czwartek, 19 grudnia 2013

jak pokochałam syna na nowo. + update zdrowotny

Mam zaległości blogowe. Czytam Was, ale ostatnio nie komentuję. Jakaś niezorganizowana czasowo jestem. Poprawię się :-)
Ostatnie dni to znowu walka z katarem. Dramatu nie ma, chorzy nie jesteśmy, ale katar ciągnie się i ciągnie, raz mniej raz bardziej. We wtorek byłam z Piotrkiem u laryngologa, miał również badanie słuchu. Niestety potwierdziły się moje obserwacje i obawy. W tym momencie Piotr niedosłyszy, prawdopodobnie przyczyną są przerośniete migdały, wszystkie trzy. Nie jest tragicznie, ale dobrze też nie. Mamy leki i zobaczymy jak zareaguje na leczenie, obawiam się jednak, że nie unikniemy wycięcia migdałków no i pytanie czy to wystarczy by poprawić stan słuchu czy konieczne będą jeszcze inne zabiegi typu drenaż. Jeśli migdały tak bardzo napuchły po październikowej infekcji to poprawa teraz będzie poprawą tylko do kolejnej infekcji. Żal dziecka. Oddycha buzią, jest niedotleniony, szybciej się męczy. To nie to dziecko, które latem całymi dniami szalało na rowerze. Teraz po krótkim spacerze powłóczy nogami i jęczy, że chce wracać do domu, w drodze z przedszkola a jest to 5 minut autem przysypia, nigdzie nie mogę z chłopakami po południu pojechać bo zasypia w samochodzie i jest nie do obudzenia więc mam związane ręce. Mówi mniej wyraźnie, nie powtarza piosenek z przedszkola a jeśli już to tak, że nawet ja nie jestem w stanie zrozumieć słów, nie przynosi do domu angielskich słówek (a we wrześniu powtarzał). Widać, że się tego wstydzi, że widzi, że odstaje od grupy, zwierzył mi się, że jest mu smutno bo nie może nauczyć się piosenki na jasełka. Tylko mruczy melodię. Zdaniem lekarki jego drażliwość i fatalny ostatnio humor też mogą być efektem niedotlenienia. Trzeba działać i to szybko. Obdzwoniłam wszystkie szpitale w Krakowie by go zapisać do laryngologa na NFZ (we wtorek poszliśmy priv ze względu na brak terminów) tak by miał już kwalifikacje i czekał w kolejce na operację w razie czego. Załamałam się. Wprawdzie udało  mi się cudem zdobyć termin na wizytę na 8 stycznia, ale terminy na operację są w.... 2015 roku. Tak nie może być, nie ma mowy. Nie będziemy czekać pokornie jak baranki licząc, że jakieś dziecko zachoruje i zwolni się termin patrząc jak Młody się meczy i marnuje swój potencjał, jak koduje sobie, że wlecze się w ogonie grupy na zajęciach rytmiczno-muzyczno-językowych. Szukam innych dróg. 4 stycznia idziemy na konsultację do innego laryngologa, poleconego, u którego można wykonać zabieg prywatnie. Kosztuje kupę kasy, ale zdobędę ją spod ziemi, pożyczę choćbym miała suchy chleb jeść. Druga opcja to przychodnia prywatna gdzie przyjmują lekarze z jednego ze szpitali i.... no wiecie. Muszę pomoc synkowi jakoś. Smutne, że ludzie zmuszeni są tak kombinować.
Styczeń będzie generalnie miesiącem pod znakiem konsultacji lekarskich. Laryngolodzy, szczepienia, poradnia wcześniaków i chirurg dziecięcy. Piotr ma wędrujące jąderka. Regularnie konsultujemy się u urologów i chirurgów, kazali czekać, ale poprawy nie widzę. Boję się, że czeka go jeszcze jedna operacja, aż mi skóra cierpnie na sama myśl. W międzyczasie muszę wpleść kilka wizyt u mojego stomatologa. Zęby sypią mi się masakrycznie, chce naprawić co się da póki jestem na macierzyńskim ze względu na czas - logistykę tego wszystkiego, zwanianie się z pracy etc.Nie ukrywam, ze zależy mi też na tym, by ewentualną operację migdałów i jąderek wykonać również do końca maja, bo wtedy prawdopodobnie będę wracała do pracy. Wolałabym nie zaczynać od opieki na dziecko, by móc zatrzymać Młodego jakiś czas w domu przed i po operacjach.
We wtorek po laryngologu zaliczyłam zjazd nastroju. Nie cierpię czekać na diagnozę, na opinie, nie znoszę tego. W takich sytuacjach muszę działać. W środę wzięłam się w garść, pół dnia dzwoniłam i dzwoniłam (dodzwonić się do rejestracji szpitalnych jest hmmm... trudno), ustaliłam wizyty i cieszę się, że udało się tego laryngologa i chirurga umówić w miarę szybko. Poczułam się po tym lepiej psychicznie, wiem, że mam plan, że ogarnęłam sytuację na ten moment na tyle na ile to możliwe i wrócił power. Lubię mieć poczucie kontroli.

Ostatnie dwa dni to również ważny czas dla mnie i Piotrka. Odzyskanie radości z macierzyństwa. Od początku grudnia nie czerpałam przyjemności z obcowania z moim starszym synem. Piszę szczerze , nie obchodzi mnie co ktoś o mnie pomyśli. Nie cieszyłam się ze wspólnych chwil. Czułam się sfrustrowana i rozdrażniona jego zachowaniem. On choleryk, ja choleryk - iskrzyło między nami potwornie. Pogubiliśmy się. Poświęcałam mu tyle czasu ile tylko mogłam kosztem chwil dla siebie i spraw domowych, nawet czasem kosztem Tomka, który potrzebował się wyciszyć, przytulić w ciszy, a ja targałam go ze sobą wszędzie bo towarzyszyć Piotrkowi. Mimo to był to czas spędzony wspólnie po łebkach. Ciągłe "nie ruszaj", "zostaw", "przestań", nerwy gdy robił coś o czym wiedział, że nie wolno patrząc na mnie ze złośliwym uśmieszkiem. Irytujące zachowania. Frustracja gdy po powrocie z przedszkola proponowałam wspólne zajęcia a on wolał siedzieć i oglądać bajki, a kiedy z kolei nie miałam jak się nim zająć robił wszystko by przyciągnąć moją uwagę. Wiem, że to co piszę nie jest niczym odkrywczym. Wiele jego zachowań jest typowych dla 3.5-latka, wiele wynika z zazdrości o brata, a także jak się okazuje z niedotlenienia. Nie jestem pierwsza i ostatnia, nie radziłam sobie też z tą sytuacja najlepiej. Traciłam cierpliwość, darłam się na niego... Kiedy o 15 parkowałam samochód pod przedszkolem brałam głęboki oddech i... marzyłam by zatrzymać czas. A potem liczyłam minuty do tej 19-20. Na myśl o przerwie w przedszkolu z powodu Świąt czy choroby i spędzeniu z nim całego dnia cierpła mi skóra. Jednocześnie czułam się z tymi myślami podle, Z tym, że uciekam przed własnym dzieckiem, że najbardziej bym chciała by wyjechał gdzieś z tatą lub babcią na tydzień, dwa.  Bo on z jednej strony zachowywał się nieznośnie, a z drugiej powtarzał bardzo często "kocham Cię mamo".Wyrodna matka ze mnie co? Jak jakiś potwór. Próbowałam z nim rozmawiać, przytulić, ale odbijałam się od ściany. Mówiłam do niego a on w tym czasie na przykład  nucił jakieś głupie wyliczanki albo uciekał albo siadał mi na stopie i się huśtał choć wie, że tego nie znoszę i nie zgadzam się na to. We wtorek wieczorem pękło. Po diagnozie laryngologicznej poczułam się jak najgorsza z gorszych. Miałam  i mam potworne wyrzuty sumienia, że irytowałam się gdy powtarzał w kółko "co?" albo mówił głośno a przecież to nie jego wina... Że nie miałam do niego więcej cierpliwości wieczorami gdy sam już nie wiedział czego chciał, a to był przynajmniej do pewnego stopnia efekt niedotlenienia... Że irytowałam się na niego, gdy musiałam przerywać zakupy lub skrócić spacer z wózkiem na który szykowaliśmy się z godzinę i wracać do domu bo jęczał, że zmęczony i siadał na podłodze w sklepie lub ziemi. Najgorsze, że ja wiedziałam, przeczuwałam, że jest niedotleniony, widziałam, że coś jest nie w porządku, mimo to nerwy mnie ponosiły. Ryczeć mi się chce gdy o tym piszę. We wtorek wieczorem gdy Tomek już spał przyszłam do niego do pokoju, położyłam obok niego, przytuliłam. Piotrek się obudził i do północy po ciemku tuliliśmy się i rozmawialiśmy tak od serca Szczerze. Potem obudził się Tomek, nakarmiłam go i wróciłam do Piotrusia. Do rana spaliśmy przytuleni. Od tej pory jest lepiej.
Nie wiem czy mogę tak to określić, nie wiem czy to dobre słowa ale chyba pokochałam starszego syna nowo.





7 komentarzy:

  1. Witaj nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Mam synka prawie 4 letniego Kubę, też mamy problemy z migdałami jego zachowanie bardzo przypomina zachowanie Piotrka.Jest nerwowy, krzyczy i to że faktycznie częściej jęczy na spacerach. Byliśmy u laryngologa- trafiliśmy na takiego który jest przeciwny zabiegom i kazała czekać. My podajemy lymphomyosot. Ps. też mieszkamy w Krakowie :) Trzymajcie się cieplutko Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej my tez mamy ten lek oraz inny robiony na zamowienie. Mnie martwi ten sluch....

      Usuń
  2. Pięknie o tym napisałaś..wiem o czym piszesz bo czasem również czuję się podle z tym, że mam za mało cierpliwości, że za szybko Dziecko wyprowadza mnie z równowagi, że podniosę głos a zaraz potem żałuję. Głównie jak jest taka nieznośna okazuje się, że coś jej dolegałao np. brzuch czy zęby i wtedy poczucie winy, że się zdenerwowałam kiedy jej było źle, pojawia się w moim sercu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ja muszę dodawać, że mam tak samo???

    Napisałaś to prosto z serca to aż niewiarygodne. Czułam każde słowo na sobie jak płynęło od środka...

    Zdrowia Wam życzę! Dzisiaj przyszykowałam litrowy słoik z cebulą, cukrem brązowym, miodem i pomarańczą na syrop... Może to coś da?

    OdpowiedzUsuń
  4. To kombinowanie z leczeniem mnie dobija. Mam nadzieję, że wam się uda wszystko szybko załatwić.

    Co do "uciekania" od dziecka - rozumiem miewam podobne stany

    OdpowiedzUsuń
  5. Po ostatnim akapicie sie poryczalam...

    Tak bardzo Cie rozumiem. Ja zyje falami - raz nie moge Cami zniesc, wkurzam sie, dre, a potem wyrzuty sumienia mnie zzeraja, przepraszam, tule, tlumacze, a gdy spi - ide do niej, patrze i nienawidze siebie, ze tak ja traktuje od kiedy pojawila sie Cati...

    I, o ironio, rowniez mamy problemy laryngologiczne, po infekcji wrzesniowej Cami zaczela chrapac, ciagle sie przeziebiac, na pierwszy rzut oka widac powiekszone migdaly. Po swietach zaczynam w tym kierunku dzialac.

    I jakze bliskie sa mi Twoje slowa o niezorganizowaniu, od kilku tygodni nic nie ogarniam, z niczym nie nadazam, a dni uciekaja jak szalone.

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurcze, strasznie mi Piotrka szkoda. Dobrze że zauważyłaś problem i szybko skonsultowałaś ze specjalistą.
    Oby leki pomogły i oby zabieg nie był konieczny - bo to zawsze stras dla dziecka i dla Was.
    Co do uczuć do starszego dziecka - miałam tak samo. Przez pierwsze tygodnie życia Aleksandra byłam ciągle zła na Sonię, czułam żal za jej zachowanie... Teraz sytuacja się unormowała, Sonia zaakceptowała i pokochała braciszka i nawet kiedy czasem się na niego złości (to nieeuniknione i normalne) to łatwiej mi to zrozumieć.
    Trzymajcie się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń