czwartek, 13 marca 2014

5 miesięcy Tomisia



W sobotę minie 5 miesięcy odkąd Tomiś jest z nami.
To był trudny miesiąc- rota, które Tomek na szczęście tak jak brat przeszedł wyjątkowo szybko i łagodnie - szczepienie :-) Uziemienie w domu z powodu mojej skręconej kostki, a potem zapalenia płuc brata, nerwy by Tomek się nie zaraził. W tym miesiącu również zaliczyliśmy kolejne szczepienia oraz echo serca - wszystko w najlepszym porządku.
5-miesięczny Tomek waży niecałe 7kg, ubranka nosi w rozmiarze 68/74, ma długie nogi, ale krótkie rączki. Piotruś ma krótkie i górne i długie kończyny, wolno wyrasta ze spodni, a rękawy koszulek zwykle trzeba podwijać (wolę jak są za pupę). Tomek z kolei szybko wyrasta z dolnych partii garderoby, zaś rękawy podwinięte jak u brata. Poza tym ślini się niemiłosiernie i pakuje całe pięści do paszczy. Jeśli przed spaniem zapomnę podwinąć do łokci rękawów w piżamce to za chwilkę  są całe mokre i trzeba delikwenta przebierać w całości.
Zęby nadal tuż tuż, ale jeszcze się nie przebiły.
Tomek jest absolutnie przekochany i uroczy. Raczej spokojny, opanowany gaduła i śmieszek jeśli tylko nie jest głodny. Głodny włącza syrenę i będzie jadł zupkę ze łzami w oczach porykując co chwilę do momentu, aż zaspokoi pierwszy głód. Wtedy w jednej sekundzie się uspokaja i resztę zjada już z uśmiechem na ustach. Poza tym jest wyjątkowo cierpliwy i samowystarczalny. Rano spokojnie leży w łóżeczku i rozmyśla, co bardzo mi się przydało w czasie choroby Piotrka - chłopcy budzą się o podobnych porach i mogłam rano zapodać starszemu leki, zrobić inhalacje, oklepać i odśluzować zanim zabierałam się za karmienie i przebieranie Tomaszka. Jest coraz bardziej podobny do taty z wyglądu i charakteru, a oczka ma jak dwa niebieskie jeziorka.
W tym miesiącu nauczył się obracać na brzuszek. Jeszcze nie zawsze mu się udaje wyjąć rączkę spod brzuszka, ale cały czas kombinuje. Zaczął pełzać na razie na niewielkie dystanse. Lepiej znosi leżenie na brzuchu, ale nadal nie jest to jego ulubiona pozycja. Podejrzewam, że polubi to gdy nauczy się przewracać  na plecy, a tego jeszcze nie opanował. Ma już swoje ulubione zabawki. Nauczył się tak uderzać rączką w grzechotki wiszące na muzycznym pałąku, że sam uruchamia melodyjki i światełka i bardzo to lubi. Przepada za zabawkami, które szeleszczą, natomiast nie gustuje w grzechotkach. Lusterka też na razie średnio. Najbardziej lubi gdy ktoś z nim rozmawia, łaskocze, dmucha na niego, śpiewa dla niego lub gwiżdże. Lubi badać paluszkami różne faktury. Z wielkim skupieniem bada nasze ubrania, skórę i wszystko co dorwie w łapki. Poza tym cały czas usiłuje prostować nogi do stania oraz dźwigać się do siadu z pozycji półleżącej. Wiem, że nie wolno mu tego jeszcze, więc ukrócam te zapędy i bardzo go to denerwuje.
Trochę lepiej i szybciej zasypia wieczorem i zwykle bez smoka. Z wyciszaniem na drzemkę dzienną nadal są cyrki. Już praktycznie zrezygnował ze smoka i wystarczało mu głaskanie po głowie i szeptanie "ciiii", ale aktualnie bardzo interesuje go wszystko wokoło i rozprasza i smoczek znów się przydaje. Czasem widać, że jest bardzo zmęczony i chciałby zasnąć, ale z drugiej strony intryguje go materiał kołderki czy jakiś szczegół na ścianie nie daje mu spokoju, a nie daj boże bym była ubrana w coś w żywych barwach - nie mogę go wtedy nawet głaskać bo on chwyta mnie za rękę i analizuje rękaw. Jeżeli podczas usypiania na drzemkę jest w domu Piotruś to już w ogóle jest jazda, bo wystarczy, że brat pojawi się w zasięgu wzroku lub choćby Tomek go usłyszy i od razu przestawia się w tryb czuwania. A Piotruś Tomka kocha i przychodzi go głaskać po główce. Z tego powodu wieczorem usypiam go praktycznie po ciemku. Bywa, że wymachuje tak rękami, że wpada w lekką histerię i wówczas jest jeden sposób by go wyciszyć i uśpić. Dość brutalny jak się popatrzy z zewnątrz. Kładę się obok niego i jedną ręką przytrzymuję mu ręce, a drugą smoczka w buzi jednocześnie szepcąc "ciii". Po kilku minutach usypia. Smoczek wiec nie poszedł jeszcze do końca w odstawkę, przydaje się w chwilach dużego zmęczenia i jednocześnie rozkojarzenia. Poza tym Tomek już nie zasypia od razu w samochodzie i powoli zaczynają się protesty.
Tomek poznał już smak wielu warzy i owoców. Zaprotestował przeciwko brokułowi i kalafiorowi, a ostatnio protestuje przeciwko marchewce. Mój nieodrodny syn! Ja marchewkę toleruję wyłącznie w zupie przesyconą smakiem innych warzyw i przypraw oraz w w formie małych wiórków w surówce. Nie znoszę gotowanej ani soków marchewkowych. Tomek też chętnie zjada te zupki, które w składzie nie mają zbyt wiele tego warzywa. takie jabłko na przykład uwielbia, ale po dodaniu odrobiny marchewki pluje dalej niż widzi. Tym sposobem muszę mu gotować sama lub szukać słoiczków odpowiadających jego gustom. Piotruś przepadał ze Gerberem, a nie tolerował Hippa, Tomek odwrotnie - cóż Gerber jest cały marchewkowy, a Hipp dużo mniej. Smakują mu też propozycje z Babydream.
 Rozpoczęłam ekspozycję na gluten trochę przed ukończeniem 5 miesiąca życia, ponieważ powoli szykowaliśmy się do wprowadzania mięsa, a nie chciałam dwóch rzeczy wprowadzać na raz. Mięso moim zdaniem oraz za radą pani doktor z poradni dla wcześniaków, która odwiedziliśmy dzisiaj jest mu już potrzebne, gdyż sygnalizuje to swoim zachowaniem. Przesypiał całe noce, a ostatnio budzi się znowu dwa razy na mleko - koło północy i 3. Nie lubi zaś kaszki, nawet w formie dodatku do butli wieczornej. Stanowczo odmawia. Jeszcze 2 tygodnie temu zjadał na obiad zupę warzywną i to mu wystarczało. Mleka domagał się dopiero 2h po lub nawet później. W tej chwili pochłania z obłędem w oczach naprawdę dużą porcję i dalej jest głodny. Muszę go zaraz dokarmić mlekiem, wiec ewidentnie te obiady powoli powinny stawać się bardziej treściwe, by nie cofnąć się do etapu gdy warzywa były dodatkiem do mleka.Pediatra mówiła żeby czekać na właśnie taki sygnał od dziecka. Napisałam, że szykowaliśmy się, bo de facto mięso zostało już do menu wprowadzone przez starszego brata, który z dobroci serca pod moją nieuwagę podzielił się z Tomisiem ulubionym gołąbkiem :-) Tak na serio zaczynamy jutro. Od królika.
Co jeszcze? Nadal uwielbia swojego brata. Bardzo lubi kiedy kładę go w łóżku obok Piotrka i słucha z przejęciem jego porannych opowieści. Piotrusiowi to pochlebia. Zaczął bardzo protestować w gondolce, więc przesiadł się na rozłożona na płask spacerówkę.Spacerówka mu odpowiada pod warunkiem, że jedzie. Protestuje gdy zbyt długo musi oglądać ten sam krajobraz. Wizyty u lekarza i czekania w poczekalniach tez powoli stają się trudniejsze. Do niedawna jeśli tylko miałam możliwość zostawić w tym czasie Piotrka z mamą lub był w przedszkolu wyprawy z Tomkiem na szczepienie czy kontrole traktowałam niemalże jak relaks i wyrwanie się z domu. Spokojnie leżał w wózku lub zadowolony obserwował lampy i obrazki na ścianach. Te czasy już minęły. Tomek nie przepada za noszeniem na rękach, woli leżeć na podłodze na macie lub kocyku a w stojącym wózku jak wspomniałam zaczyna buczeć, więc w poczekalniach dwoję się i troję zapewniając odpowiednia porcję rozrywki jeśli czekanie się przedłuża. Niestety miał spora przerwę w spacerach ze względu na moje unieruchomienie no i chorobę brata. Smutno mi, że tak kisi się w domu lub jedynie śpi w wózku przed domem. Kiedy nie mogłam chodzić nie dawałam rady nawet wypchnąć wózka na taras.











9 komentarzy:

  1. Fajnie tak patrzeć na zgodne, kochajace sie rodzeństwo :) na pewno będą mieli w sobie oparcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, dodało mi się komentarz dwa razy ;)

      Usuń
  3. Lubię czytać Twojego bloga. Super masz dzieciaczki. Podaj mi proszę maila do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Menu Tomka jest imponujace :) Fajnie, ze taki samowystarczalny jest, moja panna taka towarzyska sie zrobila, ze 5 minut sam na sam z zabawkami to max, mam nadzieje, ze jak usiadzie i bedzie miala wiecej mozliwosci, bedzie potrafila zajac sie soba troche dluzej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie zdjęcie jest MEGA!
    Super, że tak mu apetyt dopisuje. Może jak już wprowadzisz gluten, to z czasem dodawaj kasze manne do zupki, u nas to się sprawdzało i po zupce było 3godziny do mleka. Ja dawałam stołową pełną łyżkę, ale to wiadomo- stopniowo dochodziłyśmy do takiej ilości. U nas z Elizą był szał na gerbera, niczego innego jeść nie chciała, a teraz marchewki w zupie nie tknie :)

    Lila z kolei przy pierwszym brokule prawie rzygnęła, potem lepiej nie było, a teraz się zajada... Czasami trafić za dziećmi jest ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On juz teraz dostaje manne w zupie, tak wlasnie gluten wprowadzalam. Brokuly - nie przejmuje sie, bo Piotrek papek nie tolerowal a teraz to jego ulubione warzywo.

      Usuń
  6. aż dziw, że Tomek ma takie menu, a Zosik ciągle tylko na cycu i raczej nieprędko się zapowiada na rozszerzanie diety.. Jestem na diecie bezmlecznej, mała ma azs, jest strasznie wysypana i właściwie nie wiadomo, czy to białko jej szkodzi czy co.. jestem załamana tym jak wygląda jej skóra..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomek jest na mm od 2 miesiecy i wtedy schemat rozszerzania diety jest inny. Mam nadzieje, ze Zosi sie poprawi.

      Usuń