środa, 20 listopada 2013

Tomis chory w szpitalu.

Przepraszam za brak polskich czcionek. Pisze z tableta i nie ogarnam jeszcze funkcji podpowiadania.
Jestem z Tomkiem w szpitalu wojewodzkim na Strzeleckiej w Krakowie. W weekend Piotr dostal kataru. We poniedzialek wieczorem Tomek zaczal pokaslywac. Zabralam ich obu do lekarki we wtorek i o ile Piotrek OK, tylko gesty katar do rozrzedzenia o tyle z Tomkiem nieciekawie. Pediatra stwierdziła, ze osluchowo jest czysty, ale u takich maluszkow kazdy kaszel jest niepokojący, ze zapalenie pluc u nich czesto przebiega bezobjawowo i dopiero na zdjeciu rtg widac zmiany. No i ona sama nie moze nic przepisac bo takim malenstwom leki podaje sie dozylnie. Dostalismy skierowanie do szpitala jesli do rana sytuacja sie nie poprawi. Cale popoludne bilam sie z myslami. Balam sie, ze ze szpitala przywleczemy jakies inne swinstwo, zwlaszcza ze Tomek je i spui normalnie. Piotrkowi jednak sie pogarszalo, Maciek wrocil caly zakatarzony i Tomek tez bardziej kaszlal, wiec zdecydowalam, ze jedziemy.
Wybralam ten szpital, bo wiele osob odradzalo mi uniwersytecki w Prokocimiu z powodu podejscia lekarzy i warunkow dla rodzicow. Przyjeli nas ekspresowo, od razu rtg i badania. Rtg w porzadku, nie jest to zapalenie pluc. Przynajmniej narazie. Raczej ostre przeziebienie i dobrze ze tu przyjechalismy, bo u takich niemowlat sytuacja moze zmieniac sie z godziny na godzine. Tomek osluchowo jest czysty, wyniki ma w porzadku poza anemia, wymaz w kierunku wirusow i bakterii ujemny. Na razie obserwacja, inhalacje, oklepywanie, kroplowka z glukoza, monitorowanie saturacji. Zobaczymy jak wyniki jutro. Mam nadzieje, ze nie bedzie konieczne wprowadanie antybiotyku, bo wtedy zostanuemy tu na caka kuracje czyli ok 10 dni. Tomek jest spokojny, kochany, podbil juz serca pielegniarek :-)
Mam przepustke i moge wychodzic, wrecz zachecaja mnie bym wyszla gdy Mlody spi dla higieny psychicznehj i dzis wyskoczylam do sklepu na sasiedniej ulucy. To dla mnie wazne bo źle się czuje w zamknieciu zwlaszcza ze nie ma kto mnie zmienic - Maciek i tesciowa chorzy, Piotrek u mojej mamy bo koniecznie musi sie dokurowac do naszego powrotu. W poniedzialek bede musiala wyjsc i poprosic pielegniarke o jedno karmienie bo mam otwarty kanal w zebie i po prostu musze isc do dentysty na kolejne czyszczenie z ropy.
Warunki sa dobre. Mam rozkladany na plasko fotel, twardy ale da sie spac, moge zamowic posilki dla siebie do pokoju. Szkoda ze sciany czesciowo z okien, zle spie gdy nie jest ciemno. Wkurza mnie tylko podejscie do karmienia mlekiem modyfikowanym. Nie, nikt nie robi problemu z dokarmiania, nie ma tu terroru i fanatyzmu laktacyjnego, ale zasady szpitalne sa takie, ze to szpital mleko dostarcza. Nie wilno robic mieszanki samemu. Absurd bo akurat moj syn pije mm innej marki niz szpitalne a nie wolno zmieniac mleka z karmienia na karmienie. Zawsze stopniowo przez kilka dni. No ja na pewno nie bede w tym momencie fundowac Tomkowi rozstroju zoladka. Podgrzalam we wlasnym czajniczku wode zrodlana, wlalam do termosu i gdy przychodzi pora karmienia prosze pielegniarke o mleko po czym wylewam i przygotowuje po kryjomu wlasne,
Tesknie za Piotrkiem. Mam wyrzuty sumienia. Byl nieznosny od soboty i nawrzeszczalam na niego we wtorek przed wizyta w przychodni i teraz ciezko mi ze swiadomoscia, ze teskni. Moze uda mi sie z nim spotkac na chwile na spacerze w weekend. Do domu mam za daleko, jestem bez auta, mysialabym chyba brac taxi a to by byly duze kwoty. Z Mackiem wole chwilowo nie mieć kontaktu, bo jeslui sie zaraze to padaka -  kto wtedy zajmie sie Tomkiem w szpitalu? Wywala mnie. Musze byc zdrowa.
Eh tak sobie mysle, ze ktos tam swietnie sie mna bawi.... odkad wrocilismy do domu po porodzie bylo tylko kilka normalnych spokojnych dni, takich ze spacerkiem i spokojnym cieszeniem sie dziecmi. Ciagle ktos chory, smrody z przeszlosci, mega nieprzyjemne spawy, bieganie po urzedach, nerwy, zapalenie okostnej, kanalowka w trzech zebach a teraz szpital. Wiecie ze brat Macka jeszcze nie widzial bratanka? Grazyka pozno wraca z pracy wiec tylko w weekend mofga podjechac do nas a wiecznie ktores z nich chore, teraz my w szpitalu, no kurcze pozna go jak Tomek bedzie mial 2 miesiace jak nic albo i wiecej choc mieskamy 15 min drogi autem od siebie. Porazka jakas :-/

-

6 komentarzy:

  1. Oj Elunia jak ja ciebie rozumiem... Taki Maluszek i szpital.. Wiesz za ja rok temu przechodziłam to samo:((( wiec łącze sie w bólu... Bedzie dobrze, szybko zareagowałas.
    Szkoda ze nakrzyczlas na Piotrka ale z drugiej strony jesteśmy tylko ludźmi i nasze granice wytrzymałości sa czesto mocno nadwyrężone... Spotkanie sie, przytulisz go i przeprosisz i bedzie dobrze:)
    Pozdrawiam cię gorąco i mysle o was cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. Siła jest kobietą, jak mawia moja przyjaciółka. Wiem, jak się męczysz, jakie to nerwy. Jesteś najlepsza, dzielna. Los się zaraz odwróci, jestem pewna. Dużo zdrowia. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo współczuję, przetrwasz wszystko i w końcu będzie dobrze, musi być!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę zdrowia dla Was wszystkich i oby te spokojne "spacerkowe" dni wróciły jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  5. To, ze wujek nie widzial bratanka, to najmniejszy problem. I tak by teraz kontaktu nie zlapali przeciez. Najwazniejsze, zeby Tomka porzadnie wykurowac. Jak sie walczy z anemia u takiego maluszka? Nie do pojecia sa dla mnie zakazy uzywania wlasnego mm. Zwlaszcza, ze jestes caly czas i sie tym zajmujesz. Co innego, gdyby pielegniarki musialy to robic, wtedy bym rozumiala, ze wszystkie dzieci dostaja to samo. Trzymaj sie, ja trzymam kciuki zeby zadne bakterie sie nie wykluly i zebyscie mogli szybko do domu wrocic. Patrz na sprawe z pozytywnej strony - Tomek nie czuje sie zle, w tym wieku jest mu wszystko jedno, czy lezy w szpitalnym, czy wlasnym lozku, nie cierpi, jest blisko mamy. Tylko Tobie jest zle, on jest szczesliwy :) Wiem, Piotrus teskni, ale krzywda mu sie nie dzieje, jest z kochajaca rodzina, pewnie nie ma czasu, by o Tobie tyle myslec, co Ty o nim.

    OdpowiedzUsuń