piątek, 27 czerwca 2014

wyrwać się

Nie wiem czy tytuł posta dobrze oddaje mój nastrój. Doceniam to co mam. Ciesze się naszymi dziećmi i naszym życiem. Czasem jednak czuję, że  się duszę. Chciałabym latać po świecie, zwiedzać, poznawać nowe miejsca i kultury. Jest jednak jak jest. Brak pieniędzy, brak urlopu, małe dzieci i milion innych spraw. Wiem, że inni mogą, ale  ja nie z tych, którzy potrafią w sekundę rzucić dotychczasowe życie, spakować dzieci w chustę i wyjechać gdziekolwiek. Tak sobie tylko marzę.
We wtorek byłam w Berlinie na spotkaniu. Bez nocowania. Głupi wyjazd służbowy, nic specjalnego, a cieszyłam się jak murzyn blaszką. Kocham samoloty, kocham atmosferę lotnisk. Mimo, że nic z kolegą nie zdążyliśmy pozwiedzać, bo prosto z lotniska pojechaliśmy na spotkania, a po spotkaniu prosto z powrotem, zresztą było to w jakieś dzielnicy typu Lidli Aldi to trochę odetchnęłam. patrzyłam na samoloty startujące we wszystkich kierunkach i czułam cala sobą, że tak bardzo bardzo chcę po prostu kupić bilet i gdzieś polecieć. Po czym wróciłam do domu, zaczęłam urlop. Za tydzień jedziemy na tydzień w Pieniny, do Szczawnicy. A mnie się marzą Chiny, Wielki Kanion, wycieczka objazdowo po krajach nadbałtyckich...
Czasem czuję się jak ptak w klatce.

21 komentarzy:

  1. Może nie do Chin i Wielkiego Kanionu, ale z dziećmi naprawdę da sie fajnie podróżować - nawet z małymi :) Do tego bez wielkich pieniędzy :) Gdybym mieszkałą w Kraku np., na pewno wybrałabym Słowacki Raj zamiast Szczawnicy - ale to ja ;) Zresztą my nawet z Warszawy jechaliśmy do Adrspach, do zoo w Hradcu, na Słowację. Tylko mózg trzeba przestawić, że nie trzeba jeździć w koło komina ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropko mam dwoje dzieci i jedziemy z mama - na dwa auta. Ja boje sie sama prowadzic dalej bo po 1.5h oczy mi sie zamykaja. A z wozkem i Slowacki Raj i Pieniny wszystko jedno. W gory z Tomkiem nie pojdziemy na razie. Jak bedziemy w stanie sie pomiescic w czworke z bagazami w jednym aucie to pojedziemy.

      Usuń
    2. Prowadzilas auto do Ardspach?:-) Radek byl juz wtedy wiekszy to raz i Twoj maz lubi jezdzic w nocy. Moj po nocnej jezdzie nad morze stwierdzil ze nigdy wiecej i wracalismy za dnia. Jak Tomek bedzie wiekszy OK, poki co on wariuje w foteliku po 1.5 h

      Usuń
    3. A Szczawnica wybrana zostala nieprzypadkowo. Sa trasy wozkowe, promenada, mozliwosc wypozyczenia rowera i trakt rowerowy na Slowacje, wycieczka nad jezioro Czorsztynskie, nad tame. Woda, trasy spacerowe, mozliwosci wozkowe i opcje na deszcz a to dla mnie wazne po deszczowych wakacjach z dzieckiem 2 lata temu

      Usuń
    4. Ja się zgodzę z Kropką- my jeździmy tam gdzie byśmy jeździli bez dzieci. Na Chiny i tak nas nie stać :))
      NIemniej- rozumiem Twoje uczucia.

      Usuń
    5. A my na razie nie bo to zadna frajda jechac gdzies dalej z dzieckiem, ktore mimo ze jezdzi autem codziennie urzadza w foteliku niemowlecym koncerty. I tak jak wspomnialam jedziemy z moja mama a auta mamy 4-osobowe. Mozemy sie zgniesc we dwie obok Tomka ale jak zaladujemy wozek to juz zero miejsca na jakiekolwiek bagaze. Jedziemy wiec na dwa auta a ja nie jestem zbyt dobrym kierowca. 2h za kolkiem to max dla mnie a zmiennika nie bede miec za to niemowle na pokladzie. W tym roku jedziemy wiec blisko bo nie widze sensu dla zasady jechac dalej i sie meczyc, zwlaszcza ze urlop krotki i szkoda czasu marnowac na droge.
      Kropko wiem ze jezdziliscie duzo ale z jednym Radkiem starszym od Tomka i noca i nie Ty prowadzilas auto. Moj maz bardzo zle sie czuje noca za kolkiem, nie jest to w jego przypadku bezpieczne.

      Usuń
    6. Ela, choćbym podała ci pięćset argumentów za tym, że można, to i tak na twojej szali przeważy ten, że z dwójką to zupełnie inaczej i ja juz dalej nie mam ochoty dyskutować. Prawda jest taka, że nie podróżujecie, bo po pierwsze - nie musicie, po drugie - zwyczajnie się wam nie chce :-) Radek pierwsza trasę 300 km w jedna stronę zrobił w wieku 6 TYGODNI, w dzień. Pierwszą 700 km w jedna stronę jak miał 4 miesiące :-) Tez w dzień :-) Gdybyście chcieli, znaleźlibyście sposób :-)

      Usuń
    7. Kropko to fantastycznie ze Radek tak dobrze znosi jazde w foteliku. Tomek jest inny. Tak, rodzine mamy w wiekszosci na miejscu, ale argument ze nam sie nie chce jest od czapy. Zastanow sie czy aby na pewno chcialabys sama z niemowlakiem jechac w dalsza trase? Mamy inne podejscie.
      Moj blog to miszmasz. Sa na nim i peany nad dziecmi i pierdoly i narzekanie gdy mam gorszy dzien. Nie musisz tych wpisow czytac jesli Cie irytuja ;-).

      Usuń
    8. Ja nie rozumiem podejscia typu koniecznie jechac dalej czy za granice dla zasady. Slowacki Raj - super, bylam wiele razy. I na pewno jeszcze nie raz pojedziemyz dziecmi pochodzic po gorach gdy do tego dorosna. Poki co poruszamy sie z wozkiem po innych trasach wiec Pieniny spokojnie wystarcza. W sierpniu jedziemy na Turbacz pod namiot - z samym Piotrkiem. Zobaczymy jak sobie bedzie radzil.

      Usuń
    9. Nie irytują mnie. Po prostu skomentował am Twój post :-) Radek kiepsko znosił jazdę, długo miał chorobę lokomocyjną :-) Zresztą nie pamiętam, żebyście z samym Piotrem podróżowali, więc zwyczajnie mam wrażenie, że wam się nie chce :-) Bo jak się chce, to nie jest przeszkodą ani płacz w foteliku, ani nocna jazda, ani tym bardziej drugie dziecko :-) Ale to tylko moje zdanie :-) Oczywiście nie mam drugiego dziecka i nic nie wiem w związku z tym o życiu :-)

      Usuń
    10. Nie rozumiem dlaczego z kilku powodow, ktore podalam z uporem wychwytujesz ten o dwojce dzieci gdy pisze tez zwyczajnie o placzu dziecka czy leku przed samotna jazda. Na marginesie uwazam ze jesli mozna zrezygnowac np z odkurzania bo dziecko zle znosi ten dzwiek to powinnas rozumiec wstrzymywanie sie z dluzszymi jazdami gdy moje wpada w histerie i spazmy przy dluzszej podrozy. Zwlaszcza ze za pare miesiecy bedzie nowy fotelik i mam nadzieje na poprawe.
      Odpowiadajac na Twoje pytanie - nie jezdzilismy duzo z malym Piotrkiem nie dlatego ze nam sie nie chcialo tylko dlatego ze budowalismy dom i moj maz wiekszosc sobot spedzal na budowie a urlopu zwyczajnie nie mial. Jezdzilismy tylko na weekend do rodziny na wies. Trudno. Piotr urodzil sie w 2010. Lato 2010 M spedzil na budowie. Najblizszy dluzszy urlop mialam latem 2011 - w calosci spedzilam go malujac dom bo musielismy sie wyprowadzic. Na urlopy letnie 2012 i 2013 pojechalismy do Zakopca i nad morze. W zeszlym roku w ciazy ryzyka za granice bym sie nie wybrala i tak.

      Usuń
    11. A tak w ogole powinnas poznac mojego szwagra i z nim podyskutowac ;-) on nawet z kilkugodzinnego wyjazdu nad Rabe robil afere. Dzwonil do sanepidu a rano chcial sie wycofac. To jest dopiero wygodnictwo.

      Usuń
  2. Doskonale Cię rozumiem. Ach jak ja bym gdzieś się wyrwała!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. skad ja to znam ;p
    w najblizszym czasie moje podroze to :wyjazd do Tesco by zrobic zakupy i odwiezienie o 5 rano siostry do Andrychowa ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki urlop też mi się marzy może następnym razem mi się uda...Koleżanka z synkiem pojechała do Stanów trzy lata odkladała na to i była zachwycona, ja osobiście wolę jechać w Polskę i zaczynam wypuszczać skrzydła w to inne miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mi się pojawiają takie myśli i to coraz częściej. Ale jak to zawsze wszystko się rozbija o kasę a właściwie to jej brak.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem doskonale. Marze o tym samym. I u mnie wszystko sie o kase rozbija. Ale dodatkowo rowniez o to, ze druga osoba takich potrzeb zupelnie nie ma i nie rozumie wiec w dazeniach do ich spelnienia nie pomoze...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale jesli oboje byscie chcieli sie wyrwac, podroze samolotem nie sa w dzisiejszych czasach drogie, weekend gdzies w Europie moglibyscie sobie czasem zafundowac, nie rujnujac sie calkowicie finansowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiiki ten tygodniowy wyjazd teraz jest z mega wysuplanych groszy.... Potem jak cos odlozymy to trzeba to przeznaczyc na przyziemne sprawy typu OC czy rachunek za ogrzewanie gazem zima. Taki lajf

      Usuń
  8. ja tez rozumiem. nienawidzilam podrozowac z mala Emma, bo po prostu dluzsza niz godzine trasa powodowala ryk. bylo jej w foteliku niewygodnie i zawsze bylo darcie sie. wiec nie jezdzilismy. teraz jest inaczej - mozna sie z nia dogadac, wytlumaczyc i jakos to znosi.
    z takimi malymi dziecmi jechalabym tylko na noc. ale jesli zadne z Was noca nie jezdzi, to wyjazd odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz z Piotrkiem od ponad 2 lat nie ma zadnego problemu. On lubi jezdzic samochodem, interesuje sie znakami drogowymi. Rok temu wracalismy znad morza caly dzien, nie spal prawie w ogole i zadowolony pilotowal nas - a auto bez klimy i upal. Mam nadzieje, ze Tomkowi z czasem przejdzie. Nocna jazda odpada. Ja nawet w dzien szybko sie mecze, a po zmroku wszystko mnie oslepia bo jestem niska. Moj maz kilka razy probowal prowadzic w nocy, ale to nie ma sensu. To jest zwyczajnie niebezpieczne. Taki zegar biologiczny. W zeszlym roku jechalismy cala noc nad morze, specjalnie spal w dzien i byl wypoczety a i tak przysypial, musialam go zmieniac sama przysypiajac. Modlilam sie by wreszcie dojechac i wspominam to jako koszmar. Nigdy wiecej zwlaszcza z dzieckiem, ktore na razie zle znosi fotelik.

      Usuń