sobota, 29 marca 2014

wilczy głód

Mam wrażenie, że mój starszy syn od operacji migdałków żyje po to by jeść. Bardzo mnie to cieszy. Przez kilka miesięcy miał bardzo kiepski apetyt i strasznie wychudł. Spodnie regulowane gumkami w pasie zapięte na ostatnie dziurki, a i tak na nim wiszą. Skóra i kości, blady, a do tego cienie pod oczami. Teraz nadrabia - i to jak nadrabia! Z początku nie nadążałam z dostarczaniem głodomorowi pożywienia, ponieważ z przyzwyczajenia przygotowywałam mu niewielkie porcje, takie jakie zjadał przed zabiegiem. A on domagał się drugiej, trzeciej i czwartej repety. Wsuwa jak odkurzacz. W domu je naprawdę ogromne śniadanie, w przedszkolu prosi o dokładki czym wprawia w zachwyt panią Kasię ze stołówki, która bardzo go lubi i martwiła się, że zmizerniał. Parę tygodni temu musiałam zachęcać go do zjedzenia choć odrobiny obiadu. Teraz sam waruje przy kuchence niecierpliwiąc się kiedy będzie gotowy. Nie chciał jeść kolacji - teraz jak najbardziej, bardzo chętnie i to kolację w stylu dużego talerza jajecznicy z pomidorami. Na spacery muszę zabierać cały plecak prowiantu. bo nawet jeśli wyjdziemy tuż po posiłku to mam gwarancję, że po przyjeździe na miejsce Piotrek od razu poprosi o coś do jedzenia. Niedawno na placu zabaw opędzlował całą wielką bagietkę z sałatą, salami i papryką, którą zabrałam z myślą, że zjemy ja na spółkę. Jeszcze niedawno na spacery nie brałam nic, bo o nic nie prosił, ewentualnie jakiegoś obwarzanka. Wieczorem planuje, co zje na śniadanie. Niech je na zdrowie i nabiera sił :-)

4 komentarze:

  1. Oby juz tak zostalo do konca :D
    Na zdrowie! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale, smacznego! Mój Jaś jest taki "żarty", ale tak gania i spala, że mnie to nie martwi :) A Piotruś nadrabia, pewnie organizm dochodzi do siebie i potrzebuje energii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i super, niech mu tak już zostanie :D choć żeby tym razem w drugą stronę nie poszedł i nie przytył nagle za dużo hehe :D

    OdpowiedzUsuń