wtorek, 21 maja 2013

szykuje się mega impreza

Jestem lekko przerażona. Urodziny mialy być kameralne. Jak zwykle. Ja nie przepadam za wielkimi biesiadami i wielkimi imprezami. Moja mama, teściowie, brat Maćka, Grażynka i Antoś. Pomyślałam sobie jednak, że skoro moja kuzynka Iwonka ma akurat zajęcia w Krakowie, a Piotruś ją uwielbia to ją zaprosimy, będzie weselej. A potem się potoczyło.
Bo skoro zapraszamy Iwonkę to również inną kuzynkę Ewę, za którą Piotrek też przepada.
No i kuzyna Wojtka, czemu go pomijać skoro będzie jego rodzona siostra?
Potem pojawiła się kwestia mojej rodzinki ze Skawiny, o której pisałam już kilkakrotnie. W skrócie wygląda to tak, że w dwóch częściach jednego domu mieszka mój kuzyn Paweł z żoną i trójką dzieci, oraz mój wujek z ukochaną. Głupio ich pomijać. Wahałam się jak to rozegrać. Wujek często przyjeżdża do nas z partnerką i Mikołajem, swoim wnukiem i na ich przyjeździe mi zależało, bo Piotrek świetnie się z Mikolajem dogaduje. Chyba najlepiej ze wszystkich dzieci. Natomiast nie trawię żony Pawła. Po prostu nie trawię i już. To jest typ jazgodlitwej, prymitywnej przekupy. Byłam na 90% pewna, że nie będą mogli się pojawić bo zwykle w weekendy pracują, a tu jednak nie - chętnie przyjadą z dwójką pozostałych dzieci.
Sąsiedzi z Wiktorem. Sąsiadka dzwoniła w niedzielę, proponowała wspólny wypad na weekend, więc powiedziałam jej o urodzinach no i tak wyszło, że też są zaproszeni.
Matka chrzestna Piotrka. Ona niestety średnio się nim interesuje i mam do niej trochę o to żal. Chciała się umówić na weekend, więc z pewną złośliwą satysfakcją odmówiłam uzasadniając to urodzinami chrześniaka. No i Marta poczuła sie w obowiazku i zapowiedziala przybycie.
A prawdziwa bomba wybuchła dzisiaj. W Chrzanowie mam kuzyna z żoną i dwójką dzieci - 4 lata i 1.5 roku. Krzysiek od ponad roku siedzi na kontrakcie w Zambii i przyjeżdża co parę miesięcy na chwilę. Nie mam z nim zbyt bliskiego kontaktu odkąd się ożenił, nawet nie byłam na jego ślubie. Nigdy nie widziałam jego dzieci. Zapraszaliśmy ich kilkakrotnie, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Krzysiek przyjechał do Polski w niedzielę i aktualnie jest z rodziną na wsi u mojej babci. Tak jak Maciek, który ma zlecenie w pobliżu. Od słowa do słowa powstał pomysł, że oni wreszcie chcą nas odwiedzić i akurat urodziny to świetna okazja.
W sumie w wersji max wychodzi 17 dorosłych i 8 dzieci.
Trochę mnie to przeraża. Nie zrozumcie mnie źle. Ja wszystkich bardzo serdecznie zapraszam, tylko wolałabym jakoś bardziej na raty.  Nie jestem dobrą organizatorką w tych kwestiach. Maciek w sobotę pracuje, a Piotrek odstawia aktualnie takie cyrki, że niewiele jestem w stanie przy nim zdziałać. Pozostaje wieczór sobotni po 21. Powiem szczerze - nienawidzę gotować. A już na pewno nie takie ilości. To jest moja najbardziej znienawidzona czynność domowa, nic na to nie poradzę. Mogę prasować góry prania i sprzatać, próbowałam nauczyć się radości z pichcenia, ale nic z tego. Gotuję, bo muszę i podobno nawet smacznie, ale męczy mnie to. Z tego względu pierwotnie zapraszałam poobiednie. Jednak gości będzie tyle, że coś konkretnego trzeba przygotować, zwłaszcza, że ma być 5 stopni i deszcz, więc grill odpada. W niedzielę rano muszę gdzies Piotra wywieźć, bo jeśli on nie prześpi się przed taką imprezą imprezą to będzie jedna wielka masakra, a w domu zasypią koło 13-14, akurat wtedy będa się schodzić goście, będzie ruch , zamieszanie, no problem. Musimy więc gdzies iść, a potem zapakować się do auta, pojeździć aż padnie i odczekać aż się obudzi. To jedyna opcja by to miało ręce i nogi. Przetestowana wielokrotnie. Przyjadę więc z nim na styk, tyle by zabłocone ciuchy przebrać. Imprezę musimy zacząć wcześnie ze względu na Iwonę, która ma bodajże o 17 autobus do domu (w poniedziałek rano do pracy). Gdyby nie pomoc mamy i teściowej nie dałabym rady albo bym się zaharowała. Idę na totalną łatwiznę więc. Teściowa piecze tort, moja mama ma przywieźc kapuśniaczki i sałatkę, ja zrobię jakieś dwie inne + koreczki, kupię barszcz czerwony Krakusa w kartonach do podgrzania, ciastka w Buczku, a zastawa będzie plastikowa - nie chce mi się potem bawić w pakowanie tego do zmywarki, układanie, zresztą nawet nie mam na tyle talerzy. Krzeseł i blatów zresztą też nie ;-)))))))

18 komentarzy:

  1. No i fajnie, masz nabierzesz wprawy przed osiemnastką :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. A i daj spokój z koreczkami! na tyle osób to się zarobisz, a jedzenie to żadne. Zrób zwykłe kolorowe kanapki - szybciej i zawsze schodzą, a bardziej pożywne :) U sąsiadki na urodzinach był jeszcze taki myk, ze twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem zapakowali do takich miseczek waflowych, coś jak do lodów tylko słone :) Smaczne to było, proste i szybkie do zrobienia, przy tym efektowne :) Z szybkich rzeczy - bo u nich był generalnie szwedzki stół - były jajka na twardo :D Fajnie podekorowane połówki, z dodatkami: a to zwinięty kawałek łososia, a to kawałek szynki, a to pieczarka w occie, poprzebijane koreczkowymi patyczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam z koreczkami, ja ostatnio na urodziny męża narobiłam się koreczków-robota mozolna, żarcie żadne i chyba lepiej zrobić coś konkretniejszego i naprawdę szybciej by było, ja klęłamw duchu na te koreczki:)

      Usuń
  3. Wiem o czym piszesz, ja teraz robię roczek Marysi. W sumie musiałoby nam się pomieścić 19 dorosłych osób i 4 dzieci na 50 metrach, więc imprezę robię na 3 raty. W sobotę dziadkowie i pradziadkowie. W niedzielę chrzestni z dziećmi i w następną sobotę dalsza rodzina. Do upieczenia mam 3 torty, i roboty po pachy, ale czego nie robi się dla dziecka. U nas robimy koło 16 żeby było po obiedzie, ale i tak muszę porobić jakieś przekąski itd. , paluszków przecież nie postawię:) W takim razie udanej imprezy i cierpliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam najlepszych doswiadczen z kanapeczkami. Kiedys sie narobilam, zostalo nam, poschlo a koreczki w razie czego myk do lodowki i malo miejsca zajmujs. Dobrze ze mam dwie. Zawsze moge odpalic stara ktora teraz sluzy za regal w piwnicy. Pytanie gdzie to porozkladac. Mam do dyspozycji jeden stol, parapety i ewentualnie kawalek blatu kuchennego. Lawa odpada ze wzgledu na male dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko!! Faktycznie z małej kameralnej imprezy wyszła niezła balanga! :D u nas roczek był na 12 osób i mi się dużo wydawało :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc tez bym sobie darowała koreczki, jak i kanapki. Można postawić chleb, masło lub jasak pastę i coś do chleba (żółty ser, wędlina, ogórki konserwowe, rzodkiewki do pochrupania), a każdy sobie kanapkę zrobi :) Chociaż myślę, że jak będą trzy sałatki, kapuśniaczki i barszcz, to ludziom chleb z masłem wystarczy ;)
    Jeśli chodzi o sałatki, to w poniedziałek podałam przepis na mega szybka w dziennikach (jest w przepisach) - a nuż Ci się przyda :)

    Rozumie Cię z tym gotowaniem, bo ja też nie przepadam. Czasem mam zryw i wymyślam i tworzę, ale generalnie uważam to za przykry obowiązek i najchętniej bym rodzinę żywiła poza domem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jeśli sie przy koreczkach upierasz, to już szybciej jest pokroić różne rzeczy w kostkę - sery, kabanosy, papryczkę - porozkładać na talerach, dorzucić oliwki, pieczarki i inne koreczkowe drobiazgi, postawić obok patyczki i niech każdy sobie nadziewa co chce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja bym gar (kociol raczej ;) jakiejs fajnej zupy ugotowala, do niej pokrojona bagietke, na zimno tort kanapkowy (szybciej niz koreczki sie robi), albo np. pieczone w calosci ziemniaki, a do nich kilka dipow na bazie jogurtu i serka typu Philadelphia. Do mieszanki jogurtu i serka bym w jedej miseczce dala ogorek i papryke, w drugiej posiekana drobno szynke, trzeciej - wedzonego lososia, czwartej pokruszony ser z niebieska plesnia, piatej - pokrojona salami i kazdy by sobie bral co lubi. A tak w ogole, to wlasnie takich spedow mi tu w Finlandii brakuje, bo tu sie w domach raczej nie baluje, a ja uwielbiam organizowac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiiki Ty sobie wyobrażasz jaki to gar zupy by musiał być na taką ilość ludzi? Ze trzy gary ;-)Nie idę na to. już to przerabiałam. Albo brakuje albo zostaje pełno zupy do mrożenia i jemy to przez tydzień. szczerze? Nie chce mi się naprawdę w sobotę po 21 zabierać za to wszystko. Do 1 w nocy bym to robiła. Po prostu mi się nie chce, dlatego kupię ten barszcz w kartonach i w razie czego przygrzeję w miarę zapotrzebowania. Nienawidzę pichcić ;-)

      Usuń
    2. No kociol bys musiala ugotowac ;)

      Usuń
  9. No mała komunia prawie :) . Sałatki zaserwuj :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O wow, na taka imprę to lepiej do jakiejś knajpki na obiad pójść a w domu kawa z ciastem czy tortem i już ;)
    Przyznam szczerze że ja bym takiej imprezy nie zrobiła :P
    Też słabo ogarniam tego typu sprawy...

    OdpowiedzUsuń
  11. az mi slabo jak pomysle ile ludzi sie zjedzie do ciebie..ja nie gotuje, nie cierpie i unikam takich imprez jak ognia. Koreczki tutaj tez wtedy ida w ruch:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega balanga, naprawdę :-) Trzymam kciuki żeby się wszystko udało! Pamiętaj, nie przeholuj i dbaj o siebie i spokój Piotrka!
    Co do jedzenia i gotowania (aj aj a ja tak lubię gotować! ale znam świetnie takie sytuacje kiedy TRZEBA iść na łatwiznę!) najprościej zrobić przekąski z dipami. Rozkładasz na plastikowych tackach talerzykach pokrojone w paseczki lub w całości: kabanosy, różne rodzaje pieczywa, warzywa np. marchewki, ogórki, kalarepę,a do tego ustawić miseczki z dipami np. jogurt grecki z czosnkiem, sos tzatziki, paprykowy sos z tabasco, majonez z ziołami, cokolwiek :-)I nie zmarnuje się bo podajesz w zasadzie w całości i nie narobisz się krojąc i dłubiąc itp. :-)

    Będę trzymać kciuki w niedzielę i wypatrywać relacji później :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja bym zrobiła grilla :-D nakupiłabym kiełbasek, jakieś skrzydełka i karkówkę do marynaty.
    keczup musztarda, zastawa plastikowa.
    a do tego chleb i bułki, no i pokrojone pomidorki z cebulą lub bez i ogórki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, pierwotnie był nawet taki plan. Tylko, ze po pierwsze ma być bardzo zimno i deszcz. A po drugie nasza działka jest stroma a na imprezie ma być trójka dzieci w wieku do 2 lat, których u nas trzeba pilnować non stop bo mogą spać na ulicę. Dla ich rodziców byłaby to męczarnia. Już lepiej niech się bawią zabawkami :-)

      Usuń