sobota, 7 września 2013

światełko na końcu tunelu?

Dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim wpisem ;-)
Nie chcę zapeszać, ale chyba widzę światełko na końcu tunelu.
Środa była koszmarna. Kryzys. W poniedziałek i wtorek Piotruś płakał w ciągu pobytu w przedszkolu, ale do pani Patrycji rano szedł chętnie i z uśmiechem. W środę po raz pierwszy zaliczyłam to, co bardziej doświadczone mamy dobrze znają - płacz przy rozstaniu, wtulanie się we mnie i wielką rozpacz. Serce mi się krajało, a w głębi duszy wpadałam w panikę. Pomyslałam, że skoro Piotrek nawet na panią Patrycję tak reaguje to już gorzej być nie może, rozum i intuicja podpowiadały mi jednak, że muszę się szybko pożegnać i wyjść. Tak zrobiłam. Poprosiłam panie by zadzwoniły do mnie jeśli nie uda im się Piotrka uspokoić w ciągu 15 minut. Kiedy tylko wyszłam z przedszkola sama zaczęłam ryczeć, siedziałam w aucie i płakałam załamana. Potem pojechałam do domu i o 11 zebrałam się po syna przekonana, że usłyszę, iż dla niego za wcześnie na przedszkolną adaptację, że znajdę go z twarzą zapuchniętą od płączu. Tymczasem kiedy zadzwoniłam domofonem czekał na mnie w sztani z panią Dorotką (tą bardziej doświadczoną), przytulał misia i wręczył mi obrazek. Pani Dorotka powiedziała, że szybko się uspokoił i w ciągu dnia było dobrze z jednym małym kryzysem. W czwartek miałam przed południem wizytę u lekarza i odebrała go moja mama. Rano sytuacja się powtórzyła, choć zawieźliśmy go wspólnie z Mackiem, ale panie zrelacjonowały jej, że w uspokoił się błyskawicznie i potem było bardzo dobrze. Ani jednej łzy. W piątek płacz rano, ale przy odbieraniu usłyszałam komentarz "było super" i dostałam kolejne obrazki. Panie stwierdziły, że to ten typ, który musi rano wykrzyczeć i wypłakać napięcie, ale później jest naprawdę dobrze, bawi się z dziećmi, szaleje na placu zabaw. W poniedziałek zostawię go ponownie na 2h, bo to na pewno będzie kryzysowy dzień, a później spóbujemy wydłużyć pobyt i stopniowo zachęcać go do zjedzenia obiadu w przedszkolu.To jest główne wyzwanie w tym momencie. Staram się rano by zjadł treściwe śnaidania, ale i tak o tej 11 jest wygłodniały i rzuca się w aucie na banana.
Może jakoś to pójdzie.
Taki obrazek dostałam - Piotr uparł się, że samochód musi mieć "znaczek" więc z panią Dorotką drukowali loga w gabinecie pani dyrektor.
 Zaś w piątek Młody poszedł do niej sam i podobno wypytywał się czy nie trzeba czegoś naprawić albo skręcić szafkę bo on umie i pomoże - a to dlatego, że dzień wcześniej skręcał z tatą szafkę nocną.

9 komentarzy:

  1. Super :) Teraz kuz bedzie z gorki, a w koncu uslyszysz, ze za wczesnie po niego przyszlas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z czasem na pewno będzie coraz lepiej i lepiej, mało jest dzieci, które pierwsze dni w przedszkolu przeżywają pozytywnie i bez łez. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrazek piękny - masz już teczkę albo segregator na dzieła syna? Moja pęka w szwach i zaczynamy już drugą :) cieszę się, że jest lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w weekend obkleiliśmy wielki pudełko papierem kolorowym i tam będziemy gromadzić :-)

      Usuń
  4. Strasznie sie ciesze, ze juz lepiej. Synek zuch!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie sie ciesze, ze juz lepiej. Synek zuch!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie sie ciesze, ze juz lepiej. Synek zuch!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. I będzie coraz lepiej! Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń