niedziela, 20 lipca 2014

super weekend domowo-basenowy


Zazwyczaj nie przepadamy za stacjonarnymi weekendami i staramy się przynajmniej w jeden dzień gdzieś ruszyć, choćby na plac zabaw. Miniony weekend jednak spędziliśmy w całości w domu za wyjątkiem krótkiego wypadku na frytki do maka w niedzielę wieczorem (powód – głównie upał, który nas bardzo męczy i żadne z nas nie ma wtedy ochoty na spacery), a mimo to zaliczam go do bardzo udanych.

Od kilku sobót mój mąż wraz z teściem mozolnie budują drewniane schody, by dało się bezpiecznie wejść na tył naszej pochyłej działki. Nad domem mamy całkiem spory kawałek terenu w sam raz na „plażing i smażing” na kocyku z obłędnym widokiem z góry na okolicę. Wejście jest jednak trudne, a zejście jeszcze bardziej, na pewno niemożliwe z dzieckiem na ręku. Schody to umożliwią. Może na koniec sezonu będą gotowe. Piotrek uwielbia asystować panom przy cięciu, szlifowaniu i malowaniu desek. W zasadzie w czasie gdy oni są zajęci swoimi sprawami mam tylko jedno dziecko z tym, że siedzimy w domu, bo tata z dziadkiem nie są w stanie czuwać w 100% nad Piotrkiem pracując. Nie inaczej było w tę sobotę. Dodatkowo nastąpiła inauguracja basenu. Basen Piotrek dostał od babci w prezencie urodzinowym. Wprawdzie od urodzin minęło już półtora miesiąca, ale w weekendy albo nie było wystarczająco ciepło by się kapać, a jeśli już było to Piotrek kaszlał, a my nie znając przyczyny kaszlu baliśmy się ryzykować. Uroczyste otwarcie sezonu basenowego w sobotę spotkało się z entuzjazmem Piotrka. Szalał bez końca.

W tym czasie młodszy brat spokojnie i metodycznie kontemplował otoczenie (post o różnicach miedzy Piotrem Bliźniakiem a Tomem Wagą niebawem).

Oprócz basenowiania Piotrek odwalił tez kawał ciężkiej roboty.

 Po południu zaś obaj panowie zmęczeni upałem zasnęli na dobre 2 godziny. My zupełnie nie wiedzieliśmy co począć z takim prezentem z od losu. Tak rzadko się zdarza by oboje byli off Line w ciągu dnia.

W niedziele powtórka z rozrywki tym razem w towarzystwie mojej kuzynki Ewy, matki chrzestnej Tomka. Popełniłyśmy wspólnie obłędne spaghetti. Tomek jeśli nie analizuje czegoś co trzyma w rekach nie ma najmniejszej ochoty siedzieć. Ciągle sprężynuje, wspina się, prostuje nogi.



Poza tym jak widać ten blondasek o niebieskich oczkach to rogata dusza.

5 komentarzy:

  1. Basen w ogrodzie - super atrakcja dla dzieci :) Czasem gdy patrzę na takie większe baseny i dzieci się w nich bawiące, sama mam ochotę do nich dołączyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas bardzo podobnie. Również w zabawy w basenie. Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe nie ma to jak się pochlapać w wodzie...No i rośnie wam młody pomocnik niedługo większość robót będzie sam wykonywał ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dwóch dobrych kolegów spod znaku bliźniąt- dusze towarzystwa, wszyscy Ich kochają i nie sposób się z Nimi nudzić :)
    Super, że za Wami taki udany weekend. Nasz był, hmm- bez komentarza :)
    A macie jakiś sprawdzony patent na spaghetti?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieto Ty masz taki widok z działki?! Cudny

    OdpowiedzUsuń