niedziela, 22 czerwca 2014

długi weekend

Długi weekend minął nam jakoś tak.... nijako. Niby trochę się działo, ale czuję się zmęczona, oklapnięta i taka se.
Dobija mnie pogoda. Kompletnie nie wiadomo jak się ubrać. Jest chłodno, w porywach zimno. Wiecznie na cebulkę. Nie jestem miłośniczką upałów, ale w czerwcu fajnie byłoby pochodzić w krótkim rękawku. Tymczasem z tych czterech dni jedynie czwartek był w miarę pod tym względem. Spacer po parku Lotników, rower, plac zabaw, a potem podwórkowo. W piątek mąż do pracy, Piotrek do przedszkola, a my z Tomkiem do miasta na spacer - oddać książki do biblioteki i pożyczyć nową partię, trochę na Plantach ale nie za długo by zimno przeraźliwie i deszcz, zahaczyliśmy też o Tesco, gdzie na wyprzedażach kupiłam Piotrkowi trochę T-shirtów na wyrost. Piotrek po powrocie z przedszkola zasnął po 17 i spał do rana. martwiłam się czy nie rozwija się jakaś choroba, na szczęście (odpukać) nie. W sobotę wstał radosny jak skowronek. M musiał pracować, więc ja z dziećmi wybraliśmy się na jarmark świętojański nad Wisłę. Rycerze, kowale, tańce dworskie, ważenie soli - fajne i ciekawe, ale Piotrek nie chciał podchodzić do stoisk. Odezwała się jego nieśmiałość i wszystko oglądaliśmy z daleka. Po południu imieniny mojego wujka - Tomkowi dokuczały zęby, więc pojechaliśmy na dwa samochody i dobrze zrobiliśmy. Piotrek świetnie się bawił z Mikołajem i został z M do późna, a ja z Tomkiem po niecałej godzinie zwinęliśmy się do domu, bo młody tak mękolił, że nie było sensu się męczyć. Dzisiaj domowo, a po południu wizyta znajomych z dziećmi - Franek w wieku Piotrka, Antek 7 lat,. M odświeżył z nimi znajomość na zjeździe z okazji 10-lecia studiów. fajnie. Chłopcy świetnie się bawili, my pogadaliśmy na zmianę zajmując się Tomkiem, któremu nadal dokuczają dziąsła, a poza tym wspina się na wszystkich i już nawet siedzenie nie jest atrakcyjne, więc lekko odpadają nam kręgosłupy.
A ja jestem okropnie zmęczona. każdego wieczora padałam na nos po 21 i od razu szłam spać, mimo to czuję się fatalnie. Dziś rano zaliczyłam kryzys. Miałam dość wszystkich, zamknęłam się w sypialni z gazetą i.... poszłam spać. Maz przejął dzieci. Po prostu miałam dość paplaniny, jęków, śliny, bekania. Potrzebowałam trochę czasu dla siebie.
Za tydzień 2 tygodnie urlopu w związku z przerwą wakacyjną w przedszkolu. Nazwijcie mnie wyrodną matką, ale jakoś wcale entuzjastycznie nie pdochodzę do tematu ;-)

6 komentarzy:

  1. Ok, to co powiesz na to, że ja i rok temu i w tym roku, też jestem pełna obaw jak przeżyję wakacje z dwójką dzieci :) Te parę godzin, kiedy Eliza jest w szkole,a ja mam do obrobienia tylko Lilę, są jednak zbawienne. Poza tym, nic od zeszłego roku się nie zmieniło- One nadal mają różne potrzeby, jak choćby Lili drzemka w ciągu dnia, albo fakt, że Eliza chciałaby cały dzień spędzać na jeziorem. Znowu czeka mnie słowna walka wręcz, czytaj- tłumaczenie Elizie, dlaczego nie możemy jechać tu, tu i jeszcze tu... No tak- bosko się zapowiadają te wakacje :)

    Po długim weekendzie czuję się dokładnie tak samo- mąż w pracy w piątek i w sobotę, także jestem bardziej "styrana" niż po zwykłym weekendzie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Od 1 czerwca do wczoraj mialam w domu Cami i Cati, do tego odbebnilam maraton lekarzowo-badaniowo-apteczny z jedna plus dwa bilanse z druga i bylam bliska obledu. Teraz ponad 3 tygodnie w Polsce - niby tez obie sa ze mna, ale o rozrywki starszej babcia i dziadek zadbaja, wiec mimo przylepionej do mnie Cati, czuje sie jak na wczasach. I bardzo dobrze rozumiem Twoj brak

    OdpowiedzUsuń
  3. ...zachwytu z powodu urlopu z dwojka dzieci na glowie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To dość ciekawie mieliście taki jarmark szkoda, że u nas nie ma...ja już czasem nie mogę się doczekać kiedy będę.mogła ich samych na kolonie puścić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem dobrze Cię rozumiem i często zastanawiam się co robią rodzice pracujący gdy ich dziecko ma wakacje. Przecież nie wszyscy mają babcię pod ręką...

    OdpowiedzUsuń