poniedziałek, 26 sierpnia 2013

adaptacja przedszkolna dzień pierwszy i mężowskiej emigracji wewnętrznej ciąg dalszy

 Pierwsze koty za płoty. Szafkę i znaczek juz mamy. Ze strażą pożarną ofkors.
Jak było? Nienajgorzej, ale ten tydzień naprawdę nie jest decydujący, bo rodzice są obecni. Obawiałam się, że Piotrek nie będzie chciał w ogóle wyjść do przedszkola. Adaptacja jest po południu, więc musiałam mądrze wycyrklować plan dnia wcześniej. On gdy jest w domu nie śpi już w dzień, ale ma trudniejszy okres w środku dnia, akurat gdy mielibyśmy się zbierać do wyjścia. Śpi w zasadzie tylko w samochodzie. Zabrałam go więc na spacer, na plac zabaw - miło, ale bez nadmiernej ilości atrakcji by nie był zbyt zmęczony, przespał się trochę w samochodzie, zjadł obiad i w sumie bez szemrania ubrał sie i wyruszyliśmy.

Piotrek przedszkole dobrze zna, byliśmy tam wielokrotnie na dniach otwartych i festynach rodzinnych. Pierwsza grupa to dzieci w wieku 2-3.5 roku. Zwykle jest pół na pół, dwie panie i dzieci razem fajnie współpracują - częściowo bawią się w podgrupach, częściowo młodsze uczą się od troche starszych, a starsze muszą wykazać sie opiekuńczością w stosunku do młodszych. W tym roku tak się złożyło, że oprócz Piotrka, wszytskie dzieci z nowego nabory mają między 2 a 2.5 roku. Piotrek mówiąc kolokwialnie olał je z góry na dół, nie chciał uczestniczyć w przywitaniu w szatni, nie interesowała go kompletnie wędrowka z wężem i zwiedzanie przedszkola tylko poszedł od razu do sali średniaków i zaczął bawić się garażem. Gdy przyszły dzieci z adaptacji i zaczęły się zabawy na poziomie takich maluchów najpier je ignorował, a potem sie złościł, zę próbowano go w nie zaangażować. Znam to zachowanie az nadto dobrze. Tak samo było na zajęciach z Kreatywki, które go nudziły. Za to na placu zabaw wyraźnie się ożywił i zapałał sympatią do pani Patrycji z grupy średniaków, radośnie się z nią bawił, wręcz ją anektował. Generalnie nie był w żaden sposób onieśmielony przedszkolem, raczej poirytowany tym, że nie ma towarzystwa w swoim wieku i że proponowane zabawy są nudne. Rozmawiałam z dyrektorką i zasugerowała by umieścić go w takim razie w drugiej grupie gdzie są dzieci w wieku 3.5-4.5 roku (Piotrek skończy 3.5 roku pod koniec listopada). Musiałby trochę równać do starszych, ale intuicja mi mówi, że przebywanie z maluchami to kiepski pomysł, znudzi się, zniechęci i nie będzie chciał przychodzić w ogóle do przedszkola.Myślę, że tak zrobimy.
Tacie po powrocie opowiadał, ze w przedszkolu mu się podobało, że lubi panią Patrycję, gdy pociagnęłam go za język stwierdził, że mogę w przysżłym tygodniu iść do pracy (taka wersja oficjalna dla niego), a on zostanie z panią Patrycją i bedzie się bawił. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Mąż niestey nadal przebywa na emigracji wewnętrznej. Na weekend pojechał w Gorce na Gorcstok czyli śpiewanki turystyczne na polanie pod Turbaczem. Proponował, że zabierze ze sobą Piotra i to był generalnie bardzo dobry pomysł, ale z uwagi na jego stan psychiczny stwierdziłam, że lepiej jednak gdy pierwszy wyjazd pod namiot odbędzie sie z dwójką rodziców. Za rok poprosimy babcię by została na jedną noc z Tomisiem i pojedziemy we trójkę. Głównie chodziło mi o to, że Maciek bardzo lubi takie wieczorne posiadówki przy ognisku i spiewanie, zwykle go to relaksowało i odstresowywało, a nie byłam w stanie przewidzieć jak zachowa się Piotrek, czy Maciek nie będzie musiał spedęić całego wieczora z nim w namiocie. Ja takich śpiewów nie lubię więc gdyby nie ciąża chętnie bym pojechała i się nim wieczorem zajęła. Poza tym bałam się zimnej nocy w góry i przeziębienia akurat na adaptację przedszkolną. Mąż jednak nie odstresowął się zbytnio, nadal jest nieobecny duchem i przygnębiony z małymi przerwami i ma nadzieję, że do niedzieli mu przejdzie bo mamy wtedy rocznicę ślubu!

 Weekend spędziłam wiec z Piotrem, a sobotę dodatkowo z moją przyjaciółką, która przyjechała na obiad  i została do późnego wieczora, bardzo mnie odciążyła, wybawiła się z Piotrkiem porządnie :-) W niedzielę zaś po raz enty wybralismy się do Ogrodu Doświadczeń.

Dzisiaj zaś przed przedszkolem Piotr uskuteczniał wspinaczkę, czyli to co lubi najbardziej oprócz samochodów, maszyn budowlanych i klocków.




6 komentarzy:

  1. hehe nam jeszcze dlaekooooooooooo do przedszkola

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak młody się nudzi z maluchami to faktycznie lepiej go do "starszej" grupy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też jakoś przeraża myśl przed przedszkolem, ale mam jeszcze czas, żeby się oswoić. Dobrze, że zdecydowaliście się przenieść małego do starszej grupy

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację z tą starszą grupą. Nie ma co patrzeć na metrykę.
    Trzymam kciuki za niedzielę i czekam na dobre wieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, ze byla taka mozliwosc, zeby przeniesc Piotra do starszej grupy. trzymam kciuki za szybka adaptacje

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze, dla 3,5 latka zabawa z 2 latkami to faktycznie straszna nuda! Fajnie, że panie są elastyczne i zgodziły się przenieść go do starszej grupy.
    Trzymam kciuki za pozytywne nastawienie Piotra!

    OdpowiedzUsuń