poniedziałek, 28 października 2013

pierwsze dni w domu

W miarę zaaklimatyzowaliśmy się w domowej rzeczywistości.
Mam fantastyczne dzieciaki :-)


Jak Piotruś? W środę gdy okazało się, że wypisuja nas ze szpitala Piotrek był u mojej mamy. Przez kilka dni nie chodził do przedszkola ze względu na kaszel. Nie spodziewaliśmy się wypisu w środę po zapowiedziach lekarzy we wtorek, że chcą sprawdzić, czy przyrost wagi Tomka jest stałym trendem, więc Maciek nie zdążył pojechać wcześniej po niego. Najpierw odebrał nas, a potem przywiózł Piotrka. Gdybyście słyszały ten pisk radości gdy zobaczył mnie w drzwiach :-)))) Zaraz potem padło pytanie "czy jest już Tomek?", pobiegł do leżaczka i zaczął skakać z radości i delikatnie głaskać braciszka. Następnie kolejny wybuch euforii gdy zobaczył super mega wypasiony wóz strażacki, dokładnie taki o jakim marzył. Był przeszczęśliwy. Bardzo interesuje się dzidziusiem, ciągle do niego podchodzi, mówi, że go "pilnuje", głaszcze po główce, buja, komentuje, mówi do niego. W przedszkolu podobno mówił , że "tęskni za braciszkiem" i że "brat ciągle śpi i śpi". Krótko mówiąc póki co nie okazuje bezpośrednio zazdrości ani nie ignoruje tematu, raczej chwali się Tomkiem. W piątek miał pasowanie na przedszkolaka, na które przyszła też teściowa z Antosiem i obiecała mu, że przyjadą potem do nas. Troche to trwało, bo Antek utknął na przedszkolnym placu zabaw, a Piotrek po prostu nie mógł się ich doczekać, kiedy tylko przyjechali pociagnął ich do łożeczka by sie pochwalić bratem:-) Sprawia wrażenie podekscytowanego faktem, że jest starszym bratem. Nie może znieśc gdy Mały płacze. Ja poznałam Tomka już na tyle, że wiem, że nie nie ma sensu biegnąć do niego od razu gdy zaczyna kwękać, bo podobnie jak Piotr budzi się na raty. Kwęknie, przysypia, i tak kilka razy. Próby nakarmienia go od razu są bez sensu bo zaśnie natychmiast, dlatego spokojnie czekam aż rozbudzi się na serio. Piotruś natomiast z oburzeniem przybiega do nas co chwila informując, że "Tomek płacze", że "trzeba dac mu jeść", żebym wzięła go na rączki. Słodkie to.
Przyjęliśmy zasadę, że nie uciszamy Piotrusia i nie podporządkowujemy życia rodzinnego niemowlakowi gdy jest poza naszą sypialnią. Na parterze toczy się normalne życie, Piotrek bawi się, biega i nie zabraniamy mu tego, gdy brat leży sobie w leżaczku lub łożeczku turystycznym w salonie. Jeśli będzie mu to przeszkadzało zawsze ma swoje główne łożeczko w naszej sypialni, mamy na tyle duży dom, że każdy znajdzie spokojne miejsce.
Nie twierdzę bynajmniej, że jest różowo i cukierkowo. Piotruś rzecz jasna odreagowuje stres i emocje, a objawia się to u niego totalnym kręćkiem i wariactwem. Sobotę spędziłam praktycznie całą sama z dzieciakami i momentami nie było lekko. Piotrek jest rozemocjowany, biega, skacze, non stop coś mówi, śpiewa i domaga się uczestnictwa w zabawach. Testuje nas trochę w zawoalowany sposób, na przykład gdy karmię Tomka i mam ograniczone możliwości ruchu on prosi bym podała mu jakąś rzecz, przychodzi wieczorem do sypialni gdy próbuję wyciszyć Tomka podczas karmienia i zaczyna swoje monologi, ale nie jest to zbyt uciążliwe. Dajemy radę. Na wspólnym spacerze w niedzielę testował nas na zasadzie, że teraz chce iść w tym kierunku, a teraz nie, że chce siąść na ławce, a gdy siedliśmy i karmiłam Tomka nagle stwierdzał, że mu się znudziło i pragnie biec dalej. Jednym słowem testuje owszem tak "podskórnie".  Staramy się ze wszystkich sił pokazać mu, że nadal jest ważny. Komplementuję go na każdym kroku jakim jest super straszym bratem, ale nie wałkuję tematu dzidziusia non stop, by mu nie obrzydł. Niestety efekt uboczny pojawienia się Tomka, który jest karmiony mieszanie to powrót uwielbienia dla butelki. Piotrek długo pił mleko mm z butelki, za późno zaczełam go uczyć picia mleka z kubka. Było już lepiej, już nie domagał się jej codziennie ale teraz prosi co chwilę. Nie bardzo mam pomysł co z tym fantem począć, a nie mogę tego tak zostawić bo przyczynia się to do jego problemów logopedycznych.
Tomek póki co przesypia większość dnia. Trochę mu sie poprzestawiało. Nie przeszkadzają mu odgłosy domowe, nawet wiertarka, ale w nocy śpi czujniej. Mam ponadto jeszcze trochę niedojrzały układ pokarmowy i czasem po karmieniu boli go brzuszek, trzeba go masować, nosić lub położyć się brzuchem do brzucha, i to zwykle dzieje się albo po karmieniu wieczornym ok. 20.00 lub między 2 a 3 w nocy. Czasem ląduje więc w nocy u nas w łóżku, bo działa na mnie jak najlepszy środek usypiający i gdy się z nim tak położę w półmroku na kangurka to obydwoje odpływamy. Nie są to jednak na szczęście kolki, można temu zaradzić. Widziałam ataki kolki, to nie to. Dzisiaj noc minęła bez bólu brzucha. Jak mały zegarek budzi się w dzień co 3 godziny na karmienie, a w nocy co 2-2.5. Pory aktywności Tomek póki co ma kiepsko zgrane z naszymi potrzebami logistycznymi, a mianowicie wieczorem od ok 19.30 do 21.00 i rano miedzy 6.00 a 7.30 czyli akurat wtedy gdy potrzebuję czasu dla starszaka ;-) Z tego względu najtrudniejsze są poranki i wieczory - w tej kolejności. Jeśli jest Maciek to OK, ale specjalnie w piatek testowałam opcję radzenia sobie samej i jest to możliwe, acz momentami trudne. Klucz do sukcesu to nastawić budzik i wstać 20 min przed wszystkimi oraz wieczorem przygotować ciuchy dla dzieciaków oraz dla siebie i ewentualnie spakować plecaczek na spacer czy jakieś inne wyjście. Wtedy mam szansę sie umyć, ubrać, zjeść, ogarnąć w miarę spokojnie dzieciarnię i uniknąć totalnego bajzlu w domu, czego nie znoszę. Inaczej robi się nerwowo. Pierwotnie miałam zamiar kapać Tomka co drugi dzień, ale widzę, że jednak będziemy robili to codziennie. Kąpiel trwa wprawdzie chwilkę, bo Mały póki co szybko się wychładza, ale dzięki temu nakarmiony śpi potem 2-3 godziny, czyli mamy wieczór dla siebie. W dni bez kąpieli włącza mu się wtedy czuwacz i o wieczorze we dwoje możemy zapomnieć. Stwierdziłam też, że nie ma się co stresować nadmiernie gdy czuwa kiedy przychodzi czas wieczornych rytuałów Piotrka. Jeśli tylko nic go nie boli można to spokojnie pogodzić. Raz kąpałam Piotrka i bawiłam się z nim w łazience przy Tomku obserwującym wszystko z leżaczka i czytałam starszakowi przed snem z braciszkiem na rękach. Po prostu nam towarzyszy. Aczkowliek zaliczyłam już sytuacje gdy i jedno i drugie potrzebowało mnie teraz zaraz natychmiast - Tomek bo brzuszek i kupsko, Piotrek bo obudził sie z krótkiej drzemki zasikany i nieszczęśliwy i to było trudne, przyznaję. Na razie nie mamy jeszcze wypracowanego rytmu co do wieczora, raz najpierw jest kąpiel i usypianie Tomka, innym razem wcześniej pada Piotr - to zależy od tego jaki był dzień i o której Tomek zje późnym popołudniem, bo staramy się kąpać go ok 1.5h po jedzeniu.
Powiem tak - bardzo się cieszę, że róznica wieku między braćmi jest taka, a nie mniejsza. Gdyby Piotrek był młodszy, gdyby nie chodził do przedszkola, gdyby nie potrafił sam sobą się zająć (poza momentami wariactwa), gdyby trzeba było na niego non-stop uważać by nie zrobił sobie krzywdy byłby hardcore. Chociażby poranki. Jeśli obaj obudzą sie jednocześnie mogę go po prostu zawołać do siebie, sam się ubierze (no przynajmniej majtki, skarpetki i spodnie), umyje ręce i zęby, nie muszę przy nim wszystkiego robić i to jest duże ułatwienie. Że nie wspomne o buncie dwulatka, na samo wspomnienei robi mi się słabo.
Kilka fotek. O pasowaniu na przedszkolaka napiszę osobno, bo tak ważne wydarzenie w życiu mojego starszego syna zasługuje na osobny wpis.

dumny starszy brat

 wózkopomocnik
wózkowy majster (zwróćcie uwage na skrzynkę z narzędziami w koszu wózka)
prezent od Tomka
i Tomuś







6 komentarzy:

  1. Miód na moje serce jak czytam.

    Wspaniale dajesz radę :) Jestem pełna podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę! Bardzo! Chłopcy są cudowni :* Uściski ślę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomasz jest bardzo ładnym niemowlakiem i jaki podobny do Piotrusia:) miło czytać takie pozytywne wpisy;) oby tak dalej! :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietnie:) mega dumny starszy Brat:)a jak Ty się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy dzieci wg tego same go wzorca wyprodukowane :))) U starszej jest nakręcenie, wariactwo, testowanie, ale tez poganianie mnie gdy mala placze, jest milosc do siostry, tulenie, calowanie, dotykanie. Zdarzyło sie picie mleka z butli, choć już 5 lat tego w repertuarze nie było ;) Młoda : w dzień śpi 3 godziny i ponad, w nocy max 2 godziny, okolo 2 pojawiaja sie problemy z brzuszkiem i gazami, wiec biore ja do siebie I brzuszek masuje :) Tylko godziny aktywnosci mamy inne, rano moge spokojnie Cami do szkoly wyprawic bo mloda śpi, wieczorem różnie, częściej śpi, ale zdarzyło sie już mycie w towarzystwie malutkiej na lezaczku i czytanie z nia na kolanach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to idziemy leb w łeb. Dopiero mialam chwile by zajrzec i zrobic sobie update pazdzietnika

    OdpowiedzUsuń