wtorek, 10 września 2013

moderowanie, komentarze i anonimy

Kwestia niejednoznaczna.
Nie mam nic przeciwko moderowaniu komentarzy. Rozumiem, że zdarzają się hejterzy lub po prostu osoby chamskie. Mój blog na szczęście nie jest popularny i jeszcze się z tym, odpukać, nie spotkałam. Nie moderuję też z lenistwa. Nie chce mi się. Kilka razy zdarzył się spam to po prostu usunęłam i już.
Czasem mam wrażenie, że moderowanie w niektórych przypadkach przeistacza się w kreację rzeczywistości na blogu i tego nie lubię. Jest wiele blogów, których autorki zamieszczają posty ciekawe, trudne, kontrowersyjne, takie które wręcz wołają o rozpoczęcie dyskusji po czym publikują jedynie komentarze osób z podobnym światopoglądem, ewentualnie czytelników proszących o radę w danej kwestii, a wszelkie inne wyrzucają lub publikują wyrywkowo opatrując własnym, złośliwym lub wyszydzającym komentarzem. Tego nie znoszę. OK, każdy pisze bloga tak jak lubi i potrafi, ale w takicm razie bądźmy konsekwentni i zamiast na końcu posta umieszczać formułkę typu "zapraszam do komentowania" piszmy wprost "zapraszam osoby, które sie ze mną zgadzają, spijajmy sobie z dziubków" lub umieśmy guziczek "lubię to". Omijam takie blogi nawet jeśli są mi bliskie światopoglądowo, bo świadomość, że dyskusja tam jest na zasadzie audiencji i dopuszczania przed oblicze twórcy jest lekko odstręczająca.
I anonimy. Bardzo, bardzo nie podoba mi się traktowanie anonimów jak gorszego gatunku czytelników. Formułki typu "anonimom dziękujemy" albo "bycie anonimowym nie zwalnia z kultury" lub " anonimowy czytelniku miej odwagę się podpisać". Sama przez długi czas nie miałam konta na google, czasem zapominałam się podpisać. Dla mnie anonim to taki sam czytelnik jak każdy inny i nie podoba mi się robienie z nich jakieś gorszej kategorii i stawianie na wstępie pod ścianą na zasadzie strofowania "no dobra pisz ale pamiętaj - masz się podpisać".
Miłego dnia :-)

16 komentarzy:

  1. OOooooo jak pięknie napisane :)
    Może ktos sobie weźmie do serca.
    Nigdy nie rozumiałam, jaki problem mają autorzy blogów z anonimami-czy jesli ktos sie podpisze Kasia albo Monia to będzie mniej anonimowy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisywanie się anonimów choćby tylko zmyślonym imieniem ułatwia często komunikację - są blogi które nie mają opcji odpowiedzi pod każdym postem :)
    Z cała resztą się zgadzam też nie lubię kreowania wizerunku dzięki publikowaniu konkretnych i tylko mi pasujących komentarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. moderowania nie lubie. ale anonimow tez nie. nie widze powodu, zeby sie kryc ze swoimi pogladami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem czemu ciagle sie dubluje:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Kaatje, Ty spamerko :D

    Ja coraz czesciej rezygnuje z komentowania, bo mam inne zdanie niz autor i wiem, ze jak sie wypowiem, bedzie foch i obraza majestatu...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja moderuje komentarze ale zawsze akceptuje wszystkie, co by w nich nie pisano, i nie uważam by anonim był gorszą kategorią, a moderuje tylko po to by wiedzieć że jest ( prowadząc 3 blogi ciężko by mi było co godzinę wchodzić na każdego bloga/posta by sprawdzić czy ktoś nowy go skomentował)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiiki ja sie nie obrazam jak ktos mi pisze, ze ma inne zdanie. inna sprawa, ze nie zaczynam kontrowersyjnych dyskusji, a tym bardziej, ze takie nie maja sensu, kazda ma swoje zdanie i je powiela w tysiacach komentarzy. Lubie czytac Nessie, bo ona szczerze pisze o tym jaka jest mama, nawet jezeli naraza sie na krytyke, bo glosi tzw "niepopularne poglady"

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje podejście do anonimów chyba wynika z tego, że okropnie nie lubię być stawiana pod ścianą.Mam uiaz z dzieciństwa. Mój ojciec miał zwyczaj mówić np. "no to zadanie bedzie wymgało od ciebie cierpliwości, będziesz musiała się wykazać bo jej nie masz, pewnie nie będziesz chciała pomóc, to będzie sprawdzian dla ciebie, na pewno ci się to nie spodoba". Zakładał różne rzeczy a priori. Ja się wtedy jeżyłam i faktycznie traciłam chęci do wykazywania się czymkolwiek bo czułam, że się we mnie nie wierzy albo zamiast pozwolić mi na luzie podejść do sprawy robił sprawdzian. Do dzisiaj nerwowo reaguję na takie właśnie wstępniaki "anonimie miej odwagę się podpisać", bo odczytuję to w ten sposób, że osoba pisząca bloga zakłada, że komentarz anonima bedzie na pewno obraźliwy lub złośliwy i zę ktoś jest anonimem właśnie po to i że absolutnie nie ma zamiaru się podpisywać.

    Zdaję sobie sprawę, że mam niewyparzony język, trochę ortodoksyjne poglądy na pewne sprawy i łatwo sie zacietrzewiam, dlatego nie dziwię się, że niektóre moje wypowiedzi są odczytywane jako złośliwe lub przemądrzające. Moja wielka wina. Natomiast niedawno na pewnym blogu komentarz mojej koleżanki, która jest wyważoną, konkretną osobą, komentarz jak najbardziej merytoryczny acz niezgodny ze światopogladem autorki bloga i ogólnym słodko-pierdzącym klimatem na jej blogu został opublikowany ze złośliwym komentarzem, kompletnie nie pasującym do tonu wypowiedzi i treści i to było smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to juz problem danej osoby, że tak to odebrała :)
      Mozesz komuś napisać, że nie podoba się kupiona filizanka i będziesz tą złą i wredną... Moim zdaniem to tylko problem tych osób.

      Masz całkiem wyparzony język (poglądy różne haha, z tym się zgodzę) i całkiem prawidłowo nim operujesz. Jesli ktos to źle odbiera to jego problem.

      Usuń
  10. ech skad ja to znam. Na bloxie nie ma mozliwosci moderowania i to chyba jest ok. Ale mam grono "znajomych" ktore po ostrej dyskusji sie wziely i obrazily i odrzucily kluczyki:))) Mnie to smieszy bo to dziecinada, ze juz nie wspomne o tych ktore zamilkly na wieki:))) Ale czytaja:) Ciekawosc jest wieksza od odwagi:)

    OdpowiedzUsuń
  11. I znów się z tobą zgadzam. Wiesz co mnie najbardziej denerwuje? To, że mamy teraz modę na "hejtowanie", więc jeśli tylko napiszesz cokolwiek niegatywnego, bądź wbrew poglądom autorki, to od razu jesteś hejterem (co za paskudne słowo)

    OdpowiedzUsuń
  12. komentarzy anonimowych nie lubie bo na ogół piszą to takie osoby, które piszą rzeczy nie miłe, a potem nie chcą się przyznać kim są i w świetle niewirtualnym są miłe itp, ja się z tym kiedyś spotkałam, dla mnie to osoba dwulicowa i dlatego uważam, że komentarze powinny być podpisane

    OdpowiedzUsuń
  13. Nessie, ja z zupełnie innej beczki. Czy zwiedzaliście z Piotrkiem Muzeum Inżynierii Miejskiej? Zastanawiamy się nad wycieczką klasowa mojej starszej do Krakowa i chcielibyśmy, żeby było to choć odrobinę edukacyjne, gdyż dotychczasowa propozycja to Kraków i wytwórnia lizaków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Ange :-) W Muzeum Inżynierii Miejskiej jesteśmy stałymi bywalcami, bo Piotr uwielbia samochody i może oglądać je godzinami. Jeśli chodzi o starsze dzieci to na pewno warto, aczkolwiek nie jestem pewna czy zainteresuje ich ono na dłużej niż godzinę, góra półtorej. Nie umywa się z pewnością do Centrum Kopernika w Warszawie. Jest tam hala z tramwajami, hala ze starymi samochodami i motorami, interaktywna wystawa czasowa (choć mam wrażenie, że innej nie będzie) o kole - parę ciekawych instalacji, sala o gazownictwie i o drukarstwie. Ostatnio byliśmy tam w ostatnim tygodniu sierpnia i w zeszłym tygodniu na wystawie starych samochodów. W sierpniu byliśmy rozczarowani - hala z samochodami była w remoncie część pojazdów przenieśli do innej hali ale mało, wystawa o gazownictwie była zamknięta, więc radziłabym wcześniej zadzwonić i dopytać.
      Jeśli będzie czas i transport to polecam Ogród Doświadczeń im . Lema w Parku Lotników.

      Usuń
  14. Nessie, bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, bo strona internetowa muzeum niewiele o nim mówi. Park Doświadczeń byłby super, ale wolelibyśmy nie planować nic na świeżym powietrzu, bo nie wiadomo jaka będzie pogoda, jak już do wycieczki dojdzie. Druga opcja to Wieliczka zamiast Krakowa.

    OdpowiedzUsuń