poniedziałek, 20 stycznia 2014

przygotowania do wiosny

O tym, że nienawidzę zimy i że terapeutycznie porządki wiosenne zaczynam w lutym pisałam już TUTAJ :-) W tym roku zimy takiej ze śnieżycami i lodem na szybach na razie nie ma (i oby nie przyszła!), jednak jest dla mnie uciążliwa ze względu na fakt posiadania niemowlaka na stanie. Marzę o wiośnie. Chciałabym pokazać Tomkowi ciepły kolorowy świat, którego jeszcze nie zna. Nie wie, że można spacerować bez śpiworka, że rączki nie muszą być ukryte w rękawiczkach, że można swobodnie machać bosymi nóżkami i dotykać trawy. To wszystko przed nami. Nie do końca będę w tym uczestniczyć, ponieważ od maja wracam do pracy na 3 dni w tygodniu, wiec nie będzie mnie w domu od rana do ok. 17.30. Pozostaną jednak dwa dni w tygodniu i weekendy. W ramach przygotowań do wiosny przetrzebiłam cały dom. Ja przed wiosna muszę, po prostu muszę mieć wszystko umyte łącznie z oknami. Taki mój wewnętrzny imperatyw. Nigdy nie czekam na pierwsze słoneczne promienie obnażające kurz i pajęczyny, tylko przygotowuję dom odświętnie wcześniej. I muszę zrobić to sama, tak już mam. Umycie domu i okien to ze 3 dni pracy, a z dziećmi 2 tygodnie. Postanowiłam więc zacząć wcześniej. Uporządkowałam i umyłam wszystkie szafki, półki i zakamarki w domu. Wyrzuciłam górę śmieci, niepotrzebnych dupereli, wiele ubrań oddałam do PCK. Zajęło mi to tydzień - gdy Piotrek był w przedszkolu a Tomek spał. Czuję się wewnętrznie odświeżona. W lutym zaczynam stopniowe czyszczenie wszystkiego z wierzchu. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz