niedziela, 18 maja 2014

chrzest, Lego, szalony Tomek i dylematy weekendowe

W sobotę odbył się chrzest Tomka. Cicho, spokojnie i kameralnie, w kaplicy akademickiej. Sam sakrament bez mszy i tylko rodzina. Polecam taką opcję. Po chrzcie przyjęcie u nas w domu, które o dziwo bardzo się udało. O dziwo bo był teść ii teściowa, którzy mieszkają razem ale od ponad 2 lat nie odzywają się do siebie, bo z teściową i szwagrem  jesteśmy jeszcze trochę na dystans po rodzinnej awanturze w Wielkanoc, a chrzestny miesiąc temu stracił ojca. Obawiałam się, że po obiedzie zrobi się drętwo i towarzystwo szybko się ulotni. Ku mojemu zdziwieniu spędziliśmy jednak naprawdę fajny dzień. Tomek był w świetnym humorze mimo, że bardzo mało spał, a Piotrek i Antek zgodnie się bawili. Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała. Cały dzień lało jak z cebra, więc nie mamy  ani jednego pamiątkowego zdjęcia przed kościołem.

Tomiś z chrzestnymi
 Tomiś w czapeczce - prezencie od dziadka z wycieczki do Chin
 Antek uczy Piotrka jak budować wodociąg

Dzisiaj byliśmy z Piotrkiem na szumnie reklamowanej największej w Polsce wystawie klocków Lego, która odbywa się w najbliższej nam galerii handlowej. Piotruś zadowolony, ja spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że będą to jakieś wielkie konstrukcje z klocków jak w Legolandzie, tymczasem było ich może ze trzy a poza tym w szklanych gablotkach umieszczono po prostu wszystko to co można zbudować z zestawów lego dostępnych na rynku. Też fajnie. Najbardziej podobał mi się zamek, rycerze i smoki oraz kolejka, Piotrek warował przy remizach i posterunkach policji.
Po południu Tomek zaskoczył nas i przeraził. Była u nas koleżanka. I to ona zrobiła to zdjęcia gdy leciałam na ratunek. Odwróciłyśmy się na chwilę. Tomiś leżał na plecach obok tego krzesła i nie mam pojęcia jak to zrobił, ale na pewno jest na to mały (7 miesięcy) i mam nadzieję, że prędko tego wyczynu nie powtórzy.


Po sobotnim spotkaniu rodzinnym mam duży dylemat odnośnie przyszłego weekendu ze względu na Tomka. Sytuacja wygląda następująco. W sobotę mój mąż idzie na imprezę z okazji 10-lecia studiów. Początek o 18.00. Cieszy się jak murzyn blaszką ;-) Przyjedzie jego kumpel, którego ostatnio widział ze 2 lata temu kiedy nas odwiedzili. Impreza będzie bez rodzin, ale jakiś czas temu powstał pomysł by przy okazji tego zjazdu  Romka zaprosić do nas z rodziną tzn żoną i dwiema córkami. Pomysł wydawał mi się przedni. Spędzimy razem sobotę, panowie pójdą potem na imprezę, ja z Olą zajmiemy się dziećmi i położymy je spać, a w niedzielę może gdzieś razem się wybierzemy. Oni dostaliby naszą sypialnię plus pokój gościnny, Tomek ma własny pokój, a my przespalibyśmy się u Piotrka – ja z Piotrkiem w łóżku, M na materacu. Mam jednak poważne wątpliwości czy to dobry pomysł, bo dotarło do mnie, że od 17 będę z moimi chłopcami de facto sama bez pomocy. Tomek w sobotę bardzo mało spał. Najpierw musieliśmy go obudzić ze zwyczajowej 3-4 godzinnej drzemki po godzinie by pojechać do kościoła, a po południu w domu był taki gwar i harmider, że nie mógł zasnąć, a kiedy już teściowej udało się go uśpić obudził się po półgodzinie. Na dole trwało biesiadowanie, a na poddaszu Piotrek z Antkiem bawili się w pokoju Piotrka i oczywiście hałasowali. Tomek zniósł to dobrze, ale fakt faktem teściowa się nim zajęła, położyła się z nim w sypialni, głaskała i tuliła byśmy my mogli zająć się gośćmi. Wieczorem zaś był tak zmęczony, że nie potrafił się wyciszyć, wymachiwał rękami na wszystkie strony, wiercił się, płakał i zasnął w końcu w naszym łóżku, a w nocy budził się dwa razy na mleko, bo z tego zmęczenia i nadmiaru wrażeń wieczorem nie zjadł tyle ile zwykle. Nie było tragedii, to normalne i spodziewałam się tego. Tylko jednak średnio to sobie wyobrażam gdybyśmy o 17 zostały same z Olą z czwórką dzieci. Tomek prawdopodobnie również mało spałby w dzień bo ruch, gwar, krzyki i piski dzieci, a nawet nie miałabym możliwości się z nim położyć – sypialnia i gościnny dla gości, a w pokoju Piotrka trwałaby pewnie zabawa. Jeszcze trudniej byłoby go wyciszyć na rękach siedząc obok jego łóżeczka. Wczoraj wieczorem M zajął się Piotrkiem gdy ja przez ponad 2 h usypiałam w sypialni Tomka. Za tydzień nie miałby kto się Piotrkiem w tym czasie zająć, bo Ola będzie miała na głowie dwójkę własnych dzieci.  No i wieczorem u nas już był spokój, a za tydzień będzie ruch i gwar. Chyba przestał podobać mi się ten pomysł. Takie wizyty jak najbardziej ale wtedy gdy M jest w domu, zwłaszcza wieczorem i może mi pomóc, a nie gdy zostanę sama ze wszystkim. Obawiam się, że wiele czasu z Ola bym i tak nie spędziła, bo większa część wieczora usiłowałabym wyciszyć Tomka i opanować Piotrka, a ona byłaby sama. No i jednak zmęczona  byłam trochę wczoraj i chciałabym trochę odpocząć w przyszły weekend, bo za dwa tygodnie kolejna impreza i ruch – urodziny Piotrka.  Dużo przygotowań. Chyba jednak wolę w sobotę iść z M i dziećmi na piknik rodzinny z pracy M, a potem wrócić z chłopcami do domu, spokojnie położyć ich spać i wyłożyć się w łóżku z książką niż opanowywać dzieci i jednocześnie zajmować się gośćmi przez większą część popołudnia i wieczoru.
I jeszcze kilka fotek z wystawy Lego



6 komentarzy:

  1. jeśli już zaprosiliście ich to trochę dziwnie domawiać.. ja bym się, źle poczuła. owszem w każdej chwili można odmówić (np. choroba, ale to jest niezależne od nas i nie do przewidzenia), ale nie lepiej było się wcześniej zastanowić, że nie dacie rady.... a poza tym wiem, Ty najlepiej znasz Tomka, ale sama stwierdziłaś, że zaskakująco Tomek było w dobrym humorze mimo iż mało spał w tą sobotę, więc w najbliższa też taki może być, choć owszem może być odwrotnie, ale myślę, że koleżanka jak najbardziej zrozumie, gdyż sama ma dzieci... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jeszcze nie zaprosiliśmy. To była na razie luźno rzucona myśl ze 2 miesiące temu gdy ruszyły zapisy na zjazd i miałyśmy się z Olą dopiero dogadywać w tygodniu poprzedzającym jak stoimy z planami, wiec nie ma problemu. Nawet nie wiem czy ona może.
      Tomek owszem mial dobry humor w dzień, bo zajmowały się nim babcie, ciocie, a teściowa 1.5 h siedziala z nim w sypialni po poludniu i wyciszała. Wieczorem zaś było ciezko. Od 20 do 22.20 leżałam z nim w łożku, bo nie byl w stanie usnać, kwiercił się przy jedzeniu a kiedy tylko próbowałam wyjsc rozpaclziwie płakał. Odreagowywał. Maż w tym czasie dał Piotrkowi kolację, pobawił sie z nim, wykąpał, poczytał i polożył spać, bo Piotrek też byl podekscytowany i rozemocjonowany. W domu było już wtedy cicho i spokojnie, a Tomek i tak nie mógł się wyciszyć. Jak nasi panowi pojadą na zjazd nie będe miala miala takiej możliwosci. Oznaczałoby to zostawienie Oli samej sobie z jej dwójką dzieic i Piotrkiem, którego bardzo ciezko zagonić wieczorem z podwórka do domu i który po intensywnym dniu wieczorem zwykle bardzo wariuje. W domu bedzie ruch i gwar. Jak byliśmy na majówce na wsi to przerabialam taką opcję i było ciezko, tylko wtedy też był mój mąż, ciocie i wujek. Po prostu nie rozdwoję się, a nie zostawię Oli samej z trójką dzieci przecież. Na dodatek dziewczynki mogą sie na dłuższą mtetę u ans nudzić. Nie mamy ządnych lalek ani innych dziewczynskich akcesorió, a Piotrek preferuje typowo chłopiece zabawy. Myślę, że zaproponujemy takie spotkanie rodzinne w innym terminie, gdy będą nam towarzyszyć mężowie. Serio boję się, że bez nich z czwórką dzieci w domu wyjdzie z tego męcząca porażka.

      Usuń
    2. A ja tam bardzo dobrze Cię rozumiem. To żadna przyjemność zaprosić gości, którymi potem nie jesteś w stanie się nawet zająć. Lepiej tak jak piszesz wybrać termin, który wszystkim Wam będzie pasował.

      Usuń
    3. Jak nie zaprosiliście to dla mnie nie ma problemu :) Mówiłam o sytuacji jak już powiedzieliście. I też Cię rozumiem, tylko bardziej chciałam zwrócić uwagę, aby najpierw się zastanowić (bo myślałam, że już zaprosiliście) a nie zapraszać i potem się martwić. Może faktycznie aż za mocno nadinterpretowałam. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Mój Kuba też ok 7-go miesiąca stanął przy krześle, potem stawał w łóżeczku(od razu je obniżyłam na sam dół) i przy meblach a chodzić zaczął około roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja tam dobrze Cię rozumiem. Może dziwna jestem, ale odkąd mam dzieci, zawsze kierowałam się Ich i swoim dobrem, a nie tym, co wypada itd. Tym bardziej jeśli Ich nie zaprosiliście, to już luzik totalny :) Jeśli Tomek ma takie problemy z usypianiem, to każde takie wydarzenie będzie powodowało rozregulowanie, sama unikałabym pewnie tego jak ognia, bo nie jestem masochistką :) Wiadomo- chrzest, urodziny brata, to co innego.
    Opcja z samym sakramentem bardzo mi się podoba- do przetestowania przy trzecim :)

    OdpowiedzUsuń