środa, 11 czerwca 2014

Mr Jekyll


Czteroletni Piotruś to istota czarująca. Bardzo, bardzo pragnie być dużym chłopcem i przechodzi aktualnie etap absolutnej fascynacji swoją samodzielnością i swoimi umiejętnościami.

Piotrek wszystko musi zrobić SAM i czasem wgląda to prześmiesznie, a nam  trudno zachować powagę. Jeżeli podam mu kubeczek i szczoteczkę do zębów to Piotr oburzony odkłada je na miejsce, po czym ponownie podnosi, wyjmuje szczoteczkę, nakłada pastę i myje zęby. Sprzątanie zabawek podwórkowych wieczorem zajmuje sporo czasu, bo Młody nie daje sobie pomóc. Sam osobiście odnosi każdą rzecz do piwnicy. Kiedyś chciałam mu pomóc i odwiozlam taczki. Wytoczył je z powrotem z piwnicy, zaparkował dokałdnie tam gdzie uprzednio staly, a potem sam zawiózł z powrotem. Sam robi sobie kanapki, sam przygotowuje salatkę, sam się ubiera i rozbiera i wiele innych czynności, które potrafił wykonać wcześniej, ale z różnych względów dla zasady protestował w domu i oczekiwał, że zostanie wyręczony. Teraz wprost pali się by pokazać nam, sobie i calemu światu co on potrafi.
Kilkanaście razy dziennie słyszymy: "mam już cztery lata", "popatrz jaki jestem duży", "zobacz jakie mam duże kolana". Jak mały narcyz przeglada się w lustrze i podziwia swoją fruzurę czy ubranie. Komplementuje również nas. Często słyszę, że ładnie wyglądam, że mam ładną sukienkę albo fajny kolor paska. Mały szafiarz ;-)
Najbardziej rozczulają mnie wyznania milości. Piotrek dlugo nie byl wylewny i w sumie nadal nie jest. Wprawdzie często przychodzi się przytulać ale na chwilę, nie lubi długiego tulenia przed snem (twierdzi, że mu gorąco i niewygodnie). Werbalnie miłość wyznaje nam jednak nieustannie. Bardzo obrazowo. "Mamo kocham cię aż do remizy/do końca kosmosu/jak sto tysięcy ślimaków". Upajam się tym etapem :-)
Rośnie mi mały pomocnik. Nieważne, że czasem zrobi coś zanim pomyśli. Przychodzi dumny i blady i informuje, że właśnie włączył zmywarkę bo była pełna, że rozładował pralkę, że zrobil porządki na moim biurku bo był straszny balagan.
Jest fanem plasterków. Tak jak wcześniej nie znosił ich tak teraz domaga się plasterka na każde małe zadrapanie lub siniaka. Chodzi więc oklejony, a usunięcie zszarzałego plastra wymaga dłuższych negocjacji.
Rozczulają mnie dorosłe rozmowy z nim i jego wypowiedzi tak kontrastujące z dziecinnym seplenienim.
"Babciu czy możesz mi przypomnieć w jakiej sprawie dzwoniłaś?"
"Mamo ty się ni w ząb nie znasz na aerozolach latwopoalnych"
Ma powodzenie wśród płci przeciwnej w przedszkolu. Już nie raz i nie dwa "całował się" z koleżankami w szatni łaskawie i z nonszalancją przyjmując ich względy. Szczególną sympatia darzy pewną blondwłosą Martę.
Piotruś ma jednak dla równowagi też drugą twarz - o tym w następnym wpisie.

5 komentarzy:

  1. Fajny chłopaczek z Piotrusia :) "Mamo, kocham cię aż do remizy"... - super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja lubię ten okres samodzielności :)...slodziak :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napawaj sie, potem przyjdzie etap "niechcemisie" ;)

    OdpowiedzUsuń