czwartek, 14 sierpnia 2014

Tomiś ma już 10 miesięcy

Tomasz skończył 10 miesięcy. DZIESIĘĆ! Dopiero się urodził, a za chwile będzie dmuchał swoją pierwszą świeczkę.

Ostatni wpis podsumowujący był dwa miesiące temu i przez ten czas wiele w życiu Tomka się zmieniło. Ostatni czas to przede wszystkim mobilność i niezmordowane dążenie do pionu, za wszelką cenę i po trupach. Nie, Tomek jeszcze sam nie stoi ani tym bardziej nie chodzi, ale bardzo bardzo chce. Nauczył się przemieszczać na siedząco suwając się na pupie. Na razie prędkości jakie osiąga są do opanowania, niemniej jednak zabawki brata znalazły się w poważnym niebezpieczeństwie. Pozycja na brzuchu lub na czworaka w ogóle nie wchodzi w grę. Mój młodszy syn rozwija się na opak. Nawet nasza neurolog się śmieje, że za nic ma książkowe schematy i robi wszystko po swojemu. Pani doktor prorokuje, że nie będzie raczkować. Zobaczymy. Piotr też miał nie raczkować, a w końcu zaczął. Tak więc Tomek siada sam z trudem ponieważ nie robi tego z leżenia na brzuchu jak biały człowiek tylko z leżenia na plecach. Obraca się na bok, podpiera łokciem i dotąd kombinuje aż mu się uda. Na brzuchu lubi tylko spać, w ciągu dnia położony na nim natychmiast zaczyna się złościć, wściekać aż w końcu wpada w czarną rozpacz. Pozycja na czworaka odpada. Kiedy siedzi wyciąga rączki do przodu, ale albo nie chce albo boi się oprzeć nogę na kolanie. Kiedy go postawię na czworaka złości się albo od razu podkula nóżki tak by oprzeć się stopą na podłożu i czepiając się czego się da usiłuje wstać. Czasem próbuje chwycić się powietrza z wiadomym skutkiem......Jako podpórkę do wstawania wykorzystuje wszystko łącznie z głową brata jeśli siądzie obok i straci czujność. W związku z powyższym mamy w domu dom wariatów bo trzeba gościa asekurować. On jest wariatem. Giba się na wszystkie strony, ale puszcza jedną rękę a nawet i dwie i by chodził.... Właśnie kupiłam mu porządne buty by mógł sobie stać przy ławce lub w wózku również w chłodniejsze i wilgotniejsze dni.
Ma dwie dolne jedynki i właśnie wychodzą mu górne. Z tej okazji (mam nadzieję, że to z tego powodu) od kilku dni męczy go katar. Znowu. Niecałe 3 tygodnie przerwy było. Z powodu zębów oraz podekscytowania nowymi umiejętnościami wieczory znowu stały się trudne i nastąpił powrót smoka. Tomek zasypiał już bez niego szybko i sprawnie i spał 10-11 h. Od około 2 tygodni nasz dom wieczorami znów ogarnia chaos. Piotrek nie zaśnie jeśli to ja mu nie poczytam wieczorem i nie podrapię po plecach, a usypianie Tomka trwa ponad godzinę. Półprzytomny rzuca się po łóżeczku i próbuje siadać lub wstawać, przysypia na chwilę, budzi się po 5 minutach i od nowa. Położenie się z nim w łóżku nie ułatwia sprawy bo wtedy w półśnie wspina się po mnie lub po M. W pewnym momencie zaczyna płakać ze zmęczenia. Smok jest niezbędny, również czasem do drzemki. Poza spaniem nie używa go w ogóle Zasypia dopiero ok. 21.30 i budzi się koło północy wściekle głodny na butlę mleka. Trochę tego nie ogarniam, bo w dzień je naprawdę ładnie - owoce, zupę z mięsem, jajko, wieczorem sporą miseczkę kaszki, a mimo od dwóch tygodni potrzebuje tego dotankowania. Myślę, że przechodzi jakiś skok rozwojowy.
Co do jedzenia to ma swoje smaki. Uwielbia jajka, pomidory i sok pomidorowy. Je zupki niemowlęce oraz nasze obiady. Lubi kaszę pęczak, gryczaną i jęczmienną. jaglanej nie cierpi. Nie ma już problemów brzuszkowych i nie wiem czy chodzi o to, że zjada teraz więcej warzyw niż w okresie gdy wybrzydzał czy pomogła zmiana mleka na HA. Robiliśmy testy na skazę białkową i we wrześniu powinnam wiedzieć na czym stoimy. Umie pić z normalnego kubka, najchętniej oczywiście sok pomidorowy.
Tomiś kocha prysznic i zabawę w wodzie, starszego brata, zabawki, które mają kółka oraz te wydające dźwięk - z zapałem szuka źródła dźwięku i bada paluszkami otwory głośniczków. Jeśli się czymś zainteresuje i na chwilę zapomni o tym, że on przecież musi stać to siedzi i bawi się w skupieniu. Cały czas musi być czymś zajęty, chwyta wszystko co znajdzie się w zasięgu jego rączek, a kiedy już nic nie ma to "liczy" własne paluszki. Delikatnie mówiąc nie przepada za dłuższą jazdą w niemowlęcym foteliku samochodowym, ale lubi przejażdżki wózkiem. Generalnie jest spokojny i cierpliwy i potrafi naprawdę długo czekać na swoją kolej gdy jestem zajęta bratem wynajdując sobie jakieś zajęcia. Za wyjątkiem wspomnianych prób położenia go na brzuchu lub postawienia na czworaka nie wkurza się od razu ostro tylko stopniowo daje znać, że odczuwa dyskomfort lub nudę zostawiając mi czas na reakcje. Jest spokojny, cierpliwy i pogodny. Waga jak tata :-)












6 komentarzy:

  1. Cierpliwosci zazdroszcze ;) Z wieczorno-nocnymi cyrkami cos jest na rzeczy, Cati zasypia wprawdzie dobrze, ale spi niespokojnie, sto razy w nocy zaczyna poplakiwac, wystarczy na szczescie poszeptac do uszka i poglaskac po glowie i w 5 sekund znowu jest dobrze, ale za pol godziny to samo. Pamietam Camilla tez w tym wieku zaczela gorzej spac, ja to wtedy wiazalam z moim powrotem do pracy i jej pojsciem do przedszkola, ale teraz jestesmy z mala w domu, a tez sie dzieje. Obstawiam skok, na wykresie calkiem porzadny w tym wieku jest zaznaczony. Wierzyc sie nie chce, ze juz za dwa miesiece bedziemy wymyslac pierwsze torty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny uśmiech ma :D Jeszcze chwila i roczek będzie - szok :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale chłopisko już dorodne :)
    dzieciaki rosną, że aż strach pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Maly slodziak! Najlepszego na te 10 miesiecy, ani sie obejrzysz, a roczek bedzie. Dzieci faktycznie szybko rosna, a my wraz z nimi ha ha.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochany brzdąc... Eh jak te dzieci szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne te Twoje dzieciaki. Zobacz jak Ci nasi synkowie szybko rosną. Jak już się ogarnę po powrocie z wakacji to też opiszę MB, bo tyle się wydarzyło nowego.

    OdpowiedzUsuń