płaski brzuch, szczupłe nogi, byłam filigranowa. 50 kg to moja idealna waga. Wyglądam wtedy super, czuję się lekko i noszę rozmiar 36/S.Po studiach odezwały się moje problemy z tarczycą, metabolizm zwolnił i zaczęłam tyć. Znaczy się wtedy sądziłam, że tyję, dziś wiem, że to organizm gromadził wodę. W przeciągu kilku lat dobiłam do 60 kg. Woda (tłuszcz jak wtedy sądziłam) zmagazynowała się głownie w biodrach i udach, wskutek czego zaczęłam przypominać gruszkę. Niską, przysadzistą gruszkę ze zgrabnymi ramionami i wielkim tyłkiem. Czułam się z tym fatalnie. Dzieci jeszcze nie mieliśmy, więc dysponowałam dużą ilością wolnego czasu na sport. I naprawdę sie starałam. Pływałam, biegałam, chodziłam na fitness, aerobik i co się dało. Odżywiałam sie zdrowo, miałam nawet jadłospis ułożony przez dietetyka. I co? I nic, pomimo rozpoczęcia leczenia hormonalnego. Miałam ogromne problemy z dobraniem ubrań. Góry musiały być w rozmiarze 36 ze względu na wąskie ramiona i mały biust, ale absolutnie bez lycry i najlepiej tunikowate, rozkloszowane dołem by nie opinały się na biodrach. Doły dobiły nawet do rozmiaru 40. Nie bylam w związku z tym w stanie kupić sobie kompletu żakiet i spódnica w jednym rozmiarze. Obraziłam się na Zarę po jednej wizycie podczas której nie byłam w stanie zmieścić się nawet w ich 42 (zaniżone!).
W ciąży z Piotrkiem startowałam z poziomu 60 kg i przytyłam tylko 12 kg. Mięśnie brzucha miałam silne ze względu na ćwiczenia, więc brzuszek długo był niewidoczny. Ot wzgórek u dołu, który łatwo było zamaskować (nie to żebym się wstydziła, ale to była jesień i zima, swetry, kurtki etc). Wracając do domu 10 dni po porodzie po tych dodatkowych 12 kg nie było już śladu, zaś w ciągu miesiąca ku mojemu zdumieniu wraz z opuchlizną, kóra pojawiła się pod koniec ciąży zeszła cała woda nagromadzona przez lata. Ważąc się półtora miesiąca po porodzie ze zdziwieniem przecierałam oczy widząc 50 kg. Rewolucja hormonalna.
Czułam się z tym rewelacyjnie. Brzuch wprawdzie był sflaczały, mięśnie mocno osłabione i daleko mu było do jędrności sprzed ciąży, ale łatwo było to zamaskować ubiorem, zaś ja odzyskałam talię i zgrabne nogi. Musiałam wymienić większość dolnej garderoby. Wszystkie spodnie wisiały na mnie jak worki, wszystkie nogawki nagle zrobiły się za szerokie. Mogłam nawet skusić się na rurki, których wcześniej z wiadomych względów unikałam jak ognia. Byłam szczęśliwa, że odzyskałam swoje dawne ciało i pomijając twarz, włosy w nieładzie i worki pod oczami czułam się atrakcyjna jak nigdy dotąd.
Utracona woda, odpukać, nie nagromadziła się jak do tej pory z powrotem. Przytyłam 3 kg i to już jest takie prawdziwe przytycie z obżarstwa, nieregularnych posiłków i braku ćwiczeń. Brzuch też nie wrócił do formy. Moja wina, moja wina - lenistwo i brak czasu. Niemniej jednak wyglądałam o niebo lepiej niż przed ciąża z Piotrkiem.
Natomiast teraz w drugiej ciąży z moim brzuchem dzieją się przedziwne rzeczy. Mimo, że startuję z niższej wagi brzuchol w 9 tc bywa, że wygląda na 4-5 miesiąc! A czasem nie widać go w ogóle. Czuję mały twardy wzgórek u dołu, tak samo jako 3 lata temu na tym etapie. Sęk w tym, że 3 lata temu mięśnie nad nim trzymały sztywno, a teraz są sflaczałe i ten wzgórek wypycha je tak jakby do przodu. Po posiłku wyglądam jak zaawansowana ciężarówka i mogę do woli chwalić się brzuszkiem, który jedynie w małym procencie jest ciążowy choć na taki wygląda ;-) No szok w trampkach normalnie. Boję się myśleć co będzie później. Już mnie koledzy pytali w pracy kiedy rodzę i byli zdziwieni odpowiedzią.
Noszę już portki ciążowe. Spokojnie mieszczę się jeszcze w zwykłe, ale jednak gdy siedziałam w pracy cały dzień robiło mi się niewygodnie, rozpinałam guzik, potem w pośpiechu go zapinałam gdy gdzieś wychodziłam i na dłuższą metę było to niepraktyczne. Ah, już zapomniałam jakim cudownym wynalazkiem są spodnie ciążowe. Wygodne jak dresy. Musiałam jednak oddać jej do przeróbki ze względu na szerokość nogawek. Kupując je wybierałam rozmiar 38 lub 40 ze względu na masywne uda, których już nie mam, więc teraz nogawki majtały mi na wszystkie strony jak dzwony.

6 komentarzy:

  1. W drugiej ciąży miałam również większy brzuszek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slyszalam ze druga i kolejne ciaze, brzuszki szybciej wyskakuja:) wiec moze cos w tym jest:)) No i fote tu dawaj:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foty raczej nie będzie ;-) Jakoś wydaje mi się to zbyt intymne.

      Usuń
    2. Szkoda, bo miałam Cię też o fotkę prosić :)

      Usuń
  3. W ciąży z Zuzią miałam malutki brzuch do samego końca za to z Zosia był dość widoczny ale nie wielki chyba tak już jest,że w drugiej ciąży brzusio jest większy:D Moja sąsiadka w sierpniu urodzi drugie dziecko a brzuch ma większy niż przy końcu pierwszej ciąży a miała naprawdę duży:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie na początku brzuch wyskoczył bardzo szybko. A później się zatrzymał i niewiele urósł... do końca ciąży był takim małym bąbelkiem:) ale i synuś malutki...;)

    OdpowiedzUsuń