niedziela, 8 czerwca 2014

Zlobek

Wpis z komirki, przepraszam.za brak polskich czcionek.
Tomek jakims cudem dostal sie do jednego z kilku zlobkow samorzadowych, do ktorych aplikowalismy. W pozostalych jest na odleglych miejscach. Tu moglby zaczac od wrzesnia. Niby fajnie. Od poczatku wiedzialam, ze chce by zaczal przygode z takimi placowkami wczesniej niz brat, ktory ponad 3 lata byl w domu otoczony indywidualna uwaga i wcale na dobre mu to nie wyszlo. Jak sobie przypominam adaptacje przedszkolna to przechodza mnie ciarki.
Dlugo myslelismy i zdecydowalismy jednak, ze to za wczesnie. Dyrektorka zlobka zatrzyma papiery na wrzesien 2015. Maly bedzie mial wtedy 2lata. Na razie zostanie z babciami (uprzedzam uwagi - babcie same sie zaofiarowaly i mamy umowe, ze jesli poczuja sie zmeczone to szukamy opiekunki). Zadecydowaly glownie wzgledy zdrowotne. Poczatek zlobka czy przedszkola to zawsze choroby. Tego sie raczej nie przeskoczy. Nawet Piotrek, ktory uwazam, ze jest odporny i zahartowany nie uchowal sie. Byla angina, zapalenie pluc i jakies przeziebienia. Uwazam, ze i tak niezle sie trzyma w porownaniu z innymi dziecmi z grupy ale jednak. On nie mial jednak we wczesnym dziecinstwie rodzenstwa znoszacego zarazy do domu. Tomek jest obiektywnie slabszy i delikatniejszy, dwa antybiotyki w pierwszym polroczu zycia zrobily swoje. Boje sie, ze jakby dodatkowo jeszcze w zlobku sie zarazal a do tego Piotrek, ktory jesienia znow zacznie pewnie chorowac to juz non stop bylibysmy z M na opiekach. Co z praca? Juz nie wspomne o zmianie pracy. Zadnego okresu probnego bym nie przeszla. Licze na to, ze za rok  Piotrek swoje odchoruje i zostanie nam glownie Tomek zlobkowy i jakos we dwojke to ogarniemy.
Do tego logistyka. W tym momencie jest super. Moja firma zmienila siedzibe i jade do niej z przedszkola gora 15 min lacznie z dojsciem z parkingu, bocznymi uliczkami bez korkow. M zaczyna prace o 7.30 i nie sa mile widziane spoznienia wiec nie moze zawiezc Piotrka do przedszkola bo nawet gdyby go odstawil na 7 gdy je otwieraja to nie zdazy. Zawize go ja na 8.15 na sniadanie i albo jade wczesniej do pracy (zaczynam o 9) albo mam chwile na zakupy. Odbiera go M ok 16.15 a jesli nie moze to wtedy ja wychodze kwadrans przed 17 (moge bo czesto przyjezdzam wczesniej) i na styk zdazam przed zamknieciem przedszkola. Nawet jak od wrzesnia dojdzie wozenie Tomka do tesciowej w czwartek i piatek to jestem w stanie zdazyc do pracy odstawiajac ich obu, M odbierze Tomka a ja Piotrka. Do zlobka zas trzeba jechac prawie pol godziny. Niestety nie ma w naszej okolicy zadnych zlobkow samorzadowych. Musialabym zrywac dzieci bardzo wczesnie by sie wyrobic i codziennie Piotrka odbierac, a M gnalby po Tomka bo zlobek do 16.30. Za rok powinno byc latwiej, bo tesciowa prawdopodobnie idzie na emeryture i np. 2 dni w tygodniu moglaby moze Tomka odebrac. Zobaczymy.
Najbardziej bym chciala by Tomek poszedl do zlobka -filii naszego przedszkola, ktory zostanie otwarty w sierpniu. Mam zaufanie do dyrekcji, wiem ze starannie dobieraja kadre i blisko. Dwoje dzieci w tym samym miejscu przez rok to duze ulatwienie. Wszystko jednak zalezy od finansow, bo to prywatna i droga impreza i czesne x2.

7 komentarzy:

  1. Ale masz wszystko dokładnie wyliczone, plan idealny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieidealny ale tak trzeba by zdazyc odstawic mlodego gdzie trzeba i odebrac i jednoczesnie w pracy tez byc. Przedszkole mamy do 17, ja tez pracuje do 17 wiec jesli M nie moze dziecka odebrac zwalniam sie wczesniej na styk.

      Usuń
  2. Cami poszla do placowki (tutaj nie ma podzialu na zlobek i rzedszkole) w wieku 10 miesiecy i mimo, ze szkoda mi bylo,mze tak wczesnie, byl to dla niej moment idealny - byla zafascynowana dzieciakami i nawet nie zauwazyla, gdy drugiego dnia wyszlam. Ani razu nie plakala zostawiana, co rano miala wielki usmiech na twarzy, fdy tam szlysmy. Od wtedy bylam zwolenniczka rozpoczynania tego typu zycia przez maluchy, ktore jakos latwiej sie adaptuja od trzylatkow. Minelo kilka lat i nadal uwazam, ze Cami bylo od poczatku swietnie (odchorowala swoje, to fakt, ale jak by zaczela pozniej, to tez by odchorowala, tyle ze pozniej). Za to teraz nie potrafie sobie wyobrazic, ze mialabym Cati za dwa miesiace do orzedszkola zaprowadzic. Ani za cztery, ani za pol roku. Finansowo noe wyrabiamy, ale ja do pracy nie wroce. To moje ostatnie dziecko i musze sie nim nacieszyc. Musze dac jej duzo siebie, zwlaszcza, ze jest innym typem niz Cami, od poczatku bardziej do mnie przylepiona, nie rozstalysmy sie jeszcze na dluzej niz dwie godziny, ani ja na to nie jestm gotowa ani ona. Noe mysle co bedzie, jak dlugo jeszcze w domu posiedze, nie planuje, bo nie jestem w stanie. Wyparlam mysl o rozstaniu z Cati i bede musiala niezle z soba powalczyc, gdy przyjdzie moment, ze trzeba bedzie to zrobic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale, bo poza za tym wszystkim tez nie potrafiłabym sobie wyobrazić teraz Tomka w żłobku, dlatego błogosławię mamę i teściową. Pracować muszę i w tym układzie to dla niego najlepsze rozwiązanie - jest z osobami, które go kochają i podchodzą do niego też na zasadzie nacieszenia się maleństwem. Obie babcie wiedzą, że więcej wnuków już nie będzie i się nad nim mocno rozczulają :-) Wiem, że jest w najlepszych rękach i modlę się by udało się w ten sposób dociągnąć do jego drugich urodzin i żebyśmy dali radę przez rok udźwignąć dwa czesne.

      Usuń
  3. A nie macie w przedszkolu zniżki dla rodzeństwa? U nas za drugie i każde kolejne dziecko płaci się trochę więcej niż połowę czesnego, więc wychodzi baardzo przyzwoicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy, tylko, ze żłobek jest droższy tak czy siak od przedszkola (więcej kadry etc), więc po zniżce wychodzą nam dwa czesne.

      Usuń
  4. A ja jednak uwazam, ze macie to wszystko naprawde fajnie zaplanowane. Ciezko jest z malymi dziecmi, ale czas tak szybko leci... Zleci i zaraz Obaj beda w szkole.

    OdpowiedzUsuń