środa, 18 czerwca 2014

Mr Hyde


Do poradników mam stosunek ambiwalentny, ale często sięgam do pozycji autorstwa Frances L. Ilg, Louise Bates Ames i Sindney M. Baker pr. "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat". Książka ta idealnie wprost jak do tej pory opisuje kolejne etapy, przez które przechodzi Piotruś. Mniej więcej miesiąc temu rozpoczął się  kolejny okres nierównowagi i podobnie jak w przypadku buntów trzylatka i dwulatka zaczął się nagle i z przytupem.

"O czterolatkach mówi się, że są nie do opanowania. (...) Po pierwsze więc, są bardzo ruchliwe. Biją, kopią, rzucają kamieniami. Niszczą przedmioty. Uciekają. Są też nie do opanowania emocjonalnie. Głośny, niemądry śmiech występuje na przemian z napadami złości(...) Uwielbia przeciwstawiać się poleceniom rodziców. Być tak opornym, jak to tylko możliwe, wydaje się dla niego racją istnienia. Nie skutkują nawet surowe kary. Można odnieść wrażenie, że owładnął nim jakiś przemożny duch niesubordynacji: Puszy się, przeklina, przechwala, prowokuje".
Wypisz wymaluj Piotr i choć trudno w to uwierzyć  ta jego twarz występuje na przemian z uroczym, samodzielnym czterolatkiem zafascynowanym swoją "dorosłością". Przez ostatnie kilka miesięcy żyło nam się zgodnie pomijając problemy związane z niedotlenieniem. Teraz znów pojawiły się histerie, płacze i spazmy gdy coś zostanie zabronione. Zdążyłam już zapomnieć o takich scenach, a teraz mamy powrót z rozrywki. Piotrek złości się, krzyczy, tupie w ściany i w takich momentach jest nie do opanowania. Nie radzi sobie z emocjami. Ponownie zaczął robić rzeczy, których mu nie wolno, choć był już z tym spokój. Dawniej robił je zazwyczaj dlatego, że zapomniał o a zakazie. Teraz o tym doskonale pamięta i sięga np. po najostrzejszy nóż patrząc się na mnie. Ponownie musieliśmy zabezpieczyć szuflady. Do tego ucieczki. Pamiętam jak mnie męczył ten temat gdy miał około 2 lata. W końcu udało się sytuację opanować i spacery znów stały się przyjemnością. Teraz Piotr znów ucieka - celowo. Nie chodzi o to, że coś go interesuje tylko ewidentnie robi to po to, by rodzice musieli go gonić. Nie zawsze, ale się zdarza. Na pikniku rodzinnym w obserwatorium astronomicznym znikał nam z oczu tak bardzo mimo próśb i zakazów, że po prostu tata wziął go na ręce i pojechaliśmy do domu przy akompaniamencie płaczu i wrzasków. Jest to dość uciążliwe, gdy jestem z nimi na spacerze sama i mam wózek. Pilnuję by Piotrek zawsze miał przymocowany do ubrania nieśmiertelnik, gdy idziemy gdzieś, gdzie będzie więcej ludzi dodatkowo piszę mu na ciele flamastrem nasze numery naszych telefonów i staram się ubierać go w żywe kontrastowe zestawienia kolorów by nie zlewał mi się z otoczeniem
Ciekawe ile tym razem bunt potrwa :-)

4 komentarze:

  1. Ja mam 5 latka i mam wrażenie, że część opisanych przez Ciebie cech nadal w nim jest, dochodzi do tego pyskowka i foch...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabezpieczanie szuflad przed czterolatkiem brzmi mocno. Ciekawe co o siedmiolatkach napisali, Camilla aktualnie miewa jazdy, ktorych zniesc nie moge wiec dzien w dzien sa awanturki.

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, a ja mam wrażenie że czytam o moim dwulatku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam wrazenie, ze troche cofnelismy sie do etapu dwulatka ;')

      Usuń