wtorek, 25 marca 2014

wypalanie traw

Wczoraj kolejny raz wzywaliśmy straż pożarną z powodu wypalania traw. Taka wiosenna tradycja tam gdzie mieszkamy. Naprzeciwko mamy staw rybny, który zalewany jest dopiero w czerwcu. Naokoło dużo suchych traw, a za stawem las. Co chwilę ktoś coś wypala, a ogień wymyka się spod kontroli. Dosłownie co drugi dzień. Dobrze, że za domem na górce mamy sąsiadów i obok też. Pilnować musimy tylko jednej strony. Po ciemku wygląda to widowiskowo, wręcz bajecznie, ale przyprawia mnie o dreszcz przerażenia. Piotrek zawsze stoi przy drzwiach na taras z nosem przy szybie i podziwia strażaków, którzy czasem parkuję dosłownie naprzeciwko naszego domu. Boimy się też o przepompownię ścieków, która jest po drugiej stronie ulicy. Gdyby ogień ją uszkodził my mielibyśmy problem z nieczystościami. Naprawdę nie wiem co ludzie mają w głowach!

3 komentarze:

  1. Po co wlasciwie ludzie wypalaja te trawy? Nigdzie poza Polska sie z tym nie spotkalam...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie rozumiem po co się wypada te trawy? nie łatwiej skosić? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas podobna durna tradycja, co chwilę słyszę staż na sygnale :/

    OdpowiedzUsuń