piątek, 10 maja 2013

druga ciąża vs pierwsza

Zupełnie inne jest to czekanie na Okrucha niż czas oczekiwania na Kropka. Inne pod każdym możliwym względem.
Ciążę z Piotrusiem spędziłam na zwolnieniu ze względu na zagrożenie. Teraz pracuję i mam zamiar pracować do połowy siódmego miesiąca. Ma to swoje dobre i złe strony. Nie mam czasu tak bardzo wsłuchiwać się w siebie. Dbam o nas, ale jest też Piotrek, praca... Dzięki temu mniej we mnie strachu. Poprzednio drżałam przy każdym ukłuciu, teraz wiem, że to normalne, że taka moja uroda, że czuję bardzo wyraźnie każde naciągnięcie wiązadła i nie przejmuję się tym tak bardzo. Wychodzę z założenia, że robię wszystko co mogę, jestem po opieką świetnego lekarza, biorę leki, robię wszystkie badania i stosuję się do jego zaleceń, a reszta już nie w moich rękach.
Paradoksalnie jednak bardziej się tą ciążą delektuję. Wiem, że te chwile się już nie powtórzą, bo więcej dzieci nie planujemy i staram się cieszyć każdym momentem. Przy Piotrusiu byłam owszem megaszczęsliwa, ale bałam się. Czekałam na II trymestr by ryzyko poronienia było trochę mniejsze, potem czytałam od którego tygodnia wcześniaki można uratować, później czekałam by przekroczyć ten magiczny 37 tc. Teraz nie popędzam czasu. Cieszę sie każdym dniem, zwłaszcza, że zdaję sobie sprawę, że na razie jest fajnie, ale od 7 miesiąca pewnie zacznie się twardnienie brzucha, opuchlizna, ból kręgosłupa. Cieszy mnie brzuszek, który pojawił się wyjątkowo szybko, cieszy mnie wiosna i lato, dzięki czemu mogę wyglądać ładnie. Ciażę z Piotrusiem przechodziłam głownie jesienią i zimą w ciężkich buciorach okutana w kurtkę puchową. Obecnie odzywa się moja kobieca próżność, która kazała mi nawet zakupić jedną nową sukienkę ciążową i kilka używanych na Allegro za niewielkie pieniądze.Raz się żyje nie?
W pierwszej ciąży  byłam kompletnie zielona, spanikowana i podatna na marketing okołodzieciowy. Nie miałam bladego pojęcia o opiece nad niemowlęciem, bo w swoim życiu bardzo niewiele stykałam się z małymi dziećmi. Moje "zboczenie zawodowe" polega na tym, że muszę być do każdego nowego wyzwania przygotowana na tip top z dużym wyprzedzeniem. Zaczęłam więc czytać książki o opiece nad dzieckiem, czasopisma i kiedy obecnie to wspominam to pękam ze śmiechu. To musiało naprawdę komicznie wyglądać - cieżarówka w skupieniu studiująca poradniki z markerem w ręku zakręślająca ważne fragmenty. Serio! Popłakałybyście się ze śmiechu.Stworzyłam listę potrzebnych rzeczy (z kórych przynajmniej połowa była totalnie zbędna, o czym wiem teraz) i zaczęłam przekopywać się przez rynek wózków, fotelików, butelek etc. I to jest kolejna sprawa, która mnie w tej drugiej ciąży cieszy - że nie muszę już tego robić. To nie jest tak, że sprawiało mi to ogromną przyjemność. Męczyło mnie to i nudziło, ale mój wewnętrzny imperatyw kazał mi sprawdzić co się da przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji. Teraz pełen luz. Wózki mamy. Może nie są idealne, ale muszą wystarczyć, bo na nowe nie mamy pieniędzy. Foteliki 0-13kg i 9-18 kg mamy. Ubranka po Piotrku posegregowałam, odłożyłam te, które nadają się jeszcze do użytku (niestety nie wszystkie, bo korzystał z nich potem jego kuzyn i niektóre są mocno zniszczone), zrobiłam w Excelu tabelki według rodzajów, rozmiarów oraz tego czy są neutralne czy czysto chłopięce i wiem na czym stoję i co tzreba dokupić. Kiedy dowiemy się kim jest Okruch ruszam w rajd po ciucharniach i komisach i odpalam Allegro oraz Szafkę. Obiecałam sobie, że jeśli to jest dziewczynka, to rzeczy które kupię będą na maksa dziewczęce byle nie całkowicie różowe, i tak będzie miała mnóstwo neutralnych ubran po Piotrku. Sporządziłam listę rzeczy do dokupienia i załatwienia i kiedy tylko odrobie się ze sporządzaniem konspektów na czas mojego macierzyńskiego w pracy zacznę działać. Rzecz pierwsza i najważniejsza to wybór nowego pediatry i położnej środowiskowej. Z naszej pediatry zrezygnuję z bólem serca, bo jest świetna, ale niestety przyjmuje tylko w jednej przychodni, gdzie system rejestracji jest chory i o ile dało się to przeżyć gdy mieszkaliśmy niedaleko, a nawet później, bo Piotrek rzadko chorował to jednak nie wyobrażam sobbie czestych wypraw tam z niemowlakiem. Rozpytuję się w sąsiednich wsiach. Muszę też wybrać położną z jakieś przychodni z gminy, bo mieszkamy teraz poza granicami Krakowa i żadna położna na NFZ z Krakowa do nas nie przyjedzie.
Kompletnie inna będzie organizacja naszego życia. Kiedy urodził się Piotruś mieszkaliśmy w centrum Krakowa. 5-10 minut od kamienicy miałam bardzo fajne parki i place zabaw, a że Piotrek urodził się w maju to większość macierzyńskiego spędziliśmy w plenerze. Chodziliśmy pieszo na rynek, w większość miejsc mogliśmy dojechać łatwo i prosto niskopodłogowym tramwajem. Z tego powodu Piotrek jako niemowlak bardzo niewiele jeździł samochodem, bo nie było takiej potzreby. Tyle co do jakiegos dalszego lekarza, do mojej mamy, do teściów i raz na wieś. Dla Okrucha podróże samochodem będą chlebem codziennym. No nie będzie wyjścia, bo u nas nie da się wyjść z wózkiem na spacer - wąziutkie pobocze, wieś ulicówka, rzadko jeżdżace autobusy w stronę cywilizacji i jakiś parków. Kiedy tylko dojdę do siebie Okruszek co rano będzie ze mna odwoził starszego brata do przedszkola, a potem zapewne będziemy jeździć dalej na spacer czy zakupy. Mam nadzieję, że nie będzie zbytnio protestował, bo szczerze mówiąc nie ma innego wyjścia. W kontekście samochodu sen z powiek spędza mi tylko jedna sprawa. Będę musiała Okryucha najwcześniej jak sie da przesadzić z normalnego wózka na parasolkę. Powód prozaiczny. Jeżdże Toyotą Yaris, która ma mały bagażnik. Parsolka wchodzi na styk, ale wszelkie inne stelaże albo się nie mieszczą, albo wchodza pod warunkiem przesuniecia 2/3 tylnej kanapy do przodu. Wtedy na tej cześci nie da się zamontować żadnego fotelika - za krótkie pasy i za mało miejsca. Zostaje więc tylko jedno miejsce z tyłu, a drugie dzieko niestety będzie musiało przez ten niemalże rok podróżować z przodu z wyłączoną poduszką powietrzną. Nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale nie widzę innej mozliwosci, a wózek jest mi niezbędny - nosiło czy chusta jest fajne na krótki wypad do sklepu, ale nie na spacer a zwłaszcza zimą. Biorąc pod uwagę, że nasze spacery to będą zawsze wyprawy samochodem nie wyobrażam sobie noszenia dziecka + torby z pieluchą, chusteczkami i jakims innym ekwipunkiem, co normalnie można załadować do wozka. W sumie dobrze, że mam już doświadczenie z niemowlakami i wyprawami samochodem. Przy pierwszym dziecku mieszkając tu gdzie obecnie chyba bym zginęła w chaosie organizacyjnym;-)
Przy Piotrku dużo było prowizorki. Wiedzieliśmy, że za rok z hakiem się wyprowadzamy, więc wszystko było zorganizowane trochę po łebkach. Tym razem wszytsko możemy od początku zorganizować docelowo. Okruch może od urodzenia mieć swój własny pokój, może nie z docelowymi meblami, bo na to na razie nie mamy kasy tylko łożeczko po Piotrku i stara komoda z poprzedniego mieszkania, która obecnie służy nam do przechowywania segregatorów i dokumentow, ale będdzie miał swój własny docelowy kat. I szczerze mówiąc poważnie rozważam własny pokój od urodzenia, jeśli okaże sie takim typem do spania jak Piotrek i jego kuzyn. To może być uwarunkowanie genetyczne i modlę sie o to. Zarowno Maciek jak i jego brat oraz teraz ich dzieci nie miały żadnych problemów ze snem. I Piotr karmiony od urodzenia mlekiem modyfikowanym i Antek wyłącznie na piersi przez pól roku budzili się co 3-4 godziny konkretnie na karmienie po czym od razu zasypiali sami, a w wieku 3 miesiecy przesypiali cała noc. W tym kontekście nie widzę potrzeby umieszczania łożeczka w naszej sypialni. I tak w ciągu dnia nie siedziałabym w niej przecież patrząc na śpiace dziecko, bo jest Piotrek, któremu muszę poświecic czas i dom do ogarniecia, więc w ruchu będzie non stop elektroniczna niania. Tak samo wieczorami. W nocy budzę się na każde kwękniecie z pokoju Piotra, tak samo obudzę się slysząc Okrucha i też będę miała nianię. Sama zaś nie mam potrzeby spania z dzieckiem. No ale pożyjemy zobaczymy.
W ciaży z Piotrusiem obawiałam się nieznanego. Teraz obawę przed nieznanym zastąpił strach zwiazany z tym, że wiem co mnie czeka. Szczerze mówiac boję się trochę macierzyńskiego jesienią i zimą. Pamiętam, że cieżko zniosłam odcięcie od znajomych, od pracy gdy Piotr był maleńki, ale wtedy było ciepło, ładna pogoda, a teraz do tego wszystkiego dojdzie depresyjna zima której nienawidzę czyli wiezienie bo nie oszukujmy się - zima z niemowlakiem to właśnie więzienie, przynajmniej dla mnie. Do tego pierwszy rok przedszkola Piotra i zwiazane z tym z pewnością choroby. No ale o tym może w innym wpisie.
Tym co chyba jednak najbardziej odróżnia tę ciążę od poprzedniej jest to, że chyba mniej skupiam sie na Okruchu jako takim, a bardziej na "dopasowaniu" go do naszej codziennej logistyki i mam z tego powdu trochę wyrzuty sumienia. O wielu sprawach myślę przede wszystkim w kontekście Piotrka. Na przykład bardzo sie boję bym nie trafiła do szpitala na dłuższy czas ze względu na niego, bo to by oznaczało rozłakę i jego tęsknotę, a do tego duże utrudnienia w codziennym życiu. Wrzesień i październik nie kojarzą mi się z końcówką ciąży, tylko z początkiem przedszkola i tym głównie się przejmuję. Mój mąż dużo pracuje, wyjeżdża zwłaszcza w ciepłych miesiącach, na dodatek latem będziemy robili podmurówkę, balustrady, drzwi w piwnicy, moja mama we wrześniu też remontuje mieszkanie, więc z wieloma sprawami zostaję sama, bo on już nie jest w stanie sie rozdwoić i roztroić. Z tego względu modlę się bym jak najdłużej była na chodzie, byśmy spokojnie i bez perturbacji organizacyjnych pokończyli nasze prace, remont mamy. Kiedy dowiedziałam się o ciąży jedną z pierwszych myśli było "o rany to jak ja będe chodził z Piotrkiem na rower" mając w pamięci bieganie za nim rok temu. Na szczęście Piotr zmądrzał i już mi nie ucieka. Mam nadzieję, że szybko dojdę do siebie po porodzie by móc zawozić Piotrka do przedszkola na 9, bo inaczej będzie musiał jeździć tam z tatą na 7 -  mój maż wcześnie zaczyna pracę. Nie byłabym sobą gdybym się nie zamartwiała sprawami typu jak ja pójdę za rok z Piotrkiem na koncert czy do teatru jeśli akurat mąż będzie w delegecji. Przecież z niemowlakiem nie wejdę wszędzie. Nie zastanawiam się czy Okruch będzie lubił jazdę samochodem, po prostu wiem, że bez względu na protesty jeździć będzie bo inaczej musielibyśmy się z Piotrkiem i z nim zamknąć w domu. A przy Piotrusiu zawsze kombinowałam by wyjechać w dogodnej dla niego porze, by nie jechać za długo etc. Tym razem pewnie nie obędzie sie bez naruszania snu Okrucha z uwagi na zajecia starszego brata. Kocham to dziecko bardzo, bardzo i czasem mam wyrzuty, że za duzo myślę o wpasowaniu go w nasze życie codzienne i zajęcia starszego brata, a za mało o nim samym :-/

20 komentarzy:

  1. Gratulacje :)
    A co do chusty, to ja nawet nie miałam wozka, a na spacery chodziłam. Nie brałam na spacer żadnej torby. A Igi jesienny, u nas zima trwa do maja.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Kwiatka ja na kazdy spacer musze jechac autem, zejsc z gory do garazu etc i to jest cala wypraws. Nie oplaca mi sie kompletnie wyjsc na godzine, do sklepu tez musze autem wiec zwykle wyjscie jest jedno a dlugie polaczone z zakupami etc. Na pewno bede chodzila w miejsca gdzie w miedzyczasie moge gdzies wejsc, nakarmic dziecko, przewinac, jakies warzywa i owoce kupic. A to wszystko trzeba gdzies zaladowac ;-)

      Usuń
  2. Jak będziesz jeździc autem to duzo prosciej brać ze sobą wszystkie klamoty w torbie. ;)
    Wiem, bo sama nie raz jechałam własnie autem... w aucie zawsze mozna malucha nakarmic i przewinąc i jechać w dalszą wyprawę. :)
    Zostaw w aucie jedną torbę na stałe z kilkoma szt pieluch i chusteczki mokre i już mniej do noszenia :)
    Moim zdaniem spacery w przypadku wyjazdu autem nie są wcale takie problematyczne, a nawet dużo fajniejsze, możesz pojechac gdzie zechcesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, troche mi tylko slabo na mysl o ciaglym skladaniu i rozkladaniu wozka z zabloconymi kolami ;-) no ale damy rade :-) zima u nas kazde wyjscie jest wyzwaniem bo z garazu stromo idzie sie pod gore, nie raz i nie dwa zjezdzalam na tylku lub wdrapywalam sie na czworakach bo slisko ;-)

      Usuń
    2. Ubłocone koła to minus ale da sie przetrwać ;)
      Ja zawsze przed włozeniem wycierałam mokrą chusteczka na ile sie dało ;)

      Usuń
  3. jesteś niesamowicie poukładaną i metodyczną osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, że to jest bardzo dokładny opis mojej drugiej ciąży? :) Kropka w kropkę miałam tak samo.
    I coś Ci powiem choć wiem, że każde dziecko jedt inne ale to akurat się sprawdza - maluch sam się dopasowuje do rodziny i naszego życia i w sumie po miesiący jest tak, jakby był od zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Excelem mnie rozwalilas :)) Mysle, ze jak bysmy pod jednym dachem mialy mieszkac, to bysmy obie szalu dostaly - Ty ze wzgledu na moje sponatniczne dzialania i to, ze na wszystko zawsze mam jeszcze czas i jakos to bedzie, ja z powodu dokladnej odwrotnosci - Twojego ulozenia, zaplanowania, dokladnosci i metodycznosci :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe :-) Moją szwagierkę lubię bardzo, ale gdybym miała z nią gdzieś jechać czy coś organizować to bym szału dostała bo ona zawsze ma na wszystko czas a ja nienawidzę działać na ostatnią chwilę.

      Usuń
  6. Dla mnie kolejna ciąża też była zupełnie inna niż pierwsza. Przede wszystkim dlatego że była trochę niespodziewana i długo zajęło mi pokochanie dziecka. W pierwszej to był wybuch miłości od samego początku.

    Nie ma w tym nic dziwnego że myślisz o Piotrku, czasem nawet trochę bardziej niż o Okruchu. Też tak miałam. Najwazniejsze było żeby Sonia czuła się komfortowo w tej nowej sytuacji. Ale kiedy mały przyszedł na świat to zupełnie naturalnie to się zmieniło, nie było nawet czasu o tym myśleć, Aleksander nie pozostawiał nawet chwili.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie martw się tym, że myślisz głównie o dopasowaniu Okrucha do waszego życia, tak to już jest, że kolejne dziecko musi się wpasować w już istniejący układ, który jakoś działa. to nie znaczy że jest dla ciebie mniej ważny. Mając jedno urodzone już, duże, gadające dziecko siłą rzeczy bardziej myśli się o nim i o jego potrzebach. ja na przykład bardzo przeżywałam gdy rodząc Julka byłam w szpitalu przez 2 tygodnie. okropnie tęskniłam za Nelą i myślałam tylko o tym jak ona sobie radzi. ale Julek jako noworodek myślę specjalnie się tym nie przejął, i tak wyegzekwował swoje przytulaski i karmienia ;)
    exelem mnie rozwaliłaś, powalająca organizacja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama zastanawiam się ja kto będzie u mnie w drugiej ciąży i jak czytam takie posty jak twój czuję lekką ulgę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taaa, zestawienie w excelu wymiata :D Nawet by mi do głowy nie przyszło, ze coś takiego można stworzyć :D Ja Cię podziwiam, wszystko zaplanowane co do minuty, z najdrobniejszymi szczegółami - a u mnie zawsze "jakoś to będzie".... Na ubłocone koła do wózka polecam http://allegro.pl/pokrowiec-ochraniacz-pokrowce-na-kola-do-wozka-hit-i3221736183.html, potem do spacerówki to: http://allegro.pl/rekka-pokrowce-na-kola-wozka-parasolki-m-nowosc-i3232129982.html No i obowiązkowo gumowa mata do bagażnika :)
    A co do wożenia dziecka z przodu - próbowałaś odsunąć przedni fotel pasażera na maksa do tyłu i tam włożyć stelaż od wózka? U mnie się da, wiec wtedy można dwójkę dzieci do tyłu dać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mysle, ze takie zaplanowanie co do minuty moze prowadzic do frustracji w wypadku, gdy plany niespodziewanie i niezaleznie sie od nas zmienia. Gdy ja czasem cos zaplanuje, a potem to nie wychodzi, wkurze sie na 3 sekundy, a potem znowy tworze na bierzaco i zawsze jakos to jest ;)

      Usuń
    2. Nie, stelaż nie zmieści się z przodu, na dodatek jeśli odsunie się zbyt przedni fotel to nie mieściłyby się nogi dziecka siedzącego z tyłu.
      Kropko Ty i "jakoś to będzie"??????? Chyba żartujesz :-) Ty, która każdy zakup masz przemyślany na każdą stronę, rynek obcykany i wszystko opracowane na tip top ;-))))))))))))
      Co dziwnego w tabelce z excela? Nie jestem w stanie spamiętać ile mam śpioszków, ile pajacyków, jakich rozmiarów, ile chłopięcych, ile neutralnych, wiec gdybym tego nie spisała to potem dokupując ciuszki mogłabym kupić za dużo i przepłacić.

      Usuń
    3. Kiiki ja nie planuję co do minuty, po prostu nie znoszę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. lubię mieć duży margines bezpieczeństwa. Poza tym dobrze pamiętam jak kiepsko czułam się w III trymestrze pierwszej ciąży, ostatnia rzeczą na jaką miałam wtedy ochotę były zakupy, więc wolę to odbębnić teraz.

      Usuń
  10. Większe zakupy owszem, planuję, bo nie lubie kupować bubla :) Ale to dotyczy tylko zakupów, reszta to całkowity spontan - zdążę albo nie, uda się albo nie :) Może nie ma nic dziwnego w tabelce z excela, ale już fakt, ze wszystko masz policzone, mnie przerasta ;) Ja bym wyjęła i stwierdziła na oko, że wystarczy, a jak nie to dokupię na bieżąco :D Nie przyszłoby mi do głowy, żeby ubranka dziecięce liczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O to samo mi chodzi co Kropce, w zyciu nie liczylam ile body, czy spodenek miala Cami, teraz tez nie wiem ile ma bluzek, czy spodnic. Na oko kupka spora, spokojnie przez tydzien w razie czego moge nie prac i ubran wystarcza z nawiazka, wiec wiem, ze jest ich dosc :) Margines bezpieczenstwa rozumiem, tez lubie miec wazne sprawy wczesniej pozalatwiane, ale jakos wiekszy margines elastycznosci w ich zalatwianiu sobie chyba zostawiam. Coz, kazda z nas jest inna i dobrze, nie jest nudno :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kiiki, ja policzyłam z ciekawości Radka koszulki z długim rękawem i licząc jedną dziennie, mogłabym nie prac przez miesiąc z hakiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Kropko - to jest właśnie sytuacja, której staram się uniknąć dzięki moim excelom. Musimy bardzo liczyc kasę i nie raz i nie da przekonałam się, że najwięcej jej wycieka wlaśnie na takie drobiazgi. W moim odczuciu taka ilość koszulek to przesada i w tym momencie wiem, że np Piotrek ma na wyrost na rozmiar 110 ich tyle, że więcej już kupować nie będę bo nie ma potrzeby. jakbym tego nie miała zapisanego wyleciało by mi to z głowy i pewnie kupiłabym w super cene wprawdzie ale zupełnie niepotrzebnie jeszcze kilka.Dyscyplina finansowa rpzede wszystkim.

      Usuń