piątek, 6 grudnia 2013

o chrzestnej i płaceniu za błędy

Nie lubię przyznawać się do błędów. Jednak muszę. Wybór chrzestnej dla Piotrka to był bardzo duży błąd.
Oczywistym było, że chrzestnym zostanie brat mojego męża. Pozostała kwestia chrzestnej. W pierwszej kolejności szukaliśmy wśród rodziny. Szwagierkę ominęliśmy, bo po pierwsze jakoś tak tradycyjnie wyszliśmy z założenia, że jeden chrzestny z jednej rodziny, a drugi z drugiej, poza tym uważam, ze niebezpiecznie prosić na chrzestnych parę. Różnie się w życiu układa i potem są kwadratowe sytuacje, gdy ludzie są zmuszeni spotykać się przy okazji uroczystości rodzinnych. Jestem jedynaczką. Mam trzy kuzynki. Z jedną kontaktu nie utrzymuję w ogóle mimo, że mieszka w Krakowie. Druga mieszka od wielu lat w Hiszpanii. Jest Iwonka, super dziewczyna, ma świetny kontakt z dziećmi, ale posiada już dwójkę chrześniaków. Ona bardzo poważnie podchodzi do swoich obowiązków, a z materialnych kwestii ostatnie grosze wydaje na prezenty czy wyjazdy do chrześniaków, jest bezrobotna i bez jakiś świetnych perspektyw. Wiadomo, nie o prezenty tu chodzi, ale znam ją  i wiem, że i tak by sobie odmawiała wszystkiego dla dzieciaków, więc nie chciałam jej prosić i stawiać w trudnej sytuacji, choć na pewno by nie odmówiła. Mąż ze swoimi kuzynkami ma jeszcze słabszy kontakt niż ja. Pozostały koleżanki. Moja przyjaciółka jest niewierząca, wybraliśmy drugą w kolejności bliską mi koleżankę. Może nie przyjaciółkę, bo boje się nadużywać tego słowa, mam dwójkę przyjaciół od wielu lat, ale bliska koleżanka. Znamy się ze studiów, chodziła z moim mężem do liceum i na tej zasadzie się poznaliśmy, poniekąd jest więc naszą swatką J  Pod wieloma względami Martę podziwiam. Jest bardzo silną osobą, ma poukładane w głowie, a życie jej nie oszczędzało. Straciła ciężko chorego męża, podniosła się po tym, opiekuje się rodzicami,  robi karierę. Do tego super poczucie humoru i wiele pasji. Wiele dobrych chwil razem spędziłyśmy i pomijając wszystko możemy na siebie liczyć. Marta jednak ma jedną wadę, o czym przekonałam się stosunkowo niedawno. W momencie gdy na horyzoncie pojawiają się nowe ciekawe znajomości stare idą chwilowo w odstawkę, czekają w poczekalni.  Nie pielęgnuje ich.
Marta miała fajny kontakt z Piotrkiem, ona lubi dzieci, zajmowała się córką siostry wielokrotnie. Może nie widywała go bardzo często, bo dużo pracuje, chodzi po górach, uprawia sporty, a ja po narodzinach Piotrka odpadłam z takich activities, ale bywała u nas. Potem poznała faceta i zaczęła sobie z nim życie układać.  Życzę im jak najlepiej rzecz jasna. Od tej pory znacznie rzadziej dzwoniła sama z siebie, wychodziła z inicjatywą spotkania, wymawiała się brakiem czasu etc. Piotrka widziała w maju dzień przed urodzinami, potem jeszcze na chwilę wpadła w sierpniu. Czasem sms czy mail. Pracuje 10 minut samochodem od nas i codziennie dojeżdża do pracy autem. Odkąd urodził się Tomek zapowiadała się kilka razy na herbatę  w tygodniu (bo weekendy spędza z ukochanym), tak na godzinkę półtora między 17 a naszymi wieczornymi rytuałami.  Na herbatę po drodze do domu. Kilkakrotnie spotkanie przesuwała, raz z powodu choroby, ze trzy razy z powodu ciężkiego dnia w pracy. Ostatecznie umówiłyśmy się na dzisiaj. Sama chciała. Na szczeście nic nie wspominałam Piotrusiowi, zresztą od pewnego czasu w ogóle mu nie wspominam nauczona doświadczeniem, że to jego chrzestna .Wieczorem sms, że jest zmęczona i czy możemy spotkanie przełożyć. Zrobiło mi się już naprawdę przykro. Dzisiaj jest Mikołaj. Pewnie nawet o tym nie pomyślała. Piotrek jest gdzieś na samym końcu listy. Rozumiem, zmęczenie, ale…. To już enty raz i przestaje w to wierzyć. Pewnie jedzie gdzieś w góry albo chce spędzić miły wieczór z ukochanym, jak najbardziej to rozumiem, ale po pierwsze po co się umawia, po drugie wie, że odwołuje już któryś raz, po trzecie nie lubię takich wymówek. Niestety popełniłam błąd wybierając chrzestną i już tego nie zmienię.

Kurczę, pech nie chce nas opuścić. Wczoraj zapaliła się kontrolka w aucie męża. Pęknięta pompa paliwa. Wymiana – 2200 PLN. Kolejna rzecz po wymianę chłodnicy. Nie musze pisać, że auto jest mu niezbędne do pracy i nie może zabrać mojego, ponieważ bez auta Piotr nie pojedzie do przedszkola (zima, droga bez pobocza, rzadko jeżdżące autobusy i przede wszystkim młodszy brat w wózku – nie ma opcji bym szła drogą bez pobocza zimą przy kiepskiej widoczności z wózkiem i i starszym dzieckiem za rękę, auta tu jeżdżą jak szalone, nie będę ryzykować życia dzieci jeśli Piotrkowi coś głupiego do głowy strzeli). Nie napisze, że rok 2013 jest wredny, bo urodził się Tomek i to przebija wszystko, ale…. Niech się już skończy do cholery!

11 komentarzy:

  1. Ja mam jedną chrześnicę ,poniekąd z przypadku, bo laska która miała nią być w ostatniej chwili się rozmyśliła, a ja zostałam tak z łapanki, bo przecież nie wypada odmówić. I szczerze to kiepsko mi z tym, bo nie lubię robić czegoś wbrew sobie a wyszło jak wyszło. No i mimo wszystko chce się wywiązać z tego zobowiązania ale mimo wszystko czuję, że zostałam w to wmanewrowana. Oczywiście, większość osób twierdzi, że nie oczekuje nic od chrzestnych, ale mi się wydaje, że jednak oczekuje obecności na urodzinach, fajnych prezentach na komunię, że o weselu nie wspomnę. Osobiście z tego powodu nie chciałabym mieć za dużo chrześniaków i jedynie gdzie mogę być to u najbliższej rodziny (rodzeństwo, kuzynostwo z pierwszej linii) choć szczerze liczę, że nie dorobię się więcej niż trójki chrześniaków.
    Szkoda, że z Piotrkiem i jego chrzestną tak wyszło, widocznie ona ma bardzo luzakie podejście do chrześniaków i tego nie zmienisz, mogę Cię pocieszyć ze ja i większość moich znajomych i krewnych, nie ma chrzestnych którzy są żywo zainteresowani ich życiem, ale jeśli już są to zazwyczaj jest to rodzeństwo rodziców z którymi chrześniacy mają po prostu bliski kontakt.
    A wybraliscie już chrzestnych Tomka? Oby to był lepszy wybór.

    A co do samochodu , to nic nie mów. Jak patrzę jakie kwoty pochłanał moj samochód, to płakać się chce, serio.

    pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, o mnie i mężu tez zapomniała, myślałam, że chociaż Mikołaja nie odpuści bo jest też Piotrek...
      Z Tomkiem łatwiej. Tym razem będzie szwagierka, a z mojej strony mój kuzyn najmłodszy, który już jest świetnym wujkiem.

      Usuń
    2. Tak myślałam, bo nie raz wspominałaś, że macie ze szwagierką dobry kontakt. Skoro ona ma taki stosunek do Was i w ogóle do chrześniaka, to myślę, że nie ma dla niej znaczenia czy to święta, mikołaj czy urodziny. Szkoda, ale w sumie nie ma się co przejmować. Wszystkiego nie da się przewidzieć, a wydaje mi się, że nie ma co przeceniać roli chrzestnego. W końcu chodzi o to ,żeby przekazywał wartości chrześcijańskie dziecku i wspomagał go w wierze, to tradycja wymusza na nas traktowanie ich jako wyjątkowe osoby, które koniecznie muszą brać jakiś bardzo czynny udział w życiu. Pewnie, że byłoby miło dostać kartkę na urodziny i czekoladę na mikołaja, ale szczerze mówiąc, ja od dziecka nie dostawałam od swoich nic i w końcu całkiem zobojętniałam i teraz mi wszystko jedno :-)

      Usuń
    3. My nie chrzcimy, wiec nie mamy problemow z chrzestnymi ;) Ja sama z chrzestna od wielu lat nie mam kontaktu, z chrzestnym owszem, ale mialabym z nim kontakt i bez tego, bo to brat mojej mamy. Nie patrze wiec na niego przez pryzmat tego, ze jest moim chrzestnym, zwlaszcza, ze do zycia religijnego mi daleko.

      Usuń
    4. Kiiki to ze o znajomosc z nami nie dba to trudno. Jestesmy dorosli. Ludzilam sie tylko ze przynajmniej w Mikolaja planow nie bedzie po raz kolejny zmieniac bo jest Piotrus....

      Usuń
  2. Echhh niestety, czasem bardzo ciężko wybrać odpowiednich chrzestnych... ja też chrzestną nieco tak na siłę wybrałam, bo nie chciałam 2 osób od mojej strony, a teraz żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz... ja mysle ze nie ma reguly tez mielismy poroblem kogo bo nikt z ordziny meza sie nie nadaje... wybor padl na mojego brata i jego zone. Fatalny wybor jak sie okazuje. mam nadzieje ze nasze stosunki sie nie dobija na dziecku...
    Gdyby czlowiek wiedzial ze upadnie toby usiadl:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to jest z tymi chrzestnymi. Ja musiałam obu wybrać z pośród moich znajomych i tak jedna z moich przyjaciółek została chrzestną. Widujemy się rzadko, bo jak jestem w Polsce, ale wtedy przychodzi ile tylko może, w synku jest zakochana, czasem coś napisze, czasem wezwie na skype'a, na urodziny o prezencie nie zapomina, jestem zadowolona:). Za to z chrzestnym był problem, bo w rodzinie mężczyzn raczej brak, jeden szwagier, kuzyni, z którymi mam marny kontakt, więc padło na męża innej przyjaciółki, no i tu już bywa różnie. Ostatnio nie odpowiadają na moje wiadomości, sms na urodziny i to tyle, niby się widujemy w Polsce, ale teraz dowiedziałam się, że ich córka choruje (od osoby trzeciej) i kontakt prawie zerwali, dziwne to trochę, robią z tego jakieś tabu. Pisałam do nich (telefonu nie odbierają), że będę w Polsce, ale też nikt nie odpisał...zobaczymy jak będzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Chrzestni to ludzie na lata, co ma plusy i minusy. O minusach napisałaś. Plusem może być to, że na przestrzeni lat ludzie się zmieniają. Chrzestną Amelki jest nasza przyjaciółka. Chętnie się zgodziła, była wówczas singielką. Jakiś czas po chrzcie jej się znudziło, zaczeła zajmować się własnym życiem, poznawała facetów, szalała - i nie było czasu dla chrześniaczki. Też mieliśmy moment, że żałujemy. A potem poznała docelowego faceta, wyszła za niego, urodziła dwoje dzieci i coś jej się w głowie przestawiło - pamięta, angażuje się, nasze dizeci chodzą do jednego przedszkola i nie mogą bez siebie żyć. Więc stan "na dziś" może się za jakiś czas zmienić na pozytyw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mojemu Kubei tez chrzestna norabene tez Marta sie jie udala...moja kuzynka, nquczycielka, niby fajna, kontakt z dziecmi itp ale....nie bula na Kuby urodzinachw e wrzesniu, rozumeim czemu miala b wazny powod ale sie od tamtej pory nie odezwala z odwiedzinami nic....ech, dobrze ze chrzestnym brat meza, cudowny chrzestny i b zaangazowany

    OdpowiedzUsuń
  7. Mojemu Kubei tez chrzestna norabene tez Marta sie jie udala...moja kuzynka, nquczycielka, niby fajna, kontakt z dziecmi itp ale....nie bula na Kuby urodzinachw e wrzesniu, rozumeim czemu miala b wazny powod ale sie od tamtej pory nie odezwala z odwiedzinami nic....ech, dobrze ze chrzestnym brat meza, cudowny chrzestny i b zaangazowany

    OdpowiedzUsuń