wtorek, 17 września 2013

constans/regres....

W tym tygodniu w temacie przedszkole bez takiej euforii jak ostatnio.Trochę chaotycznie

 Próbowałam przedłużyć Piotrkowi pobyt do 13.00 (obiad jest o 12.30), ale dzisiaj pani Dorotka porozmawiała ze mną i powiedziała, że dla niego 12.30 to jest max. od 8.30 od śniadania do trochę wcześniejszego obiadu. Jest bardzo zmęczony i na razie nie ma opcji by się wyciszył na relaksie, zwłaszcza, że jest bez leżakowania. Może spróbujemy tak zrobić by chodził na obiad z maluszkami i potem z nimi leżakował, sama nie wiem. Trochę głupio z tymi grupami. Na stałe do maluszków na pewno go nie przeniosę, to są dzieci do 2.5 roku życia, on sie przy nich uwsteczni, te zabawy, które są im proponowane Piotrka kompletnie nie interesują, zabawki w ich sali są dla niego zbyt dziecinne. Dość będzie miał młodszych dzieci w otoczeniu. Może za jakiś czas jak pewniej poczuje się w przedszkolu to wdrożymy ten plan w życie. Póki co przywiązął się do pań w średniakach i nie widzę jakoś by poszedł do innej grupy spać. Póki nie zrezygnuje z drzemki, póki nie będzie taki zmęczony po tych kilku godzinach nie jestem w stanie zostawiać go na dłużej niż te 4h.
Pani Dorotka mówi, że nie włącza się w zabawy, zwlaszcza te prowadzone przez obce panie jak np. język angielski. Nie chce śpiewać z dziećmi. W momencie gdy panie nie mogą mu poświęcić indywidualnej uwagi smutnieje. W zeszłym tygodniu gdy go odbierałam był uśmiechnięty. Dzisiaj i wczoraj smutny, może dlatego, że leje i byli owszem na spacerze ale już nie szaleli tak na placu zabaw i więcej czasu spędził w sali z dziećmi.
Czasem mam wrażenie, że robię mu krzywdę.
Ale kurczę on naprawde jest już za duży na spędzanie czasu z opiekunka. A ja musze zwolnić, muszę choć trochę poleżeć w ciągu dnia. Muszę mieć choć te 3h jak Tomek się urodzi dla Tomka czy na ogarnięcie domu czy na cokolwiek typu wizyta z niemowlakiem w przychodni. Liczyłam, że jeśłi Piotrek będzie w przedszkolu do 14 to będę miała dość czasu by coś załatwić, do 12.30 to wszystko w biegu, umawianie wszystkich szczepień etc jak najwcześniej rano by zdążyć po niego albo ciągnięcie go ze sobą do przychodni i użeranie się tam z dwójką małych dzieci zimą w gabinecie albo proszenie mojej mamy by przyjechała autobusem z drugiego końca miasta i go odebrała....
Doła mam trochę. Boli mnie, że nie bawi się z innymi dziećmi, mam wrażenie, że jest jakiś taki zaniedbany teraz. Ja po przedszkolu czasem mam siłę na spacer ale zwykle nie, Maciek późno wraca. Często po prostu siedze z nim albo w chwilach desperacji gdy czuję, że musze się połozyć puszczam mu w naszej sypialni "Potwory i Spólka". Brzuch mi się stawia, ciężko mi.
Nawet się zastanawiałam czy nie zmienić umowy w przedszkolu, ale u nas są dwie opcje - albo na cały dzień maksymalnie od 7.30 do 17.30 albo na 5h od 9.00 do 14.00. Ta druga opcja mnie nie urządza bo wtedy Maciek nie mógłby Piotrka zawozić nigdy, bo normalnie gdy jest w Krakowie on zaczyna pracę o 7.30, czasem mógłby trochę później i zawieźć go np. na 8.00 ale na pewno nie na 9.00. No i co mi po tej opcji do 14.00 skoro on i tak nie da rady póki co dłużej nić do 12.30. Zanim bym do domu wóciła z Tomkiem byłaby 9.30, a zbierać musielibyśmy się o 12.00. Już wolę zostac przy pełnej opcji licząc, że coś się zmieni w temacie.
Dochodzi kwestia sikania. Piotrek twierdził do tej pory, że załatwiał się w przedszkolu, dopiero dzisiaj panie mi powiedziały, że nigdy jeszcze tam nie sikał. nie wiedziałam w ogóle, że jest taki problem.Rozmawiałam z nim, twierdzi, że się wstydzi i boi się wpaść do dziury. Może tutaj jest pies pogrzebany. W domu Piotrek sika na stojąco i nie chce by ktokolwiek wchodził z nim do łazienki, sam sie ubiera i myje ręce, ja po fakcie wchodzę oczywiście i poprawiam, ale nie w trakcie. Muszę jutro paniom powiedzieć by go nie sadzały i by nie stały przy nim, że on sobie da radę. Może się krępuje, może dlatego był taki nieswójj po obiedzie bo bolał go już pęcherz i bał sie zasikać? Moze w tym tkwi problem? Sama nie wiem.
naprawde nie wiem co bym zrobiła gdyby nie zwolnienie. Chyba musielibyśmy zrezygnować z przedszkola w ogóle bo kto by go o tej 12.30 odbierał?

16 komentarzy:

  1. Też czasem mam takie głupie poczucie winy, że robię dziecku krzywdę żłobkiem, ale wiem że w końcu się przyzwyczai no i porównując chyba jednak łatwiej przyzwyczaić mniejsze dziecko, Marysia normalnie chodzi w żłobku spać czym jestem mile zaskoczona choć w domu i tak ,,dosypia''. dziwi mnie, że nie ma u Was leżakowania. Ja pamiętam jak chodziłam do przedszkola w grupie 3 i 4 latków były rozkładane leżanki i czas na sen, może gdyby Piotrek spał w przedszkolu miałby lepszy humor a tak pewnie jest wymęczony:/ Rozumiem dylematy, ale musi być dobrze w końcu, dajcie sobie czas to dopiero 2 tydzień tak naprawdę, tak jak i u nas i choć każdy dzień w żłobku to płacz na pocxątku, potem jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest relaks, czytanie, spokojna muzyka i jak dziecko chce może leżakować. Ale nie ma leżakowania per se w grupie średniaków. Gdyby Piotrek cały czas dzień w dzień spał w domu to pewnie spałby i w przedszkolu. Ale on teraz ma bardzo różnie. W domu zwykle nie sposób go połozyć na drzemkę, broni się rękami i nogami i ja już dzawno odpuściłam próby bo to była walka z wiatrakami. Jedyna de facto opcja by pospał w ciągu dnia to jeśli sam z siebie padnie podczas zabawy na podłodze lub podczas jedzenia kiedyś mu sie zdarzyło no i zawsze w aucie jeśłi jest zmęczony. Biorac pod uwagę ten głupi przejsciowy okres sama widzisz, że cieżko oczekiwac by w przedszkolu się wyciszył, podreptał do innej sali i zdrzemnął....
      Ja na przykłąd wiem, że jeśli jedziemy samochodem gdzieś dłużej niż 10 minut po południu to muszę mu założyć pod majtki pieluchę bo zaśnie na bank i prawdopodobnie się zsika. Wczoraj po powrocie z przedszkola nie spał, przed 18 pojechaliśmy na rower, skończyło się na tym, ze spał w aucie do 19 i tyle.Usiłowałam go obudzić po dojechaniu do parku, było to niemożliwe kompletnei. gdyby został w domu nie położyłby się za nic.Tylko w domu w przypadku zmeczenia on sobie ogląda bajke albo bawi się sam a w przedszkolu jest ruch, gwar mimo wszystko czyli stres, opcja czuwania dla niego.

      Usuń
  2. Przyzwyczai się, krzywde mu zrobisz, jesli teraz odpuścisz i nie będzie miał kontaktu z dziecmi. Jesli nie nauczy się, że nie zawsze jest z mamą, nie zawsze każdy tylko jemu poświęca uwagę. On do tego nie dorośnie, bo tego się uczy...
    Cięzko wam, ale będzie lepiej. Tak juz jest z dziecmi, które są tylko z mamą, albo tylko z dorosłymi którzy wyłącznie im poświęcają czas. Ale dzieci szybciej sie adaptuja niż dorosli, a im wczesniej sie nauczą, jak wygląda zycie tym lepiej dla nich.
    Wiesz, jakie ja miałam wyrzuty że niespełna dwuletnie dziecko posłałam do obcych, do żłobka? Ale Zuzka już nie umiała sie bawić z dziećmi-z dorosłymi, owszem. To była dla niej krzywda, krzywdzi ją to na całe zycie tak naprawde.

    Z tymi drzemkami to nie wiem, u nas Zuza nie spała już w dzień a w żłobku pada, bo zwyczajnie jest wymęczona.
    Ale skoro Piotrek w aucie zasypia to jest zmęczony tylko nie potrafi sie sam wyciszyć, jesli nie ma bodźców. Może spróbuj innych metod? Jakiś inny plan dnia, żeby był dostosowany do godzin posiłków i odpoczynku w przedszkolu?
    Jakies metody wyciszania jak w przedszkolu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kararelko tylko widzisz, on ma już 3 lata i prawie 4 miesiace i już od kilku miesięcy nie śpi w domu w ciągu dnia. To już za duże dziecko na usypianie. Plan dnia ma taki mniej więcej jak w przedszkolu. Teraz jak chodzi do niego to kładzie się koło 20.30 i śpi do 7.00 z minutami. Wypija odrobinę mleka i głodny robi się koło 8.30 - 9.00 - to akurat pora śniadania w przedszkolu więc OK. Bałam się, że nie zje obiadu o 12.30 ale zjada bez problemu. Podwieczorek też by zjadł. Kwestia spania. Dawniej kładł się na drzemkę między 13.00 a 14.00 sam, albo kładłam się z nim na chwilke, puszczałam kołysanki - coś jak w maluszkach. Ale od powrotu z wakacji, od połowy czerwca nie ma szans położyć go na drzemkę w domu. Na samą propozycję reaguje histerycznym krzykiem, ucieka z łózka, czasem chwilę ze mną poleży z otwartymi oczami, więc odpuściłam, bo uznałam, że usypianie 3-latka jest bez sensu. Szkoda naszych nerwów. Wyszło na to, ze jeśli nie jechaliśmy nigdzie autem to albo nie spał w ogóle w ciagu dnia i było OK, albo robił się zmęczony i trochę marudny po południu i wtedy oglądał jakąś bajkę i to wystarczało albo - bardzo sporadycznie - padał na twarz na podłodze, podczas jedzenia gdzie popadnie. A że nie kontroluje sikania podczas snu to nie spał dłużej niż pól godziny bo budził się mokry. W aucie i dorosły zaśnie po obiedzie ;-)
      Odkąd ejstem na zwolnieniu "drzemka" w domu zdrazyła się dwa razy - na podłodze, kętem na kanapie, tak na chwile no i dzisiaj jak wróciliśmy, ale dzisiaj lało, ciśnienie spadało i wszyscy chodzili jak zombie. Cały sek w tym, że w przedszkolu on jest mocniej pobudzony, wiecej emocji, więcej wrażeń niż w domu, więc jest bardziej zmęczony a tak jakby odzwyczaił się od spania w dzien i nie wie co ze sobą począć. Jest w pół, drogi między potrzebą spania a całkowitą rezygnacją z drzemki, a że nie chodził do żłobka to nie wie, nie jest przyzwyczajony do spania z innymi dziećmi. Trzeba znaleźć jakiś fortel by po obiedzie poszedł do maluszków i tam się ewnetualnie położył, ale jak go znam będzie się wstydził i nie bęzie chciał wyjść ze swojej sali.

      Usuń
    2. 3-latek nie jest chyba za duzy na spanie :)
      Jesli by się udało żeby pospał z maluchami to byłoby super. On jest wymęczony nowymi doznaniami w przedszkolu, mózg mu pracuje 100 razy bardziej i to dlatego. I widocznie tak jak piszesz, nie wie, co ze sobą robić jak jest zmęczony.

      Gdybym Zuzki do żłobka nie wysłała to mielibyśmy takie same problemy! Jestem tego pewna na 100%, widzę podobieństwo haha.

      Większe dziecko więcej rozumie, może jakieś tłumaczenia coś wniosą?

      Usuń
  3. Na temat siusiania w przedszkolu mieliśmy rozmowę jako grupa rodziców w pierwszym roku przedszkola młodej - panie twierdziły, że to dość powszechne i przechodzi.
    Elu, słuchaj, kochana, odpuść. Piotr adaptuje się NORMALNIE. To dopiero początek. Daj mu czas! Minęło bardzo mało czasu. Zadręczasz się tym. Jeżeli wiesz, że tak być musi, nie rozdzielaj tego na włosa na czworo tego wciąż na nowo. Piotruś przechodzi wszystkie etapy tak, jak większość dzieci. Gwarantuję ci, że większość mam w przedszkolu ma identyczne przejścia. Swoją drogą jak widzę, jak ty z minutami wszystko obracasz w głowie w te i wewte, to już jestem psychicznie zmęczona od takiego kręcenia się w kółko: "Jeśli o czternastej to, to wtedy o piętnastej nie będzie tego, ale jeżeli o czternastej dziesięć udałoby się to, to wtedy o czternastej dwadzieścia tamto, no chyba że da się to, to wtedy owamto". Obłęd na kółkach i spina niesamowita.
    U nas w przedszkolu nie ma drzemki, ale jest dyżurny materacyk z kocykiem, na którym dziecko niedospane lub czujące się niewyraźnie może polegiwać. W pierwszym roku przedszkola i młody i młoda korzystali raz po raz. Może warto podpowiedzieć paniom taki sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ja wiem, że prawdopodobnie przesadzam. Piotr jest naszym pierwszym dzieckiem, nie mieliśmy za bardzo styczności ze starszymi dziećmi wcześniej, nasi znajomi w realu dzieci nie maja lub młodsze. Nie mam wykształcenia pedagogicznego ani psychologicznego i nie wiem tak naprawdę co jest prawidłowe a co nie - błądzę po omacku. Martwię się o niego teraz po prostu bardzo, a hormony ciążowe nie pomagają.

      Usuń
    2. E tam, nawet gdybys miała wykształcenie pedagogiczne to byś przezywała. Ja wprawdzie nie rozumiem jak matka może płakać przy dziecku w przedszkolu ale chyba każdy przeżywa, tylko na swój sposób.
      Martwisz się i to tez zrozumiałe, pierwsze dzieci to takie mamine cycki są ;)

      Usuń
    3. Kararelko no co Ty! :-) nigdy nie płakałam przy Piotrku w przedszkolu. Zawsze usmiech # 5 lub kamienna twarz. Raz się poryczałam jak już siedziałam w samochodzie.

      Usuń
  4. Ela, ja ciebie rozumiem, bo Radzik też mój pierwszy i też miewam wątpliwości.
    Spać nie musi. Dyżurny materacyk u nas też jest teraz (w średniakach nie leżakują już a w maluchach spali jeszcze). Świetne rozwiązanie. Gwarantuję, że jeśli Piotr naprawdę będzie tego potrzebował - zaśnie niezależnie od zabaw dzieci!
    Mnie bardziej by martwiły problemy łazienkowe. U nas w grupie Franek przez pierwsze dni kompletnie nie chodził do łazienki - okazało się że potrzebuje domowej nakładki na sedes (był znacznie młodszy niż reszta dzieci w grupie, z końca roku). Mama przyniosła nakładkę i po 2-3 miesiącach już nawet nie była potrzebna :-) Jeśli wiesz jakie warunki pozwolą Piotrkowi się spokojnie załatwić, omów to z paniami!

    Trzymam kciuki i ślę ciepłe myśli :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny dobrze radzą, zgadzam się we wszystkim :) Ania miała straszny problem z kupą w przedszkolu, bo ona ma rytuał załatwiania się i zanim się odważyła zrobić w przedszkolu to zdarzyło jej się w majtki trzasnąć kilka razy i bardzo to przeżywała. Ale w końcu wypracowała sposób na kupę w przedszkolu i jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro on nie śpi w dzień tak regularnie to czemu nie może zostać do 14? Jest kwestia obiadu ale może nie zje parę razy, a jak posiedzi z dzieciakami przy stole tow końcu pójdzie za stadem? Poza tym, nie umrze z głodu raczej do tej 14, napewno mają jakieś przekąski koło 11 więc może jednak warto spróbować i zobaczyć, jak się będzie zachowywał?

      Usuń
    2. On zaczyna płakać właśnie koło obiadu? Czemu ta pani tak powiedziała, że max 12:30 dla niego?

      Usuń
    3. Problem z sikaniem zażegnany :-) a co do obiadu to tam jest obiad między 12 a 12.30 i on go je, potem myją zęby i potem jest relaks. On obiad zjada teraz bez problemu i momentalnie robi się strasznie zmęczony, rozżalony, nie udaje mu się wyciszyć na relaksie, a odmawia pójścia do maluszków na leżaczki.W domu je obiad trochę później i czas zmęczenia przypada trochę później, ale w domu nie targaja nim takie emocje, nie ma takiego gwaru. Póki się nie nauczy wyciszac w grupie to ten czas po 12.30 po prostu przepłakuje coraz bardziej zmęczony.

      Usuń
  6. Spokojnie... nie ma się co załamywać. Pomyśl sobie jak OGROMNA to jest zmiana dla Piotrka, nie możesz wymagać by przystosował się do nowej sytuacji w niecałe trzy tygodnie. Daj mu czas, daj mu prawo do złości i złego humoru.
    Ja jestem zwolenniczką czekania aż dzieci w naturalny sposób gotowe są na pewne etapy w swoim życiu (bo prędzej czy później dzieci same dojrzewają do takich rzeczy) i uważam że to daje dzieciom dużo pewności siebie. Nie uważam też, żeby trzylatek musiał nudzić się z nianią. Fajna niania potrafi dziecku zorganizować czas tak, żeby było fajnie i rozwojowo.
    Ale jeśli zdecydowałaś się na przedszkole i uważasz, że jest to dla Was najlepsza opcja to naprawdę wrzuć na luz. Piotrkowi krzywdy nikt nie robi, a Twoje nastawienie w tym wszystkim też jest bardzo ważne bo synek je czuje.
    Trzymajcie się:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja myślę, że trzeba czasu i jeszcze raz czasu. Ale mi łatwo mówić, bo Migotka została w domu i dopiero jako czterolatka pójdzie do przedszkola. Chociaż też nie wiem, czy dobrze zrobiłam i też mam wątpliwości. Trzymam kciuki, zobaczysz będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń