sobota, 28 grudnia 2013

IKEA - za co ją kocham


Uwielbiam Ikeę. Wcale nie za ofertę. Mają różne fajne duperele, trochę zabawek, ale mnie osobiście ich meble na kolana nie powalają. Przyzwoite, funkcjonalne, ale bez szału. Natomiast od około 1.5 roku uwielbiam sklep jako taki :-) Śmiałam się w duchu z rodzin udających się tam na rodzinne spacery, no to mnie pokarało - sama to robię ;-)
Myślę, że w życiu każdej matki są dni kiedy marzy tylko o tym by dotrwać do wieczora. Bywają dni kiedy Piotr jest trudny, męczący albo po prostu ja nie mam energii i pomysłów i zwyczajnie nie chce mi się z nim bawić, wymyślać ciekawych zajęć ani sprzątać po rozgardiaszu, który niezawodnie pojawi się w domu jeśli zostawię go samemu sobie. Mam kilka patentów na to jak dotrwać do pory spania, kilka sposobów wyrodnej leniwej mamuśki. Nic odkrywczego - ot dobrze dobrane bajki na DVD, jakaś zabawka, książki oraz m.in wypad do IKEI. Mieszkamy w odległości ok 10 minut samochodem od tego sklepu, a Piotr przepada za jego odwiedzaniem. Kiedy nie mam już totalnie pomysłu i nawet za bardzo nie mam siły na wspólne czytanie rzucam hasło "Piotruś jedziemy od Ikei" a on zwykle ochoczo się zgadza. Jeśli sprytnie wybiorę porę wyjazdu jestem w stanie "ugrać" w ten sposób nawet parę godzin , bo wjazd w porze zmęczenia oznacza zaśniecie Piotrka w samochodzie, a więc minimum godzinę relaksu przy gazetce na parkingu w oczekiwaniu na jego obudzenie się. Piotrek zazwyczaj w samochodzie budzi się we wrednym humorze, ale w momencie gdy zorientuje się, że stoimy pod jego ulubionym sklepem szybko mu przechodzi.
Schemat jest zwykle podobny. Bierzemy wózek sklepowy w wersji dziecięcej, jedziemy windą na 1 piętro i przechodzimy dokładnie cały sklep. Piotrek lubi podążać za strzałkami na podłodze, a wózek prowadzi z wielkim namaszczeniem. To tu to tam zatrzyma się, wejdzie obejrzeć ekspozycję, przestawi świeczkę na stoliku, zainteresuje się garnkiem czy ciekawym przyborem kuchennym. Potem dochodzimy do części dla dzieci, gdzie zazwyczaj wsiąka na dłuższy czas znajdując sobie towarzystwo do zabawy ostatnio kuchnią. Następnie robimy przystanek w restauracji. W zależności od porty dnia jemy na spółkę obiad lub sam deser - Piotr zawsze ciastko z galaretką i truskawkami, a ja torcik migdałowy. Potem Piotruś znika w altance dla dzieci, a ja mam chwilę czasu na net lub gazetę lub rozmowę telefoniczną. Zjeżdżamy windą na parter, gdzie jest część z drobiazgami dla domu. Tam czasem kupimy jakaś świeczkę lub coś w tym stylu. Przechodzimy przez magazyn - tutaj następuje dłuższy postój i monolog syna na temat ilości pólek, kartonów i wózków widłowych. Na koniec odstawiamy wózek i wracamy.
 Praktykowaliśmy w zeszły piątek. Piotrek był bardzo wynudzony środą i połowa czwartku spędzoną w domu, z ulgą odstawiliśmy go w piątek do przedszkola, a po przedszkolu Maciek został z Tomkiem w domu, a my jak o 15 wyruszyliśmy tak do domu wróciliśmy dopiero na kąpiel. Piotruś był bardzo zadowolony z życia.
Niby nic a cieszy :-)




9 komentarzy:

  1. Tez kocham ikee, ale jednak za to co maja w ofercie, nie za walory rozrywkowe ;) Nie lubie chodzic z camilla do zadnego sklepu, bo denerwuje mnie jej dotykanie wszystkiego, przestawianie itp. Uwazam, ze dzieci nie powinny traktowac sklepow jako placow zabaw, gdzie mozna wszedzie zajrzec i wszystkiego dotknac. Jestem zdania, ze dziecko musi nauczyc sie rowniez bawic sie samo, nigdy nie wyszukiwalam camilli zajecia na kazda chwile dnia. Przedszkole przyzywyczailo ja, ze ciagle ktos organizuje zabawy, oraz zawsze jest z kim sie bawic, w domu musiala zaakcdptowac, ze czasem musi zajac sie sama soba. Niekoniecznie robiac z domu ruine ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiiki zgadzam sie, ze dzieci powinny bawic sie rowniez same. Sa jednak takie dni gdy brak mi energii na cokolwiek a Piotr calydzien jednak sam bawic sie nie bedzie. I to jest wlasnie opcja awaryjna. Nie do konca zgodze sie z tym ze nie wolno skkeputak traktowac. Ikea sama stworzyla w czesci dka dzieci plac zabaw oraz kilka mniejszych w innych jej czesciach wlasnie po to by dzieci sie pobawily gdy rodzice ogladaja a my wlasnie przyjezdzamy poogladac. To ze obejrzymy jskis gadzet kuchenny ne oznacza ze Piotr ie wszystkim bawi i roznosi. Bynajmniej. Po prostu podoba mu sie tam.Zreszta to raczej normalne ze ludzie ogladaja rzeczy w sklepie i nie zawsze kupuja, wazne by nieuszkodzic i odlozyc na miejsce i by robic to tylki gdy jest to dozwolone. W innych sklepach zakupy robimy ekspresowo bo Mlody sie nudzi

      Usuń
    2. Tak ogole to tez nie znosze chodzic z Piotrkiem na zakupy. Robie to tylko gdy nie mam innej mozliwosci. Wczoraj bylismy w kinie, chcialam przy okazji obejrzec buty ale skonczylo sie to fiaskiem ;-)

      Usuń
    3. Tez nie znosze z Camilla do sklepow chodzic i robie to tylko w wyjatkowych sytuacjach. A gdy brak mi sil na wymyslanie jej atrakcji, niestety wlaczam tv lub daje w lapy iPada...

      Usuń
  2. Ja do żadnego sklepu nie lubię chodzić z Manią, ona w każdym się nudzi albo chce ściągać z półek, choć w sumie w Ikei dawno z nią nie byłam, wolałam zostawić Ją z Mężem a Ikeę też mam 1o minut drog samochodem więc jestem tam częstym gościem. Co do piątku doskonale rozumiem, moje dziecko zbyt długo siedząc w domu nudzi się i z piskiem w piątek wbiegła na salę w żłobku a odstawiłam ją też z ulgą aby się spokojnie wykurować bo dopadło mnie zaalenie gardła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, jakoś nie wpadłam na to, żeby zwiedzać z dziećmi Ikeę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę spróbować, może i u nas zadziała.

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam ze przez 16 miesiecy udalo mi sie jeszcze nie wlaczyc dziecku bajki czy telewizora. Nie wynika to zadnych ideii tylko ja po porstu nie lubie ogladac telewizora i do wieczora kiedy dopiero tata wraca, pudlo jest wylaczone. Ale sie nie zarzekam ze tego nei zrobie... na razie Felix nei wykazuje nawet takiej ochoty (bo porobowalam mu na you tube wlaczyc reksia czy "przygod kilka wrobla ciwrka") zero zainteresowania. Co mnie przyznam cieszy:) Choc sa dni ze bywam tez zmeczona wymyslaniem co by dzis zrobic zeby mlody sie nie nudzil.
    Ikea jesli masz blisko, czemu nie?:))) Jesli Piotr lubi, robilabym to bez wyrzutow sumienia:))))
    Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego w nowym roku:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Piotrek zaczal ogladac bajki gdy zblizal sie do 2 urodzin Byl to jedyny poza drzemka czas dla mnie na relaks lub zrobienie czegokolwiek konkretnego.Bunt dwulatka:-)

    OdpowiedzUsuń