środa, 14 maja 2014

Tomiś 7 miesięcy

7 miesięcy to brzmi dumnie, nieprawdaż?

To był dobry miesiąc. Tomek waży 8 kg, wagowo i wzrostowo jest na 25 centylu. Zaokrąglił się na buzi i zrobił się pucaty. Oczka ma szaro-niebieskie, identyczne jak moje, z ciemną obwódką. Wygląda ja elfik-bławatek. Jest prześmieszny i przekochany. Śmieje się na cały głoś i ciągle rozmawia ze wszystkim lub sam ze sobą. Uwielbia bawić się swoim językiem. Potrafi prawie dotknąć nim własnego nosa - no problemów z wędzidełkiem na pewno nie ma :-) Przyszyła chrzestna nauczyła go świetnej zabawy polegającej na wytrącaniu mi łyżeczki z ręki podczas karmienia. Czynność ta stanowi wiec prawdziwe wyzwanie, a czasem gdy się rozochoci zmuszona jestem na chwilę mu te rączki przytrzymać by coś zjadł. Kiedy uda mu się strącić papkę piszczy ze śmiechu małpiszon mały.
W tym miesiącu odwiedziliśmy neurologa. Kilka tygodni temu zauważyłam, że mały często wygina się w kierunku lewej rączki w literke "c" patrząc w prawą stronę. Z początku sądziłam, że szukam dziury w całym, zwłaszcza, że po neurologicznych przejściach z Piotrkiem dobrze wiem jak nosić niemowlę i bardzo zwracałam uwagę by zabawki miał pokazywane raz z jednej raz z drugiej strony, karmiłam go raz na jednej raz na drugiej ręce i generalnie uważałam. Podczas majówki kuzynki jednak też zwróciły na to uwagę. Jest lekka asymetria, na szczęście niestała, tzn. Tomek ma prawidłowy zakres ruchów, nie ma przykurczy i nie układa się w tę stronę zawsze, ale jednak mając do wyboru prawa i lewą stronę zazwyczaj wybiera lewą. Neurolog uspokoiła mnie, że nie jest to nic poważnego i często pojawia się gdy dziecko zbiera się do siadania, zwłaszcza kolejne dzieci, które mamy noszą jedną ręka drugą wykonując coś przy rodzeństwie. No ja często nosiłam Tomka jedną ręka właśnie na biodrze odkąd zaczął się trzymać sztywno, a w drugiej coś trzymałam, albo robiłam coś z Piotrkiem. Lekarka kazała nam na 2-3 miesiące ustawić łóżeczko centralnie pod oknem tak by Tomek budząc się miał światło po lewej stronie i do niego się obracał, mamy starać się podchodzić do niego i mówić tylko z lewej strony i tam układać interesujące rzeczy zamiast raz z jednej raz z drugiej oraz nosić w specjalny sposób - przodem do świata na skos, oparty plecami o nas odpowiednio stabilizując dłońmi jego kończyny tak by podczas noszenia był wygięty w tę drugą mniej lubianą stronę. Za miesiąc kontrola.
Ciągle usiłuje usiąść z leżenia na plecach i obstawiam, że wkrótce mu się uda. Posadzony prawie siedzi, ale nie sadzam go rzecz jasna na siłę. Dalej foch na leżenie na brzuchu, chyba ten typ tak ma. Odkrył własne stopy i uwielbia się nimi bawić, wkładać je do buzi i ściągać w ten sposób skarpetki. Kolejną fascynującą zabawą jest bębnienie łapkami o co się da. Oraz wszystko co szeleści. Nadal uwielbia swoja karuzelkę nad łóżeczkiem. Musieliśmy obniżyć materac bo chwytał za zwierzątka zatrzymując ją i podciągał się do siadania.
Z nowości jedzeniowych Tomiś w tym miesiącu zaczął jadać żółtko oraz kaszę wieczorem. Nauczył się też jeść samodzielnie chrupki kukurydziane, a czasem dostaje kromkę chleba. Śpi super, choć od półtora tygodnia znów budzi się raz w nocy na jedzenie. Czasem około 1, czasem nad ranem. Wolę tę pierwszą opcję, bo wtedy zjada i natychmiast odpływa, a nad ranem gdy robi się już jasno to nawet jeśli wezmę go do nas do łóżka często po wypiciu mleka robi się całkowicie przytomny. Przynoszę mu wtedy jakieś w miarę niegrzechoczące i nieszeleszczące zabawki i drzemię gdy on leży między nami, bo owszem zajmie się pół godziny sam sobą, ale gada do siebie jak najęty i spać się nie da. Nie wiem czemu się budzi skoro zjada dość solidną porcję kaszki na kolację, a wcześniej porządny obiad. Choćbym chciała on więcej nie zje. 
Najbardziej ciesze się, że  unormowała się nieco kwestia spacerów w wózku. Owszem Tomek nadal jest i chyba pozostanie typem, który w wózku śpi płytko i czujnie. Wózek musi być w ruchu inaczej budzi się po góra 10 minutach. Przyzwyczaiłam się, że jest pod tym względem przeciwieństwem brata, który w wózku w porze drzemki spał praktycznie tak samo długo co w łóżku. Najważniejsze, że przestał tak ostro protestować przeciwko wózkowi jako takiemu i można z nim wyjść na dłuższy spacer, zaczął też jeść zupki w wózku. Może mniej niż w domu, ale nie ma już protestu od razu na wstępie. Powoli zaczyna akceptować nosidło. Na razie nie ma mowy o dłuższym noszeniu, ale chwile przed domem wytrzyma, a wcześniej płakał cały czas. Teraz się przytula i rozgląda. Próbowałam wykonywać z nim prace domowe, ale jednak nie daję rady. Jest za ciężki i zawadza, ale to przydatna opcja gdy pilnuję ba podwórku starszaka. 
Cały czas gmera rączkami, dotyka wszystkiego, bada. Na spacerach też rączki musza być czymś zajęte. Ślini się potwornie, nie nadążam ze zmienianiem chusteczek na szyi. Co do zębów to ciężko powiedzieć czy je ma czy nie. Oficjalnie nie posiada żadnego zęba w całości, w praktyce dość sporo mu z dziąseł wystaje. Kawałek dolnej jedynki oraz kawałek górnej jedynki i dwójki. Tak śmiesznie ząbkuje - nie ząb po zębie tylko wszystko na raz i po kawałku. Znosi to dość dobrze. Gryzie gryzaki, ale wili własną pięść.
Aha, bardzo lubi podróżować tramwajem. Pod warunkiem, że nie stoi na przystanku i nie ma tłoku tak by widział wszystko przez szybę w drzwiach. Lepiej znosi też fotelik samochodowy odkąd demontuję czasem daszek i może podczas jazdy patrzeć przez okno.
Jest absolutnie idealny, takie mały debeściak jak mawia chrzestna.





 Z chrzestną


9 komentarzy:

  1. Fajny z niego bobasek, a pierwsze zdjęcie jest genialne - tylko wywołać i w ramkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno już nie pisałam, bo czasu brak, ale czytam regularnie:) A teraz nasunęła mi się taka sprawa: a jak z obrotami - w prawo, w lewo? Obraca sie? Bo może Tomek się przemoże i odfoszuje się na leżenie na brzuchu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obraca sie, ale nie lubi. W obie strony się obraca.

      Usuń
  3. Miałam właśnie napisać, jak zobaczyłam fotkę, że taki pyzol się z Niego zrobił :) Fajniutki jest! Lila też miała takie szaroniebieskie oczy, ale niestety- zmieniły Jej się na piwne.
    Co do neurologa, to z noszeniem widzę mieliśmy podobne zalecenia. U nas było podejrzenie wzmożonego napięcia, bo pediatra upierał się, że ono jest, a neurolog- że go nie ma...

    Noce z pobudką na mleko też znam, i tak jak piszesz- jeśli zdarza się taka pobudka w środku nocy, to pół biedy, gorzej, kiedy dziecko źle zinterpretuje fakt, że za oknem jasno, bo to przecież nie oznacza, że pora wstawać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejne idealne dziecko, powiadasz? ;) Super, ze tak fajnie Wam z Tomisiem, niech bedzie bezproblemowo jak najdluzej. Puciaty sie faktycznie zrobil :) Jak Ty mu zupke na spacerach podajesz - na zimno, czy w jakims termosie nosisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podgrzewam w mikrofalówce przed wyjściem dłużej niż zwykle, owijam w kocyk i jest letnia albo wkładam do takiego otulacza ze styropianu.

      Usuń
    2. O, mikrofalowka to dla mnie kolejny z kontrowersyjnych tematow. Staram sie jej jak najrzadziej uzywac, bo jakos mam obawy, ze nie jest obojetna dla podgrzewanych w niej pokarmow, a co za tym idzie dla tych, co te pokarmu spozyja. Cati nie podgrzewam w mikrofali nic.

      Usuń
    3. Wkurzało mnie podgrzewanie w kąpieli wodnej, bo Tomek budzi się i teraz zaraz jest głodny, jak musi czekać to wpada w histerię i kończy się na tym, ze zamiast zupy jest mleko by go ukoić a nie o to chodzi. W mikrofali słoiczek podgrzewam 20 sek, mieszam i już.Zdania są podzielone ;-)

      Usuń
    4. Jak Cati sie drze, to chrupka lub kawalek bulki w lape dostaje jako przystawke ;)

      Usuń