poniedziałek, 24 marca 2014

Telefon zawsze dzwoni nie w porę a internet to must have

Od dawna, a zwłaszcza odkąd zostałam podwójną mamą jestem prześladowana przez otoczenie za to, że rzekomo nie odbieram telefonów za to smsuję, googluję, bloguje i facebookuję :-) Jak to może być?
Są to podłe oszczerstwa bo telefonu owszem często nie odbieram, ale zawsze oddzwaniam. Czasem kilka sekund po rozłączeniu się dzwoniącego, czasem kilka minut po, czasem kilkanaście ale oddzwaniam. A nie odbieram z tego prostego powodu, że mój telefon ma jakąś fabryczną wadę, która polega na tym, że w 80% przypadków dzwoni wtedy gdy odebrać go nie mogę! Nie noszę go przypiętego na pasku ze sobą, a dom mam duży trzypoziomowy i noszenie go ze sobą za każdym razem gdy się po nim przemieszczam jest niemożliwe. Dziwnym trafem zwykle gdy słyszę charakterystyczna melodyjkę to:

akurat prowadzę samochód - mam żelazną zasadę, ze wtedy nie odbieram NIGDY, nawet na słuchawkach. Wiem, że nie jestem rewelacyjnym kierowcą i staram się nie rozpraszać uwagi
akurat jestem w drodze z garażu do domu dźwigając pod górę fotelik z Tomkiem i zaganiając przed sobą Piotrka
akurat zaniosłam Tomka w foteliku do domu i pędzę z powrotem na dół do garażu by przynieść z samochodu zakupy czy resztę bagaży
akurat jestem w innym pomieszczeniu i nie zdążę dobiec
akurat jestem na spacerze i pcham wózek oraz dźwigam stertę innych rzeczy
akurat jestem poza domem i jest potwornie zimno i na samą myśl o zdjęciu rękawiczki by odebrać telefon robi mi się słabo (ach ten nowoczesny ekran dotykowy), więc wychodzę z założenia, że oddzwonię gdy dojdę do samochodu i się rozgrzeję
akurat zmieniam Tomkowi pieluszkę
akurat karmię Tomka zupką (bo gdy pije mleko jedna rękę mam wolną)
akurat pomagam Piotrkowi umyć się po malowaniu farbami i ogarniamy bajzel na stoliku
akurat stoję przy kasie z dziećmi i płacę za zakupy
akurat wróciłam z Tomkiem do domu po odwiezieniu Piotrka do przedszkola i wiem, że jeszcze 15 minut podrzemie, więc w tym czasie ekspresowo ogarniam dom i bardzo mi tego czasu szkoda
itede itepe
Jeśli ktoś ma pecha dzwonić z numeru prywatnego to ma pecha.
Znajomi i rodzina już wiedzą, że nie ma sensu dzwonić kilkakrotnie, bo zawsze oddzwonię, a jeśli jeszcze nie oddzwoniłam to znaczy, ze albo faktycznie ogarniam jakiś mega zamęt, albo śpię i nie słyszę telefonu i tak (czasem się zdarza).Długo trwało zanim nauczyłam tego moja mamę, która miała zwyczaj dzwonić kilka razy w odstępach wręcz minutowych, a mnie krew zalewała.
Pomiędzy 18.30 a 21.30 zazwyczaj telefon wyciszam w ogóle, bo to jest czas dla dzieci - kąpiele, czytanie przed snem, karmienie usypianie.
Internet i smsy to co innego. To robię w tzw międzyczasie. Kiedy jem, siedzę na podłodze i bawię się z dziećmi, według moich możliwości. Komunikacja ze światem w międzyczasie to mój główny kontakt z otoczeniem i nie wiem co bym zrobiła bez internetu. Serio.Z moją szwagierką praktycznie nie rozmawiamy przez telefon. Nie ma to sensu. Zawsze którejś z nas będzie w tle wyło lub marudziło któreś dziecko, a wieczorem nie mamy już siły. Piszemy do siebie dłuuuugie smsy usypiając maluchy. Ze znajomymi bezdzietnymi tak samo - w dzień pracują wiec nie mają czasu, wieczorem ja nie  mogę rozmawiać bo kąpie, czytam bajki, karmię , usypiam, a kiedy skończę już jest za późno.
Internet to moje okno na świat.


3 komentarze:

  1. To chyba każda mama tak ma, bo ja mam wrażenie, że do mnie to już tylko mąż i mama dzwonią, reszta boi się dzwonić, bo nie wiedzą czy akurat nie karmię/usypiam/przewijam Wojtka haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w czasie spacerow jedna teka pcham wozek, a w drugiej trzymam telefon i po fb buszuje :) Kiedys dzwonilam po ludziach,ale teraz Cati sie budzi jak gadam, wiec zaniechalam. Telefon mam wyciszony zawsze miedzy 20, a ranem, w dzien czesto tez, bo tano zapominam wlaczyc dzwiek. Nie zdarzylo mi sie, by ktos sie tego czepnal, poza moim tata

    OdpowiedzUsuń