wtorek, 10 grudnia 2013

8 tygodni Tomaszka

Tomuś skończył 8 tygodni.
Drugi miesiąc to zapalenie płuc, szpital, ale też pierwszy uśmiech, początki zainteresowania zabawkami i skok rozwojowy jak podejrzewam.
Tomuś jest chłopcem  spokojnym, zdystansowanym o naturze obserwatora. Zwykle ma lekko zdziwioną minkę. Nie rozdaje uśmiechów na prawo i lewo, zwykle wnikliwie się wszystkiemu przygląda zanim  się uśmiechnie, a pierwszą osobą, którą spotkał ten zaszczyt był mój szwagier ;-) Uroczo wygląda z rozciągniętą uśmiechem buzią, ale jeszcze nie udało mi się uchwycić tego na zdjęciu. Interesuje się karuzelką, choinką i swoją matą oraz przede wszystkim starszym bratem. Jego może obserwować naprawdę długo.
Tomeczek lubi się przytulać i obserwować świat znad mojego ramienia. To taki trochę synuś mamusi. Przypomina Piotrusia, ale z wyglądu bardziej do mnie niż on podobny, no i ma moje oczy a to naprawdę wyjątkowe, cała rodzina męża ma brązowe oczy, a u niego ujawniły się własnie te recesywne geny niebieskich ślepków. Jego dzień zwykle podzielony jest na dwie części - tę spokojniejszą gdy Piotruś jest w przedszkolu i cyrk na kółkach gdy brat wraca. W pierwszej połowie dnia spokojnie śpi, relaksuje się, to dla nas czas na leżenie razem, przytulańce, spokojną zabawę. Kiedy wraca Piotrek staram się rozdwoić i Tomek często robi się niespokojny. Nadmiar bodźców męczy go. Potrzebuje wtedy przytulenia i wyciszenia, zwykle nie jestem w stanie mu tego zapewnić, bo mojej uwagi (co całkiem zrozumiałe) domaga się Piotruś, więc tulę go do siebie i zakrywam główkę kocykiem, w ten sposób się uspokaja. Zobaczymy co będzie dalej w miarę wydłużania okresów aktywności i poszerzania spektrum jego możliwości.
Ostatnie noce były ciężkie. Tomek przechodzi jakiś skok rozwojowy i mamy kryzys. Piotrek w nocy jadł szybko i momentalnie zasypiał odłożony do łóżeczka. Tomek jest bardziej wymagający, lub po prostu odreagowuje w nocy większą ilość bodźców niż miał jego brat. Kiedy już zaśnie po kąpieli śpi spokojnie i głęboko, od 21-22 do 2-3 w nocy. Potem budzi się, je i zaczyna się godzina lub dwie harców. Nie jest głodny ani spragniony, nic go nie boli, nie chce spać i jednocześnie drażni go to. Nie chce ciamkać cyca ani butelki ani smoczka uspokajacza, nie kręci go nawet propozycja snu pod kocykiem na moim brzuchem, za czym zwykle przepada. Jest to dla mnie potwornie frustrujące. Odłożony do łóżeczka porykuje, ale z nami też spać nie chce, kręci się , wierci, majta głowa na wszystkie strony leżąc na brzuchu. W końcu usypia, ale do rana śpi niespokojnie, wierci się, więc to dla mnie taka bardziej drzemka. Z tego powodu poranki są nerwowe. Zwykle nie udaje mi się zwlec o 6 by się ogarnąć i coś przegryźć zanim chłopcy wstaną. bo zasypiam na dobre ponownie koło 5. Nie słyszę budzika, o 7 budzi się Tomek i Piotr, więc niełatwo w godzinę nakarmić niemowlaka, ogarnąć starszaka, wyczyścić nosy, ubrać obu w zimowe ciuchy tak by zdążyć do przedszkola na śniadanie. No tak - sama też jakoś w międzyczasie próbuję się ubrać. Mam nadzieję, że to minie, bo jestem tym lekko wykończona i na samą myśl o przerwie świątecznej w przedszkolu robi mi się słabo, bo kiedy Piotrek tam jest to przynajmniej z Tomkiem mogę podrzemać ;-) Nic nie poradzę na to, że kiepsko znoszę takie wyrywanie ze snu.
Tomek powoli dochodzi do siebie po chorobie. Staram się jakoś wypośrodkować pomiędzy szczególnym dbaniem o niego w tym okresie a niespiecuszeniem. Ma anemię i w związku z tym odroczone szczepienia. Muszę podawać mu żelazo w kroplach, po którym niestety często boli go brzuszek, ale nie ma innego wyjścia. Po Świętach kontrolujemy morfologię i zobaczymy co dalej. Byliśmy na pierwszej wizycie w Poradni Wad i Zaburzeń Rozwoju (co za nazwa!) i będziemy chodzić tam na kontrolę co miesiąc w pierwszym roku życiu i co kwartał w drugim. Tak naprawdę nie jest to niezbędnie konieczne, bo Tomek spełnia tylko jeden z trzech warunków wcześniactwa, ale myślę, że skorzystamy. Tamtejsza pediatra zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, poza tym Tomek będzie na bieżąco oglądany przez neurologa, więc mogę być spokojna o jego rozwój, o to, że nic niepokojącego nie zostanie przeoczone. Tak na wszelki wypadek.











7 komentarzy:

  1. Cudny jest :) a myślałaś o chuście popołudniami? To rewelacyjne wyjście - można zajmować się starszakiem, a jednocześnie mieć blisko maluszka, ktorego bliskosc ciała mamy i jej bicie serca wycisza niezależnie od tego, co się dzieje wokół. U nas sprawdzało się to genialnie, choć oczywiście nie było starszego brata ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Slodziak malutki :) Mnie mala na szczescie nie uszczesliwila jeszcze nocnymi harcami (Cami byla od tego specjalistka), ale wieczorne zasypianie bywa nerwowe. Skok na pewno zaliczacie, zajrzyj tutaj http://ebobas.pl/forum/read.php?96,17701

    OdpowiedzUsuń
  3. :))) Cudny jest:))) Moze wlasnie chusta ladz dobre nosidlo to rozwiazanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matulo..
    ale słodziak :)

    Zapraszamy na nasze rozdanie :)
    http://matka-patrzy-matka-pisze.blogspot.com/2013/12/swiateczne-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny maluszek. Oby nabrał wkrótce chęci na nocne spanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej podobny do brata! Śliczny chłopiec :)
    Sonia też ma po mnie jasne oczy (i to takie lazurowo niebieskie), mimo że tatuś ciemnooki.
    Co do tej poradni to pewnie że chodźcie jeśli macie taką możliwość, dla dziecka to tylko lepiej.
    Pozdrawiam i niech Tomuś zdrowo rośnie:*

    OdpowiedzUsuń