sobota, 22 czerwca 2013

chorobowy weekend :-(

Maciek wyjechał, a ja z Piotrkiem siedzę w domu. Szkoda, bo akurat dużo w Krakowie imprez dla dzieci, trochę się ochłodziło i jest czym oddychać i można byłoby fajnie spędzieć czas, ale Piotrus niestety jest chory. Od wczoraj ma wysoką gorączkę prawie 40 stopni, która wraca gdy tylko paracetamol lub nurofen przestanie dzialać. Byliśmy dzisiaj w przychodni na dyżurze i jest osłuchowo czysty, gardło też, lekarz obstawiał udar słoneczny, wirusa lub zakażenie układu moczowego. Właśnie w necie pojawiły się wyniki badania ogólnego moczu zrobionego dzisiaj rano i niestety potwierdził sie ten ostatni scenariusz. Są liczne bakterie, więc jutro z rana znowu jedziemy na dyżur po antybiotyk.
Piotruś znosi chorobę dzielnie. Kiedy gorączka spada chwilę się bawi, a kiedy rośnie sam prosi o zmierzenie temperatury, ochłodzenie ręcznikami, które leżą w lodówce i lekarstwo. Kochany jest. Poleguje i śpi.
Maciek raportowął, że na kajach tak po pogryzły komary mimo sprayów i innych cudów, że jest jednym wielkim bąblem.
Od powrotu Piotrek zachowuje sie przyzwoicie, nie szaleje i nie histeryzuje. Ciekawe ile to potrwa. Tylko w piątek rano był na nie, ale tłumaczy go gorączka i nieprzespana noc.
Dzisiejszy test Piotrka - "mamo te komary są bezczelne!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz