sobota, 15 lutego 2014

4 miesiące Tomaszka


15 lutego Tomiś skończył 4 miesiące.
Waży ok. 6 kg, nie mam pojęcia ile mierzy, ubranka rozmiar 68-74.
Robi się coraz bardziej podobny do taty. Wygląda na to, że będzie miał ciemne włosy - super! Po mnie ma kolor oczu - niebieski z ciemną obwódką. Jest prześmieszny i przekochany.
W tym miesiącu zaliczyliśmy wizytę w Poradni Wad i Zaburzeń Rozwoju, szczepienia w Poradni Szczepień i wizytę u kardiologa. Szmery w sercu są niegroźne, fizjologiczne, EKG prawidłowe. Kardiolog stwierdził, że dla świętego spokoju, żeby zakończyć diagnostykę może dać skierowanie na echo serca. Wzięłam, bo w sumie przebadać zawsze warto, a nie jest to uciążliwe czy bolesne dla dziecka, no a ja jestem jeszcze na macierzyńskim i mam czas. Potem będzie ciężko z urlopami, zwolnieniami.
Poza krótkimi na szczęście okresami skoków rozwojowych jest spokojny i pogodny. Potrafi długo leżeć w leżaczku lub na macie obserwując życie domowe i bawiąc się zabawkami. Jest strasznym gadułą. "Mówi" dużo, bardzo dużo, zaczepia nas i prowadzi złożone konwersacje. Widać, że jest szczęśliwy, że może z nami w ten sposób nawiązać kontakt i że dostaje odzew. Zaśmiewa się wtedy aż do zachłyśnięcia.
Ponad wszystko uwielbia starszego brata. Głowa kręci mu się za nim na wszystkie strony.
Nadal nie lubi leżeć na brzuszku. Szybko się złości, ale też próbuje pełzać, na razie na bardzo niewielkie dystanse, ale jest to ewidentnie celowy wysiłek. O przewrotach mowy nie ma. W pozycji półleżącej lub na ręku u kogoś kombinuje jak może by usiąść, przygina głowę do klatki piersiowej i cały się napręża. Rzecz jasna nie pozwalamy mu na to, usiąść może sobie z pozycji na brzuszku gdy przyjdzie na to odpowiedni czas.
Rozpoczęliśmy rozszerzanie diety. Jestem bardzo szczęśliwa, bo wygląda na to, że trafił mi się drugi idealny pod tym względem egzemplarz. Rozszerzanie diety Piotrusia to była czysta przyjemność. Dziecko bez problemu jadło coraz to nowe konsystencje i smaki, nie reagowało na nic alergicznie, było bardzo ciekawe nowych potraw.  Jedynie trzeba było pilnować, bo przygotowanie posiłku nie trwało zbyt długo, bo się niecierpliwił. Tomek jest chyba taki sam. Po tygodniu prób pięknie opanował jedzenie papek z łyżeczki. Zlizuje języczkiem lub zasysa. Je sprawnie i szybko, sam otwiera buzię po kolejne porcje. Pomiędzy pierwszym a drugim śniadaniem podaję mu owoce, a po drzemce zupkę warzywną. Do wczoraj ta zupka była takim dodatkiem. Głodny Tomek w pierwszej kolejności chciał mleko, złościł się gdy dostawał coś innego. Najpierw pił więc flachę a po godzinie dojadał zrelaksowany zupkę. Wczoraj zrobiłam eksperyment i gdy obudził się wściekle głodny od razu podałam zupkę i o dziwo tym razem nie protestował, zjadł wszystko i potem dopił mlekiem, bo było jej za mało. Wygląda na to, że skojarzył, że zupka nie jest tylko smaczną rozrywką i zabawą, ale można w ten sposób zaspokoić głód. Jesteśmy więc na dobrej drodze do wyeliminowania jednego posiłku mlecznego. Owoce póki co są dodatkiem, bo trudno się nimi najeść, a dodatkowo zaostrzają apetyt. Wprowadzenie warzyw i owoców bardzo dobre wpłynęło na jego trawienie. Po pierwszych próbach z kaszką bezglutenową na wieczór zrezygnowałam, bo znów zaczął przesypiać całe noce po mleku. Uważam, że oznacza to, że kaszki na razie nie potrzebuje.
Dwie dolne jedynki są tuż tuż i być może to jest powodem trudności w zasypianiu, chociaż szczerze mówiąc obawiam się, że ten typ tak po prostu ma. Tomek śpi całą noc 10-11 godzin. W ostatnich dniach gdy nie wychodziliśmy z domu z powodu Piotrka odbywał jedną długą 4-godzinna drzemkę. Niedługo Piotrek wróci do przedszkola i ten rytm ulegnie zaburzeniu. Niestety z usypianiem jest dramat. Około 19 Tomek jest ewidentnie bardzo zmęczony, nie chce jeść, nie chce się bawić, trze piąstkami oczy. Kąpię go, a potem zaczyna się dłuuugie usypianie. Minimum godzinę, zwykle półtorej, a wczoraj pobił rekord - 2.5h.  Z jednej strony potrzebuje półmroku i spokoju. Próbowałam podawać ostatni posiłek czytając jednocześnie Piotrkowi lub po prostu przebywając ze starszym synem w jego pokoju, ale kończyło się to wielkim rykiem ze zmęczenia, szarpaniem smoka od butli. W półmroku, w spokoju je spokojnie ale bardzo, bardzo powoli, przysypia, ma problemy z odbeknięciem, kręci się i wierci w łóżeczku. To samo podczas usypiania na drzemkę w dzień. Już nie wystarczy się z nim an chwile położyć... Powiem szczerze, że męczy mnie to, a najbardziej poszkodowany jest Piotruś, który pozbawiony jest mamy wieczorem, a w ciągu dnia przed dłuższy czas też musi radzić sobie sam gdy próbuję uśpić brata. Przychodzi do nas, przytula się, opowiada coś i ja to rozumiem, a jednocześnie krew mnie zalewa bo gdy tylko brat pojawi się na horyzoncie Tomek przestawia się na tryb czuwania - w końcu to największa atrakcja.
Odsmoczkowuje się sam. Nie chce już zasypiać wieczorem ze smoczkiem. Wypluwa go. Czasem potrzebuje go na drzemkę. W ciągu dnia absolutnie odrzuca. W zasadzie smoczek używany jest głównie po zapakowaniu delikwenta do fotelika samochodowego. Trochę trwa zanim ja się ubiorę lub co gorsza czekamy na Piotrka, trzeba zejść do garażu - mija sporo czasu od zapakowania go do niego do włączenia silnika, który go uspokaja, na dodatek zimowe okrycie krępujące ruchy - widać, że jest to dla niego bardzo niekomfortowa sytuacja, dlatego daję mu wtedy smoka i się uspokaja.
Jest super chłopaczkiem :-)










5 komentarzy:

  1. To już kawał Tomka jest :)
    Lila też zdecydowanie nie lubiła leżeć na brzuchu, w przeciwieństwie do Elizy, która załapała od razu, że to nie koniec świata.
    O rany, naprawdę umordujesz się z tym usypianiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Baaardzo mi sie pierwsze zdjecie podoba. Super chlopak rosnie, a ze z zasypianiem ma problemy? Idealow nie ma, a Ty chcialabys, zeby na kazdym polu bylo lajtowo? To za duzo bys chciala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam slabosc do ciemnowlosych bladych mezczyzn w ciemnych koszulkach.

      Usuń
  3. Słodziak! I jaki pyzaty :D
    Mało jest dzieci bezproblemowych "w obsłudze", zawsze z czymś muszą być jakieś mniejsze lub większe zgrzyty na jakimś etapie rozwoju.
    Ważne że zdrowo rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przesłodki jest:)
    I mówisz, ze to jest problemowe usypianie? Z Filipem tak było zawsze a, ze nie miałam porównania byłam przekonana, ze to norma...przynajmniej nie było mi żal;)

    OdpowiedzUsuń