czwartek, 31 lipca 2014

weekend na wsi - dzieci

Piotruś jak zwykle bawił się świetnie
tym bardziej, że miał towarzystwo odrobinę starszego Gniewka i Mikołaja. Trochę "zawadzał" im Ziemko lat 2 i 9 mc, który kompletnie nic nie mówi i ciężko z nim nawiązać sensowny kontakt, za to zabierał im ciągle autka. Dzielnie pomagał cioci w stajni i stodole, czym zasłużył sobie na lody. Wypytywał prababcię o wszystko i co chwilę razem z resztą ferajny kursował do kurnika po jajka.  Tomek wszystkich czarował i bawił się bardzo dobrze. Z newsów wyjazdowych - Tomek potrafi pić ze zwykłego kubka! Pisałam jakiś czas temu, że próbuję go uczyć picia z kubka doidy. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale zaczął protestować zarówno przy nim jak i każdym innym, nawet niekapka proponowałam, ale był płacz, złość, zaciskanie buzi i odwracanie głowy. Zrezygnowałam i wróciłam do butelki. Tymczasem w niedzielę chrzestna siedziała obok niego na macie w ogródku i piła sok pomidorowy z przezroczystego kubka. Tomek prawdopodobnie zaintrygowany ładnym kolorem chciał skosztować i ku naszemu zdumieniu zaczął po prostu zwyczajnie pić. Pił i pił i ciągle "prosił" o jeszcze, a my patrzyliśmy z otwartymi buziami. Pomidorowy z niego chłopak, zupę pomidorową również uwielbia:-) Nie był to jednorazowy wyskok, bo po powrocie podawałam mu wodę z kubka i również pił. Coś zatrybiło. Szukam teraz jakiegoś fajnego bidonka z rurką na spacery.
Problemy pojawiały się gdy chciał Tomek chciał spać. Wahaliśmy się czy jechać ze względu na spory tłok i mały dom. Ostatecznie spaliśmy w pokoju mojej babci. Ja z Piotrkiem na jednym łóżku, Tomek w łóżeczku niemowlęcym, w którym sama kiedyś sypiałam, M na podłodze, a babcią na drugim łóżku. Poprosiłam ją tylko by wyłączyła radio, bo ona non stop ma włączone radio maryja ;-) To jest bardzo akustyczny dom, przez cały czas po nim lub naokoło niego biegały dzieci i było zwyczajnie głośno. Drzemki były krótkie i na raty. Trochę pospał w wózku, trochę w domu, ja trochę się poirytowałam bo wiecie jak jest fajnie gdy dziecko już prawie zasypia, a nagle ktoś wchodzi do pokoju po skrzypiącej podłodze. Trochę też trwało usypianie wieczorne. Piotrek padł jak stał, ale Tomek trochę się męczył. Zasnął, a potem ciocia rozpaliła w piecu by zagrzać wodę w bojlerze do mycia, a pokój babci przylega do łazienki. Zrobiło się w nim gorąco i przewracał się niespokojnie, wybudzał mimo, że leżał w samej pieluszce na wierzchu do 23. Do tego muchy i komary Swoją drogą ja rozumiem, że Piotrek ma mocny sen, ale to że nie budził go nawet płaczący tuż obok brat to jednak przegięcie nie? W każdym razie błogosławię nasz dom ocieplony powyżej norm i na ścianach i od strony dachu, w którym latem panuje przyjemny chłodek, a zimą jest dość ciepło mimo wyłączonego lub tylko lekko włączonego ogrzewania. Jak jeszcze dorobimy się żaluzji i latem do południa słońce nie będzie tak operować przez okna to już w ogóle raj będzie.
Był upal i wyjechaliśmy w niedzielę dopiero o 18 (auto bez klimy). Normalnie dojechalibyśmy na 20, ale niestety po drodze na autostradzie trafiliśmy na wypadek, korek i w domu byliśmy przed 22. Cóż, jak się domyślacie nie było lekko. Dzieci zmęczone, zniecierpliwione, wysiąść się nie da (w apogeum korku wyskoczyłam na chwile z Piotrkiem za potrzebą bo odmówił sikania do butelki czy pieluchy, cóż trudno zrobił to na pasie awaryjnym pod ekranem), Tomek miał już regularnie dość i ja też, no ale jakoś się doturlaliśmy.
Trochę fotek
Tomek w łóżeczku po mamie
Tomek pomidorowiec
 Piotrek zaanektował jeździk Zienka
 Tomek z ciocią
 i z ojcem chrzestnym (słodkie prawda?)






 mały rolnik







12 komentarzy:

  1. Ja jak wracam od rodziców to się cieszę, że w krakowie nie ma komarów . Dzielne chłopaki krowy się nie boja, ja mimo tego, że wiejska dziewoja to tych większych zwierząt unikam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super macie tą wieś! Już sobie wyobrażam jaka to musi być atrakcja dla dzieci - krowy, stodoła, siano :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkie chłopaki, a wśród krów.to dopiero tych.much.jest od groma...

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawdzilo sie to, ze dzieci nie trzeba uczyc, same do pewnych rzeczy dorastaja. Ja dalam Cati plastikowy kubek da kapieli i sama sie nauczyla pic, nie musialam jej w niczym pomagac ani do niczego naklaniac.
    Ńie dziwie sie, ze Piotrek nie chcial skac do pieluchy, nie wyobrazam sobie proponowac cos takiego dziecku w tym wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co poza butelka lub podlozeniem pieluchy brata mialam.zaproponowac dziecku, ktore placze ze tak mu sie chce siusiu ze az go boli? Do najblizszego punktu obslugi bylo jeszcze kilka km. Ostatecznie auta praktycznie stanely wiec wysiadlam.z nim na autostradzie ale nie bylo to madre.

      Usuń
    2. Tomkowi tez w kapieli dawalam kubek ale jego w wannie interesujewylacznie waz prysznicowy

      Usuń
    3. Pewnie tez bym cuda wymyslala. Ale Camilla jest nauczona, ze w trasie nie trzymamy do ostatniej chwili, tylko mowimy od razu jak sie zachce, wtedy jest czas na dojechanie to pierwszego mozliwego miejsca zatrzymania. Ale ze ma zawory silne po mnie, wysikana przed podroza i 6 godzin potrafi wytrzymac (raz tak dlugo nam sie zdarzylo jechac z powodu korkow z Gdyni do Olsztyna 4lata temu

      Usuń
    4. Problem w tym, że Piotrek zmęczony atrakcjami zasnął w aucie i obudził go właśnie pełny pęcherz, co z tego, że skrzystał z toalety przed wyjazdem jak upał był taki, że on cały dzień pił jak smok

      Usuń
  5. A autem bez klimy przyszlo mi ostatnio z Cati 150km jechac (po odwiezieniu Cami do finskiej babci), to dopiero o 21 wyjechalam, zeby zasnela szybko, a i tak zdazyla sie z goraca zryczec i upocic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moje dzieci zawsze jezdza bez klimy i daja rade ;-) w zeszlym roku Piotrek caly dzien wracal.znad morza w upale i nic nie marudzil. Tomkowi raz zdarzylo sie jechac autem.dziadka z klima ale zima.

      Usuń
    2. Pewnie kwestia przyzwyczajenia. Tez kiedys bez klimy jezdzilam, nawet na Cyprze, gdzie bywalo 44 w cieniu I nie widzialam problemu. Teraz widze, bo komfort jazdy jest bez porownania lepszy, gdy mozesz sobie ustawic pdpowiadajaca Ci temperature

      Usuń
  6. Piotrka pewnie usypiały emocje :) Sama pamiętam takie wyjazdy na wieś, ile to dla nas- miastowych dzieci było radochy i wrażeń. Wiesz, czasami to myślę sobie, że dużo bym oddała, żeby moje dziewczyny mogły właśnie tak spędzić wakacje. Niestety, nie mamy takiej możliwości.

    My mamy klimę, ale jakoś staram się z niej nie korzystać przy dzieciach. No wiadomo- kiedy jest po 40stopni, to lekko ustawiamy, ale sama wiem po sobie, że zaraz mnie wtedy coś łapie i z Elizą też tak było, dlatego teraz uważamy z tym "dobrodziejstwem" :)

    OdpowiedzUsuń