niedziela, 15 września 2013

niesamowite

Weekend spędziłam sama. W piątek po powrocie z KTG zaczęło mi się dosłownie ciurkiem lać z nosa. Nie byłam pewna czy to efekt przemoczenia nóg na spacerze czy jakieś wirusowe sprawy, więc na wszelki wypadek wysłałam męża z Piotrkiem do babci na weekend by Młodego nie zarazić (zależy mi żeby jeszcze przez pewien czas przynajmniej pochodził do przedszkola i przyzwyczaił się bez przerw chorobowych, a męża zapisałam na czwartek na szczepienie na grypę, więc też dobrze by się trzymał zdrowotnie), a sama zaległam w łożku. I tak leżałam przez 2 dni, coś czytałam, przysypiałam, oglądałam TV. Czuję się już dobrze.
Tomiś był spokojny przez ten czas, leniwy. Kiedy tylko Piotrek wrócił w niedzielę i tradycyjnie buzia mu się nie zamykała Tomiś momentalnie się ożywił słysząc brata. Jestem pewna, że to o to właśnie chodziło :-) Niesamowite prawda? Stęsknił się.
I łóżeczko stanęło w naszej sypialni. Mam nadzieję, że tylko na czas połogu. Trzeba je pomalować w kilku miejscach, zupełnie zapomniałam, że Piotr je dosłownie obgryzł ;-)


3 komentarze:

  1. Moje dziecko wewnetrzne siedzi cicho jak trusia, gdy obce glosy slyszy, raz, gdy caly dzien wsrod ludzi spedzilam, niezle mnie tym przestraszyla. Wystarczylo wrocic do domu, wsrod swoich od razu wigor odzyskala :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to młody chyba będzie zapatrzony w starszego brata :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I dla mnie było to niesamowite jak Tomek w brzuchu reagował na Anię, normalnie miałam tornado wewnątrz, a już najbardziej jak ona się śmiała. Zdrowia dużo!

    OdpowiedzUsuń