czwartek, 25 lipca 2013

na ile mamy prawo decydować za dzieci?

Kilka dni temu brałam udział w dyskusji na FB na temat kolczyków u dzieci. Jestem zdecydowanie przeciwna, uważam trwałą, nieuzasadnioną względami medycznymi ingerencję w ciało innego człowieka, który ze względu na wiek nie jest w stanie podjąć w pełni świadomie takiej decyzji za ogromne nadużycie i brak szacunku do tej osoby. Jest to dla mnie kwestia o takim samym ciężarze gatunkowym jak tatuaże, przekłuwanie języka czy obrzezanie. Naruszenie integralności cielesnej innej osoby, z tym, że w naszym kręgu kulturowym akceptowane estetycznie. Nie o tym jednak tak naprawdę chciałam. Podczas dyskusji najbardziej uderzyły i mnie i zaszokowały wypowiedzi typu "każdy rodzic decyduje o swoim dziecku i nikomu nic do tego". Czy tak jest?
To strasznie delikatna kwestia. Powołując na świat dziecko bierzemy na siebie odpowiedzialność za jego wychowanie i przygotowanie do dorosłego życia. Jesteśmy jego opiekunami i przewodnikami w każdym sensie. Dziecko do 13 roku życia nie ma zdolności do czynności prawnych, po 13 jedynie ograniczoną, więc to my -  rodzice - podejmujemy te czynności za nie. Jednocześnie musimy, mamy obowiązek stopniowo je uczyć podejmowania decyzji i brać pod uwagę jego zdanie podejmując konieczne decyzje za nie. Tak trudno czasem odnaleźć równowagę i nadążyć za tempem rozwoju małego człowieka. Niemowlę może jedynie sygnalizować swoje potrzeby, a my na te sygnały odpowiadać, nie podejmie samo decyzji gdzie chce iść na spacer lub co ubrać, może jedynie dawać nam znać czy jest z naszego wyboru zadowolone czy nie, a my w miarę możliwośći na te sygnały odpowiadać (np. dziecko niezadowolone z wizyty u lekarza, faktu szczepienia czy jazdy w foteliku samochodowym niestety musi to jakoś przetrwać, ale już protest z powodu wizyty w hałaśliwym centrum handlowym jak najbardziej można wziąć pod uwagę, uszanować wolę malucha i przejść w spokojniejsze miejsce, zmienić mu niewygodne ubranie etc). Z wiekiem dziecko komunikuje się ze światem coraz efektywniej i coraz trudniejsze zadanie staje przed rodzicami. Wybór opiekunki czy przedszkola. Dziecko nie podpisze samo umowy, nie zapisze się samo  do placówki, ale to rodzice starają się wybrać taką, w której czułoby się maksymalnie dobrze. Wybór podstawówki i innych zajęć dodatkowych zgodnie z predyspozycjami i zainteresowaniami dziecka. Zachęcanie do podejmowania nowych wyzwań. Kwestia czy i kiedy pozwolić na wyjazd na kolonie. Czy pozwolić nocować u kolegi. Milion mniej i bardziej ważnych spraw, w których rodzice podejmują ostateczną decyzję, ale muszą, a przynajmniej powinni uwzględniać wolę dziecka w procesie decyzyjnym, a także pokazywać mu na czym polega ponoszenie konsekwencji za te decyzje.
No i wreszcie w moim mniemaniu są sprawy, w których rodzice nigdy nie powinni podejmować decyzji za dziecko jak chociażby trwałe okaleczanie ciała, gdzie powinni jedynie uświadomić mu, że jest to decyzja w zasadzie nieodwracalna, którą samo podejmie, w późniejszym czasie, gdy będzie pełnoletnie.

I to wszystko jeszcze przede mną.

20 komentarzy:

  1. W dużej mierze zgadzam się z Twoim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100%, nie widzę sensownej argumentacji na przekłuwanie kilkumiesięcznym dziewczynkom uszu. To jest tylko ,,widzimisię' matki:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, pominęłam tatusiów. Choć szczerze mówiąc nie wydaję mi się aby którykolwiek facet miał parcie aby jego córa miała przekłute uszy....

      Usuń
  3. ja jakbym miala coreczke to zgodzilabym sie na kolczyk w uchu gdyby sama mnie o to poprosila. nie wazne ile by miala lat 4-5-6-7 ... nie wiem. jakby chciala vardzo a nie bo inni maja to by miala kolczyk ;)
    chociaz powiem szczerze ze ja mialam kolczyki na 3 urodziny robione bo niby wczesniej sobie klipsy zakladalam i rodzice postanowili mnie tam zavrac. nie mam fo nich zalu. kolczykow nie nosze bo od tego mi uszy ropieja i bola ale jak ide na jakies wesele itp to na te pare godzinek zaklasam. teraz bym sie na to noe zdecydowala ze wzgledu na bol bo sie boje :D a tak to bylo noeswiadonie i po krzyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie bo uwazam ze dziecko jest jeszcze za male by podejmowac decyzje o trwalym okaleczeniu swojego ciala, nie jest w stanie pojac dluzszej perspektywy i wszystkich konsekwencji. Zaproponowalabym jakies naklejane ozdoby na uszy.

      Usuń
  4. Kolczyki to tylko jedna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale przekłucie uszu nie jest nieodwracalną ingerencją bo jeśli nie nosi się wielkich i ciężkich ozdób to dziurki zarastają, gdy tylko na dłużej wyciągnie sie kolczyki.
    Moja córka ma niecałe dwa latka i uwielbia nosić kolczyki, na swoje "podkówki" każe czasem zakładać moje czy babci kolczyki i cieszy się, jak jej się huśtają. U każdego kto je nosi też od razu zauważa.

    Jestem obojętna w tej kwestii, sama bym nie przekłuła uszu bo nie widze takiej potrzeby, ale mąz kiedyś zabrał Małą na spacer i tak spontanicznie wrócili z kolczykami w małych uszach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wyjdę na ortodoksa ale uważam robienie dziur w ciele za okaleczanie. Nawet jeśli za jakiś czas mogą zarosnąć. A taką decyzję może podjżć tylko "właściciel" danego ciała gdy wiekowo jest w stanie rozważyć wszystkie za i przeciw.

      Usuń
    2. Czyli do osiemnastki żadnych działań na szkodę organizmu bo dziecko nie jest w stanie zrozumieć za i przeciw?
      Szczepienie to też okaleczanie, niektóre blizny zostaja na całe zycie, a dziecko samo nie podejmuje decyzji o szczepieniu się....

      Usuń
    3. Napisałam w poście, że chodzi mi o ingenrencję w ciało nieuzasadnioną względami medycznymi. Szczepienia są uzasadnione takimi względami.
      Nie wiem czy do osiemnastki, ale na pewni uważam, że dopiero jak dziecko ma kilka naście lat może o czymś takim pomyśleć.

      Usuń
    4. Ja miałam do mamy pretensje, że pozwoliła na takie blizny a o kolczyki nie :P

      Bronisz swojego zdania i ja to rozumiem, gdybym była bardzo niechętna kolczykom to bym córci wyjęła, ale jej sie tak podobają, że teraz widzę same plusy ;)

      Kazdy ma własne poglądy, jazgot w przypadku jednej i drugiej strony uwazam za niewskazany, bo są i plusy i minusy. I rozumny człowiek dostrzeże je, i sam sobie rozważy, co jest lepsze dla dziecka ;)

      Usuń
    5. Każdy może mieć swoje zdanie, to są moje przemyślenia ;-)

      Usuń
    6. Ja aż tak nigdy nie wnikałam, jak to mama mi powiedziała-mam lekki autyzm jesli chodzi o takie sprawy. ;)
      Biegający goły maluch tez mi nie przeszkadza, mimo że ma prawo do intymności to sam decyzuje, kiedy tę intymnośc zachować. Jak mała chce biegać goła to biega :P Może nie po mieście ale po domu czy ogródku u rodziców jak najbardziej. ;)

      Usuń
    7. No widzisz, decyduje ale w pewnym stopniu, bo gdyby zechciała nago biegać po głównej ulicy to zakładam, że byś zainterweniowała :-))))))))

      Usuń
    8. Po głównej ulicy u rodziców to by biegała, po głównej ulicy u mnie - niestety nie, bo znalazła by się banda, która założy, że to zboczone i nienaturalne i wezwie policję :/ Niestety... A Mała taka szczęśliwa jest bez ciuchów...

      Usuń
  6. zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci, przekluwanie jakiejkolwiek czesci ciala jest okaleczaniem i kazdy sam swiadomie (czyli nie majac 2, czy 3 lata, a bedac co najmniej w wieku szkolnym) powinien decydowac o tym, czy tego chce, czy nie. w dodatku male dziewczynki wcale nie wygladaja z kolczykami ladnie, tylko odpustowo i groteskowo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam 6 lat, kiedy poprosilam o kolczyki. Mama przekłuła mi uszy sama, z zachowaniem maksymalnej higieny (z czym zakładzie bywa różnie). Kolczyki noszę non stop i bardzo lubię tę częśc biżuterii, w przeciwieństwie do pierścionków czy naszyjników, które często mi przeszkadzają. Nigdy nie miałam wątpliwości, że wtedy jako sześciolatka podjęłam słuszną decyzję i cieszę się, że mama mi na to pozwoliła.

    Z drugiej strony Amelka przyszła ostatnio z prośba o kolczyki, spytałam, czy wie, jak to się wykonuje, opisałam zabieg, powiedziałam, że jest ból i czas gojenia i możliwość powikłań. Zamyśliła się i sama powiedziała "że może jeszcze trochę urośnie i zrobimy, jak będzie większa". Myślę, że trzeba wczuć się w dziecko i nie podejmować takiej decyzji poza nim. Wszelką kategoryczność i autorytarność uważam za coś, co blokuje nas na spostrzeżenie, że każda sytuacja jest inna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą. Kolczyk to zbyt duża ingerencja w ciało, ani rodzic, ani małe dziecko takiej decyzji podejmować nie powinien. Na tej samej zasadzie można by zrobić dziecku botoxowe usta :/ Też "ozdoba" i też nie na stałe... - brr...
    A małe dziewczynki z kolczykami wyglądają okropnie :( po co ulepszać naturę? dzieci są piekne same w sobie, nie potrezbują takich dodatków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj jak ja się z Tobą zgadzam!

    OdpowiedzUsuń