czwartek, 7 sierpnia 2014

nieśmiałość

Jestem nieśmiała. Czasem mniej, a czasem ta cecha mnie wręcz paraliżuje. Nie lubię tego u siebie, nie akceptuję - częściowo dlatego, że mój ojciec traktował to jak WADĘ a nie CECHĘ charakteru i krytykował mnie gdy nie miałam śmiałości czegoś zrobić. Wiem, że wiele okazji w życiu z tego powodu nie wykorzystałam. Bardzo staram się pilnować, by nie zaszczepić Piotrkowi tego przekonania, które mój ojciec wtłoczył do mojej głowy - że to coś złego. Obserwuję go i będę go wspierać bez względu na to czy wyrośnie na wyluzowanego lwa salonowego czy osobę, która lepiej czuje się w kacie w gronie bliskich przyjaciół. Myślę, że na świecie potrzebni są i tacy i tacy ludzie i każdy może odnaleźć szczęście na swój sposób. Z drugiej strony nie chcę by go to paraliżowało, by nie był taki jak ja w dzieciństwie. Miałam jedną koleżankę i byłam wykluczona ze szkolnego życia towarzyskiego. Bolało mnie to. Czułam się gorsza.
Piotrek kiedy poszedł do przedszkola bardzo trudno się adaptował. Początkowo siedział w kącie i nie chciał się integrować. Przedszkole bardzo mu pomogło w rozwijaniu relacji społecznych. To była decyzja najlepsza z możliwych by poszedł tam w wieku 3 lat i miał ogromne szczęście, że trafił na tak wspaniałe, zaangażowane w swoją pracę wychowawczynie.
Obserwuję więc Piotra i czasem wydaje mi się, że są w nim dwie osoby. Śmiała, pewna siebie i zalękniona. Takie rozdwojenie jaźni. Na pewno nie przepada za wystąpieniami publicznymi i tłumami. Na przedstawieniu przedszkolnym dobrze czuł się tylko w czasie grupowych tańców, występ indywidualny bardzo go stresował. Na imprezach typu pikniki nie chce podchodzić do stoisk, przy których jest dużo ludzi, nawet krępował się wejść do wozu strażackiego z innymi dziećmi. Takie masówki szybko go męczą. W kontaktach międzyludzkich zaś ma fazy. Cykle. Są okresy, że na placu zabaw woli bawić się sam, wstydzi się podejść do innych dzieci albo prosi mnie bym zapytała czy chcą się z nim pobawić. Na urodzinach Antosia też z początku był skrępowany choć to przecież kuzyn, a urodziny odbywały się u teściów gdzie bywa często. Po prostu nie widział wujka i cioci miesiąc i speszyła go uroczysta atmosfera. Wstydził się podejść do sąsiada Wiktora z prezentem na jego urodzinach z tego samego powodu choć bawią się razem dość często. Za chwilę jednak świetnie bawił się na sali z obcymi dziećmi w grupowe gry. Z drugiej strony są okresy wręcz odwrotne, między innymi podczas wakacji. Piotrek brylował w towarzystwie starszych dzieci. Sam podchodził, zagadywał i po chwili okazywało się, że to on jest głównym organizatorem zabaw i prowodyrem. O dziwo starsze dzieci słuchały go, wykonywały jego "polecenia". Zaczepiał dorosłych i opowiadał, opowiadał, opowiadał. Wnuczka naszej gospodyni określiła go mianem "niezły bajerant" bo w opowiadaniu niestworzonych historii nie ma sobie równych.Po powrocie nadal fajnie dogaduje się z dziećmi, na placu zabaw od razu znajduje towarzyszy do zabawy, ale w przedszkolu każdego ranka jest odrobinę speszony gdy mówi paniom dzień dobry. Za chwile już czuje się swobodnie, ale ten pierwszy moment jest trudny. Ma także zapędy jak my to nazywamy dyrektorskie. Deleguje zadania. Przykład pierwszy z brzegu? Na wsi w weekend chciał wejść do piwnicy a wiedział, że nie wolno mu samemu, poprosił więc Gniewka "Gniewko idź do babci i poproś ją by z nami poszła do piwnicy a ja tu na was poczekam".
Ciekawa jestem w jakim kierunku się to rozwinie.


3 komentarze:

  1. Znam ten bol, bo tez jestem niesmiala, a gdy bylam nastolatkà, to mialam przez to utrudnione kontakty z rowiesnikami. Obserwujàc mojà coreczke widze jednak, ze wcale nie jest niesmiala i bardzo mnie to cieszy. Oby lepiej poradzila sobie w zyciu ode mnie. W kazdym razie- niesmiale gorà!

    OdpowiedzUsuń
  2. W dziecinstwie bylam potwornie niesmiala, na spotkaniach rodzinnych, czy jakichs imieninach u znajomych nie odstepowalam mamy na krok, podczas gdy obecne dzieciaki swietnie sie razem bawily. Przeszlo mi w liceum, od tej pory kontakty z ludzmi to moja specjalnosc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to z Niunkiem przez pierwsze dwa lata, potem na szczęście mu przeszło..
    Teraz wszyscy szybko znajdują znajomych i próbują nowych rzeczy...

    OdpowiedzUsuń