sobota, 14 czerwca 2014

8 miesięcy


8 miesiąc życia Tomka niestety nie był tak przyjemny jak poprzedni.
Kończymy zapalenie oskrzeli. Płacz Młodego podczas inhalacji, wyrywanie się przy odsysaniu kataru, płacz przy podawaniu leków. Koszmar. Dwa tygodnie wcześniej zaś przeszliśmy epizod bolesnego ząbkowania, którego efektów nie widać w ogóle
Tomek jeśli tylko nic mu nie dolega jest dzieckiem idealnym. Spokojny, potrafi się długo sobą zająć, polubił jeżdżenie w wózku (choć nadal bardzo płytko i krótko w nim śpi). Siedzi już dość stabilnie, więc nareszcie mogę posadzić go na kocu przed domem, a nie nosić na rekach cały czas, niemniej jednak zawsze jestem tuż obok bo zdażają mu się gibnięcia. Nie boi się obcych. Nie reaguje na nich entuzjastycznie, ale nie płacze. Pozwala wziąć się na ręce o ile mama, tata lub babcia są w pobliżu. Jeżeli ma z nami kontakt wzrokowy wszystko jest w porządku. Bardzo dobrze śpi jeśli nie bolą go dziąsła lub nie ma kataru. Wtedy pojawiają się problemy z drzemkami dziennymi ale noc o dziwo nawet podczas ząbkowania czy choroby przesypia całą. Zrobił się wybredny w temacie jedzenia. Jednego dnia zupka mu podejdzie, innego dnia ta sama już nie. Generalnie aktualnie gustuje w żółtku i w te dni gdy dodaję mu go do zupki obiad zjada znacznie chętniej. Dziś spróbował jogurtu. Był zdziwiony, ale trochę zjadł.
Tomiś ma naturę obserwatora i jest niesamowicie ciekawski. Szczerze to nie przypominam sobie by Piotrek w jego wieku był aż tak ciekawy świata. Kiedy oglądam filmiki z Piotrusiem w tym okresie wydaje mi się bardziej ociężały i flegmatyczny w porównaniu do Tomka. Tomek non stop coś bada. Ciągle musi mieć coś w rączkach, coś dotykać, obracać, manipulować, w coś uderzać lub bębnić. Kiedy już żywcem nie ma nic w zasięgu łapek analizuje własne ubranie. Przestałyśmy z babcią nosić jakiekolwiek ozdoby na szyi, bo w sekundę je szarpał i bałyśmy się, że rozerwie i nieopatrznie połknie jakieś drobne elementy. Okulary są w wielkim niebezpieczeństwie. Uwielbia również ciągnąć nas za włosy i szczypać w nosy.
Ulubioną "zabawką" jest starszy brat. Poza tym Tomek lubi przeplatankę z Ikei po Piotrku (te druciki na stelażu z ponawlekanymi klockami), sorter bez wieczka, do którego wrzuca klocki i książeczki z serii "obrazki dla malucha:. Najnowszą fascynacją jest prysznic i wspólne kąpiele z bratem. Wkładam do wanny siedzisko-foczkę (w wannie jeszcze boję się go sadzać) i polewam ich obu prysznicem. Próbuje łapać wstążki wody, chlapie na wszystkie strony i jest przeszczęśliwy. Kolejna zabawka aktualnie na topie to lusterka. Ma taki trójkąt zawieszkę, którego jednym bokiem jest lusterko i dotąd go obraca w rączkach, aż znajdzie lusterko, a potem się w nim przegląda i piszczy ze śmiechu. Nauczył się robić banki ze śliny i eksperymentuje z "grrr", "wrrr" oraz dolną wargą - zakłada ją na górną i dmucha sobie na nos. Prycha i zawzięcie eksperymentuje z językiem - coś czego Piotrek tez za bardzo nie robił. Odkąd dobrze siedzi powoli podaje mu w domu picie z kubeczka Doidy i zaczyna załapywać o co chodzi. Popełniłam przy Piotrku błąd, że za długo podawałam mu picie w butelce, a potem w rozmaitych niekapkach, na pewno pogłębiło to jego problemy z aparatem mowy, tym razem chcę tego uniknąć, bo widzę, że zwyczajnie nie doceniałam umiejętności starszego dziecka. Mam nadzieję, ze uda się z czasem wdrożyć system - Doidy lub zwykły kubek w domu, bidom z rurką poza domem.
Znowu zaczął obracać się na brzuszek i próbuje pełzać tudzież raczkować. Dźwiga tyłek do góry, ale ręce jeszcze słabe, zwłaszcza z powodu choroby, więc nie udaje mu się stanąć na czworaka. Zamiast tego ryje nosem po podłodze i zostawia wszędzie strużki śliny jak ślimak. Ślini się przeokropnie, nie nadążam ze zmienianiem chusteczek-śliniaczków, a zęby to nadal malutkie kawałeczki kilku wystające z dziąseł i tyle. To, że nie daje rady raczkować ani sam jeszcze nie siada nie przeszkadza mu usilnie piąć się do góry. Widzę, że obaj moi synowie rozwijają się na opak i nie po kolei :-) Piotruś był taki sam. Stawał przy meblach zanim sam usiadł. Nie jest to zbyt dobre, ale obaj są uparci pod tym względem. Tomek posadzony u kogoś na kolanach momentalnie obraca się i chwyta czego się da by stanąć na nogi. Trzy razy udało mu się to w łóżeczku na krótka chwilę. Trochę mnie to przeraża, bo równowagi nie ma za grosz. Staram się nigdy nie kłaść go w pobliżu mebli, o które mógłby się chwycić i nie spuszczam go z oczu by nie rozbił sobie łepetyny.














13 komentarzy:

  1. Rośnie chłopak jak na drożdżach :)
    Do puki będzie wstawał sam to sobie krzywdy nie zrobi, ważna jest asekuracji ale znając chłopców to nie zwracają czasem uwagi na potluczenia byle osiągnąć to co chcą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam sie, czy jest sens kupowania kubka doidy - Cati juz pare razy napila sie podczas kapieli wody ze zwyklego plastikowego kubka z Ikei, sama z siebie, mechanizm zna, teraz tylko oblewanie sie trzeba wyeliminowac. Tak jak Ty, z Camilla rozne umiejetnosci zaczynalam duzo pozniej cwiczyc niz teraz.
    To stawanie mnie zadziwia, u nas jest tylko sporadyczne odbijanie sie od moich nog, gdy ja pionowo na kolanach trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to, ze akurat mialam w domu Doidy po Piotrku pewnie tez bym poprzestala na zwyklym kubku ;-)

      Usuń
  3. Ja mam po starszym Lovi 360 tez swietnie sie psrawdzil , choc Piter na razie nie kuma.
    Z tym raczkowaniem to smiesznie bo u nas natomiast rece silniejsze niz nogi i Pite podnosi sie maksymalnie na rekach a pupa mu opada hehe zostajemy poki co przy pelzaniu wszedzie. No i Piter nie siada i nie siedzi, ale chyba jak brat wpeirw zacznie raczkowac potem usiadzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociesznie musi to wygladac ;-)
      Mialam ten Lovi 360 ale teraz w przedszkolu logopedka twierdzi, ze mechanizm ssania przy tym kubku jest praktycznie taki sam jak przy niekapku czyli zly z punktu widzenia rozwoju aparatu mowy, ze to zwykly chwyt marketingowy. Mowi ze najlepiej kubek zwykly lub rurka. Nie wiem na ile ma racje ale sprobuje.

      Usuń
  4. Cati wykonala dzis pozycje jak do robienia pompek - prosta jak struna, oparta na wyprostowanych rekach i palcach stop :))) Szkoda, zezdjecia nie zdaxylam zrobic :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie za wcześnie na wstawanie, ale widzę, że Twoi chłopcy opracowali sobie swoją kolejność nowych umiejętności. U nas żółtko nie spotkało się z takim entuzjazmem, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to napis na łóżeczku i dla kogo ? Śliczne zdjęcia. :) fel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, ze nie mamy żadnych wygodnych foteliki w domu, same krzesła i w miarę jak Tomek robił się coraz cięższy karmienie go przed drzemką było coraz bardziej niewygodne, więc pożyczyłam leżak od teściowej, ale on się bardzo wychyla do tyłu i ostrym końce robi dziury w tynku. Ciągle o tym zapominaliśmy i my i babcie, mąż kilka razy szpachlował, a jak leżak stoi bardziej na środku pokoju to wygląda to dziwnie i każdy ma odruch by przysunąć, stąd ta kartka.

      Usuń
    2. A Tomek sie tej kartki nie czepia? Cati by ja pewnie zjadla :))))

      Usuń
    3. no właśnie zaczyna się czepiać, czas przewiesicć na ścianę ;-)

      Usuń
  7. Fajny chłopaczek z Tomka :) I śliczne ma oczy :)) Wstawanie u tak małego dziecka doprowadziłoby mnie chyba do zawału serca, faktycznie musisz mieć oczy dookoła głowy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodziak z Niego. Współczuję i zapalenia oskrzeli i ząbkowania. Lila inhalacje robi bez problemu, ale ząbkowanie w Jej przypadku to był koszmar. I stwierdzam, podobnie jak Ty, że Lilka jest zdecydowanie bardziej ciekawa wszystkiego niż Eliza w Jej wieku. Może to taka prawidłowość? Może to fakt posiadania starszego rodzeństwa potęguję ciekawość wszystkiego dookoła?

    OdpowiedzUsuń