środa, 13 listopada 2013

pierwszy miesiąc + foty

Mój młodszy syn kończy w piątek miesiąc. Wszystkiego najlepszego Tomeczku J
Jaki był ten miesiąc?
Zacznę od starszego brata. Bardzo bałam się jak Piotr przyjmie maluszka i zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Piotrek jak na razie rewelacyjnie odnajduje się w roli starszego brata. Jest bardzo opiekuńczy w stosunku do Tomka i dosłownie waruje przy nim. Chwali się nim i pilnuje. Mówi o nim „Tomeczek” albo „mój dzidziuś Tomek”. Rano nie mogę zagonić go do łazienki, bo wtedy Tomek ma porę aktywności i leży w łóżeczku pod karuzelą, a Piotrek upiera się, że będzie go pilnował. Przynosi mu „tusie” (pieluszki tetrowe do przytulania), pluszaki, smoczek, butelkę.  Bardzo często o nim wspomina sam z siebie. Tydzień temu byłam z nim solo w teatrze z naszymi sąsiadami, kiedy tylko zobaczył ciocię Martę od razu wypalił „a wiesz, że mój dzidziuś Tomek już się urodził?”. W przedszkolu chwali się nim każdemu kto się nawinie, ale nie pozwala innym dzieciom podchodzić do niego za blisko ani kołysać fotelikiem samochodowym. Mówi, że to jego braciszek i tylko on może się nim opiekować. W poniedziałek w pierwszym odruchu nie pozwolił mojej przyjaciółce wziąć go na ręce argumentując, że Tomek jest bardzo delikatny. Owszem, bywa czasem poirytowany gdy nie mogę się z nim bawić bo karmię, ale zwykle wykazuje się wyrozumiałością. W samochodzie ma ważną funkcję – zapina pas samochodowy gdy mocuję fotelik niemowlęcy i sprawdza poprawność przebiegu pasów. Czy jest zazdrosny? Na pewno tak. Przede wszystkim póki co straciliśmy sypialnię. Piotrek przychodzi do nas prawie co noc około północy, a jeśli zdaży się, że Tomek kąpany jest i karmiony po kąpieli przed nim to w ogóle nie ma mowy by położył się w swoim łóżku. Myślę, że jest zazdrosny, że Młody dzieli pokój z rodzicami a on nie i potrwa to do przeprowadzki Tomka do własnego pokoju. Sądzę, że nastąpi to kiedy zrezygnuje z któregoś nocnego karmienia i zacznie przesypiać jednym ciągiem 4-5 h, dzisiaj jedno karmienie przespał wiec kto wie - być może nawet przed Bożym Narodzeniem. Kiedy Piotrek śpi z nami Maciek wędruje do innego pokoju, bo robi się za ciasno w razie gdyby Tomek też wylądował w łóżku rodziców, zwykle śpi w pokoju Piotrka, a ja coraz częściej do niego dołączam. Źle było między nami przed porodem, teraz sytuacja uległa poprawie, pracujemy na nowo nad naszą relacją i bardzo, bardzo brakuje mi przytulenia w nocy, więc szczerze mówiąc nie mogę się doczekać odzyskania sypialni. Prócz tego Piotrek od narodzin brata nabrał irytującego zwyczaju wołania na cały dom. Kiedy czegoś potrzebuje to nie przyjdzie do mnie do innego pokoju lub na inne piętro tylko krzyczy na cały dom, potrafi powtórzyć to kilkadziesiąt razy i wkurza mnie tym strasznie. Rozmawiamy z nim, tłumaczymy, nie reagujemy, ale póki co bez rezultatu. Powtarza też "żądania" jak zdarta płyta. np. prosi o lody, odpowiadam, że lody będą po obiedzie na deser a on w kółko powtarza "chcę lody, mamo daj mi lody" z irytującym uśmieszkiem.
Jakie są moje Tomaszki? Tomuś to słodziak niesamowity, prześmieszna pyza – nabrał już ciała, zaokrąglił się, ładnie przybiera na wadze i mogę już ubierać go tak jak siebie i Piotrka. Problem z termoregulacją zniknął. Jest kochany i baaardzo przytulaśny. Piotruś nie przepadał za noszeniem na rękach ani wspólnym spaniem. Tomek generalnie nie protestuje gdy odkładam go do łóżeczka lub na leżaczek, ale raz lub dwa razy w ciągu dnia ma fazę na przytulanie i wtedy trzeba go ponosić i intensywnie poprzytulać, lubi też drzemać przytulony do mnie. Taka przylepka. Ma też większą niż Piotrek potrzebę ssania. Piotr nienawidził smoczków, zaś Tomek czasem smoka ewidentnie potrzebuje. Jeśli jest najedzony, ma świeżą pieluszkę, nic go nie boli i mimo przytulenia nie może usnąć wówczas musi dostać cmoka do pociamkania. W każdej innej sytuacji natychmiast go wypluwa, więc smoczek służy mi poniekąd za barometr jego nastrojów. Różni się też od brata w temacie podejścia do świeżości pieluchy. Piotr nigdy nie zwracał na to uwagi. Nie przeszkadzało mu nawet kupsko. Tomek odwrotnie. Od razu zaczyna się kręcić, wiercić i pochrząkiwać. Widać, że jest to dla niego dyskomfort, choć żadnych odparzeń odpukać nie ma. Powoli zaczyna doceniać wieczorną kąpiel, rozluźnia się i obserwuje. Leżąc u mnie na brzuchu lub podczas odbekiwania podnosi głowę, a wkurzony potrafi nawet mi się po brzuchu czołgać, ale położony na kocu, macie czy podłodze nie ma na to ochoty. Najbardziej interesuje się czerwoną ścianą w naszym salonie z halogenkami, a w drugiej kolejności czarno-białą kołdrą.Ma ciemne oczka, ale o ile w szpitalu byłam przekonana, że wyrośnie brązowooki chłopak jak tata i brat tak teraz zaczynam się zastanawiać czy jednak oczek nie będzie miał ciemnoszarych po mnie. Włosy ma ciemniejsze niż Piotrek, może odziedziczy czarne po tacie?
 Ustalił sobie w miarę stałe pory karmienia i mamy pewien plan działania – opisuję to z punktu widzenia jednej osoby, gdy akurat jestem z nimi sama bo mąż wyjeżdża w delegacje lub wraca późno. Gdy jest w domu wtedy wszystko idzie łatwo i prosto, opracowana strategia dotyczy sytuacji gdy jestem solo. Na dzień dzisiejszy je ok. 20.30-21.00 po kąpieli, potem 23.00-23.30 (to karmienei dziś przespał ;-), 2.00, 5.30-6.30, potem dojedzenie ok. 7.30 (akurat bardzo dobra pora, bo o 8 zbieramy się do przedszkola, a potem od razu jadę z nim na spacer, zakupy czy co tam mamy do załatwienia więc jest świeżo najedzony), 10.00 lub 11.00 (w zależności od tego czy ranek spędzamy w domu czy odwozimy Piotrka do przedszkola, jeśli to drugie to po powrocie do domu Tomuś jeszcze chwilę śpi i je później ), 13.30-14.00 (znowu super się składa, bo o 15.00 jedziemy do przedszkola). Lubi być zatankowany pod korek. Jeśli przyśnie podczas jedzenia i zostanie odłożony, a miał zamiar wypić jeszcze parę łyków otwiera oczy i robi taki raban jakby nie dostał jedzenia w ogóle ;-). Aktywny jest zawsze rano od karmienia o 5.30 – 6.30 do wyjazdu do przedszkola o 8 lub jeśli ranek spędzamy w domu do posiłku o 10.00 – z tego powodu ranki wymagają ode mnie żelaznej dyscypliny i przygotowania czego się da poprzedniego wieczoru. Następnie do 13.30 – 14.00 śpi z przerwą na jeden posiłek i jeżelii odbieramy Piotrka z przedszkola to po powrocie nadal śpi do ok. 16.00 po czym czuwa do ok. 18,.00, je i znowu drzemie do kąpieli, a jeśli nigdzie po południu nie jedziemy to bywa różnie, ale zawsze przez pewien czas jest aktywny. Ma też tendencję do wielkiego zainteresowania światem po karmieniu o 2.00 co dość skutecznie ukrócam ;-) Generalnie najtrudniejszy jest poranek, a potem I połowa dnia to luz, zwłaszcza jeśli starszak w przedszkolu, spacer czy załatwienie czegokolwiek też nie stanowi problemu bo Młody śpi, a nawet jeśli czuwa do tej 10.00 to spokojnie i w dobrym humorze. Schody zaczynają się w II połowie dnia, bo Tomek znowu jest wtedy aktywny i ma wtedy gorszy humor, zdarzają się wtedy bóle brzucha lub generalnie zmęczenie nadmiarem bodźców, a Piotrek po powrocie z przedszkola też zwykle jest zmęczony i różnie bywa z humorem. Ostatnio na przykład padał na kanapie ok. 17 i nie dało się go dobudzić w ogóle, o 19 był zanoszony do pokoju i spał tam do północy. Czasem zaś dostaje wieczorem kręćka i robi się nieznośny. Spacery z Tomkiem w tygodniu uskuteczniam więc podczas pobytu Piotra w przedszkolu, bo gdy odbieramy go o 15 jest tak zmęczony, że ma ochotę wrócić juz tylko do domu, a próba pojechania gdziekolwiek skończyłaby się katastrofą – zasnąłby w aucie i musiałabym budzić go co jest trudne w towarzystwie niemowlaka, który fotelik samochodowy toleruje tylko gdy pojazd jedzie. Wracamy więc prosto do domu, zresztą i tak szybko się ściemnia. Wspólne spacery tylko w weekendy.
W ogóle Piotrek teraz gdy wcześnie się ściemnia i pogoda jesienna jest wieczorami trudny do ogarnięcia. Albo pada o 17 i trudno go dobudzić, często kończy się przeniesieniem go na śpiocha do łóżka lub szybkim myciem przy wielkim marudzeniu albo dostaje małpiego rozumu. Straszny meteopata z niego.  Wieczorem mamy dwie możliwości.  Tomek zwykle ok. 19 zapada w drzemkę. Jeśli Piotr o 19 jest senny to super. Albo pada od razu albo spokojnie się kąpie i mam czas na luzie poczytać mu książkę , poprzytulać się, a potem jest czas na mój prysznic, kąpiel Tomka i jego wieczorne karmienie, a potem w okolicach karmienia o 23 przychodzi do sypialni Piotr i śpi do rana. Natomiast jeśli Piotrek o 19 nie jest zmęczony to zaczynają się schody, bo Tomka przetrzymywać z kąpielą dłużej niż do 20 nie można bo potem robi się mega głodny i jeśli zje a nie zostanie wykąpany to będzie czuwał do północy. Wypróbowane, przetestowane. W takim wypadku Piotrek dostaje kolację, włączam mu bajkę i idę kapać Tomka, a Piotrek dołącza do nas w sypialni podczas karmienia po kąpieli i już tam zostaje, czasem asystuje przy kąpieli ,przy czym karmienie trwa wtedy dłużej, bo Piotrek opowiada, komentuje, co bardzo interesuje Tomka i przeszkadza mu w wyciszeniu.
Noce…. Do wczoraj karmiłam Tomka siedząc na łóżku i to był duży błąd. Bardzo często przysypiałam w trakcie karmienia lub po karmieniu, a ze młody dokarmiany jest mm to potem budząc się na kolejne karmienie odkrywałam w pościeli nieumytą butelkę, a Tomek miał buzię całą umazaną mlekiem, pościel w mleku etc. Były noce, które całe spędziłam w ubraniu w łóżku w półśnie, śpiąc na siedząco przy lampce  – żaden dla mnie wypoczynek. Od wczoraj wprowadziłam zmiany. Karmię siedząc na krześle obok łóżeczka choćbym była nie wiem jak śpiąca i po karmieniu odkładam Tomka od razu. Dzisiaj przespał całą noc bez problemu z trzema zwyczajowymi pobudkami, a ja się wyspałam w międzyczasie jak człowiek, przy zgaszonym świetle. W pokoju Piotrka zresztą – Piotrek zaanektował nasze łóżko, więc z mężem zajęliśmy jego łoże. Ma łóżko 120, więc spokojnie się mieścimy. Będę się starała postępować w ten sposób, bo Tomek nie protestował w ogóle odkładany do łóżeczka, spał smacznie i mam wrażenie, że lepiej i głębiej niż ze mną.  Dopiero rano o 6 podrzemaliśmy razem 20 minut.
Tak minął nam pierwszy miesiąc w czwórkę. Ciekawe co przyniesie następny.
A na deser trochę fotek
bracia
czułości
Tomek dziwi się światu

jesienny rowerzysta
jesienny wspinacz
i amator gorącej czekolady
Tomek z mamą

deszczowe spacery
bracia cd

tablica na dyplomy i prace z przedszkola

padnięty
naleśniki z konfiturą
pierwsze próby na macie




12 komentarzy:

  1. Strasznie skomplikowany ten twoj opis co kiedy i o ktorej jesli cos, a o ktorej jesli cos innego :)))) Tyle opcji, ze niby nawet jesli jest rytm dnia, to na pierwszy rzut oka wyglada jakby go nie bylo ;) U nas sa 3-4 drzemki od rana do wieczora, po czym spanie z pobudkami co dwie godziny na karmienie od ok 23 do 8-9. W weekendy sie troche chrzani, bo w domu jest od rana wiekszy rwetes i mala zamiast pospac, drzemie plytko, wybudza sie co 10-15 minut i tak jak kiedys z Cami, tak teraz z Cati nie przepadam za weekendami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, pozornie. ja się wczytasz to to bardzo proste jest a rytm pojawia się jak najbardziej. Przede wszystkim stałe godziny posiłków.

      Usuń
    2. Tego sie pewnie nie doczekam. W ciagu dnia mala je bardzo niregularnie, ale to chyba uroda wiekszosci dzieciakow zywiacych sie cyckiem. Bo cycus to i jedzenie, i picie, i pocieszacz, i uciszacz wiec co i rusz w ruch idzie ;) Chyba zaczynam zauwazac aspekt pt. wygoda w zywieniu mm ;)

      Usuń
  2. No a poza tym, synkow masz cudnych, do schrupania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przyznaję, że właśnie tego typu wpisy u Ciebie wprawiają mnie w osłupienie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak z grubsza z tego samego powodu, co Kiiki. Nigdy tak drobiazgowo nie roztrząsałam grafiku swoich dzieci.

      Usuń
  5. Jak dobrze Was widzieć - cudowni jesteście :) I dobrze przeczytać, że jest OK, a tak się bałaś :) Wiedziałam, że będzie dobrze :D Cieszę się z Tobą.I oby zdrowie dopisywało tylko. Ściskam Cię mocnoooooooooo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodcy są obaj, ale to wiesz ;)
    dla mnie nie było mowy o wyprowadzce męża z łożka, pod żadnym pozorem, ale każdy ma jakieś własne za i przeciw. Ja doceniłam z kolei karmienie piersią przy Adzie bo nie musiałam siedzieć na krześle obok łożka , tylko karmiłam w nocy leżąc i większość karmień przysypiałam. za to w dzień byłam przez pierwsze miesiące bardziej uwiązana.
    no i nigdy nie miałam wszystkiego tak dokładnie zaplanowanego jak Ty :)
    zdrówka życzę dla chłopaków i niech zdrowo rosną!

    OdpowiedzUsuń
  7. Natalijko dla mnie to również jest sytuacja nie do zaakceptowania i to nie tak, ze mąż wyprowadził się na dobre. Kładziemy spać się razem, ale jeśli muszę wziąć Tomka do łózka to dla jego bezpieczeństwa Maciek musi się na część nocy przenieść gdzieś indziej, bo Piotrek przychodzi prawie co noc i po prostu we czwórkę jest już bardzo mało miejsca. Piotrak potwornie wierzga przez sen. Gdy jest z nami mąż dla mnie i Tomka zostaje mało miejsca i już parę razy Tomek prawie został przez starszego brata przez sen kopnięty - nie mogę na to pozwolić. Sama do wierzgania się przyzwyczaiłam. Jeśli Tomek nie ma gorszej nocy i nie śpi z nami śpimy w sypialni rzecz jasna, we trójkę z Piotrkiem zwykle od połowy nocy albo razem z mężem przenoszę się do pokoju Piotra. Nie podoba mi się to dlatego jak najszybciej chcą Tomka przeprowadzić do własnego pokoju, myślę, że wtedy Piotr przestanie być zazdrosny o wspólną sypialnie, przestanie przychodzić i sytuacja wróci do normy. Nie jestem zwolenniczką co-sleepeingu i uważam, ze jeśli się da każdy powinien spać w swoim pokoju, a przynajmniej własnym łóżku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że Piotrek tak radosnie przyjął braciszka, to ogromne ułatwienie dla Was. Cięzko jest się cieszyć dzidziusiem, wiedząc że starsze dziecko jest złe i nie chce w tej radosci uczestniczyć.
    Tomuś jest słodki :)
    Jejku, jak ja bym chciała takiego maluszka mieć jeszcze jednego :D

    OdpowiedzUsuń