niedziela, 12 stycznia 2014

3-miesięczny uszaty synek tatusia :-)

15 stycznia, za 3 dni Tomiś kończy 3 miesiące. Czy ja pisałam, że to synuś mamusi podobny do mnie? Ha! Poprawka. W ciągu ostatniego miesiąca wyszło szydło z worka. Tomek "wydoroślał" i stało się jasne, że to skóra ściągnięta z taty. Po mnie ma póki co tylko niebieskie oczy i nosek (całe szczęście! nochal mojego męża jest jakby to eufemistycznie ująć - rzymski). Przede wszystkim jednak łączą ich uszy. Maciek przez całe dzieciństwo wyróżniał się nieproporcjonalnie dużymi i odstającymi uszami. Z wiekiem proporcje się wyrównały, a uszy jakoś przylgnęły do czaszki. Z Tomisia też powoli robi się taki Kłapouszek, Uszatek albo jak ładnie nazwała go Listopadowa - Elfik. Mówcie co chcecie ja te uszka uwielbiam, uważam, że wygląda przesłodko, prześmiesznie i nie zamieniłabym je na żadne inne.
Poza uszkami Tomek przypomina też swojego tatę z charakteru - w końcu jeden i drugi to Waga. Jest spokojny i ma naturę obserwatora. Pięknie się uśmiecha gdy ktoś obdarzy go uwagą, ale sam z siebie na razie nie zaczepia uśmiechami. Trudno ten jego uśmiech uchwycić na zdjęciu, bo gdy tylko widzi aparat lub komórkę natychmiast poważnieje i świdruje go oczami. Dużo "mówi", guga po swojemu, wydaje różne dźwięki i się im przysłuchuje. Lubi leżeć na macie, próbuje trącać zabawki ale nie potrafi ich jeszcze chwycić. Moim zdaniem on naprawdę jest wcześniakiem choć niby urodził się zaledwie kilka dni przed końcem 37tc. Sądzę, że zamierzał posiedzieć w brzuchu jeszcze z miesiąc, bo z tego co kojarzę z niemowlęctwa Piotrka jest na etapie brata 2-miesięcznego. Potrafi wysoko unieść główkę na brzuszku ale szybko się męczy. Porównując z Piotrem dużo mnie lubi leżenie na brzuszku, za to podejmuje więcej niż starszy brat prób komunikacji werbalnej i dużo częściej niż on bawi się wydawanymi przez siebie dźwiękami.
W tym miesiącu pożegnaliśmy, mam nadzieję że na dobre, anemię i znienawidzone przez nas żelazo w kroplach i rozpoczęliśmy szczepienia. Przeszliśmy też skok rozwojowy - teraz widzę to wyraźnie. Przez kilka dni Tomek był taki "niewyraźny". Martwiłam się o niego. Bardzo dużo spał, prawie jak w pierwszych tygodniach życia, budził się na jedzenie a po jedzeniu płakał, bardzo się przygazywywał, był smutny albo rozdrażniony. Wysnuwałam różne teorie. Bałam się, że jest to skaza białkowa albo początek choroby. Na szczęście minęło z dnia na dzień, a ja zauważyłam, że stał się dużo bardziej kontaktowy, wydłużyły mu się okresy aktywności i zaczął intensywniej podejmować próby sięgania do przedmiotów. Ten skok charakterystyczny jest jak potem przeczytałam dla 7-8 tygodnia życia, a Tomek przeszedł go w 12, więc to potwierdza moja teorie o jego wcześniactwie.
Tomek lubi spokój. Co nie oznacza, ze go ma bo przy starszym bracie to nie zawsze realne. Nie przepada za tłumem, gwarem,. Zaobserwowałam to na imieninach mojej mamy i podczas noworocznego wyjazdu na wieś. Szybko go to męczy i robi się rozdrażniony. Lekarstwem jest wyjście do spokojniejszego pomieszczenia lub otulenie kocykiem z głową. Uwielbia pieszczoty, a zwłaszcza głaskanie po główce. W zależności od pory dnia śmieje się wtedy głośno, albo relaksuje i usypia. Jeszcze niedawno uwielbiał spać mi na ręce lub ramieniu, teraz już nie. Na ręce mu niewygodnie, a ułożony na ramieniu zaczyna kręcić głowa we wszystkie strony choćby nie wiem jak był zmęczony. Najbardziej lubi kiedy kładziemy się razem pod kocem, przytulamy a ja go głaszczę i masuję.
Z okazji Nowego Roku przeprowadził się do własnego pokoju, co nam wszystkim wyszło na zdrowie. usypianie jest trochę męczące i długotrwałe, ale kiedy już zaśnie to śpi do 6-7 rano lub budzi się raz konkretnie na jedzenie. Do zaśnięcia potrzebuje smoczka, na szczęście wypluwa go od razu gdy zapadnie w głęboki sen. Ma potwornie silny odruch ssania.Wieczorne usypianie trwa długo. Zwykle godzinę lub półtorej. Piotruś kąpie się o 19, Tomek ma kąpiel kiedy starszy brat już zaśnie lub przed nim, a potem długo, długo je, kręci się i wierci w łóżeczku. Jest i dobrze i źle. Dobrze bo nie płacze, nie marudzi, źle bo to trwa, a czasem Piotr nie może zasnąć i prosi mnie bym przy nim poleżała. Bez brata. Jeśli Maciek jest w domu to po nakarmieniu Tomka z piersi tata przejmuje młodszego i siedzi przy jego łóżeczku, a ja idę do starszaka, jeśli go nie ma bywa problematycznie. Piszę, że przeprowadzka wyszła nam na zdrowie, bo Piotrek przestał być zazdrosny o to, że brat śpi z rodzicami w sypialni i przestał co wieczór marudzić, że nie chce spać w swoim łóżku, my odzyskaliśmy naszą prywatną przestrzeń (bardzo mi tego brakowało, lubię gdy każdy ma swój kąt, poza tym mój komputer jest w naszej sypialni więc jeśli Piotrek przyjdzie spać do nas to nie mam możliwości popracowania wieczorem), a Tomek ma własny spokojny pokoik, w którym dobrze mu się śpi. U nas w sypialni w ciągu dnia mocno operuje słońce, a nie mamy zasłon i to przeszkadzało mu w drzemce.
Oto 3-miesięczny Tomaszek.










6 komentarzy:

  1. Uszka przecudne! :) Cały Tomeczek jest słodki!
    Ale przyznam że skręca mnie z zazdrości jak czytam o tym spaniu z max jedną pobudką... Mój roczny syn budzi się w nocy po kilka razy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty chyba duzych odstajacych uszu u dziecka nie widzialas :))) Zapewniam Cie, gdyby takie byly, nie uwielbialabys ich tak bardzo, mysle, ze sa urocze i wcale nie duze - widzialam dziecko z wielkimi odstajacymi uszami, az szkoda go bylo, bo szpecily go bardzo. Nie wiem, czy Tomek az takim wczesniakiem jest, dzieci w roznym tempie przyswajaja rozne umiejetnosci, jestem pewna, ze to co Tomek umie, miesiac sie w normach dla 3-miesieczniaka :)
    Na zdjeciach widac jaki Tomek drobniutki, z rekawkow takie szczuplutkie raczki wystaja, Cati ma lapki jak serdelki, o nozkach nie wpomne, jakie salcesoniki :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. No Elfik jak nic:))))) Cudny:))) Ja juz zapomnialam ze dzieciatka moga byc takei malenkie:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, gdybyś nie napisała o tych uszach, to w ogóle nie zwróciłabym na nie uwagi, bo całkiem normalne wydają się na zdjęciach. Chyba, że w realu wyglądają inaczej? Jak dla mnie Słodziak z Niego.
    Zazdrość... Eh, temat dobrze mi znany. Tyle, że 6lat różnicy to już w ogóle ekstremum zazdrości :) Jak druga córcia była mała, to rozkładała tak śmiesznie ręce, jak papież. No i kiedyś któreś z nas powiedziało do Niej "papierka", foch starszej córki- bezcenny... Teraz za to na tapecie pytania "A kochacie nas po równo?" Kiedy zapewniamy, że tak, Eliza zaczyna dochodzić prawdy: "A da się kochać po równo?". Czasami zastanawiam się czy gdzieś popełniliśmy błąd, czy to po prostu normalne...

    OdpowiedzUsuń