środa, 4 czerwca 2014

drugie dziecko - czy zdecydowałabym się gdybym mogła cofnąć czas


Czy zdecydowałabym się na drugie dziecko wiedząc, widząc i czując to co teraz? Czy zdecydowałabym się na nie w tym momencie naszego życia z taką a nie inną różnicą wieku między naszymi synami?

Nie miałam pojęcia jak będzie. Nie wiem co to znaczy mieć rodzeństwo. Mój mąż też nie wie jak to jest mieć brata, który nie jest dużo starszy. To był z wielu względów skok na główkę do pustego basenu. Myślę, że nawet bardziej niż decyzja o pierwszym. Wiedziałam, że dość mocno skomplikuje się nasze życie, że wpłynie to na moją ścieżkę zawodową, że czeka nas długi czas zaciskania pasa. Przede wszystkim bałam się, jak sobie poradzę i czy dam radę poświęcić dzieciom tyle uwagi ile potrzebują. Bardzo się bałam. Chyba nawet bardziej niż przyznawałam się przed samą sobą, a na pewno bardziej niż opisywałam tu. Bardzo jednak chcieliśmy by Piotrek miał rodzeństwo i baliśmy się ryzykować, ze moje Hashimoto + wiek pokrzyżują nam plany w razie dalszego odwlekania tej decyzji. Uznaliśmy, że przeszkody natury logistyczni-finansowej można pokonać, jakoś sobie życie ułoży, a natury się nie oszuka i trzeba się skupić na tym co naprawdę ważne.
Co mogę powiedzieć z perspektywy tych 7 miesięcy, a może nawet z dłuższej bo druga ciąża też już przecież bardzo zmieniła życie naszej rodziny?
Czy jest trudno? Jest. Czasem nawet bardzo.
Czy czuję się rozdarta? Prawie codziennie mniej lub bardziej. Często mam wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie poświęcić Piotrkowi tyle wyłącznej uwagi ile poprzednio, dlatego tak celebruję nasze weekendowe wyjścia sam na sam. Często gryzę się, że Tomek od urodzenia nie ma mamy w takim zakresie jak miał Piotrek, dlatego również wykorzystuję ile się da czas, kiedy jesteśmy sami.
Czy jest zazdrość? jest. Piotrek na pewno jest o Tomka zazdrosny, w zależności od dnia, nastroju i sytuacji bardziej lub mniej.
Czy starszy brat jest stratny? Jest. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Gdyby nie było z nami w tym momencie niemowlaka mógłby częściej chodzić z obojgiem rodziców w miejsca, w które na razie Tomka nie możemy zabierać np. do kina. Na pewno jest stratny pod względem ruchowym, bo po 2 latach intensywnej jazdy na rowerku biegowym teraz jeździ na pedałowcu, ale nie tak często i niestety z bocznymi kółkami (kwestie logistyczne typu asekurowanie go pchając wózek). Nie pojedzie w tym roku na dalsze wakacje, a na pewno nie nad morze, bo dopóki Tomek jeździ w wózku zwyczajnie nie pomieścimy się w jednym aucie z bagażami, poza tym Tomek nie przepada za fotelikiem niemowlęcym i dłuższa podróż byłaby koszmarem dla nas wszystkich. Parę tego typu organizacyjnych kwestii.
Czy jestem zmęczona? W tym momencie jeśli mam pod opieką tylko jednego z nich czuję się prawie jakbym miała wychodne :-)
Czy bywam bezradna? Bywam. Zwłaszcza gdy oboje mają w tym samym momencie potrzeby, które trudno pogodzić i nie godzą się na alternatywy. Na przykład gdy jestem z nimi sama i Tomek jest senny, potrzebuje wyciszenia, położenia się ze mną w łóżku i przytulenia, a Piotrek chciałby bym się z nim pobawiła i jest smutny gdy tłumaczę, że musi chwile poczekać.
CZY ZDECYDOWAŁABYM SIĘ NA DRUGIE DZIECKO GDYBYM MOGŁA COFNĄĆ CZAS? TAK, BEZ DWÓCH ZDAŃ.
Uważam, że pojawienie się Tomka tu i teraz było najlepszym co mogło spotkać mnie, mojego męża i Piotrka. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być z nami. Kiedy patrzę jak wpatrzony jest w starszego brata, jak chłonie każde jego słowo i śmieje się na jego widok opuszczają mnie wyrzuty sumienia, że wychowuje się tak trochę przy okazji, że często po prostu towarzyszy nam i bratu. Może ma mniej wyłącznej uwagi rodziców, ale dostał od życia o jedną osobę więcej do kochania, podziwiania i mam nadzieję do zabaw w przyszłości i kłótni na pewno też. Z kolei Piotruś bardzo dojrzał przy braciszku. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się po nim, że będzie taki opiekuńczy. Rano często biegnie do pokoju obudzonego Tomka jeszcze przede mną i jeśli mały płacze z głodu to włącza mu karuzelkę i przemawia do niego "Tomek nie płacz, zaraz przyjdzie mama, no nie płacz przecież ja cie tak kocham aż do księżyca". Niedawno byłam w przedszkolu na rozmowie z panią psycholog i zauważyła, że Piotrek bardzo dużo mówi o bracie, że bardzo fajnie wdrukował się on w jego świadomość i dołączył do jego świata. Są dzieci, które w jego wieku omijają temat rodzeństwa. Zwłaszcza chłopcy. Piotrek o Tomku sam z siebie dużo opowiada. bawiąc się samochodzikami mruczy do siebie "teraz wsiadam ja, teraz tata, babcia, teraz wsiada mój brat". Rano lubi kiedy przynoszę Tomka do jego pokoju i leżakują wspólnie w jego łóżku. A potem wścieka się gdy Tomek szarpie go za włosy lub obślinia jego autka :-)
A ja? Nauczyłam się już trochę i uczę się poświęcać im uwagę w inny sposób niż do tej pory. Uczę się lepszej organizacji i luzu. Nie stresuję się już tak bardzo gdy jedno lub drugie płacze lub marudzi bo musi poczekać. Nie próbuję być superwoman. To są jednak poboczne, techniczne kwestie, najważniejsze jest to, że nigdy dotąd nie czułam takiej miłości do dzieci i takiej dumy. Nie chcę żeby to źle zabrzmiało, bo Piotruś był i zawsze zostanie dla mnie "naj Piotrusiem", ale odkąd pojawił się Tomek myślę o starszym synu z jeszcze większą czułością. Lubię myśleć i mówić o nich MOI SYNOWIE. Odkąd urodził się Tomek mam takie fazy niesamowitej siły i dumy z siebie, wtedy czuję, że wszystko mogę bo mam DZIECI. Przy Piotrku nie czułam tego aż tak mocno. Nie miałam pojęcia, że tak można. Nie wiem z czego to wynika, być może z tego, że Tomka urodziłam naturalnie, czułam się potem świetnie i po porodzie długo miałam poczucie mocy sprawczej i siły, co nie było moim udziale po cc z powikłaniami z Piotrkiem.
Różnica wieku? Teraz gdy zakosztowałam już podwójnego rodzicielstwa cieszę się, ze nie jest mniejsza. Z podwójnym wózkiem, z Piotrkiem jeszcze w pieluchach, którego trzeba byłoby asekurować podczas wchodzenia pod górę do domu, którego w domu nie można byłoby spuścić z oka, z Piotrkiem w okresie buntu dwulatka byłoby mi bardzo trudno. To jest jednak wielkie ułatwienie gdy starszak jest bardziej samoobsługowy i odrobinę bardziej odpowiedzialny. Na pewno są plusy i minusy każdej różnicy wieku. Ja osobiście gdybym myślała o trzecim dziecku na pewno odczekałabym przynajmniej 2 lata przed zajściem w kolejną ciążę i nie decydowałabym się na różnicę wieku typu rok czy dwa. To jednak tylko moje odczucia. Nie wiem jak jest z większym odstępem czasowym. Mam nadzieję, że moi chłopcy znajdą wspólną platformę do zabaw i te 3.5 roku nie będzie różnicą pokoleniową.
Dobrze, że są. Być może byłyby odpowiedniejsze momenty w naszym życiu na narodziny jednego i drugiego dziecka z punktu widzenia domowego, organizacyjnego i finansowego. Być może byłoby nam łatwiej. Mimo to wiem, że obaj pojawili się we właściwym momencie. Najwłaściwszym.









17 komentarzy:

  1. To dla mnie jednak kosmos. Nie wiem co byłoby w stanie przekonać mnie teraz na 2 Bąka w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłopaki świetnie wyglądają razem na tych zdjęciach. Co do idealnego odstępu wiekowego między rodzeństwem całkowicie się z Tobą zgadzam. Mam nadzieję, że nam również będzie dane doczekać się drugiego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dzis uslyszalam od Cami, ze najwazniejsza dla niej jest siostra, potem rodzice, na trzecim miejscu dziadkowie. Kurcze, gdybym jej rodzenstwa nie zafundowala, nadal bylabym na okerwszym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Normalnie cieszę sie , ze tak to napisałaś .... ;) przeczytałam wstęp i pomyślałam, ze jeśli odpowiedz jest Nie to już nigdy nie zajrzeć tutaj ;) wiec cieszę sie , ze jest inaczej;) tymbardziej, ze ja wciąż sie waham nad rodzeństwem dla Chłopca ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie to napisałaś. Ja osobiście nieco inaczej to odczuwam, to ciekawy temat. Nie mam odczucia że dziecko jest jakoś stratne przez pojawienie się rodzeństwa, może dlatego że nie mamy problemów logistycznych i po pojawieniu się np Ady robiliśmy dokładnie to samo (wyjścia, wakacje itp.). Może jedyna strata to mniej czasu sam na sam. Ale to sie jakoś samo rozwiązuje- każde z dzieci potrzebuje towarzystwa przy czym innym, plus starszaki chodza do szkoły.
    Co do różnicy wieku, powiem ci że Ada i Julek mają podobną różnicę jak Twoje chłopaki i teraz non stop bawią się razem- od ukończenia około 2 lat przez Adę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wlałaś w moje serce nadzieję :-)
      Myślę, że możesz mieć inne podejście, bo masz mniejszą różnicę wieku między Nelą i Julkiem. Krócej byłaś mamą tylko jednego dziecka, takiego już trochę podrośniętego i "kumatego"

      Usuń
  6. Pięknie to opisałaś. U nas miłość siostrzana jest raczej szorstka a o przytulaniu albo całowaniu to mowy nie ma. Mam nadzieję, że to się zmieni. Mówi, że go kocha i nikomu nie odda a co najważniejsze coraz częściej pozwala mu się bawić swoimi zabawkami, czyli jest lepiej niż było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrek też niezbyt często przytula czy całuje Tomka. Za to dużo do niego mówi, opowiada mu rożne rzeczy, a co do zabawek to swoimi nie chce się dzielić. Strzeże ich zazdrośnie, więc na pewno w przyszłości będą walki. na razie nie podoba mu się, ze Tomek wszystko bierze do buzi, szarpie i rzuca, więc boi się o swoje rzeczy.

      Usuń
  7. Pięknie to opisałaś. U nas jest inaczej, bo miłość siostrzana jest raczej szorstka. O całowaniu albo przytulaniu nawet mowy nie ma. Mam nadzieję, że to się zmieni. Migotka mówi, że go kocha i nikomu nie odda i co najważniejsze pozwala mu się bawić swoimi zabawkami - a to duże wyróżnienie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojechalam z dwoma niemowlakami i trzylatkiem na wakacje do Toskanii, zapakowaliśmy się do opla combi po dach. Teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się, ze byliśmy szaleni. Ale to byly cudowne wakacje . Byli z nami teściowie, nie musialam gotować. To byla duża pomoc. Następne wakacje już byliśmy sami . Tyle, że bliżej. Fel

    OdpowiedzUsuń
  9. :-) niestety mamy zwyklego golfa. Tylna kanapa zajeta fotelikami, z przodu my i pozostaje bagaznik, w ktorym po zapakowaniu wozka nie zostaje praktycznie miejsca na nic poza kanapkami na droge

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie tak jest :) idealnie to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie!
    Łza wzruszenia i zazdrości ukłucie...

    Ma_niusia

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie...piekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  13. W wielu zdaniach jakbym czytala o sobie. Z perspektywy czasu mysle jednak ze taka roznica jak u nas, to juz jednak za duzo.
    Pozdrawiam

    Ps. Swietne zdjecia. Widac te braterskie uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy Tomek będzie miał 3 lata a Piotr tym samym będzie jeszcze starszy, odetchniecie fizycznie. A zdarzyło mi się, że to my rodzice byliśmy troszkę zazdrośni, że dzieci nas już tak nie potrzebują jak dawniej i mają "swoje" sprawy i komitywy. Fajne te Twoje chłopaki i pysie zadowolone mają :)

    OdpowiedzUsuń