sobota, 10 maja 2014

sobota - super dzień mimo fatalnego początku

Sobota super, choć nie zapowiadała się. Mój mąż miał cały dzień do wieczora być w pracy, a ja z dziećmi i najpierw zaliczyliśmy trudne przedpołudnie. W weekendy zawsze staramy się poprzedniego wieczoru przygotować wszystko na wspólny spacer. Rozchodzi się o to, że Tomek pierwszą drzemkę rozpoczyna między 9 a 10 i trwa ona 3-4h. Nie bardzo da się przetrzymać go dłużej, on naprawdę potrzebuje dłuższego odpoczynku około 3h po wstaniu, a budzi się między 6 a 7. Najsensowniej jest więc nakarmić go mlekiem i wyruszyć w drogę właśnie  wtedy. Wówczas przez dłuższy czas w wózku będzie może nie spał, ale przynajmniej spokojnie podrzemywał. Jeśli zaśnie w domu to oczywiście jeżeli jest jakaś absolutna potrzeba typu wizyta u lekarza to mogę go wybudzić po godzinie, ale wiąże się to z wielkim wnerwem i histerią. W weekendy ciężko nam się zwlec z łóżka i zwykle polegujemy z dziećmi no i nagle zostaje mało czasu by zebrać się na spacer z dwójką. Jeżeli Tom zaśnie to wtedy jedno z nas z nim zostaje, a drugie jedzie gdzieś z Piotrkiem, albo po prostu Piotrek bawi się przed domem, a na spacer wybieramy się dopiero po południu. Lepiej jednak jest jechać rano, bo popołudniowa drzemka Tomka jest krótka i znacznie bardziej trzeba kombinować i go zabawiać by się nie denerwował kosztem. Poprzedniego wieczoru pakuję więc plecak z termosem, mlekiem, jakimiś słoiczkami, niemowlęcymi zabawkami, przygotowuję prowiant dla Piotrka, który jak już kiedyś wspominałam po operacji migdałków ma wilczy apetyt i na spacery zabieram dla niego konkretne kanapki, pakuję kurtki i znoszę to wszystko do garażu. To tyle tytułem wstępu.

W tę sobotę nic rano nie układało się jak trzeba . Mimo najszczerszych chęci nie byłam w stanie zwlec się z łózka gdy M pojechał już do pracy. Oddałabym wszystko za kilka minut półdrzemki. Puściłam Piotrkowi bajki, Tomkowi poznosiłam do naszego łóżka zabawki i drzemałam prawie do 9. Moja wina moja wina. Byłam padnięta. Potem ubieranie, śniadanie i już już mieliśmy zbierać się na spacer gdy bardzo śpiącego jużTomka rozbolał brzuch, trzeba było go masować i już prawie odpuściłam myśl o wyjeździe przed drzemką, a jednocześnie zniecierpliwiony i znudzony Piotrek zaczął domagać się przynajmniej wyjścia przed dom, bo pogoda była przepiękna. Niestety nie mogłam na to pozwolić bo masowałam Tomka i miałam zamiar go usypiać. Piotrek nie może jeszcze przebywać sam na podwórku. Działka jest nieogrodzona, ścieżka w dół jest stroma i choć jest rozsądnym chłopcem to jest jednak małe dziecko, któremu może coś niezbyt mądrego wpaść do głowy z czystej ciekawości. Na przykład zjechać w dół na rowerze.  Poza tym jest bardzo samodzielny i ogólnie przechodzi etap "ja sam" i często wydaje mu się, że jest w stanie coś zrobić podczas gdy potrzebuje jeszcze pomocy, a o nią nie poprosi i bywa, że kończy się to nieciekawie. Będąc w domu widzę tylko część podwórka i nie mogę szybko zareagować, bo trzeba zbiec po schodach. Piotrek więc nigdy nie zostaje na podwórku sam. Jak się domyślacie nie był zachwycony, że ma być w domu aż brat nie zaśnie i wcale mu się nie dziwie, zresztą to była moja wina, że tak późno było śniadanie. Jeden płacze, drugi marudzi. No różowo nie było i zaczęłam marzyć by nadszedł już wieczór. Postanowiłam jednak zapakować Tomka do samochodu mimo ogromnego płaczu ze zmęczenia i chyba dobrze zrobiłam, bo w samochodzie zasnął i chociaż w wózku spał niewiele to wystarczająco długo by wytrzymać w miarę dobrym nastroju do 15. W międzyczasie zadzwonił M, że jednak nie musi całego dnia koczować w pracy i dołączył do nas w Parku Jordana,oraz sąsiedzi informując, że zmieniły im się plany i jednak są wolni, więc zaprosiłam ich na popołudnie. Mimo trudnego początku dzień był więc bardzo fajny.
Rowerzysta w damskim kasku, znaczy moim lila róż. Stary jest za mały.
Akrobacje na placu zabaw.
Po południu kiedy przyszli sąsiedzi Piotrek porwał naszą hulajnogę dla dorosłych i świetnie sobie radził z opuszczoną kierownicą, nie widzę więc potrzeby kupowania dziecięcej.
Później Piotrek razem z Wiktorem budowali z resztek kostki brukowej. Przy okazji wykonali kilkanaście kursów po schodach na poddasze do pokoju Piotrka za każdym razem przynosząc po resoraku. Nawet chcieliśmy im pomóc albo zaproponować jakąś torbę, ale nie wyglądali na nieszczęśliwych, wręcz przeciwnie a jak wiadomo ruch to zdrowie :-)

Ostatecznie powstał taki oto parking
A Tomek? Tomka w ogóle nie było. Zazwyczaj drugą drzemkę ma krótką, ale tym razem ominęła go główna długa, więc jak położyłam go o 16 po powrocie tak musiałam go budzić przed 20 kiedy sąsiedzi już wyszli. Mało to było rozsądne z mojej strony i normalnie próbowałabym go rozbudzić najpóźniej przed 19 żeby zdążył się znów zmęczyć do 21, ale dzisiaj postanowiłam iść na żywioł. Tak fajnie nam się siedziało z sąsiadami przy piwku patrząc na zajętych zabawą chłopców, że celebrowałam ten moment. Tomek ostatecznie poszedł wiec sprać gruuuubo po 22. Ciekawe czy przełoży się to na dłuższy sen jutro.

13 komentarzy:

  1. Ile Piotrek ma samochodow??? :))) Spiace 4 godziny ciagiem dziecko jest czyms poza moimi wyobrazeniami, zwlaszcza w dzien. Ile w sumie godzin na dobe Tomek spi? Cati czasem dociagnie do 13, standard to 12 (noc 10 plus 2-3 godziny rozbite na trzy roznej dlugosci drzemki w dzien)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obaj moi chlopcy maja duza potrzebe snu przynajmniej do pewnego wieku. Tomek spi ok. 10 h w nocy ciegiem lub (rzadko) z jedna pobudka oraz 4-5 w dzien (zazwyczaj jedna drzemka 3-4h i druga godzinna), z tym ze tak jest w domu a na spacerach rozbija to spanie na krotsze plytsze drzemki, dlatego jesli spacer jest dlugi to w domu po poludniu spi dluzej lub wczesniej idzie spac na noc.
      Samochody? Cale tony i wiekszosc znajomych chlopcow tak ma. moja mama kupuje mu te resoraki nalogowo. Co gorsza on wszystkie pamieta i nie daj boze zeby ktorys sie zgubil.

      Usuń
    2. A jak sie resorak zdubluje, to jest fajnie, czy nuuuda? ;) U mnie obie panny od poczatku z tych mniej spiacych ;)

      Usuń
    3. wow, super sprawa z tymi drzemkami... rozmarzyłam się :)

      Usuń
    4. Kiiki jeszcze się nam nie zdarzył zdublowany resorak :-)

      Usuń
  2. zazdroszczę takiego spania Tomka, Zosia bardzo mało śpi w dzień, godzinna drzemka to rarytas.. a w nocy 3 pobudki na cycka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eliza też mi tak spała jak Tomek, tyle, że Ona potrafiła mieć dwie drzemki po ponad 3godziny... No a potem często gęsto bujaliśmy się z Nią do 22-giej i dłużej. Nasza wina, bo trzeba Ją było właśnie wybudzać.
    I dlatego, mimo, że cieszy mnie posiadania takiego malucha, to jednak czekam, aż Lila podrośnie na tyle, żeby nie myśleć o drzemkach, karmieniach, tylko podejmujesz decyzję i jedziesz :) Brakuje mi tego!
    A tego dni, kiedy jednak wszystko kończy się dobrze, lubię najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. To jest jednak bardzo wygodne gdy dziecko nie śpi w dzień i trudno mi się z powrotem przestawić.

      Usuń
    2. Teraz jest jeszcze ok, bo niemowle moze w wozku pospac, czy w foteliku samochodowym. Mnie najbardziej przeszkadzala potrzeba drzemki Camilli, gdy ta 2-3 lata miala, bo u niej w rachube wchodzilp tylko spanie w domu wiec wolne dni byly na dwie czesci podzielone i zawsze na wszystko bylo malo czasu.

      Usuń
    3. U nas wózek to średnio. Piotrek tyle samo spał w łóżeczku i w wózku. Czy był w domu czy na spacerze drzemki miał o tych samych porach i w zasadzie trwające tyle samo. A Tomek w wózku drzemie i tylko gdy jedzie.... Te drzemki 2-3 latka to faktycznie uciążliwe, męczyło mnie branie wózka parasolki na dłuższe spacery tylko po to by położyć Piotrka.

      Usuń
    4. Camilla w terenie jako 2-3 latka w zyciu by nie zasnela, byla zmeczona, potykala sie o wlasne nogi, ale spac nie chciala. Padala po powrocie do domu, kilka godzin pozniej niz normalnie i potem byly cyrki z wieczornym pojsciem spac

      Usuń
  4. U nas z drzemkami jest różnie. MB śpi bardzo mało. Są to dwie drzemki po ok godzinę. Na spacerze śpi dłużej ale dla mnie to gorzej, bo w domu mam nic nie zrobione. Chodzi spać około 22 godz. i niestety co dwie godziny mnie budzi, bo chce jeść. Czasami ta pierwsza przerwa bez jedzenia trwa ok 4 godz. Budzi się między 7 a 8 rano. Coraz częściej zdarza się, że od 6 godz płacze co pół godziny i muszę do niego wstawać. Bardzo jestem przez to niewyspana a w dzień zmęczona i mam mało czasu dla Migotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "To mam po mamie", moja corka tez co 2 godziny na jedzenie mnie budzi, wiec zdecydowalam sie na spanie razem - nie rozbudzam sie za kazdym razem, tylko w polsnie karmie koe muszac wstawac z lozka, dzieki teku sie wysypiam. Polecam ten sposob, wyspany czlowiek zupelnie inaczej funkcjonuje

      Usuń